piątek, 9 października 2026

Jesień przyszła, rady na to nie ma...

 

Jesień zadomowiła się już na dobre. Jeszcze mamy przyjemnie ciepłe dni, ale już coraz bliżej chłody, niestety.



U mnie, jak co roku, spiżarnia się wypełnia. Teraz pojawiają się w niej już ostatnie przetwory. Dziś suszę lubczyk z ogrodu, a wczoraj zrobiłam sok z winogron. Nie robimy już wina, nie robimy już żadnych alkoholowych napojów. Ja od roku nie wypiłam grama alkoholu. Jedyny, jaki trafił do mojego organizmu, to spirytus salicylowy na skaleczenie, bo akurat miałam go pod ręką. Mogę w pełni oświadczyć, że jestem abstynentką.

Piękne są te chwile, gdy moja spiżarnia się wypełnia, gdy w zamrażarce zaczyna brakować miejsca, bo jest pełna zapasów. Robienie przetworów, mrożenie warzyw i owoców daje mi możliwość życia w rytmie pór roku. Uwielbiam ten czas. Lubię obserwować przyrodę, lubię czuć jej zapach.

Pewnie jesteście ciekawi, co znalazło miejsce w mojej spiżarni, więc już Wam opowiadam.

Mam dżem z wiśni, oczywiście z moich własnych, ogrodowych. Do słoików trafiły też truskawki z poziomkami – poziomki z naszego ogrodu (obsadziłam poziomkami puste miejsca przy winorośli i jestem w szoku, że nadal mamy świeże poziomki w październiku), a truskawki z bazarku. Oczywiście nie mogło zabraknąć ogórków kiszonych (ogórki z bazarku, moje własne wystarczały na bieżące potrzeby).

Jest też mus z jabłek – jabłka nasze, własne, ogrodowe. Zrobiłam aż 62 słoiki! Niezmienna klasyka jesiennych przetworów, czyli powidła śliwkowe, również zostały usmażone. Jest też sok z czerwonej porzeczki, oczywiście z naszego ogrodu. Dżem z czarnej porzeczki, niestety w tym roku nie z naszych ogrodowych, ptaki zjadły, a część z powodu upału opadła.

Pierwszy raz zrobiłam buraki obiadowe bez octu, tylko z sokiem z cytryny. Na próbę zrobiłam 10 słoików – zobaczę, jak będą się trzymały.

Mam zamrożoną włoszczyznę, koperek, śliwki i truskawki. Niestety, borówek nie udało mi się już zamrozić.

Teraz pozostało jeszcze zakisić kapustę, kupić ziemniaki na zimę i już można wrócić do robótek na drutach, czytania i malowania.

Uwielbiam ten czas, gdy półki spiżarni się wypełniają. Lubię to poczucie, że wszystko, co potrzebne na zimę, jest już przygotowane. Mieszkam na wsi, nie mam sklepu za rogiem, a zimy bywają różne. Nauczyłam się, że zapasy to obowiązek, a nie wybór.

Mnie robienie przetworów i zapasów na zimę dopełnia. Czuję wtedy spełnienie, czuję, że wpisuje mnie to w rytm roku. Lubię też fakt, że wiem, co zawierają moje przetwory, mam wpływ na ich skład i smak.

Wiele osób odchodzi od tego zwyczaju. Uważają, że się nie opłaca, że szkoda czasu.

A dla mnie to zupełnie inny wymiar pracy. To bardziej medytacja, wsłuchanie się w siebie… To czas dla mnie, chwila wyciszenia. Czasami, skubiąc np. koperek, nawet o niczym nie myślę. Kiedyś nie lubiłam robić przetworów. Szczególnie w dzieciństwie, kiedy robiło się ich masę, bo w sklepach nie było. Dopiero z czasem „dorosłam” do tego, żeby zobaczyć w tym coś zupełnie innego.

A Wy? Lubicie, nie lubicie? Robicie czy nie robicie przetworów na zimę?

sobota, 3 października 2026

Tęskniliście? Ja bardzo! Wracam do pisania, ale trochę inaczej...

