wtorek, 29 stycznia 2019

Weekendowe słodkości..




W weekend lubi czasem sobie po dogadzać, mąż z synem pracowali, więc ja z córką zabrałyśmy się za wypieki, uwielbiam jak wracają do domu i od drzwi „płyną” do kuchni za zapachem, a potem ich wyraz twarzy, gdy dostrzega smakołyki. Upiekłyśmy te smakołyki w przeciągu 4 godzin w między czasie gotując zupę i robiąc domowe porządki, pranie i prasowanie.




Na stole znalazły się ciastka bez pszenicy oraz mleka oparte tylko na mąkach nie zawierających glutenu. 
Owszem użyłam masła i jajek, ale to akurat nasza rodzina akceptuje.
Upiekłyśmy ciastka owsiane bez maki z jabłkami, ciastka kokosowe bez mąki z wiórkami, masłem i cukrem, ciastka z amarantusem z mąka ryżową, ciasto dyniowe również z mąką ryżową. 
Wieczorem na kolację była oczywiście pizza domowa dwa placki orkiszowe oraz dwa na mieszance mąk bezglutenowych z serem kokosowym. Jeszcze w poniedziałek mieliśmy słodkie przekąski. 
Ja naprawdę uwielbiam piec, gotować i patrzeć na zadowoloną rodzinę, a przy okazji usłyszeć komplement. :-) 


Przepis na ciastka owsiane bez maki:


  • 2 jabłka obrane i starte na tartce warzywnej
  • 2 jajka
  • 2 łyżki cukru
  • 1,5 szklanki płatków owsianych
  • 2 łyżki oleju/oliwy
  • 1 łyżeczka cynamonu


Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i odstawiamy na 20 minut by płatki spęczniały, następnie układamy łyżką ciastka na blasze wyłożonej panierem do pieczenia i pieczemy 20 minut w temperaturze 180 stopni. 

piątek, 25 stycznia 2019

Wegański sos pomidorowy z soczewicą czerwona z indyjska nutą




Kolejne danie z mojej nowej kuchni roślinnej. Dziś na kolację zrobiłam sos z soczewicy czerwonej z indyjska nutą, jest naprawdę smaczne, lekkie i dodatkowo niedrogie, a na pewno zdrowe. Zarys dania wypatrzyłam w jakieś gazecie kobiecej u znajomej zupełnie nie pamiętam, bo skupiłam się na składnikach. 




Składniki:

  • 1,5 szklanki soczewicy czerwonej
  • 2 cebule
  • 500 - 750 ml przecieru pomidorowego (ja mam własny), ale może być taki z kartonu/butelki
  • 3 łyżki oleju/oliwy/masła klarowanego (dowolnie)
  • 4 ząbki czosnku
  • ½ szklanki mleka kokosowego (ja robię sama)
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego
  • 1 łyżka kolendry
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • ½ łyżeczki imbiru
  • 1/3 łyżeczki ostrej papryki
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżeczka cukru
  • Sól do smaku


Dokładnie płuczemy soczewice na sicie, następnie zalewamy 3,5 szklanki wody, dokładamy liście i gotujemy około 15 minut.  Obieramy i kroimy cebule w kostkę, czosnek obieramy i ścieramy/drobno siekamy lub przeciskamy przez praskę (zależy, co mamy pod ręką). Kmin, kolendrę mielimy lub ucieramy w moździerzu, (jeśli nie mamy młynka, ani moździerza, to możemy przyprawy ułożyć na desce i przykryć ściereczka, a następnie rozbić wałkiem, tłuczkiem lub pałką). Gdy soczewica się ugotuje, odcedzamy ja i odstawiamy. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz, dusimy cebule by była miękka, można podlać 2-3 łyżkami wody i przykryć na chwilkę, gdy cebula zrobi się miękka dokładamy czosnek i przyprawy wymieszane wszystkie razem, cały czas mieszając smażymy około 1 minuty, następnie zalewamy przecierem i dusimy około 5 – 10 minut, dokładamy soczewice i ponownie dusimy około 5-10 minut, następnie doprawiamy do smaku cukrem i sola, danie gotowe. Ja podałam z ryżem, ale pewnie można podać z pieczywem lub makaronem, a może z kasza jaglana.
Myślę, że ciekawe było by tez to danie gdy by dodać mrożonej włoszczyzny takiej w zapałki kropionej. Poddusić z cebulą,a potem zalać przecierem i dogotować. 



wtorek, 22 stycznia 2019

Czy warto gotować w domu....




