Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recykling żywieniowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recykling żywieniowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 marca 2025

Gotowane buraki w cieście korzennym

 


Kolejny przepis z użyciem warzyw z zupy. U nas zostają buraki które wrzucam do barszczu ale nie zjadamy wszystkich, lubimy mocny barszcz czerwony, ale nie koniecznie dużo buraków, ja ścieram jednego buraka, resztę kroję na ćwiartki i wrzucam do zupy, a po ugotowaniu wyjmuję i odkładam. Ostatnio starłam je do ciasta korzennego jako zamiennik dyni i okazało się, że ciasto wyszło super puszyste, lekkie i dodatkowo zużyłam ugotowane buraki. Zupełnie nie czuć ich smaku w cieście.




 Składniki:

350 g cukru

300 g mąki pszennej (ja zrobiłam na mące ryżowej)

350 g ugotowanych buraków z zupy lub gotowanej marchwi

200 ml oleju

4 jajka

1/2 łyżeczki imbiru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody

4 zmielone goździki

2/3 łyżeczki cynamonu

1 czubata łyżeczka kakao

cukier puder do posypania ciasta

 

Całe jajka miksujemy na puszysta masę z cukrem, stopniowo dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem, sodą i sola oraz przyprawami oraz kakao. Do masy dodajemy olej, starte buraki. Maskę dokładnie mieszamy, możemy dodać pokruszone orzechy lub rodzynki. Ciasto przekładamy do dwóch keksówek wyłożonych papierem do pieczenia. Piecyk nagrzewamy do 190 stopni i pieczemy ciasto przez 45-50 minut. warto sprawdzić patyczkiem czy po upływie czasu nie jest surowe w środku. Gotowe ciasto posypujemy cukrem pudrem. Ciasto dość długo zachowuje świeżość i smakiem przypomina piernik :) Można również ciasto polać polewą czekoladową lub posypać cukrem pudrem.


wtorek, 17 grudnia 2024

Nie marnujemy włoszczyzny z rosołu/zupy - pulpety w sosie koperkowym

 


Często zostają nam warzywa z rosołu – marchew, pietruszka, seler, równie często nie wiemy co z tym począć, szkoda wyrzucić. Na ugotowaną włoszczyznę z rosołu jest kilka sposobów wykorzystania jej by się nic nie zmarnowało – wszelkiego rodzaju farsze, pasztety, sałatka jarzynowa, tatry, zapiekanki itp. Ja ostatnio zużywam pietruszkę i marchewkę ugotowaną w rosole do pulpetów, po co mam dokładać bułkę, jak mogę dodać warzywa. Zwyczajnie wyjmuję wszystko z rosołu odkładam marchew i pietruszkę i ugniatam tłuczkiem do ziemniaków, może oczywiście zblendować, wrzucić do melakser, każdy sposób rozdrobnienia na papkę jest ok. Powstaje nam papka podobna do jedzenia dla niemowląt i to właśnie jest super wypełniacz do pulpetów. Moje pulpety są zazwyczaj z mięsa indyczego czasem z dodatkiem wołowego.



Składnik na pulpety:

  • 500 g mięsa mielonego (dowolne u mnie z indyka)
  • 2 większe ugotowane marchewki
  • 1 średnia pietruszka
  • 1 mała cebula
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka suszonego koperku
  • sól i pieprz według uznania

Do miski wkładamy mięso, papkę z ugotowanych warzyw, obraną i drobno posiekaną cebulę, jajko wbijamy do całości, doprawiamy koperkiem, solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy i formujemy pulpety takiej wielkości jak lubimy układamy je w naczyniu żaroodpornym i zapiekamy w piecyku nagrzanym do 180 stopni przez 25 minut w tym czasie przygotowujemy sos do pulpetów.




Składniki na sos:

Ja używam szklanki mrożonej włoszczyzny (sama przygotowuję ją w domu) jeśli nie mamy wystarczy nam mała marchewka starta na tarce o dużych oczkach.

  • 1 mała cebula lub ½ większej
  • pęczek koperku
  • łyżka oleju/oliwy
  • ½ l wody
  • 1 łyżeczka lubczyku
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziela angielskie
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 płaska łyżka mąki
  • ½ szklanki śmietany 18% (opcjonalnie)

Siekamy obraną cebulę na drobną kostkę, marchew ścieramy, w garnuszku rozgrzewamy olej/oliwę i podduszamy cebulę na szklisto, następnie dodajemy marchew/włoszczyznę i całość około 1 minuty podsmażamy, dolewamy wodę, dokładamy przyprawy, koperek drobno posiekany i gotujemy 15 minut pod przykryciem na małym ogniu/mocy. Następnie doprawiamy do smaku, w 1/2 szklanki wody rozrabiamy mąkę (możemy to zrobić z użyciem śmietany kwaśnej, mój syn nie toleruje laktozy więc robię bez), wlewamy do sosu (jeśli używamy śmietany to ją hartujemy prze dokładanie kilku łyżek gorącego sosu do szklanki tak by całość stała się ciepła i dopiero wlewamy do sosu). Sos zagotowujemy.

Następnie zalewamy pulpety sosem, wstawiamy do piekarnika na 10 minut w 180 stopni. Ja podaję z ziemniakami, ale świetnie do tego dania nadaje się kasza jaglana lub ryż.

 


wtorek, 14 marca 2023

Pierogi z mąki gryczanej z resztek mięsa i warzyw z rosołu

 


Uwielbiam wykorzystywać resztki by nic się nie marnowało. Często pozostają resztki mięsa z zupy np. z rosołu, ja obieram mięso od kości i zamrażam, używam jako bazę farszu do naleśników które zapiekam, pierogów, klusek z mięsem, pasztecików robię z tych resztek pasztet dodając wątróbkę. Tym razem użyłam nie tylko resztek mięsa z niedzielnego rosołu, ale również warzyw – marchew i pietruszkę ugotowaną w rosole.




Przepis na około 40 pierogów

Farsz

Ugotowane mięso może być z zupy około 400 g

Można zmniejszyć ilość mięsa ugotowanymi warzywami ja dodałam 2 marchewki i 1 pietruszkę

1 cebula

1 łyżka majeranku

1 łyżeczka cząbru

Pieprz i sól do smak

Tłuszcz do smażenia

Mielimy mięso i warzywa (po za cebulą) w maszynce do mięsa lub melakserze, cebulę obieramy i siekamy w drobna kostkę następnie rozgrzewamy tłuszcz na patelni (ja daję 2 łyżki oliwy) i podduszamy cebulę. Gdy cebula jest już szklista wrzucamy mięso mielone i łączymy wszystkie składniki, następnie  dodajemy przyprawy i doprawiamy do smaku. Odstawiamy farsz do wystygnięcia. Ciasto na pierogi zaczynamy robić w momencie gdy farsz jest zupełnie wystudzony. Można zrobić sobie farsz dzień wcześniej, a następnego dnia tylko lepimy już pierogi.


Ciasto

200 g mąki gryczanej

100 g mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka soli

1 łyżka oliwy

1 szklanka wrzątku

Zalewamy składniki wrzątkiem i mieszamy najpierw łyżka, a następnie zagniatamy ciasto. Ciasto jest naprawdę dość ciepłe, więc nie jest to najprzyjemniejsza część produkcji pierogów.  Odrywamy 1/3 ciasta, resztę zaś przykrywamy w misce talerzem lub folia spożywczą. Wałkujemy na cienkie placki i wycinanymi pierogi, farszu nie nakładamy zbyt wiele bo pierogi mogą pękać. Zalepiamy i gotujemy we wrzącej osolonej wodzie z dodatkiem oliwy/oleju 30 s po wypłynięciu. Wykładamy na talerz wysmarowany olejem/oliwa, jeśli nie jemy odrazy starajmy się układać pojedynczo pierogi do wystygnięcia, następnie smarujemy olejem i układamy dopiero na sobie pierogi. Ja podaję je ugotowane na świeżo (każda porcja od ręki z garnka) i polane tłuszczem z podduszoną cebulką.

