czwartek, 17 października 2019

Cebula i jej właściwości - kartka z kalendarza




Kartka z kalendarza:

Foto. z netu nie znam autora
  • Dlaczego warto jeść cebule?
  • Zwiększa odporność organizmu na choroby (jest bogata w siarkę)
  • Łagodnie obniża podwyższone ciśnienie krwi
  • Zawiera witaminy i mikroelementy, których wartość była doceniana przez wieki, (choć by przy leczeniu szkorbutu przez więźniów i marynarzy) 90mg% witaminy C, 1,3 - 5,9 mg% prowitaminy A, witaminy B1, B2, PP oraz fitocydy
  • Pobudza apetyt przyspiesza wydzielanie soków trawiennych
  • Zapobiega rozszerzaniu się procesów trawiennych i gnilnych w jelitach oraz eliminuje gazy i reguluje wypróżnienia
  • Zmniejsza zawartość cukru we krwi
  • Wzmacnia organizm, w tym serce (zwłaszcza sok)
  • Niszczy pasożyty, zwłaszcza owsiki
  • Ma korzystne działanie na zapalenie skóry, pomaga w leczeniu ran i oczyszcza je
  • Według amerykańskich badaczy jedzenie codziennie jednej cebuli surowej przez minimum dwa miesiące powoduje wzrost „dobrego” cholesterolu – HDL, a obniżenie „złego” – LDL

Takie informacje przeniosła mi dziś kartka zerwana z kalendarza. Myślę, że warto wykorzystywać to warzywo w kuchni, by zjadamy jej bardzo dużo, domyślam się, że jej własciwości prozdrowotne sa jeszcze większe, może warto sie zainteresować tak niepozorną, wywołująca u nas łyz cebulą :) 

wtorek, 15 października 2019

Czy mam chwile zwątpienia....



Ostatnio znajoma pyta mnie – jak ja to wszystko ogarniam, że to nie realne by tak dużo żywności robić samemu i do tego nie mieć sprzątaczki, nie oddawać ubrań do prasowania, prania itd. Czy ja mam, choć czasem chwile, gdy mi się nie chce?
Tak mam i to wcale nie tak czasem, ale dość często, gdy braknie w domu chleba a jest wieczór i musze iść do kuchni i go upiec, gdy skończy się wędlina i trzeba się zatroszczyć o dodatki do pieczywa, gdy nie mam czasu zrobić obiadu i musze na szybko cos zrobić. Wtedy przychodzą myśli a co tam pójdę i kupię gotowy chleb, niby proste, ale w naszym domu nie jada się pszenicy, zatem zakup chleba żytniego orkiszowego lub dla chłopaków bezglutenowego to jest poważny wydatek, niestety im lepszy skład takiego pieczywa tym większy koszt.  Zatem odpada, w takich sytuacjach rugam siebie w myślach i przywołuje do porządku by nie dopuścić do sytuacji, że nie mam nawet odrobiny zamrożonego pieczywa w chwili awarii.  Dodatki do pieczywa wyglądają podobnie, większość wędlin, gotowych past ma w składzie błonnik pszenny, zatem zakup gotowca jest niebezpieczny, gdy już znajdę z dobrym składem to tak jak przy pieczywie cena rzuca na kolana. Zatem i tu starać się musze o to by mieć słoiczki z pasta, mrożoną wędlinę lub choć by gotować jajka na twardo do kanapek. Gdy przychodzi dzień, że nie dałam rady czasowo z obiadem, a nie mam nic zamrożonego, ani za pasteryzowanego, przychodzi myśl, a może by tak mrożonka, no nie, bo skład tragiczny, to może zamówić do domu po ustaleniach składu, albo iść na miasto zjeść, ale tu wkracza czysta kalkulacja, pięć osób, licząc, choćby 15 zł za osobę to już mam 75 zł, kwota nie mała, sporo mogę zakupić składników na szybki obiad, choć by pierś z indyka, zmielić i zrobić na szybko sos pomidorowy do makaronu, albo podsmażyć z przyprawa kebab, ziemniaki i surówka, mam szybki i smaczny a zarazem dużo tańszy i zdrowy obiad.  Jak myślę o tym gdzie byliśmy 10 lat temu i jak szybko można znaleźć się w tym samym miejscu, bo niestety nadal nie mamy rezerwy większej na koncie tak na czarną godzinę to zaraz przechodzi mi zmęczenie, lenistwo i myśli o „pójściu na skróty”.



