środa, 12 grudnia 2018

Samodzielny masaż twarzy - młody wygląd bez skalpela i botoksu.




Wielokrotnie pisałam, że jestem przeciwniczką operacji plastycznych upiększających, ingerencji typu wypełnianie zmarszczek, ale to nie znaczy, że nie mam ochoty i nie interesuje mnie naturalne dbanie o ładny wygląd skóry i utrzymanie młodego wyglądu. Preferuję naturalne metody np. masaż, ćwiczenia twarzy, naturalne maseczki, peeling, okłady, naklepywanie, dieta, sen, spacery, ruch itp.
Dziś chce Wam pokazać sposób, który opisano w ubiegłym wieku, ale mam wrażenie, że powstał dużo wcześniej niż pojawił się w książce z 1966 roku „Uroda i zdrowie”, która napisali Halina i Henryk Kocznorowscy. Została wydana jak to w ówczesnych czasach najczęściej bywało, a może tylko i wyłącznie takie pozycje były wydawane przez Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.

Ale do rzeczy, opisze dokładnie wszystko tak jak jest w książce, fotografie pochodzą z tej książki, więc jakość jest, jaka jest.

„Masaż ma na celu, przez pobudzenie krążenia krwi utrzymanie skóry i mięśni w stanie elastyczności jędrności. Masażu nie wykonujemy przy zanieczyszczonej cerze (liszaje, krosty), może on pogorszyć stan skóry. Masaż powinien być wykonywany od 30 roku życia.
Przed przystąpieniem do tego zabiegu, który przy więdnącej cerze można stosować 2-3 razy w tygodniu, trzeba oczyścić twarz, umyć starannie ręce, posmarować skórę twarzy dobrym, tłustym kremem odżywczym. Masując twarz nie można zapomnieć o szyi, której skóra więdnie znacznie wcześniej niż skóra twarzy. Na ręce, dla lepszego poślizgu najemy świeżego oleju jadalnego (oliwy) i przystępujemy do wykonanie masażu w sposób niżej opisany.



Ruchy masażu zaczynamy od czoła.
  1. Czoło masujemy palcami obu rak, prowadząc ruchy od nasady ku skroniom.
  2. Przytrzymując lewą ręką skórę lewej skroni, palcami prawej masujemy ruchami kolistymi czoło od lewej strony do prawej. Następnie powtarzamy ten ruch, wykonując go ręką lewą: posuwamy się od strony prawej do lewej.
  3. Opuszkami palców lekko naklepujemy skórę pod oczami, prowadząc ruchy od skroni do nasady nosa. Następnie masujemy lekko palcami wskazującymi od nasady nosa, prowadząc ruch pod łukiem brwiowym do zewnętrznego kata oka.
  4. Przechodząc do dolnych partii twarzy, masujemy półkoliście okolice ust, zgiętymi, wskazującymi palcami obydwu rąk, rozpoczynając ruch od dołu twarzy (od środka brody) i prowadzącego w kierunku nozdrza nosa.
  5. Zgiętymi wskazującymi palcami obydwu rak, półkoliście masujemy policzki, prowadząc ruchy od nozdrzy ku skroniom.
  6. Ruchami kolistymi masujemy (najlepiej kciukami) nos równocześnie z obydwu stron, prowadząc ruchy od nasady nosa do nozdrzy.
  7. Palcami wskazującymi i kciukami leciutko szczypiemy mięśnie policzków, prowadząc ruchy od brody do oczu.
  8. Opierając palce wskazujące o kości policzkowe, masujemy podbródek kciukami obydwu rak na przemian.
  9. Czterema palcami każdej z rak naklepujemy lekko policzki, prowadząc ruch od kości szczękowych do dolnych skroni.
  10. Masaż twarzy zakończymy łagodnymi ruchami głaskającymi, wykonanymi wierzchem obydwu dłoni, ruchami prowadzącymi od dołu twarzy ku skroniom.
  11. Obiema zaokrąglonymi dłońmi masujemy na przemian szyję od nasady aż do brody. Każdy z ruchów masażu wykonujemy 5-6 razy. Masaż należy kończyć, gdy skóra rozgrzeje się i zaróżowi, przeważnie po około 5 minutach. 