U nas ostatnio pirogi z tego przepisu są hitem z różnym nadzieniem: ze szpinakiem, soczewicą, kapusta i pieczarkami, mięsem, z nadzieniem ruskim na słodko z jagodami, powidłami śliwkowymi (dzieci wymyśliły taka wariację). Ja porcję 40 pierogów od momentu zaczęcia wyrabiania ciasta do ostatniego ugotowanego pieroga robię około 30 min. U nas zjadane jest 1,5 porcji przepisu na ciasto, zatem około 60 pierogów na 5 osób. Ja z córką zjadamy po 8 i mamy dość, resztę zjadają nasi faceci.


wtorek, 15 marca 2022

Piegusek - recykling białek

 


Zbieracie białka które Wam zostają po użyciu żółtek? Ja zbieram, można je mrozić, ale tez dość długo można przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku. Z białek robię różne rzeczy ale ostatnio u nas hitem jest piegusek. Ciasto z białek, mąki, cukru i maku. Jak dla mnie ideał zużycia pozostałych w lodówce białek.  Jest to bardzo proste do wykonania ciasto. Polecam!



Składniki:

1 szklanka mąki (ja robię na ryżowej, ale oryginalnie była pszenna)

1 szklanka białek (6-7 sztuk)

1 szklanka cukru

¾ szklanki maku

½ szklanki rodzynek (opcjonalnie)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

½ szklanki masła/margaryny stopione

1/2 łyżeczki cynamonu lub 2 łyżeczki cukru waniliowego (opcjonalnie)

Białka ubijamy na sztywno z cukrem, następnie dodajemy masło i całość miksujemy. Dodajemy mąkę, mak, rodzynki oraz proszek do pieczenia i mieszamy łyżka delikatnie. Wykładamy ciasto do blaszki wyłożonej papierem. Pieczemy około 50 minut w temperaturze 200 stopni.


niedziela, 20 lutego 2022

Nie marnuj jedzenia!!

 


Wracając do tematu wyrzucania jedzenia, nie wiem czy wiecie, że Polacy marnują rocznie aż 9 mln ton. W Unii Europejskiej zajmujemy niechlubne piąte miejsce. Rocznie na jedną osobę przypada 247 kg wyrzuconej żywności. Statystycznie w koszu ląduje więc bilet na całkiem niezłe wakacje, bo przeliczając żywność na pieniądze, wychodzi nawet 3 tys. zł. Jak już pisałam najwięcej wyrzucamy pieczywa, następne miejsce zajmują owoce, jak podają statystyki wykonane na zlecenie Banku Żywności aż 48 procent ankietowanych stwierdza, że wyrzuca pieczywo, zaś owoce wyrzuca 46 procent Polaków. Kolejny produkt często lądujący w śmieciach to wędliny, przyznaje się do tego 45 procent Polaków. Dalej w rankingu plasują się warzywa 37 procent ankietowanych to potwierdziła, potem jogurty 27 procent, ziemniaki 17 procent, mleko 12 procent, mięso i sery 10 procent, gotowe dania 9 procent i ryby 5 procent (pewnie dlatego tak mało, bo mniej się ich spożywa niż mięsa np. u nas w kraju). Nie dość, że mamy jako naród w nosie własne finanse, to jak wielu z nas nie interesuje aspekt degradacji środowiska. Do wyprodukowania bochenka chleba trzeba zużyć 462 litry wody, do  1 kg wołowiny – 14,5 tys. litrów wody, wieprzowiny – blisko 6 tys. litrów zaś drobiu – 4,3 tys. Zmarnowane jedzenie odpowiada za 8-10 proc. emisji gazów cieplarnianych.  Często wyrzucana jest jeszcze przydatna żywność, bez skontrolowania czy tak naprawdę jest już zepsuta, jak to jedna czytelniczka ładnie ujęła „czy jogurt z datą ważności do czwartku wie, że ma się zepsuć w czwartek” no właśnie nie wie, data ważności to fakt umowny, czasem źle przechowywany produkt zepsuje się przed jej końcem, a czasem grubo po. Ja wczoraj robiłam naleśniki z serem zapiekane, ser miał datę do 11, a naleśniki robiłam 14 i myślicie, że był zepsuty, zupełnie nic mu nie było. Niestety wiele produktów ląduje w śmiechach przed tym zanim my je kupimy, zwyczajnie sklepy wyrzucają przeterminowaną żywność. Śmietniki są często pod nadzorem kamer, zamykane na kłódki, grodzone i zamykane. Wiem, że jest grypa ludzi która ratuje taką żywność i nie są to często ludzie biedni których nie stać na jedzenie w sklepie, zwyczajnie dobro naszej planety leży im na sercu.  Nadal nie wiele można zrobić w tym temacie, tony żywności zasilają wysypiska i dokarmiają szczury.




Wędlina- jak widać to często wyrzucany produkt żywnościowy. Ja od czasu jak robię swoją wędlinę nie muszę się martwić jej szybkim się psuciem, domowa wędlina jest dużo trwalsza mimo braku chemicznych konserwantów. Ale jeśli mamy dość już jednego gatunku wędliny przerabiamy na inne danie ją, robię jajecznice, pastę, zapiekankę, pizzę. Wiele dań można zamrozić choć by pizzę.

Sery – twardy żółty ser jest świetny do tostów, sosów, tarty, pizzy, zapiekanek itd. Biały ser przesuszony będzie świetny do farszu do pierogów np. ruskich, do zapiekanki z kaszy gryczanej, można nim posypać zapiekankę mięsną. 

Mleko – jeśli jest to mleko świeże nie UHT, można nastawić do ukwaszenia, potem zrobić z niego koktajl, ser biały, wypić do ziemniaków okraszonych cebulką podduszoną z boczkiem lub bez. Dodać do placuszków.

Ryby – to chyba najtrudniejszy temat, choć niekoniecznie, ryby z puszki, wędzone możemy wykorzystać na pizzę, do pasty. Gotowane, duszone, smażone do zapiekanek, zmielić i zrobić kotlety.

Warzywa – czy zwiędła marchewka czy burak nadaje się tylko do śmieci. Zapewniam Was, że nie! Wystarczy warzywo wrzucić na godzinę – dwie do wody i będzie jak „nowe”. Ja ostatnio kupiłam buraki w promocji, dużą 5 kg paczkę, 4 buraki mi lekko podwiędły, nawet ich nie moczyłam, ugotowałam, obrałam, starłam i zamroziłam. Potem wystarczy, że wrzucę na masełko do rondelka rozmrożę całość, doprawię jogurtem i sokiem z cytryny i gotowy dodatek do drugiego dania.  Marchew ostatnio kupuję tylko w promocjach w workach po 3-5 kg, obiera ją, ścieram za pomocą robota i mrożę, bez blanszowania, świetnie nadaje się na dodatek do dań – zupy, zapiekanki, sosu itp. Nawet używam jej do ciasta korzennego zamiast dyni.

Nie trzeba natychmiast wszystkiego wyrzucać, trzeba dobrze się zastanowić czy naprawdę nie możemy z tym nic zrobić.  


środa, 2 lutego 2022

Co najczęściej wyrzucamy z produktów żywnościowych?

 


Co najczęściej wyrzucamy z produktów żywnościowych? Postaram się stworzyć ich listę i pomysły co można dalej z nich zrobić. Dziś robiłam przegląd lodówki i taki mi przyszło do głowy, nie raz już o tym pisałam, ale wydaje mi się, że to ważny temat i warto go przypominać.