Ostatnio zadano mi pytanie, jak gotować i po co gotować w domu, 
jeśli jest się w 1-2 osoby?




Jeśli gotowanie jest dla nas przykrym i wręcz nieakceptowalnym zjawiskiem to faktycznie sprawy się komplikują, ale według mnie i wielu żywieniowców warto podjąć trud polubienia lub choćby zaakceptowania go. Mamy tak wiele korzyści z przygotowywania posiłków w domu, iż nie widzę argumentu by sobie odpuścić.  Obecnie dostrzegłam trend, że emeryci wolą kupić gotowe jedzenie by mieć czas na tv lub komputer, dokładnie tak jak pisze komputer, maż pracuje w branży IT i miewa bardzo dramatyczne sytuacje z osobami starszymi, którym popsuł się komputer lub nie działa Internet. Zjawisko uzależnienia od komputera zaczyna, co raz więcej dotyczyć osób starszych.
Zatem w grupie osób niechcących gotować są najczęściej ludzie miedzy 20-30 rokiem życia oraz 60+, najczęstszy argument to brak czasu. Ale czy nie inwestując w swoje zdrowie przypadkiem nie skracamy tego ziemskiego sobie czasu? Nie pogarszamy stanu zdrowie, a do tego finansów. Zupełnie nie panujemy nad składem spożywanych przez nas dań i to obojętne czy jemy gotowe dania ze sklepu czy tez jemy w gastronomicznych punktach. Gastronomia często chcąc mieć większe zyski oszczędza, na jakości produktów podobnie przemysł produkujący dania gotowe, nie wiemy czy dostało się tam zepsute warzywo, czy zmielono mięso razem z robakami (ostatnio w mediach sporo wiadomości o robakach, gryzoniach w słodyczach, daniach gotowych itd., Czyli zupełnie nie wiemy, co jemy, mimo, że przeczytamy skład. Dodatkowo nie mamy pojęcia czy osoby przygotowujące posiłek dla nas są zdrowe, czy nie zrobiły czegoś złośliwego np. napluły, na smarkały, wrzuciły do dania pocięte paznokcie, słyszałam o sikaniu do silosów gdzie kisi się masowo kapustę. Niby wszystko można kupić gotowe i przetwory warzywne i dania gotowe, ale moja wyobraźnia jest na tyle bogata, że zupełnie odbiera mi smak na takie dania. Owszem czasem jestem zmuszona do zjedzenia dań, które ktoś przygotował (nie mówię tu o znajomych, rodzinie), ale staram się to robić sporadycznie. Często gotowe dania są pełne złych składników tłuszczy utwardzanych, cukru, glutaminianu, soli, konserwantów itd. Ostatnio chciałam kupić gotowe śledzie, skład przyprawił mnie o zawrót głowy, śledzie z żurawiną w składzie posiadały cukier, substancję słodząca, dwa konserwanty, wzmacniacz smaku i przyprawy.  Podziękowałam, odłożyłam na półkę i poszłam do domu zrobić własne śledzie od podstaw.  Czyli już wiemy, że jedzenie gotowych dań nie służy naszemu zdrowi.  A co z ekonomicznym podejściem do sprawy? Ano to tez dodatkowy jak dla mnie argument, koszty domowej produkcji jedzenia są znacznie niższe, mówimy oczywiście o pełnowartościowym posiłku, a nie najtańszej ofercie gotowego dania z marketu lub fast food.  Jeśli podejdziemy do sprawy taktycznie nie będziemy spędzać wielu godzin w kuchni, gotując jakieś danie gotujmy więcej tak by je można zamrozić lub za pasteryzować.  