Jeśli chodzi o prace domowe i robienie wszystkiego samemu mam podobnie, mąż kiedyś zaproponował, że może by tak zatrudnić ktoś do mycia okien, jest ich trochę, więc?  Odmówiłam i poprosiłam wszystkich domowników o pomoc, jak rozdzieliliśmy na cztery osoby ilość okien to wyszło niewiele na każdego i nie było to większym problemem, a kwota, jaka została w kieszeni mogła być wykorzystana na rodzinną wycieczkę. Czysta i dokładna kalkulacja. Podobnie jest z praniem, prasowaniem, pracami w ogrodzie, naprawami, przeróbkami. Każda niewydana kwota może być spożytkowana na przyjemności, a tak nie ma rozrywek jest tylko wyręczenie nas w pracy.
To trochę jest jak z chodzeniem do pracy – czy codziennie mamy na to ochotę, czy kochamy wszyscy swoja prace? Nie, ale wiemy, że daje nam ona fundusze na nasze utrzymanie, dzięki niej płacimy rachunki, mamy, za co zakupić żywność, odzież itd.
Owszem w czasie urlopu zdarzy nam się raz może dwa wyjść na miasto coś zjeść, ale to jest urlop, czas odpoczynku, choć i tak nie stołujemy się na mieście, jeśli mamy możliwość samodzielnie przygotować posiłek. U nas tak już zapewne pozostanie na zawsze, że będziemy samodzielnie przygotowywać posiłki, naprawiać odzież, obuwie, sprzęty domowe, jeśli się tylko da.  Mamy za sobą zbyt ciężkie chwile, za dużo trosk by teraz podejść do wydawania pieniędzy nonszalancko bez zastanowienia i analizy. Jesteśmy małżeństwem od 28 lat, jadaliśmy chleb smarowany nożem, nie stać nas było na zakup leków, odzieży, ale jednej zasady trzymaliśmy się twardo – nigdy nie dopuścimy by zapukał do nas komornik, przez te wszystkie lata jak na razie udało nam się by nie mieć problemów z komornikiem, groźbami i zastraszaniem z powodu niespłaconych zobowiązań. Rezygnowaliśmy ze wszystkiego po to by nie bać się otworzyć drzwi listonoszowi.  Nie mieliśmy wezwań komorniczych, stawiania nas w stan natychmiastowej spłaty kredytów itp. Teraz żyje nam się łatwiej, możemy na więcej sobie pozwolić, ale mimo wszystko to nie jest jeszcze luz finansowy, sielanka i trzeba cały czas pamiętać gdzie byliśmy 10 lat temu.
Zatem podsumowując, owszem mam chwile lenia, niechcieja i zupełnej niemocy, ale wspomnienia ruszają mnie z kanapy i dodają energii do działania. 

czwartek, 26 września 2019

Zazdość..