Chleb. Chleba nie wolno wyrzucać. Z czerstwego chleba wychodzą doskonałe grzanki, kompletnie suche pieczywo należy włożyć do torby  lub schować w zamrażalniku i wykorzystać w tarcie albo jako bułkę tartą do panierowania, posypywania zapiekanek. Jako dodatek do pasztetów, kotletów mielonych po namoczeniu. Kromki można namoczyć w ciepłym mleku, obsmażyć i posypać cynamonem, plac miodem i jest super śniadanie. Z tratą jest prosta sprawa, można czerstwe pieczywo zamoczyć w gorącym mleku (może być roślinne) i gdy rozmięknie dołożyć żółtka, jeśli jest to słone pieczywo do dołożyć cukier/miód/melasę cukier waniliowy, cynamon wedle upodobań i razem wszystko zblendować, proporcje są zależne od ilości pieczywa np. 300 g pieczywa, 2 jajka, szklanka mleka, białka ubijamy na sztywną pianę, mieszamy z masą i wykładamy na blaszkę do tarty lub tortownicę. Na wierzch wykładamy dowolne owoce. Wkładamy do piecyka nagranego na 200 stopni i pieczemy przez 20-25 minut. Na wierzch możemy ubić śmietanę, posypać cukrem pudrem lub polać rozpuszczoną czekoladą. Można też podać na ciepło z lodami waniliowymi np. Czerstwe pieczywo to naprawdę sporo możliwości. Na pewno macie jeszcze wiele innych ciekawych pomysłów. Wystarczy puścić wodze wyobraźni. Moje dzieci lekko czerstwe pieczywo chętnie używają na zapiekanki z żółtym serem, dodają pieczarki, wędlinę, czasem ananasa wkradają do opiekacza i danie gotowe.

Ziemniaki. Zupełnie mnie to nie dziwi, często przesadzamy z ilością zwłaszcza przy obieraniu. Ale z ziemniaków wychodzą wspaniałe dania. Ostatnio zepsuła mi się maszynka do mielenia mięsa, a ugotowałam już ziemniaki, zatem zrobiłam zapiekane ziemniaki wraz ze skrzydełkami z kurczaka, wrzuciłam ugotowane ziemniaki do blachy, ułożyłam na nich surowe skrzydełka które wcześniej zmarnowałam w przyprawach, oliwie i keczupie, następnie zapiekłam całość w 210 stopniach przez 40 minut, w połowie czasu obróciłam skrzydełka, podałam danie z surówką z kiszonej kapusty, wyszło cudnie. Podobnie robię danie z wątróbką. Resztki ziemniaków świetnie nadają się na dodatek do farszu np. d pierogów ruskich, albo dodamy duszoną cebulkę i przyprawiamy ziołami prowansalskimi i mamy farsz do pierogów. Możemy dodać do resztek mięsa i zrobić farsz do naleśników/pierogów. Można zrobić placki z gotowanych ziemniaków. Możemy zblendować ziemniaki z mlekiem, jajkiem i wyłożyć na papier do pieczenia, zapiec 15 minut w 200 stopniach i mamy dodatek do dania, podobnie można przetworzyć niedojedzone frytki. Oczywiście możemy zrobić kluski śląskie, jeśli mamy mało ziemniaków, dodajemy ziemniaki surowe po odciśnięciu soku i mieszamy z gotowanymi. Możemy dodać do zapiekanki, podsmażyć plasterki i dodać do dania np. do gotowanych warzyw na parze rybą, świetnie ożywią danie, zwłaszcza jak przy smażeniu dodamy przypraw. Możemy dołożyć do zupy, zwłaszcza do zupy krem gdy miksujemy całość, możemy zrobić puree. Możliwości jest naprawdę wiele.

Jabłka. Oj ile razy widzę zwiędłe jabłka w śmietniku, a to taki wdzięczny materiał na wspaniałe desery. Możemy rozgotować i zrobić z nich kisiel po dodaniu mąki ziemniaczanej. Świetnie nadają się na kompot, na szarlotkę, na upieczenie pod kruszonką, tatrę, jako mus do naleśników. Możemy dodać do duszonej wątróbki. Możemy ususzyć krając w plastry i będzie gotowa przekąska do szkoły/pracy.  Do tych wszystkich dań nie potrzeba jędrnych jabłek.

Pomysły czytelniczek "Z obierek po jabłkach robię kompot." "Z obierek można zrobić ocet jabłkowy" 

Banany. Banany podobnie jak jabłka to świetna baza do wielu deserów, przekąsek. Jak widzimy, że nie damy rady z bananami które mamy w domu to najlepiej je gdy są już dobrze dojrzałe zamrozić po obraniu ze skórki, będą z nich smakowite domowe lody. Ale to nie jedyny sposób by je wykorzystać, można zrobić chlebek bananowy, babeczki z bananem, muffiny owsiane z bananem, placuszki bananowe, koktajl, ususzyć banany w plasterkach, podpiec na grillu (w skórce) a następnie podać po obraniu polane miodem. Możemy użyć do przełożenia warstw biszkoptu. Banany nie mają prawa zostać wyrzucone, za dużo jest na nich pomysłów by takie dobro marnować. U mnie skórki od bananów lądują w kompoście lub pod krzakami róż. 

Mięso. Wykorzystanie mięsa zależy od jego wstępnej obróbki, zależy jakie mięso nam pozostanie czy gotowane, smażone, grillowane czy też w sosie. Z gotowanego jest najwięcej możliwości dalszej obróbki, możemy z niego zrobić różne farsze do pierogów, naleśników, pasztecików. Możemy zrobić mięso w galarecie, dołożyć do pasztetu, zrobić klopsiki do zupy lub w sosie, zrobić potrawkę, użyć do zapiekanki. Z mięsem smażonym jest odrobinę trudniej, ja często używam jako dodatek do pieczywa lub sałatek kroję w plastry lub kostkę, czasem wystarczy zdjąć panierkę i możemy użyć jak mięso gotowane. Podobnie jest z mięsem grillowanym ono też świetnie nadaje się do sałatek lub jako dodatek do pieczywa, albo do podduszenia w sosie, wtedy sos będzie miał nutę grillowaną. Najmniej atrakcyjne wydaje się mięso w sosie, czasem nadmiar zwyczajnie zamrażam i używam zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, zwiększam odrobinę ilość sosu przez dodanie bulionu i doprawienie, świetnie nadaje się do makaronu czy ryżu. Jeśli zostało go mało, można odsączyć z sosu, przepłukać i użyć jak gotowanego mięsa jako dodatek do farszów np. Nie wyrzucajcie mięsa, zwierzę oddało życie byście mogli je zjeść więc choć by z szacunku dla zwierzaka nie wyrzucajcie mięsa.

O rany ale mi się post rozciągnął, widzę, że w jednym się ni uda wstawić głównych produktów żywnościowych, które wyrzucane są najczęściej w domach. Jeśli macie pomysły na dania z resztek lub przychodzą Wam produkty najczęściej wyrzucane do głowy a nie wiecie co z nich zrobić dajcie znać, będziemy radzić wspólnie na tym by jak najmniej, a najlepiej wcale nie wyrzucać jedzenia.
Ktoś, dawno temu tu na blogu napisał cos w stylu „twoje życie musi być naprawdę smutne by jadać resztki”. Czyli jest to moje kolejne z listy dziwactwo, że zjadam resztki. Tak przyznaję się, zjadam resztki by nie wyrzucić jedzenia, u mnie nawet skorupki od jajek są wykorzystywane jako nawóz do ogrodu (mam bardzo kwaśna glebę i trzeba ją wapnować, a mielone skorupki mi w tym odrobinkę pomagają). Ciąg dalszy nastąpi.


poniedziałek, 3 stycznia 2022

Porządki w lodówce po świętach

 