Jeśli jednego dnia ugotujemy zupę duża porcję, a następnie jedną zjemy druga za pasteryzujemy, a trzecia zjemy na drugi dzień, powtórzymy ten sam proces kolejny raz to w lodówce na balkonie (moja babcia miała skrzynkę za oknem na parapecie by w niej mieć dodatkowa lodówkę w sezonie, gdy jest chłodno) odłoży nam się już zupa na dwa dni, czyli mamy rezerwę by w dzień, gdy brak nam czasu na szybko odgrzać posiłek. Podobnie można zrobić z innymi daniami, smażymy kotlety jedną porcję zjadamy zaś druga mrozimy, robimy zapiekankę połowę zjadamy drugą część przekładamy do pojemnika i mrozimy. Gdy pieczemy domowa pizzę tez możemy upiec więcej i zamrozić.  Dzięki takim zabiegom ciągle mamy gotowe, ale za to domowe danie pod ręka. Łatwiej tez jest osobom samotnym lub mieszkającym tylko we dwoje, bo nie trzeba się martwić, że coś się zmarnuje.  Możemy tez z kimś zaprzyjaźnionym robić wymiany, ja dziś Ci dam zapiekankę a Ty mi dasz kotlety/pierogi. Nasza dieta będzie urozmaicona, nie marnujemy jedzenia. A nie jest nudno jeść tydzień ciągle to samo danie.  Podobnie jest z lunchem do pracy, jest sporo w necie filmików o tym jak w jeden dzień przygotować posiłki na cały tydzień do pracy by nie jeść gotowych dań, ale jeść zdrowo i nie tylko kanapki.  Po za tym są tez dania, które możemy naprawdę szybko przygotować i mogą być zdrowe i tanie. Ja wczoraj miałam mało czasu na zrobienie kolacji, więc podałam szybki sos z brokułów i ugotowałam do niego makaron. Całość zajęła mi niecałe 30 minut. Naprawdę nie trzeba być mistrzem kuchni i mieć wspaniale wyposażonej, ogromnej kuchni by zdrowo i ekonomicznie się odżywiać.
Teraz ktoś powie, a ja jem tak i nic mi nie jest. A czy z chorobą wieńcowa budzimy się nagle z dnia na dzień, czy cukrzyca pojawia się w jeden dzień, czy nadciśnienie to sprawa tygodnia? Nie, pracujemy na te schorzenia latami, bardzo ciężko i w pocie czoła. Nasz organizm daje radę do czasu, aż w pewnym momencie już jest mu za ciężko i pojawiają się problemy zdrowotne. One nie powstają po tygodniowej złej diecie, ale przez lata sobie budujemy przyszłość. Ja ciągle żałuję, że tak późno dostrzegłam jak bardzo ważne jest odżywianie dla zdrowia, że wiele chorób można dzięki diecie wyeliminować, np. cukrzyce, nadciśnienie, chorobę wieńcową, zapalenie stawów itp.
Kolejny aspekt to ekologia, obecnie dużo się mówi o życiu zero waste, niestety kupowanie gotowych dań i dań na wynos nie jest eko i zero waste, generujemy opakowania po mrożonej pizzy, pudełka po gotowym daniu, woreczki foliowe po mrożonkach (chyba, że używacie ich ponownie to mrożenia innych dań, bo ja często tak robię, gdy kupuje mrożone warzywa to używam torebek do mrożenia po raz kolejny).

Sumując dania gotowe i dania jedzone na mieście zazwyczaj nie są zdrowe, nie jest to ekonomicznie i nie jest ekologiczne. 

Nie postrzegajcie domowego gotowania, jako stanie przy garach, czyli nudna, ciężka i bezsensowna praca.  Myślcie o tej czynności jak o twórczym inspirującym wyzwaniu, swojego rodzaju relaksie, czy odpoczynek po ciężkim dni musi być bierny na kanapie?  Są osoby, które idą biegać, medytują, praktykują jogę, idą z psem na spacer, więc czemu nie gotowanie. Wszystko zależy od nas jak to będziemy postrzegać.

Wybór należy oczywiście do Was, jak chcecie żyć….