Dziękuję, że przez tyle lat szliście kawałek tej drogi razem ze mną
Pierwszy post na tym blogu napisałam 28 stycznia 2013 roku.
Minęło więc ponad 13 lat mojego pisania.
Przez ten czas wiele się tu działo. Były miłe słowa, słowa
otuchy i wsparcia, podziękowania za moje pisanie i za to, że dzieliłam się
swoim światem oraz tym, czego nauczyło mnie życie.
Niestety były też trudne chwile. Straszono mnie, obrażano,
oskarżano o czyny, których nie popełniłam. W prywatnych wiadomościach wyzywano
mnie przy użyciu wulgaryzmów. Nie brakowało też osób, które bez wahania
próbowały zmieszać mnie – mówiąc kolokwialnie – z błotem.
Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, miałam niespełna 41 lat.
Dziś za zakrętem czeka na mnie 54. W tym roku będziemy z mężem obchodzić 35.
rocznicę ślubu.
Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że przez tyle lat każdy z nas
w jakiś sposób się zmienia. Jak to się mówi – jesteśmy sumą doświadczeń.
Podobno nawet charakter pisma zmienia się co siedem lat, a co dopiero człowiek
po trzynastu.
Pisząc dla Was, cały czas starałam się dokształcać w różnych
dziedzinach. Brałam udział w warsztatach, kursach i wykładach: z dietetyki,
ekonomii, umiejętności pisarskich, gotowania, szycia, ogrodnictwa czy
kosmetyki.
Każdy post, który pojawiał się na blogu, starałam się
opierać na prawdzie, a nie na bezmyślnie powielanych tekstach z Internetu.
Oczywiście korzystałam z dostępnych źródeł – bo skąd w dzisiejszych czasach
brać całą tę wiedzę czy statystyki GUS. Nie sposób być współcześnie człowiekiem
renesansu.
Mam jednak poczucie, że napisałam dla Was już wszystko, co
miałam do napisania. Nie wzbogacę tego bloga o nic naprawdę nowego i
użytecznego – może pojawiłby się jeszcze jakiś przepis, mój uszytek czy
jadłospis podobny do tego sprzed dwóch lat. Myślałam też o pisaniu co miesiąc
„kartki z kalendarza”, ale ostatecznie postanowiłam zostawić wszystko tak, jak
jest.
Mój światopogląd bardzo się zmienił. Zmieniła się też moja
potrzeba – a właściwie jej brak – dzielenia się publicznie przemyśleniami czy
informacjami o moim życiu i rodzinie.
Dziś pragnę przede wszystkim spokoju. Mojego trochę
dziwacznego życia jako gospodyni domowej, matki i żony. Chcę zrobić więcej dla
siebie. Mój świat wygląda dziś zupełnie inaczej niż 13 lat temu – dzieci są już
bardzo dorosłe, nie szukam adrenaliny. Spełnienie znajduję przy szyciu czy
malowaniu.
Na nowo zakochuję się w moim ogrodzie. Uspokajają mnie
domowe porządki. Kocham gotowanie i pieczenie.
W gruncie rzeczy nie bardzo pasuję do obecnej epoki
pośpiechu, skupienia na wyglądzie, nieustannego promowania siebie w mediach czy
podróżowania „bo trzeba bywać”. Wolę moje spokojne życie, bez fajerwerków. Ich
w moim życiu było już wystarczająco dużo.
Po tych trzynastu latach jestem zupełnie inną osobą. Czasem
sama siebie nie poznaję. A kiedy czytam stare wpisy i przypominam sobie, o czym
pisałam i co było dla mnie ważne, zdarza mi się pomyśleć: naprawdę?
Dlatego nadszedł moment, by – jak śpiewa zespół Perfekt –
„....trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym”.
Dziękuję Wam za to, że przez te lata chcieliście czytać to,
o czym pisałam. Dziękuję za ciepłe słowa i za wsparcie.
Bądźcie zdrowi i spełnieni.