Resztki po świąteczne to problem wielu domów, sporo jedzenia ląduje w śmietnikach niepotrzebnie. Wiele osób nie ma wiedzy o tym jaka żywność nas może zatruć i czy obróbka termiczna temu zapobiega. Wiele osób wyrzuca jedzenie w chwili gdy kończy się data przydatności nie sprawdzając czy tak naprawdę ten produkt się już nie nadaje do spożycia. Data na produkcie to kwestia umowna, musi być bo takie są przepisu, jest wyliczana na podstawie ogólnych statystyk i dodatkowo zaniżana średnio o 3-5 dni, czasem nawet o tydzień lub więcej. Pomyślcie sami, data ważności na soli kiedy „sól kamienna występująca w Polsce należy głównie do dwóch formacji solnych, które tworzyły się w późnym permie (cechsztynie) w okresie ok. 257-252 mln lat temu oraz w neogenie (miocenie) ok. 13 mln lat temu” zatem jak to możliwe, że sól ma się zepsuć w ciągu np. 2 lat? Makaron, kasza, ryż itd. Mają się zepsuć w ciągu roku kiedy są przechowywane w szczelnych opakowaniach? Nawet śmietana nie powinna być wyrzucona tylko dlatego, że minęła data ważności, powinniśmy ja otworzyć i sprawdzić, jeśli jest ok na pewno nic nam się nie stanie jeśli poddamy ja obróbce termicznej np. dodając do zup, sosów, zapiekanek. Podobnie jogurt, ser żółty, biały. Ja ostatnio miałam w lodówce serek mascarpone przeterminowany 10 dni, jakoś się zawinął między innymi produktami i tak wyszło, szkoda mi go było wyrzucić bo wyglądał na przydatny do jedzenia, ale uznałam, że może w kremie nie koniecznie chce go zjeść więc dodałam do ciasta które upiekłam, ciasto wyszło super, zjedliśmy nikt nie miał problemów jelitowych.  Przesadzamy również z wyrzucaniem wędlin, jeśli nie jest zazieleniona, nie widać na niej zmian, ma tylko lekko gorszy zapach lub jest śliska, wystarczy ją umyć, można sparzyć i zużyć do jajecznicy, pizzy, zapiekanki.  Pamiętajcie że jad kiełbasiany zabija np. 10 minut gotowanie w temperaturze 100 stopni lub 30 minut w 80 stopniach. Jad kiełbasiany jest bezwonny, bez koloru.  Owoce jeśli nie mają pleśni, żadnych nalotów można spokojnie zużyć do kompotu, przesmażyć i zrobić dżem, dodać do ciasta, czyli poddać obróbce termicznej i zjeść bez lęku o zatrucie. Problem jest z sałatkami na bazie majonezu, ja nie ryzykuję w tym wypadku, chyba że można je zużyć do zapiekanki, ale ogólnie jest z tym problem, staram się zrobić mniej niż za dużo by nie wyrzucać ich. Ryby smażone, używam do zapiekanek jeśli mi zostaną, klasyczna u nas to ryz, gotowane warzywa, ryba i np. ser żółty. Pieczywo które nie zostało zjedzone, a  nie ma pleśni, ani dziwnego zapachu susze, nawet chleb i zużywam jako dodatek do pasztetów, kotletów, zapiekanek (można posypać zamiast żółtego sera, polecam). Warto przeanalizować wnętrze lodówki po świętach i postarać się wykorzystać maksymalnie wszystko. Ja często w czasie świąt mrożę różne dania bo wiem, że już nikt nie ma na nie chęci, więc nie ma co czekać, mrożę gdy są jeszcze świeże, rodzina zje ze smakiem 2-3 tygodnie po świętach.  Szanujmy nasze pieniądze na które ciężko pracujemy, szanujmy nasza planetę by pozostawić jak w jak najlepszym stanie przyszłym pokoleniom, dawajmy dobry przykład naszym dzieciom by nauczyły się szanować żywność, pieniądze i środowisko. Róbcie sobie po świętach szafkowy detoks i wyczyścicie wszystkie resztki, będzie to dobre dla Waszego portfela. 




Kilka pomysłów na wykorzystanie resztek z lodówki:

Pieczone pierożki

Pasztet z resztek

Pasta z rosołowych resztek

Gotowane, pieczone mięso 

Nic nie może się zmarnować

Pieczywo 


Wzmianka o złożach soli pochodzi ze strony https://www.pgi.gov.pl/psg-1/psg-2/informacja-i-szkolenia/wiadomosci-surowcowe/10716-wystepowanie-soli-kamiennej-w-polsce.html

poniedziałek, 16 listopada 2020

Nie marnujemy żywności! Pieczywo

 


Modne to i rozsądne? Jak dla mnie tak! Nie markujemy jedzenia, cierpię, gdy niestety muszę coś wyrzucić, zdarza się to naprawdę rzadko. Podobno Polacy najwięcej wyrzucają pieczywa.  Możliwe, nie jestem w stanie tego dokładnie zweryfikować, tak pokazują dane statystyczne zamieszczane w Internecie. Dlaczego tak dużo wyrzucamy pieczywa? Może dlatego, że po kilku dniach nie nadaje się do zjedzenia, kupujemy za dużo, nie wiemy co z nim zrobić? U nas też czasem w chlebaku zostanie przylepka/piętka nie wiem, jak to nazywacie. Bardzo rzadko więcej. Jeśli nie mogę pieczywa zamrozić, a wiem, że nie zjemy go robię grzanki, kroję w drobną kostkę rozkładam na papierze w piecyku i susze około 30 minut w 170 stopniach, czasem posypuję suszonym czosnkiem, papryka, lub ziołami prowansalskimi. Po wysuszeniu wykładam do słoika i przechowuję tak jakiś czas, dobrze mieć grzanki do zupy/sałatki pod ręką. Kawałeczki pieczywa równie susze tak na parapecie lub w pudełku na lodówce, a następnie mielę na bułkę tartą, nie używam tylko pieczywa orkiszowego/pszennego, używam każde, nie jest tak dobrze, że w bułce tartej sklepowej nie ma ani odrobiny żytniego pieczywa. Taka „bułka” nadaje się świetnie do panierowania, zagęszczania pasztetów, kotletów.  Czasem z pieczywa robię tosty – maczam kromki w mleku, a następnie w jajku i obsmażam na złoto, podaję z miodem lub np. smażonym boczkiem. Świetny sposób na niemiękki już chleb. Ogólnie każdy naddatek pieczywa staram się zamrozić, gdy pieczywo jest jeszcze smaczne i będzie takie po rozmrożeniu.  Dzięki temu też mam zawsze jakiś awaryjny zapas w zamrażarce. Wiem, że z czerstwego pieczywa niektóre osoby robią posypkę do zapiekanek, ścierają je lub kruszą i posypują danie. Moje dzieci takie mniej świeże pieczywo wykorzystują do tostów – kroją cienkie kromki, kładą ser żółty, wędlinę i zapiekają dwie kromki, potem keczup i jest super posiłek.



 Jak widać nie trzeba wyrzucać pieczywa, na pewno warto je przechowywać nie w foli, ale w bawełnianych woreczkach lub ściereczkach, dzięki temu nie pleśnieje, co najwyżej robi się czerstwe. Podchodźcie do żywności z uważnością, to są Wasze wydane i ciężko zarobione pieniądze, nie warto od tak je wyrzucać.


piątek, 14 sierpnia 2020

Ekologiczne życie w punktach.

 


Znalazłam w Internecie kilka punktów by żyć bardziej ekologicznie, zebrałam je w podpunkty, część jest moja, część znaleziona w różnych miejscach.