Po masażu najlepiej przetrzeć twarz i szyję szmatką zmoczoną w gorącej wodzie i mocno odciśnięte."





wtorek, 11 grudnia 2018

Kluski ziemniaczane nadziewane soczewicą.




Pomysł na kluski zaczerpnięty z książki Smakoterapia (moje ostatnie odkrycie), bardzo sycące i smaczne. Nie wymagają zdolności kulinarnych na poziomie master, wystarczy ogólne pojęcie na temat gotowania i choć raz w życiu zrobienia klusek śląskich. Rodzina wcześniej jadała takie kluski głównie w wersji z mięsem, tym razem z soczewica, uznali, że nawet smaczniejsze niż te z mięsem.




Składniki:
  • ziemniaki ok. 1,5 kg
  • skrobia ziemniaczana
  • soczewica czerwona (1 1/2 szklanki ugotowanej)
  • suszone pomidory (dwie garście)
  • oregano, majeranek, garść zielonej pietruszki
  • cebula 2 szt
  • czosnek (wedle gustu, u mnie 3 ząbki)
  • sól, pieprz


Ziemniaki ugotuj, wystudź i zmiel lub przeciśnij przez praskę. Podziel je krzyżykiem na cztery części, wyjmij jedną ćwiartkę ziemniaczaną i wsyp w miejsce po niej skrobię ziemniaczaną. Wymieszaj porządnie całość.
Ugotuj soczewicę. Cebulę poszatkuj i podsmaż w niewielkiej ilości oleju, pomidory bardzo drobno pokrój lub zmiel i dodaj do cebuli. Dołóż ugotowaną soczewicę i wymieszaj z przyprawami i ziołami. Zdejmij z ognia i ostudź (masa powinna być sucha, maksymalnie odparowana z wody). Z ciasta ziemniaczanego oderwij mały kawałek, ulep kulkę, rozpłaszcz ją dość cienko w dłoni (grubość ok 0,5 cm), nałóż łyżeczką farsz i sklej boki a następnie uformuj zgrabną kulkę. Kluseczki wrzucaj na wrzątek i gotuj w dużej ilości lekko osolonej wody, delikatnie mieszając. Po wypłynięciu na powierzchnię gotuj jeszcze 3 minuty na bardzo wolnym ogniu i od razu podawaj. U nas dodatkiem do nadziewanych klusek były polane podsmażoną cebulka na oliwie.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Przed świąteczne rozważania.....




Co raz bliżej święta, co raz bardziej nerwowo zaczyna się robić w naszych domach. Nerwowa atmosfera może być pogłębiona przez brak funduszy, niestety taka sytuacja zwiększa nasz stres. Zaczynamy nerwowo obliczać koszt zaplanowanych zakupów, a tu nie da się rozmnożyć funduszy, jak by nie liczyć brakuje!




