Czy próbowaliście sobie wyobrazić dzień średnio zamożnej
gospodyni domowej w XIX wieku? Mnie to ciekawiło i zaczęłam przeszukiwać
publikacje z tamtego okresu oraz współczesne opracowania. Ciekawiło mnie życie
takiej np. żony urzędnika, żony męża zajmującego się handlem, prawnika.
„Młoda dziewczyna wychodząca za mąż, staje się w
najobszerniejszem słowa tego znaczeniu buchalterem, pełnomocnikiem i zarządcą
majątku męża i rodziny swojej.”
Julia Selingerowa, „Obowiązki kobiety każdego
stanu w zakresie gospodarstwa domowego”, Lwów 1882.
Pani domu żyjąca np. w roku 1885 miała sporo zajęć. Wstawała przed całą rodziną, doglądała pracy służącej, wydawała produkty ze spiżarni kucharce, ustalała menu na cały dzień. Potem zjadała śniadanie wraz z mężem i wyprawiała go do pracy. W ciągu dnia musiała iść z kucharką/służącą na targ po świeże produkty spożywcze. Po powrocie nadzorowała porządki, pranie, sama robiła lżejsze prace, typu wycieranie kurzu z cennych bibelotów, doglądała przygotowań do obiadu. W międzyczasie zajmowała się często nauką młodszych dzieci – czytaniem, podstawami liczenia, francuskim, grą na fortepianie.
W ciągu dnia mąż wychodził z biura i przychodził na obiad,
po obiedzie wracał do biura, a pani domu miała czas na wizyty towarzyskie,
herbatkę, robótki ręczne i plotki, które były nieodłącznym elementem życia
towarzyskiego. Jeśli nie miała zaplanowanych takich spotkań, wychodziła np. na
spacer lub do magazynu mód.
Ówczesna pani domu prowadziła skrupulatnie domowe księgi
rachunkowe. Zapisywała tam wszystkie wydatki związane z prowadzeniem domu, a
mąż decydował, ile jest w stanie przeznaczyć na ten cel.
Wieczorem, gdy mąż wracał do domu, zjadali wszyscy wspólnie
kolację i spędzali czas w rodzinnym gronie – na czytaniu, rozmowach, robótkach
ręcznych i zabawie. Przed udaniem się na spoczynek pani domu sprawdzała, czy
drzwi są zamknięte, gasiła świece/lampy naftowe i omawiała z mężem plany na
następny dzień.
Dzięki dostępowi do archiwalnych wydań tych autorów mogę
zagłębiać się w zwyczaje ówczesnej epoki. Nie wiem, czy Was to interesuje, ale
przyznam, że mnie bardzo. W tym roku odrobinę pozwiedzałam, poczułam ducha tych
czasów, sporo czytam powieści historycznych oraz te wydania z XIX wieku dzięki
zasobom Internetu.
Podoba Wam się taki dzień, który jest podobny do każdego
kolejnego dnia?
Sama zachwycam się XIX wiekiem – pięknymi sukniami,
porcelaną, wnętrzami, starymi domami, salonami i całym tym klimatem.
Ale im więcej czytam o codziennym życiu ludzi w tamtych
czasach, tym bardziej myślę: piękne do oglądania, ale żyć w tamtych czasach bym
nie chciała.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo ciekawi mnie, jak
naprawdę wyglądała codzienność – nie tylko ta z salonów i pięknych sukien, ale
również ta zwyczajna, codzienna, z pracą, obowiązkami i całym tym życiem,
którego nie pokazują seriale.