  1. Używaj wody po myciu owoców i warzyw do podlewania roślin.
  2. Korzystaj z wielorazowych pojemników na żywność.
  3. Nie marnuj żywności – z resztek można wyczarować pyszna potrawę.
  4. Używaj ściereczek kuchennych zamiast jednorazowych ręczników.
  5. Idąc na zakupy zabierz torbę wielorazowego użytku.
  6. Spróbuj z domowymi detergentami przyjaznymi środowisku, zamiast sklepowej chemii.
  7. Pij wodę kranową zamiast butelkowanej.
  8. Segreguj odpady.
  9. Wybierz prysznic zamiast kąpieli w wannie.
  10. Zakręcaj wodę podczas mycia zębów.
  11. Oddaj wytłoczki po jajkach sprzedawcy jajek.
  12. Kupuj produkty na wagę lub z dużych opakowaniach.
  13. Oddaj nieużywane produkty zamiast je wyrzucać.
  14. Wybierz rower, komunikację miejską lub idź piechotą zamiast samochodu.
  15. Postaraj się przerobić stare ubrania zamiast je wyrzucać.
  16. Nie myj samochodu pod domem z użyciem detergentów.
  17. Oddaj przeterminowane leki do apteki.
  18. Gromadź deszczówkę.
  19. Oddaj zużyte baterie do specjalnego punktu.
  20. Przerabiaj, odnawiaj meble zamiast je wyrzucać.
  21. Zrób własnoręcznie prezent zamiast kupić nowy.
  22. Kupuj bilety w wersji elektronicznej.
  23. Ogranicz ilość mięsa na korzyść warzyw.
  24. Nie koś trawnika w czasie suszy.
  25. Wybierz bambusowa szczoteczkę zamiast plastikowej.
  26. Kupuj żywność od lokalnego rolnika lub wyhoduj sam.
  27. Przerabiaj odzież na ścierki, torby na zakupy.
  28. Weź kawę we własny kubek.
  29. Używaj maszynki wielokrotnego użytku zamiast plastikowej jednorazowej.
  30. Zetrzyj sucha bułkę, brzegi pizzy (jeśli ich nie jadasz) na bułkę tartą.
  31. Wyłączaj światło w pomieszczeniach z których nie korzystasz – to oszczędność energii.
  32. Uszyj ze starego ręcznika myjkę zamiast używać syntetycznej gąbki.
  33. Kupuj szary papier z recyklingu.
  34. Zrezygnuj z dezodorantów w aerozolu.
  35. Wymieniaj się ubraniami. 
  36. Jeśli palisz nie rzucaj petów na ziemię. 
  37. Wyłączaj komputer na noc.
  38. Korzystaj z biblioteki lub wymieniaj się książkami.
  39. Posadź zioła na balkonie, parapecie zamiast kupować cięte zioła.
  40. Coś się zepsuje, postaraj się naprawić zamiast od razu wyrzucać.
  41. Używaj akumulatorków zamiast baterii.
  42. Ograniczaj drukowanie, a jeśli musisz to drukuj dwustronnie.
  43. Wykorzystuj wielokrotnie torebki na prezenty.
  44. Napraw stare buty zamiast je wyrzucić.
  45. Ogranicz kupowanie gazet czytaj online, w czytelniach bibliotecznych tez sa dostępne czasopisma do wypożyczenia.
  46. Kupuj książki w wersji elektronicznej.
  47. Zrób w domu porządki to co Tobie się nie przyda oddaj znajomym, sprzedaj, zamień się lub wystaw na grupie „śmieciarka jedzie” nie wyrzucaj.
  48. Ogranicz zamawianie jedzenia na wynos - generuje ilość plastiku.
  49. Zamień gotowe dania na zdrowe domowe jedzenie.
  50. Włączaj pralkę tylko wtedy, gdy jest pełna podobnie zmywarkę.
  51. Ogranicz prasowanie, prasuj tylko to co naprawdę tego wymaga.
  52. Zainwestuj w opakowania wielorazowego użytku dla rodziny na wodę/napoje, nie kupuj butelkowanych.
  53. Dokładnie przelicz ilość żywności by nie kupować za dużo.
  54. Sadź kwiaty miododajne na balkonie i parapecie na zewnątrz.
  55. Kupując produkty na wagę stosuj woreczki wielokrotnego użytku zamiast plastikowych. 
  56. Sprzątaj po sobie, gdy spędzasz czas na łonie natury. Zawsze zabieraj swoje śmieci z lasu, parku, plaży, jeśli nie ma w pobliżu kosza na nie.

Popatrzcie jak wiele z tych pomysłów nie tylko jest ekologicznych, ale również przyjaznych dla naszego portfela. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły chętnie je dopisze do tych które już są. 

środa, 6 maja 2020

Pieczone drożdżowe pierożki z resztkowym farszem




Kolejny pomysł na wykorzystanie resztek z lodówki i nie tylko, tym razem to pieczone drożdżowe pierożki. Można do nadzienia użyć własnej dowolnej kompozycji podduszonych pieczarek, resztek mięs, wędlin, włoszczyzny gotowanej, ryby, żółty ser, biały ser (może być na słono, ale i na słodko), resztki bigosu, gotowanej kapusty itd. Wystarczy zastanowić się które produkty mogą do siebie pasować, możemy je upiec również na słodko używając resztek owoców, dżemów, powideł.
Ja zrobiłam wersję wytrawna używając pieczarek, resztek kurczaka, konserwowej papryki, cebuli oraz gotowanej ciecierzycy, która mi pozostała po robieniu kotletów. Wyszło mi 70 sztuk sycących pierożków które można zabrać do pracy (mąż dziś zabrał do pracy)/szkoły na wycieczkę lub przygotować na przyjście gości, można je również zamrozić a potem, gdy już będziemy się swobodnie odwiedzać i wpadną do nas niespodziewani goście wyjąc i podgrzać w piecyku, możemy szybko do tego dorobić sos czosnkowy lub pomidorowy i mamy świetną przekąskę a dodatkowo nie wyrzucimy resztek żywności.




Składniki na ciasto
  • 1 kg mąki pszennej (ja użyłam jasnej orkiszowej)
  • 2 łyżeczki soli (w wersji słodkiej ½ łyżeczki soli)
  • 40 g świeżych drożdży lub dwa opakowania suszonych
  • ½ szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka lub wody (może być też roślinne)
  • 2 żółtka
  • 1 całe jajko
  • 2 łyżki jogurtu lub śmietany
  • łyżka oregano w wersji słonej

Składniki farszu u mnie
  • ½ kg pieczarek
  • 1 cebula
  • szklanka ciecierzycy
  • mały słoik papryki konserwowej
  • 200 g mięsa z kurczaka
  • łyżka przyprawy gyros
  • łyżka keczupu pikantnego
  • sól do smaku

Do tego farszu pasował by fajnie żółty ser, ale nie miałam pod ręka akurat. 

Cebulę i pieczarki drobno posiekałam, poddusiłam na oliwie, następnie dodałam ugotowany kurczak, paprykę konserwową pokrojoną w kostkę, dodałam przyprawę gyros i chwilkę poddusiłam całość, po zdjęciu z pieca wymieszałam farsz z keczupem i ciecierzycą.  Odstawiłam farsz to wystygnięcia.
Drożdże, łyżkę maki, łyżeczkę cukru oraz 4 łyżki wody/mleka wymieszałam i zostawiłam zaczyn do ruszenia, musi powstać pianka na powierzchni. Do miski wsypałam mąkę, sól, oregano, wszystko razem wymieszałam, dodałam jajka, olej, gotowy zaczyn z drożdży oraz mleko/wodę, jogurt i wszystko dokładnie wyrobiłam. Odstawiłam ciasto na 20 minut by podrosło, a następnie porcjami wałkowałam na około 3-5 mm grubości i wycinałam kubkiem placki, na środek nakładałam około łyżki farszu i zalepiałam. Odłożyłam na blachę do wyrośnięcia tak około 10-15 minut, przed pieczeniem posmarowałam rozmieszanym jajkiem i piekłam pierożki przez 25 minut w temperaturze 190 stopni. Można jeść zaraz na ciepło lub na zimno. Pierożki są dość sycące mnie wystarczy zjeść 3-4 i jestem najedzona.






niedziela, 3 maja 2020

Resztki żywności to nie śmieci, to składnik smacznego dania..




Już na pewno znacie mnie z tego, że nie marnuję żadnego jedzenia. Z racji, że robimy ostatnio większe zakupy by nie chodzić często do sklepu, muszę jeszcze bardziej być czujna w temacie niewyrzucania żywności. Działam więcej w kuchni by ocalić żywność i nic nie wyrzucić. Ostatnio robiąc porządki w lodówce trafiłam na resztki mięsa gotowanego, marchewki z rosołu, dogorywające pieczarki, ser biały z dwudniową datą ważności, powiędła ćwiartka białej kapusty, biały ser słony z przyprawami który był ponad nasze możliwości kanapkowe kupiony.
Z tych cudowności za chwilkę nadających się do kosza wytworzyłam pasztet, ciasto Izaura, pierożki pieczone z pieczarkami, kapusta duszona z pomidorami suszonymi i koperkiem suszonym (która zamroziłam), oraz farsz do ruskich pierogów którym nadziałam naleśniki. Pierożki zjedliśmy wraz z czerwonym, czystym bezmięsnym barszczem, na deser ciasto, a na kolację naleśniki z nadzieniem do ruskich pierogów. Pasztet częściowo zamroziłam, częściowo został w lodówce.
Dodatkowo żal mi się zrobiło owoców (które zakupiłam w przypływie reakcji na fajna cenę), zrobiłam sałatkę owocową oraz ciastka owsiane z bananami, miałam jeszcze pomysł na zrobienie z jabłek domowego kisielu, ale owoce zostały przez domowników zjedzone w sałatce wszystkie.
Marchewka zaczynała mieć swój dobry czas za sobą, ugotowałam zupę marchewkową. Dzień wcześniej w lodówce stała podeschnięta kasza gryczana w ilości nie nadającej się zbytnio na samodzielny posiłek, wahałam się nad farszem do pierogów i ciastem, rodzina zagłosowała na ciasto czekoladowe.