Co zatem zrobić, nie wolno się załamywać to pewne, może zrezygnować z dostojnej dużej choinki rzecz małej, albo nawet stroiku. Resztę ozdób wykorzystać na przybranie okien/firanek, zrobić przybranie na lampy pod sufitem.  No trudno jak mało mamy w kieszeni trzeba szukać alternatywnego rozwiązania. Jedzenie, do tego też trzeba podejść rozsądnie, byśmy nie wyrzucali po świętach nic, a do tego nie chodzili przejedzeni, bo szkoda, bo się zepsuje. Trzeba dokładnie wyliczyć porcje, ja przyjmuje na obiad 100 g mięsa na osobę plus jakieś dokładki dla mięsożerców.  Zupę również wyliczam około 250 ml na osobę.  Staram się szacować ilość pieczywa pod kontem tego, co zjadamy, na co dzień i rozliczam na ilość gości. Zawsze mam na wszelki wypadek dodatkowe składniki niepsujące się na awaryjną sałatkę, zamrożone wędliny i mogę dzięki temu w chwili, gdy gościom dopisze apetyt wypełnić stół.  Ciasta to u nas zejdą w każdej ilości, więc przyznaję, że tu daje sobie luz i piekę tyle ile mam akurat wenę i czas.
Pozostają prezenty, to trudny temat, ale trzeba mocno się zastanowić czy nie wydamy zbędnych funduszy na zupełnie nieudane prezenty. Polecam zastanowić się nad prezentami dla dorosłych typu „Zajmę się Twoimi dziećmi cały weekend, wybierz, który”, „Umyje Ci okna przed kolejnymi świętami”, „Upiekę Twoje ulubione ciasto” itp. Ja w tym roku poprosiłam Mikołaja o godzinny masaż stóp i weekend bez przyrządzania posiłków, oraz co drugą sobotę tylko z mężem (co przyniesie Mikołaj zobaczmy).  To ni są kosztowne prezenty, ale czasem mogą sprawić więcej radości niż nowy sweterek, perfumy, książka czy butelka alkoholu.  Rozważcie takie pomysły, niektóre może i nawet sprawdzą się u nastolatków np. wycieczka rowerowa tylko z tata, albo wypad pod namiot. Po pierwsze dajemy coś, co sprawi przyjemność, po drugie nie kosztuje fortuny, a po trzeci rozkłada się w czasie. Taka zapisana obietnica, z która może obdarowany się do nas zgłosić. Małe dzieci nie zawsze potrzebują kosztownych prezentów, często to nam dorosłym się tak wydaje, my jednego roku zupełnie bez możliwości zakupu prezentów zrobiliśmy nocami córce domek z resztek drewna, tkanin i tapet. Domek dla lalek był hitem, córka spała przy nim tak była nim zachwycona. A my wydaliśmy tylko na błyszcząca folie przylepną na okna. Dla syna zrobiliśmy rakietę z pudeł kartonowych, była tak duża, że wsiadali do niej we dwoje córka z synem.  Naprawdę warto pomyśleć, co możecie zrobić dla dzieci sami, może ten prezent będzie zapamiętany dłużej niż kolejne autko z markety czy lalka. Nasz córka po 9 latach pamięta ten domek, a inne prezenty przepłynęły i nic nie pozostało w pamięci.  
Ja na prezenty dla nauczycieli często piekłam domowe ciasteczka, taki korzenne z amarantusem, pakowałam w przezroczystą folię, wiązałam wstążeczką i dokładałam opis składników, by każdy mógł świadomie zjeść bez obaw. Na kilka paczek wydawałam niewiele, a prezent był wyjątkowy. Innym razem zrobiłam domowy blok czekoladowy, podobnie zapakowałam jak ciasteczka.
Zatrudnijcie wszystkich domowników do pomysłów jak tanio wyprawić święta, dzieci czasem wolą inne dania niż te klasycznie tradycyjne i nie zawsze są one drogie. Moja córka w tym roku zaproponowała makowiec z rolady biszkoptowej, nie dość, że taniej to jeszcze mniej pracy. Dzieci też poprosiły bym nie robiła karpia, bo nie lubią, a w tym roku karp szykuje się w dość sporej cenie, poprosili o smażonego śledzia w cieście naleśnikowym.
Nie róbmy szopki z świat, niech będą czasem wspólnym z rodziną, a nie pasmem stresu i wydatków lub nawet kredytów zaciągniętych specjalnie na ta okazję. Odpuście sobie i rodzinie, nie zabijajcie się porządkami to nie o nie chodzi w czasie świąt. Potem padniecie bez sił i tyle było planów. My lubimy pograć z dziećmi i znajomymi w gry planszowe, to już pewna tradycja która zaczęła się ponad 20 lat temu. Ile jest śmiechu i zabawy przy tym, nie ma sztywnych rozmów, niewygodnych tematów, jest tylko zabawa i wspólnie dobrze spędzony czas.
Zróbcie dobry plan, przemyślcie co jest niezbędne, nawet jak macie luz finansowy to zastanówcie się czy nie lepiej wydać te pieniądze na rodzinny wypad, niż na nietrafione prezenty czy jedzenie które wyrzucimy lub ogromną choinkę za 500 zł która uschnie i tyle było z niej radości.

Pomysły z prezentem - mój czas zaczerpnięte z książki M. Sapały "Mniej intymny portret zakupowy Polaków"