wtorek, 17 lutego 2026

Ile ubrań naprawdę nosimy....

 


Statystyki mówią, że regularnie nosimy tylko 20–30% ubrań.

Reszta leży w szafie – często przez lata.

I właśnie te nienoszone rzeczy są… najlepszym materiałem do przeróbek.

Brzmi dziwnie…? A jednak warto się nad tym pochylić.

 


Badania i audyty szaf pokazują, że:

– ok. 1/3 ubrań nie jest noszona ani razu w ciągu roku,

– kolejne nosimy sporadycznie,

– a nasze codzienne życie opiera się na niewielkiej, sprawdzonej bazie.


U mnie wcale nie wygląda to lepiej. Pracuję nad stworzeniem szafy kapsułowej, ale – jak każdy – mam swoje „grzeszki”.

Stwierdziłam jednak, że zamiast traktować to jako porażkę, zaczęłam traktować to jak zasób.

Dlaczego? Bo nienoszone ubrania świetnie nadają się do przeróbek:

– nie ryzykujesz – i tak nie nosisz

– znasz już materiał (wiesz, jak się pierze, czy się gniecie, czy „gryzie”),

– nie ma presji, żeby było idealnie, bo szkoda materiału

– możesz dopasować ubranie do siebie, a nie siebie do ubrania.

Co najczęściej przerabiamy z „martwej strefy” szafy?

– zbyt ciasne bluzki - luźniejsze topy,

– długie sukienki - spódnice lub bluzki,

– koszule - domowe bluzki, narzutki, piżamy, poszewki

– spodnie - torby, fartuchy, panele do innych projektów,

– „ładne, ale jakoś do mnie niepasujące” - ubrania do chodzenia po domu (i nagle okazuje się, że są noszone!)

Czasem wystarczy naprawdę niewiele: skrócenie, zmiana rękawów (wypruwamy stare, odrysowujemy formę i wycinamy nowe – nawet z innego ubrania), doszycie innego materiału albo po prostu zmiana przeznaczenia.

 Szafa przestaje być magazynem wyrzutów sumienia, a zaczyna być pracownią.

A satysfakcja i poczucie indywidualności? Dla mnie – bezcenne.

 

Jak przerobić za ciasną bluzkę na luźniejszy top (bez wykroju)

Co potrzebujesz: zbyt ciasną bluzkę (bawełna, wiskoza, dzianina – najlepiej coś, co już znasz), drugie ubranie lub kawałek materiału (na wstawki), nożyczki, szpilki, maszynę lub igłę z nitką, żelazko. 

  1. Odetnij dół bluzki. Zostaw górę z dekoltem i ramionami – potraktuj ją jak krótki top lub karczek.
  2.  Z innego ubrania wytnij prostokąt materiału. Szerokość: tyle, ile chcesz dodać luzu + zapas na szwy. Długość: tyle, jak długi ma być nowy top.
  3.  Jeśli chcesz więcej luzu – zrób lekkie marszczenie. Przestębnuj górną krawędź prostokąta i delikatnie ściągnij nitkę.
  4.  Przyszyj wstawkę do odciętej góry, prawa strona do prawej, zaprasuj szew.
  5.  Wykończ dół i gotowe.

Masz luźniejszy, dłuższy top – często wygodniejszy niż oryginał. Nadasz mu swój styl i charakter.


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


piątek, 13 lutego 2026

Ogrzewanie z głową. Jak obniżyć rachunki bez życia w swetrze

 


Wbrew obiegowym opiniom rachunki za ogrzewanie nie zależą wyłącznie od tego, jak bardzo skręcimy grzejniki. W praktyce największe znaczenie mają stabilność temperatury, sposób wietrzenia oraz ustawienia ogrzewania, a nie jednorazowe „zaciskanie pasa”.

 Ogrzewanie domu czy mieszkania to nie luksus — to podstawowa potrzeba. Oszczędzanie ma sens tylko wtedy, gdy nie odbywa się kosztem zdrowia i normalnego funkcjonowania.

 Wysokie rachunki bardzo często nie wynikają z „drogiego ogrzewania”, ale z kilku powtarzalnych błędów, które wiele osób popełnia zupełnie nieświadomie.

 

Najczęstsze błędy przy ogrzewaniu

1. Stałe uchylanie okien

To jeden z najdroższych nawyków. Uchylone okno przez godzinę sprawia, że ogrzewanie pracuje bez przerwy, próbując dogrzać uciekające ciepło. Znacznie taniej i skuteczniej jest krótkie, intensywne wietrzenie (5–10 minut) przy zakręconych grzejnikach.

2. Skręcanie grzejników „do zera”, a potem gwałtowne dogrzewanie

Takie huśtawki temperatur powodują, że system grzewczy zużywa więcej energii, niż gdyby pracował stabilnie. Ogrzewanie działa najefektywniej wtedy, gdy temperatura nie spada drastycznie, a zmiany są niewielkie i zaplanowane.