Dzięki tym zabiegom nie wyrzucę ani odrobinki z lodówki i spiżarki.
 Nienawidzę wyrzucać jedzenia, co mogę zamrażam, przetwarzam i śpię spokojnie.
Teraz staram się mocniej przykładać do ilości zakupionych przeze mnie, ale nadal czuje sprawdzam zapasy czy nie dziej się coś złego w datach, jakości przydatności. Normą stało się suszenie u nas pieczywa, bez względu na to czy to tylko orkiszowe czy też mieszane, nie widzimy różnicy jako bułka tarta w porównaniu do sklepowych produktów, domyślam się, że tam tez ląduje zwykły chleb nie tylko pieczywo pszenne.
Ostatnio często w poniedziałki mamy obiad resztkowy po weekendzie, jutro u nas będą szaszłyki, sałatka grecka, smażone szprotki, oraz grillowane warzywa, tak wszyło, że te dania po 3 dniach weekendu zostały, zatem upiekę do nich jeszcze trochę ziemniaczków i będzie taki składany obiad.
Ostatnio mam wrażenie, że jeszcze lepiej udaje mi się wykorzystać całą żywność, zupełnie nic nie wyrzucając, nie karmiąc kompostu.
Dbajcie o własne finanse i o ekologię, starajcie się robić mądrze zakupy, a jeśli tak jak mnie zostanie coś ponad, to spróbujcie to przetworzyć jak najlepiej.

Pamiętajcie, że sporo jako naród marnujemy żywności. 

Znalezione w Internecie: według PIE Polacy "rocznie marnują 247 kg żywności na osobę (wobec 173 kg przeciętnie na jednego mieszkańca UE), co daje nam 5. miejsce w Unii Europejskiej". W 2018 r. do wyrzucania żywności przyznało się 42 proc. Polaków - podał Instytut. Najczęściej wyrzucane produkty to: pieczywo (49 proc.), owoce (46 proc.), wędliny (45 proc.), warzywa (37 proc.), jogurty (27 proc.), ziemniaki (17 proc.), mleko (12 proc.).

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Pasztet z resztek




Dziś chce Wam zaproponować pasztet z produktów, które często w wielu domach nie mają zastosowania, a do tego jest to zdrowy dodatek do pieczywa i nie drogi, nawet jeśli zakupimy składniki a nie użyjemy tego co mamy w domu. Już od dawna poszukiwałam przepisu na pasztet bez wieprzowiny tylko drobiowy (nie jem wieprzowiny oraz wołowiny od dłuższego czasu). Wpadła mi w ręce gazeta i w niej świetny przepis na pasztet z mięsa pozostałego po ugotowaniu rosołu. Odrobinkę go zmodyfikowałam i mam smaczny pasztet drobiowy. Robiąc ten pasztet możemy zużyć resztki gotowanego mięsa, można sobie mrozić po ugotowaniu każdej zupy i obraniu mięsa na której ugotowaliśmy zupę. Wykorzystamy czerstwe resztki pieczywa i ugotowanej marchwi w zupie lub więdnącej w lodówce., oraz przysychający koperek lub pietruszkę, wszystko będzie do pasztetu dobre.



Składniki:

  • 1 kg mięsa z rosołu (można oczywiście użyć to na czym gotujemy, ja gotuję na kurczaku, wiele osób dokłada wołowinę, więc ją używamy do pasztetu).
  • 5 ugotowanych marchewek (z rosołu lub specjalnie ugotowanych do pasztetu)
  • 3 cebule
  • 3 czerstwe bułki kajzerki (ja użyłam 5 kromek pieczywa orkiszowego, bo takie mi pozostało lekko czerstwe, to świetna okazja do zużycia czerstwego pieczywa)
  • 2 szklanki mleka (ja użyłam wody, bo nie pijamy mleka)
  • 3 jajka
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • ½ pęczak natki pietruszki lub koperku (opcjonalnie)
  • Sól i pieprz do smaku
  • 2 łyżki masła/smalcu lub margaryny (ja użyłam masło)

Moje dodatki: po łyżeczce cząbru, tymianku, majeranku, kurkumy, słodkiej papryki oraz ½ łyżeczki ostrej papryki.

Pieczywo zalewamy mlekiem/wodą, a gdy namoknie odciskamy. Zieleninę myjemy, drobno siekamy. Mięso kroimy na mniejsze kawałki, cebulę obieramy i kroimy na ćwiartki. Mięso, marchew, cebulę oraz pieczywo namoczone i odciśnięte mielimy w maszynce do mięsa dwa razy (jeśli mamy sitko do maku to wystarczy raz), możemy również użyć melaksera i dokładnie zmielić mięso z warzywami i bułka. Dodajemy jajka, przyprawy, zieleninę oraz mąkę ziemniaczana. Dokładnie całość mieszamy i doprawiamy do smaku sola i pieprzem. Smarujemy dwie blaszki keksówki lub jedną dłuższa, wykładamy masę do nich i na wierzchu układamy drobne plasterki wybranego tłuszczu – masło, margarynę lub smalec. Wkładamy foremki do piecyka i pieczemy godzinę w temperaturze 180 stopni. Wyjmujemy i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia dopiero wtedy kroimy, pasztet świetnie nadaje się do mrożenia. Polecam!!


sobota, 2 listopada 2019

Pasta z kurczaka z rosołu




Zgodnie z zasadą w naszym domu – nie marnujemy żywności!
Był rosół, a z mięsa ugotowanego w rosole powstała pasta do pieczywa. Składnik tak naprawdę mogą być dowolne w zależności od naszych upodobań, możemy dodać jajko gotowane, fasolę, groch, kiszony ogórek itd.



Ja zrobiłam z takich składników:

  • miseczka obranego gotowanego kurczaka – tak około 250 g
  • 6 suszonych pomidorów z zalewy (można zamienić na łyżkę koncentratu)
  • pół szklanki gotowanej ciecierzycy (można zamienić na fasolę, jajko, groch również z puszki)
  • ząbek czosnku
  • cebula
  • ½ łyżeczki papryki wędzonej
  • ¼ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 2 łyżki oliwy/oleju
  • 2 łyżki wody


Kurczaka kroimy, pomidory, czosnek kroimy w drobne kawałki, cebule siekamy i podsmażamy na oleju, wkładamy wszystkie składniki do naczynia, w którym będziemy pastę blendować, dodajemy wodę i mielimy na gładką masę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Ja wyrównuję powierzchnię i polewam łyżką oliwy, dzięki temu pasta jest wilgotna i dodatkowo mam oliwę przy smarowani na kanapki. Wstawiamy do lodówki, Smacznego!!

poniedziałek, 15 października 2018

Pasta z resztek mięsa gotowanego/pieczonego - nie marnujemy żywności...




