piątek, 13 lutego 2026

Ogrzewanie z głową. Jak obniżyć rachunki bez życia w swetrze

 


Wbrew obiegowym opiniom rachunki za ogrzewanie nie zależą wyłącznie od tego, jak bardzo skręcimy grzejniki. W praktyce największe znaczenie mają stabilność temperatury, sposób wietrzenia oraz ustawienia ogrzewania, a nie jednorazowe „zaciskanie pasa”.

 Ogrzewanie domu czy mieszkania to nie luksus — to podstawowa potrzeba. Oszczędzanie ma sens tylko wtedy, gdy nie odbywa się kosztem zdrowia i normalnego funkcjonowania.

 Wysokie rachunki bardzo często nie wynikają z „drogiego ogrzewania”, ale z kilku powtarzalnych błędów, które wiele osób popełnia zupełnie nieświadomie.

 

Najczęstsze błędy przy ogrzewaniu

1. Stałe uchylanie okien

To jeden z najdroższych nawyków. Uchylone okno przez godzinę sprawia, że ogrzewanie pracuje bez przerwy, próbując dogrzać uciekające ciepło. Znacznie taniej i skuteczniej jest krótkie, intensywne wietrzenie (5–10 minut) przy zakręconych grzejnikach.

2. Skręcanie grzejników „do zera”, a potem gwałtowne dogrzewanie

Takie huśtawki temperatur powodują, że system grzewczy zużywa więcej energii, niż gdyby pracował stabilnie. Ogrzewanie działa najefektywniej wtedy, gdy temperatura nie spada drastycznie, a zmiany są niewielkie i zaplanowane.

3. Jednakowa temperatura w całym domu

Ustawianie tej samej temperatury w salonie, sypialni, łazience i korytarzu to częsty błąd. Różnicowanie temperatur to jedna z najprostszych i najzdrowszych form oszczędzania, która nie obniża komfortu. Zalecane wartości: salon / pokój dzienny: 20–21°C, sypialnia: 17–19°C, kuchnia: 18–19°C, łazienka: 22–24°C, przedpokój / korytarz: 16–18°C. Każdy dodatkowy stopień to realny wzrost kosztów ogrzewania. Ciepło tam, gdzie go potrzebujemy, i chłodniej tam, gdzie przebywamy krótko — to prosta zasada, która naprawdę działa.

4. Zasłanianie grzejników

Zabudowy, ciężkie zasłony czy meble przysunięte do kaloryfera blokują oddawanie ciepła do pomieszczenia. Efekt? Grzejnik pracuje, a w pokoju nadal jest chłodno.




5. Brak kontroli nad głowicami termostatycznymi

Głowice ustawione „na oko” albo przypadkowo przekręcane potrafią robić ogromną różnicę na rachunku. Warto ustawić je raz, świadomie, i pozwolić im robić swoją pracę, zamiast kręcić nimi kilka razy dziennie.

6. Oszczędzanie kosztem zdrowia

Chroniczne wychłodzenie sprzyja infekcjom i bólom mięśni, zbyt zimna sypialnia oznacza gorszy sen i większe zmęczenie. Niedogrzane pomieszczenia szybciej łapią wilgoć i pleśń, a ich usuwanie bywa kosztowne. To pozorna oszczędność, która rzadko się opłaca i zwykle kończy się dodatkowymi problemami.

Oszczędzanie na ogrzewaniu nie polega na rewolucji ani na marznięciu. Chodzi o kilka rozsądnych zmian, które razem robią realną różnicę — niezależnie od źródła ciepła.

W praktyce można zyskać (mąż wyliczał, ja nie znam się na tym, on jest inżynierem):

ogrzewanie elektryczne:

ok. 15–25% mniej, daje nam około 800–1500 zł w sezonie

ogrzewanie gazowe:

ok. 10–20% mniej, zyskujemy oszczędności rzędu 400–1000 zł w sezonie

pellet / ekogroszek:

ok. 10–25% mniej to zysk około 300–800 zł w sezonie

centralne ogrzewanie w bloku (CO) - tu było nam najtrudniej to wyliczyć:

ok. 5–15% mniej kwota niby niewielka, ale jak to się mawia na ulicy nie leży  200–500 zł w sezonie

To są realne pieniądze, które można zaoszczędzić bez dziadowania i owijania się w koce.

Najważniejsze: oszczędzanie ma sens tylko wtedy, gdy nie odbywa się kosztem zdrowia i codziennego komfortu. Rozsądek zawsze wygrywa ze skrajnościami.

Podane widełki oszczędności dotyczą typowych mieszkań o powierzchni 45–65 m² oraz domów jednorodzinnych o metrażu 90–140 m², przy przeciętnej izolacji budynku. W mniejszych lub większych metrażach proporcje mogą się odpowiednio zmieniać. Chodziło mi o pokazanie, jakiego rzędu oszczędności są realnie możliwe, jeśli podchodzimy do tematu ogrzewania z głową. 