Zazdrość…
Byłam ostatnio na wykładzie i prowadzący wysnuł teorię, że napędza nasze życie głównie zazdrość. Zazdrościmy innym wyglądu, rzeczy, stylu życia, rodziny i zaczynamy się skupiać na dorównywaniu obiektowi zazdrości. Przestajemy się skupiać na naszych potrzebach, ale za to skupiamy się na tym by mieć, wyglądać i robić to, co X. Czasem jest to jedna osoba, czasem grupa, a czasem różne spotykane w wielu miejscach. Niestety taki tok postępowania jest dla nas destrukcyjny, nie ma żadnego sensu i usprawiedliwienia. Niszczymy swoja osobowość by stać się kimś, kogo naśladujemy.  Ludzie zapisują się na siłownię i chodzą tam tylko w celu zrobienia sobie zdjęć i wstawieniu na portal społecznościowy (byłam świadkiem takiej sytuacji), nie maja chęci ćwiczyć, zmienić swojego stylu życia, tylko kupują fajne ciuchy fit, potem płaca wejściówkę na siłownie i pstryk zdjęcia, zwijają interes i zapominają, że tam byli.  Wydali całkiem sporo pieniędzy tylko po to by dorównać innym, by się pokazać, a mogli zrobić cos zupełnie innego, to, co lubią i świetnie by się bawili, choć by za te pieniądze iść do kina, kawiarni, na koncert itd. Jeśli chodzi o koncerty to bywa tez dziwnie, idą ludzie na koncert zespołu którego nie lubią, ale idą bo tam chodzi ich „idol”, trzeba bywać. Ale, po co, jeśli nie lubię to nie idę i już, robię to, co lubię.  Dodatkowa motywacja do robienie tego, co nie lubię to strach, że cos nas ominie, że pozna ten ktoś, kogoś fajnego, albo zrobi cos lepszego i potem się będzie miał, czym chwalić, a ja nie.  Kobiety często zazdroszczą wyglądu innym kobietą, mówią, ale ona wydaje pieniędzy na paznokcie, kosmetyczkę, ma taką super cerę, a ile ja fryzjerka kosztuje, ciągle nowy kolor, inne uczesanie, mnie na to nie stać, musze cos zrobić, może jakiś kredyt. Często nie zastanawiamy się, że wiele kobiet robi sama paznokcie (znam takie, co to cuda potrafią same zrobić na paznokciach sobie), inne wyszukują sposoby na piękna cerę i robią same domowe maseczki, kompresy, farbują same włosy, albo na zamianę sobie z koleżanką, uczą się makijażu od blogerek, układają same cudne fryzury. Nie zawsze jest to wydana fortuna, często to zwykła ludzka kreatywność, upór i chęć. Podobnie jest z ubraniami, kupują używane, przerabiają, odnawiają, zmieniają guziki, suwaki itd.. Ale niestety zazdrość napędza w złym kierunku, wezmę dodatkowa prace by tak fajnie wyglądać, musze być jak one.
Na wykładzie, o którym już pisałam na początku opowiadał prowadzący o ludziach, którzy potrafią jeść suche bułki by dorównać innym, mieć lepszy samochód, ciekawszą podróż, cichy itd. Biorą nadgodziny, niedojadają, ale są trendy. Tylko czy są naprawdę szczęśliwi? Czy naprawdę jeszcze pamiętają, o czym marzą, co lubią i czego pragną?
W pogoni za dorównywanie innym, za podporządkowaniem się innym, zapominamy o sobie, tracimy swój cel z oczu, zaślepieni jesteśmy tym blaskiem zazdrości.
Naprawdę dużo miał racji prowadzący mówiąc, że napędza ludzi zazdrość.




"Przyjdzie dzień, w którym dotrze do Ciebie, że zabraknie Ci czasu na zrobienie wszystkiego o czym marzyłeś. Obudzisz się i zrozumiesz jak szybko uciekają dni, miesiące i lata. Uzmysłowisz sobie, że nie ma już na co czekać. Wszystko, co chciałeś w życiu zrobić – zrób teraz. Jest później niż myślisz.

Większość ludzi żyje tak, jakby nigdy nie mieli umrzeć. Jakby byli nieśmiertelni. Tracą czas na gówniane znajomości i nudne życie bez polotu. Znikają w szarej codzienności dnia zapominając o swoich marzeniach. Zastanawiają się czy wypada i co ludzie powiedzą. Powtarzają sobie w myślach, że „kiedyś” wszystko zmienią. Pierdolone „kiedyś”, które najczęściej nie nadchodzi nigdy.

Powiem Ci coś. Czas ma głęboko w dupie Twoje plany. Nic nie jest w stanie go zatrzymać. Mija i nie wraca. Przychodzi dzień, w którym wstajesz rano i nie masz pojęcia, że właśnie wypiłeś ostatnią kawę w swoim życiu.

Nigdy nie wiesz, kiedy patrzysz komuś ostatni raz w oczy. Jutra może nie być. W jednej sekundzie cały świat może się zawalić. W ułamku chwili wszystko może się skończyć. Przestań czekać. Zacznij żyć tak, jakby codziennie był ostatni dzień w Twoim życiu."

- Rafał Wicijowski "Żyjesz tylko raz"