Wiele razy pisałam o racjonalnym dysponowaniu żywnością. Zastanówcie się, gdy coś wyrzucacie, ile musieliście na to pracować. Wyrzucając np. wędlinę za 10 zł pomyślcie, jaki czas poświęciliście by zarobić te 10 zł. Dodatkowo zatrzymajcie się przy ekologicznym, nie tylko ekonomicznym aspekcie wyrzucania żywności. Znalazłam w Internecie coś takiego: przy produkcji jednego samochodu zużywa się 379 000 litrów wody, aby ''wyhodować'' szklankę soku pomarańczowego, potrzeba 50 szklanek wody, do wyprodukowania 2,2 kg wołowiny potrzeba 9500 litrów wody, wyprodukowanie 1 kg papieru wymaga ok. 250 litrów wody, do wyprodukowania 1 litra piwa potrzeba 8 litrów wody, do wyprodukowania 1 kg ziaren pszenicy potrzeba 1000 litrów wody, a ryżu - prawie 3 razy więcej. Czyli wyrzucając żywność jesteśmy zupełnie nie ekologiczni i nie ekonomiczni, do tego można dołożyć zasady moralne itd.. Ale Co najczęściej wyrzucamy według statystyk? Z badań Kantar Millward Brown na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności wynika, że badani Polacy wśród najczęściej wyrzucanych produktów wskazują kolejno: pieczywo (51 proc.), wędliny (49 proc.), warzywa (33 proc.), owoce (32 proc.), a także jogurty (16 proc.) . Wszystkie te produkty można w odpowiednim momencie ocalić od wyrzucenia. Najlepiej było by nie doprowadzić do tego zjawiska, w Internecie można znaleźć wskazówki jak obliczać porcję mięsa, kaszy na osobę. Ja kupując np. schab obliczam około 100 g na osobę. Obierając ziemniaki około 3 sztuki na osobę. Gotując zupę około 300 ml na osobę itd. Staram się dokładnie przewidzieć ile, czego potrzebuję, trudniej jest, gdy zapraszam gości, ale z resztkami zawsze da się coś zrobić pod warunkiem, że nie utkną te resztki w lodówce lub kuchni na zbyt długo.
Ja staram się przerabiać wszystko na bieżąco. Ostatnio z racji lekkiego "zaciskania pasa” (wrzesień w rodzinie, gdy troje dzieci idzie do szkoły jest sporym obciążeniem dla portfela, sama wyprawka dla licealiści mocno drenuje kieszeń, a do tego wszelkie opłaty szkole typu ubezpieczenia, komitety, składki itp.), zatem październik u nas jest właśnie miesiącem oszczędzania, byśmy wyrównali straty z września. Wszystkie zakupy są mocno analizowane i rozważane, żywność dokładnie planowana i wykorzystywana. Mięso z zupy wykorzystuję na różne sposoby, robię pastę, na która zaraz dam przepis, odkładam do pudełka i mrożę (zbieram jakiś czas) a następnie używam do pasztetu lub zimnych nóżek (galaretki mięsnej). Do jednego pudełka odkładam mięso z każdej zupy wyjęte i pokrojone. Można je również wykorzystać do farszu i zrobić naleśniki lub pierogi, świetnie się nadaje do zapiekanek np. zapiekanki gyros. Mięso gotowane, pieczone, które pozostało nam z obiadu lub z pieczeni naprawdę ma wiele zastosowań. Mama mojej koleżanki robiła z mięsa i wędlin, które pozostały w lodówce pastę nazywali ja „przegląd tygodnia” a co najlepsze, że to była ulubiona pasta mojej koleżanki. Ja wiele pomysłów czerpię z okresu PRL-u, wtedy gospodynie musiały być naprawdę kreatywne i wykazywać dużo cierpliwości w kuchni, a zarazem zaangażowania.




Dzieci uwielbiają pastę z resztek gotowanego lub pieczonego mięsa, potrzebujemy do tego:

Dowolna ilość mięsa ja użyłam na miseczkę ze zdjęcia około 100 g mięsa ugotowanego w zupie.
Kilka pieczarek, ja dodałam około 6 sztuk
2-3 gotowane jajka
Cebula
Łyżka majonezu lub oliwy
Dowolny tłuszcz do podduszenia cebuli i pieczarek, ja użyłam łyżkę smalcu
Przyprawy, kto co lubi, w mojej paście była łyżeczka majeranku, 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne, sól do smaku, ½ łyżeczki suszonego koperku.

Myjemy pieczarki i kroimy na kawałki, cebule obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzany tłuszcz cebulę i po chwili dokładamy pieczarki, dusimy wszystko tak długo, aż pieczarki odparują wodę, następnie lekko solimy.  Mielimy mięso, jajka i pieczarki z cebula za pomocą blendera melaksera lub maszynki do mięsa. Dokładamy przyprawy, majonez/oliwę i wszystko dokładnie mieszamy, doprawiamy sola do smaku, odstawiamy na godzinkę do lodówki i mamy gotowy dodatek do pieczywa. Dodatki do mięsa mogą być dowolne np. suszone pomidory zamiast pieczarek, kiszony ogórek, papryka świeża posiekana drobno itd. Wszystko zależy od naszej pomysłowości. Zamiast jajek możemy dodać biały ser, który leży w lodówce i brak na niego amatorów lub żółty starty na drobnej tarce. Pasty to najlepszy utylizator żywności, a do tego dający oszczędności przy produktach np. do pieczywa.



środa, 28 grudnia 2016

Poświąteczne porządki w lodówce



Na okres świąteczny w większości domów przygotowano duże ilości jedzenia, ja również to zrobiłam.  Bardzo często nie dajemy rady zjeść wszystkiego, ale to nie oznacza, że musimy wyrzucać resztki. Można wiele dań przetworzyć i nie wyrzucać naszych ciężko zarobionych pieniędzy.
U nas po świątecznie zostały wędliny, śledzie w pomidorach i oliwie, kapusta z grochem, karp, ryba po grecku i spora ilość pieczywa. Karpia i kapustę zwyczajnie zamroziłam i wyjmę na Sylwestra. Do pieczywa dokupiłam ser żółty i dzieci teraz w okresie ferii chętnie robią sobie tosty z pieczywa, wędliny i sera żółtego, udało się dzięki temu zużyć cały nadmiar pieczywa, dodatkowo jeden posiłek to były tosty „francuskie” – chleb moczony w mleku, jajku a następnie smażony na patelni na maśle, po usmażeniu polany miodem, w dzieciństwie jadałam posypane cukrem takie tosty.  Całe nadmiarowe pieczywo nie zostało zmarnowany, dziś piekę kolejny chleb. 
Nadmiar wędliny to żaden problem, jedna zapiekanka ziemniaczana na obiad, jedna jajecznica z wędliną na śniadanie i po problemie. Na wczorajszą kolację podgrzałam rybę po grecku (nie zostało jej bardzo dużo), a kto nie był najedzony jadł resztę śledzi, dziś rodzina wykończyła to, co zostało.  Ciasta i cała reszta zostało pochłonięte przez święta.  Mąż wczoraj pytał czy nie mam gdzieś ukrytych pierogów (niestety już nie ma po nich śladu).


*



Nie cierpię wyrzucania jedzenia, dla mnie to brak szacunku dla naszej pracy by zarobić pieniądze na produkty i przygotować. Jest to u nas w domu niedopuszczalne, staramy się wykorzystać wszystkie resztki. Z pozostałych wędlin można zrobić wiele smacznych rzeczy, omlet z drobno pokrojoną wędliną, fasolkę po bretońsku, jajecznicę, bigos, zapiekankę itp., Jeśli mamy zamrażarkę większość świątecznych potraw można zamrozić. Ja często stosuję ten fortel by nie marnować jedzenia.
Przed świętami staram się wyliczyć ile potrzebujemy jedzenia, ale nie zawsze to nam wyjdzie, bo nie jesteśmy wstanie ocenić apetytu domowników i gości.  
Pamiętajcie, że wyrzucając jedzenie nie szanujecie samych siebie. Przecież musieliście wiele godzin spędzić w pracy by na nie zarobić pieniądze, potem poświęcić czas na zakupienie i przygotowanie go, dodatkowo dochodzi aspekt ekologiczny i moralny. Pamiętajmy, że jesteśmy przykładem dla własnych dzieci, to od nas czerpią naukę szacunku do własnej pracy i samych siebie.

Jest wiele sposobów wykorzystania resztek np. bułki można wysuszyć i zetrzeć na panierkę, mięsa gotowane zmielić i zrobić farsz to klusek lub pierogów, kapustę włożyć do zamrażarki lub zawekować – wystarczy przełożyć do słoika, zakręcić i pasteryzować około 30 minut, następnie postawić do góry dnem do wystygnięcia. To samo można zrobić z pozostałą zupą i sosem.  Owoce można przesmażyć na dżem i za pasteryzować w słoiku lub zrobić kompot do natychmiastowego spożycia lub tez do słoika na potem, wystarczy do owoców zrobić słodką zalewę, zalać i pasteryzować w słoiku 15 minut.  Warzywa można użyć na placki, zapiekankę, zupę krem itd. Bądźmy kreatywni w kuchni, szanujmy swój czas i pieniądze. 