Każdy ma oczywiście prawo do własnego podejścia do tematu, to tylko takie moje rozważania. 


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


wtorek, 10 lutego 2026

Zeszyt cytatów - cytaty, które zostają

 



Od jakiegoś czasu zbieram w zeszycie cytaty z książek, które czytam — ale tylko te, które w jakiś sposób mnie poruszą, zachwycą albo zatrzymają na dłużej. Takie, do których chce się wracać i nad którymi warto się pochylić.

Poniżej jeden z nich:

„Tak sobie myślę, panie radco, że człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być tym, kim jest naprawdę. Wydaje mu się, że jest panem wszystkiego i może żądać ciągle więcej i więcej. Gówno prawda! Jest tylko kurduplem, ziarnkiem piasku w planie stworzenia. A do tego niewolnikiem tylu panów, ile ma namiętności. I tak od początku do końca świata… Piękna nie trzeba szukać, panie radco. Ono jest w nas.”

Krzysztof Bochus, Wachmistrz

 

Ten cytat zatrzymał mnie na dłużej.

Przypomniał, że nie wszystko trzeba zdobywać, poprawiać ani przyspieszać.

Czasem wystarczy wrócić do siebie, zwolnić i zauważyć to, co już jest — bo właśnie tam zaczyna się prawdziwe piękno.


niedziela, 8 lutego 2026

Ile naprawdę można zaoszczędzić na prądzie?

 


 

Oszczędzanie energii elektrycznej często kojarzy się z wyrzeczeniami: siedzeniem po ciemku, zimną kawą i ciągłym „nie dotykaj, bo prąd”. Tymczasem prawda jest znacznie bardziej przyjazna — realne oszczędności są możliwe bez obniżania komfortu życia, o ile wiemy, gdzie i dlaczego one się pojawiają.

Chcę Wam pokazać, ile faktycznie można zaoszczędzić na prądzie w typowym domu lub mieszkaniu, stosując rozsądne zasady, a nie umartwianie się i życie w ciągłej pokucie.

 


Stand-by, czyli prąd, który znika sam

Telewizor, dekoder, router, sprzęt audio czy ładowarki — większość z nich pobiera prąd cały czas, nawet wtedy, gdy z nich nie korzystamy.

Po podłączeniu ich do listwy z wyłącznikiem i faktycznym odcinaniu zasilania:

10–20 zł oszczędności miesięcznie

120–250 zł rocznie

To nie są wielkie kwoty jednorazowo, ale są to pieniądze, które wcześniej znikały, nie wnosząc absolutnie nic.

 

Oświetlenie — największy, a często ignorowany obszar

Wymiana żarówek na LED oraz kilka prostych nawyków (gaszenie światła, by nie świeciło tylko „pająkom”, korzystanie z jednego punktu zamiast wszystkich naraz) daje zaskakująco dobre efekty.

20–40 zł miesięcznie

(oczywiście wszystko zależy od liczby pomieszczeń i domowników)

250–500 zł rocznie

To jedna z najpewniejszych i najszybciej zwracających się zmian.

 

Pranie, zmywanie i gotowanie — bez poświęceń

Nie chodzi o to, by prać rzadziej czy przestać gotować. 

Wystarczy: pełne wsady pralki i zmywarki, niższe temperatury, programy eco, gotowanie pod przykrywką, niewygrzewanie piekarnika „na zapas”

Ja sama wyłączam piekarnik 5–10 minut przed końcem pieczenia i korzystam z ciepła resztkowego. Staram się też planować pieczenie tak, by na jednym nagrzaniu przygotować kilka potraw — najpierw chleb, potem mięso, a czasem jeszcze ciasto.

Efekt:

15–30 zł miesięcznie

180–360 zł rocznie

 

Lodówka i kuchnia — drobiazgi, które się sumują

Ustawienie właściwej temperatury w lodówce (chłodziarka +4–5°C, zamrażarka –18°C), niewkładanie gorących potraw, gotowanie wody „ile trzeba”, a nie „na zapas”:

5–15 zł miesięcznie

60–180 zł rocznie

To małe rzeczy, ale wykonywane codziennie — i właśnie one dokładają się do końcowej kwoty na rachunku.

 

Jeśli macie taryfę energetyczną G12 lub G12w

Przeniesienie prania, zmywarki czy bojlera na tańsze godziny (większość urządzeń ma opcję opóźnionego startu, więc nastawiasz i zapominasz):

10–25 zł miesięcznie

120–300 zł rocznie

Bez zmiany stylu życia — zmienia się tylko godzina.

 

Podsumowanie: ile to jest naprawdę?

Ostrożnie licząc:

60–80 zł miesięcznie

700–1000 zł rocznie

 

Przy konsekwencji (bez fanatyzmu):

80–120 zł miesięcznie

1000–1400 zł rocznie

I mówimy tu wyłącznie o:

nawykach

tanich, prostych rozwiązaniach

bez fotowoltaiki i bez wymiany wszystkich sprzętów (po za żarówkami). 

Oszczędzanie prądu to nie heroizm.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.