 

Miałam „odrobinę” czasu, by przemyśleć wiele spraw.

Przez wiele lat „Godne życie” było miejscem, w którym pisałam przede wszystkim o tym, jak żyć dobrze, mając niewiele pieniędzy. Dużo przez te 13 lat się u mnie zmieniło, a przez ostatnie miesiące moje życie zmieniło się jeszcze bardziej. Dając sobie czas i przestrzeń, doszłam do wniosku, że brakuje mi pisania dla Was i dla siebie również. Lubię dzielić się z Wami moimi przemyśleniami, widzeniem świata, pomysłami i jednak chciałabym to robić dalej.

Nie zmieniło się moje podejście do pieniędzy i nadal nie lubię ich marnować. Cieszę się, kiedy uda mi się coś naprawić zamiast wyrzucić, uszyć zamiast kupić albo wykorzystać to, co już mam. Wiem już, że nie sama oszczędność jest dla mnie najważniejsza.

Zwyczajnie lubię szyć, przerabiać, odnawiać, kombinować. Robić przetwory, piec i gotować oraz zajmować się domem i ogrodem. A czasami po prostu wziąć do ręki starą rzecz, np. na bazarze, i zastanawiać się, jak kiedyś jej używano, kto ją trzymał w dłoniach, jak bardzo mu to pomagało w codzienności lub jak bardzo nie lubił tej rzeczy.

Wiecie, że interesuje mnie zwyczajne życie ludzi, którzy byli przed nami. Czytam dużo publikacji dzięki portalowi Polona. I nie chodzi tu o wielką historię, życie królów, bitwy, ale o zwykłe codzienne życie, zwyczaje, przetwory, kuchnię, porządki i ogród. Jak robiono pranie, przechowywano żywność bez lodówek, gotowano na co dzień, jaka była moda, jak urządzano domy i mieszkania. Jak spędzano czas wolny, wakacje, wieczory.

To, co odkrywam, często mnie zaskakuje, a czasem nawet zawstydza, bo myślę, że to współczesny wynalazek, a okazuje się, że już 200 lat temu tego używano.

Oczywiście, że nie zamierzam żyć jak w XIX wieku. Kocham współczesne wynalazki ułatwiające prace domowe, ale wiele pomysłów naszych prapra­babek jest wartych uwagi.

Czasem zwyczajnie sprawdzam, co z dawnego życia nadal ma sens, co możemy sobie przypomnieć, a co najlepiej zostawić w przeszłości. A przy okazji pokazywać to, co sama robię, lub dzielić się z Wami moimi odkryciami.

Dlatego „Godne życie” trochę się zmienia. Nie będzie już tylko o oszczędzaniu, chyba że tak przy okazji danego tematu. Będzie o zwyczajnym życiu, robieniu rzeczy wła
snymi rękami, domu, kuchni, przetworach, historii codzienności i o tym, co mnie akurat zaciekawi.

I chyba właśnie tak chcę teraz prowadzić ten blog.


piątek, 7 sierpnia 2026

Choć blog milczy, Wasza obecność dodaje mi skrzydeł....

 


Choć od 4 miesięcy nie piszę nic na blogu, widzę że nadal tu zaglądacie. Dziękuję Wam za to, bo dzięki temu wiem, że wszystkie te lata były po coś. Chcę bardzo podziękować osobą które postanowiły docenić moją pracę stawiając mi Wirtualną Kawę, jest to bardzo, bardzo miły gest z Waszej strony. Bardzo, bardzo Wam za to dziękuję. Czasem jedno dobre słowo lub mały gest potrafią przywrócić wiarę, że to, co robimy dla innych, naprawdę ma sens. Dziękuję, że jesteście. Jeśli chcecie zadać mi pytanie, porozmawiać albo po prostu napisać kilka słów, serdecznie zapraszam na profil na Facebooku. Będzie mi bardzo miło się z Wami spotkać i porozmawiać.