*Zdjęcie ze strony Banku Żywności 

poniedziałek, 19 września 2016

Nic się nie marnuje - pesto z liści rzodkiewki



Z racji, że ostatnio zgłębiam tajniki dzikiej kuchni – zjadania roślin, które rosną na łąkach, postanowiłam zacząć z rodziną eksperymenty od mniej dziwnych dań, nie zaserwuję im na początek sałatki z krwawnika lub mąki żołędziowej, bo mogłoby to wywołać ostry sprzeciw. Zaczęłam, więc od popularnej rośliny, choć tej części nie jadamy często w naszych domach, mowa o rzodkiewce. Znalazłam informację, że rzodkiewka tak naprawdę ma więcej właściwości odżywczych w liściach niż w korzeniowej części.  Liście rzodkiewki odtruwającą organizm z toksyn, działają przeciwzapalnie, a ich działanie przeciwnowotworowe jest bardzo duże, nawet większe niż brokułu. Liście są bogate w witaminę C (dwa razy więcej niż w cytrynie), fosfor, wapń i żelazo.  Sumując właściwości liści rzodkiewki: silne działanie przeciwnowotworowe (silniejsze niż brokułu), działanie odtruwające i oczyszczające, poprawa trawienia i przemiany materii, dobre źródło witaminy C (więcej niż w cytrynie), źródło żelaza i wapnia (więcej niż w szpinaku), wspomaganie leczenie żółtaczki, reguluje ciśnienie krwi. Więc jak zignorować tak wspaniały pokarm? Jak wyrzucić świadomie do śmieci tyle dobroczynnych właściwości dla naszego organizmu.  Zjadamy chętnie kiełki rzodkiewki, ale liście najczęściej wyrzucamy, po co, skoro mamy w cenie pęczka wszystko do zjedzenia?  Ja mam to szczęście, że mam własne rzodkiewki w ogródku, zachęcam do wysiewania ich do balkonowych i parapetowych skrzynek, jak widać mamy sporo z nich pożytku i zdrowego jedzenia. Jeśli nie mamy zupełnie możliwości uprawy własnych, to zalecam po zakupie przebrać liście i wymoczyć je w wodzie z octem, a następnie sodą oczyszczoną i wypłukać dokładnie. Wybierajcie rzodkiewki z młodymi listkami, takie są najsmaczniejsze.
Ja wprowadzenie w odmienny świat smaków zaczęłam od najpopularniejszego dania w necie proponowanego z rzodkiewek – pesto.  Zebrałam dość pokaźny pęczek rzodkiewek w ogródku, następnie oddzieliłam część korzeniową od liści i przebrałam liście, by ie było pożółkłych, zwiędłych i ogólnie uszkodzonych. Wymoczyłam w wodzie, odlałam wodę i ponownie wymoczyłam, pozbyłam się jednej zielonej gąsienicy dzięki temu i drobinek piasku.





Składniki:
Liście rzodkiewek (najlepiej młode)
6 łyżek uprażonego na suchej patelni słonecznika
6 łyżek oleju lub oliwy
½ cytryny (wyściskamy z niej sok)
2 ząbki czosnku
Sól
Pieprz




Słonecznik po wystudzeniu zmieliłam w młynku do kawy, liście po odsączeniu z wody, posiekałam drobno, dołożyłam obrany czosnek, sok z cytryny i wszystko razem ze zmielonym słonecznikiem zblenderowałam na gładką masę. Doprawiłam solą i pieprzem do smaku.  Takie pesto użyłam, jako jeden z sosów do domowej pizzy, przyznam, że smakował świetnie. Możemy go użyć do makaronu, jako sos do hamburgerów, kanapek. Po zrobieniu pesto możemy przełożyć je do słoiczka i przechowywać w lodówce 4-5 dni.  



Nasze sosy do pizzy - czosnkowy z jogurtem, pomidorowy na bazie koncentratu pomidorowego z ostra papryczką i ziołami oraz nowość pesto z liści rzodkiewek. 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Nic nie może się zmarnować!



Część dni świątecznych za nami, w wielu domach sporo jedzenia zostało po tych dniach, czas na porządki w lodówkach.
Aby nic nam się nie zmarnowało trzeba podjąć szybkie działania w celu zabezpieczenia produktów, dań przed zepsuciem.
Resztki wędlin możemy użyć do jajecznicy, ugotować bigos, do zapiekanki lub zwyczajnie zamrozić, jeśli nie były wcześniej mrożone.
Mięsa, które zostały nam z pieczeni, obiadów możemy wykorzystać do bigosu (po za mięsem panierowanym, pasztetu, potrawki, zapiekanki. Mięsa panierowane nadają się do przyrządzenia w sosie lub ogólnie wszystkie mięsa mrozimy na kiedyś do użycia.
Bigos, kapusta z grzybami, z grochem idealnie nadają się do mrożenia oraz do pasteryzowania w słoikach. Przekładamy danie do słoika i pasteryzujemy.
Do pasteryzowania nadają się również galarety, zagotowujemy je i gorące wlewamy do słoika, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem, następnie przechowujemy w lodówce lub zimnej piwnicy.
Owoce możemy zmiksować lub pokroić i zamrozić, przesmażyć i zrobić szybki, domowy dżem. Z owoców można zrobić sok, koktajl z dodatkiem jogurtu.
Pieczywo możemy pokroić w kostkę i zamrozić, przyda się na grzanki. Można z czerstwego pieczywa zrobić tosty, użyć do zapiekanek. Pszenne pieczywo warto ususzyć by następnie zetrzeć na bułkę tartą do panierek.
Ryby smażone świetnie nadają się do mrożenia, podobnie jest z smażonymi/gotowanymi grzybami.
Ciasta ogólnie prawie wszystkie możemy zamrozić, po za ciastami z kremem, sernikami (mrożenie sernika to kwestia upodobań, wiele osób mrozi biały ser by przedłużyć jego trwałość, mnie nie smakuje mrożony) i z bitą śmietaną. Makowce, pierniki, szarlotki nadają się świetnie do mrożenia.
Mrozić możemy makarony, kasze, gotowane ziemniaki (świetne na puree, śląskie).
Postarajcie się dokładnie przyjrzeć swojej lodówce i uratować żywność przed zepsuciem a następnie wyrzuceniem. Ta żywność to Wasze pieniądze, a co za tym idzie ciężka praca, wyrzucając żywność nie szanujecie samych siebie, pracy, jaką włożyliście w jej zdobycie i przygotowanie. Nie jesteście ekonomiczni, ani ekologiczni.
U nas po świętach nie zostało wiele do ratowania, ale jednak zamroziliśmy jeden makowiec, porcję kapusty z grochem, fasolę ugotowaną na gęsto (przyda się, jako wypełniacz do kotletów i pasztetu). Resztki wędliny dziś usmażyłam z jajkami na śniadanie, zostały w lodówce śledzie w pomidorach do zjedzenia i odrobina pasztetu, ćwikła i chrzan. Udało nam się przewidzieć odpowiednią porcję jedzenia, która przygotowaliśmy na okres świąteczny.
Przed nami Sylwester i Nowy Rok. Ostatni dzień roku spędzamy z dziećmi u rodziny, zaś pierwszy dzień roku 2016 spędzimy tym razem w ścisłym gronie naszej piątki, więc nie przygotowuję zbyt wiele dań. Mam zamrożony makowiec, więc będzie akurat na te świąteczne dni.

Starajmy się nie marnować żywności, myślmy o tych, którzy nie mają, na co dzień porządnego posiłku, myślmy o swojej pracy, pieniądzach szanujmy siebie!!

Może ktoś komentarzy nie czyta, więc pozwolę sobie wstawić cenną uwagę czytelniczki w temacie mrożenia "Ja raz zamroziłam sałatkę jarzynową z majonezem.Nie polecam takiego sposobu. Nie nadawała się już do jedzenia.
Mrozić ale same warzywa,bez dodatku już majonezu"