3. Jednakowa temperatura w całym domu

Ustawianie tej samej temperatury w salonie, sypialni, łazience i korytarzu to częsty błąd. Różnicowanie temperatur to jedna z najprostszych i najzdrowszych form oszczędzania, która nie obniża komfortu. Zalecane wartości: salon / pokój dzienny: 20–21°C, sypialnia: 17–19°C, kuchnia: 18–19°C, łazienka: 22–24°C, przedpokój / korytarz: 16–18°C. Każdy dodatkowy stopień to realny wzrost kosztów ogrzewania. Ciepło tam, gdzie go potrzebujemy, i chłodniej tam, gdzie przebywamy krótko — to prosta zasada, która naprawdę działa.

4. Zasłanianie grzejników

Zabudowy, ciężkie zasłony czy meble przysunięte do kaloryfera blokują oddawanie ciepła do pomieszczenia. Efekt? Grzejnik pracuje, a w pokoju nadal jest chłodno.




5. Brak kontroli nad głowicami termostatycznymi

Głowice ustawione „na oko” albo przypadkowo przekręcane potrafią robić ogromną różnicę na rachunku. Warto ustawić je raz, świadomie, i pozwolić im robić swoją pracę, zamiast kręcić nimi kilka razy dziennie.

6. Oszczędzanie kosztem zdrowia

Chroniczne wychłodzenie sprzyja infekcjom i bólom mięśni, zbyt zimna sypialnia oznacza gorszy sen i większe zmęczenie. Niedogrzane pomieszczenia szybciej łapią wilgoć i pleśń, a ich usuwanie bywa kosztowne. To pozorna oszczędność, która rzadko się opłaca i zwykle kończy się dodatkowymi problemami.

Oszczędzanie na ogrzewaniu nie polega na rewolucji ani na marznięciu. Chodzi o kilka rozsądnych zmian, które razem robią realną różnicę — niezależnie od źródła ciepła.

W praktyce można zyskać (mąż wyliczał, ja nie znam się na tym, on jest inżynierem):

ogrzewanie elektryczne:

ok. 15–25% mniej, daje nam około 800–1500 zł w sezonie

ogrzewanie gazowe:

ok. 10–20% mniej, zyskujemy oszczędności rzędu 400–1000 zł w sezonie

pellet / ekogroszek:

ok. 10–25% mniej to zysk około 300–800 zł w sezonie

centralne ogrzewanie w bloku (CO) - tu było nam najtrudniej to wyliczyć:

ok. 5–15% mniej kwota niby niewielka, ale jak to się mawia na ulicy nie leży  200–500 zł w sezonie

To są realne pieniądze, które można zaoszczędzić bez dziadowania i owijania się w koce.

Najważniejsze: oszczędzanie ma sens tylko wtedy, gdy nie odbywa się kosztem zdrowia i codziennego komfortu. Rozsądek zawsze wygrywa ze skrajnościami.

Podane widełki oszczędności dotyczą typowych mieszkań o powierzchni 45–65 m² oraz domów jednorodzinnych o metrażu 90–140 m², przy przeciętnej izolacji budynku. W mniejszych lub większych metrażach proporcje mogą się odpowiednio zmieniać. Chodziło mi o pokazanie, jakiego rzędu oszczędności są realnie możliwe, jeśli podchodzimy do tematu ogrzewania z głową. 

Każdy ma oczywiście prawo do własnego podejścia do tematu, to tylko takie moje rozważania. 


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


wtorek, 10 lutego 2026

Zeszyt cytatów - cytaty, które zostają

 



Od jakiegoś czasu zbieram w zeszycie cytaty z książek, które czytam — ale tylko te, które w jakiś sposób mnie poruszą, zachwycą albo zatrzymają na dłużej. Takie, do których chce się wracać i nad którymi warto się pochylić.

Poniżej jeden z nich:

„Tak sobie myślę, panie radco, że człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być tym, kim jest naprawdę. Wydaje mu się, że jest panem wszystkiego i może żądać ciągle więcej i więcej. Gówno prawda! Jest tylko kurduplem, ziarnkiem piasku w planie stworzenia. A do tego niewolnikiem tylu panów, ile ma namiętności. I tak od początku do końca świata… Piękna nie trzeba szukać, panie radco. Ono jest w nas.”

Krzysztof Bochus, Wachmistrz

 

Ten cytat zatrzymał mnie na dłużej.

Przypomniał, że nie wszystko trzeba zdobywać, poprawiać ani przyspieszać.

Czasem wystarczy wrócić do siebie, zwolnić i zauważyć to, co już jest — bo właśnie tam zaczyna się prawdziwe piękno.