środa, 21 kwietnia 2021

Drugie życie rzeczy - ręczniki

 


Wielokrotnie pisałam już o tym jak bardzo nie lubię wyrzucać rzeczy. Staram się każdy przedmiot ocenić według kilku kryteriów – czy mogę to komuś oddać bo jest w dobrym stanie, czy mogę to przerobić, czy mogę to inaczej wykorzystać. Wyrzucam dopiero gdy już zupełnie nie można z tym nic zrobić. Ostatnio robiąc porządki w bieliźniarce dostrzegłam kilka ręczników do rak już w kiepskim stanie, pomyślałam najpierw że już tylko na szmaty tak zwane techniczne się nadadzą, ale przyjrzałam się im i znalazłam dla nich jeszcze jedna szanse zanim będą szmatkami technicznymi czyli do jednorazowego użytku i do wyrzucenia np. przy pracach typu smarowanie piły łańcuchowej i wytarcia oleju, dopełnianie oleju do samochodu, czyszczenie felg itp. Tm razem ręczniki do rak stały się zmywakami kuchennymi i myjkami do kąpieli. Ostatnio stara poszwa która już rozchodziła się w dłoniach częściowo została użyta do woreczków na pieczywo (części z rogów jeszcze dość mocne), a reszta zamiast ręczników papierowych do polerowania luster i szyb, to były już te części które odzieramy bez pomocy nożyczek.




Zmywaki i myjki które powstały z ręczników do rak są prane wraz z innymi ręcznikami, więc mamy na stałe czyste pod ręką które odkładam w pojemniku w kuchennej szufladzie i dzięki temu nie roznoszę tego co namnaża się na mokrych tkaninach.

Z ręczników które już maja swoją świetność za sobą można zrobić kolka rzeczy – myjki do kąpieli, zmywaki kuchenne, ścierki do rąk kuchenne, małe ręczniczki do higieny intymnej (bez oporów można wtedy prać w wysokich temperaturach i nie musza koniecznie leżeć na widoku, lepiej dla higieny by nie leżały). Można uszyć dywaniki do wyjścia z pod prysznica lub wanny (możemy częściej prac takie dywaniki bez oporów). Z takich ręczników szyłam waciki kosmetyczne wielorazowego użytku, z jednej strony frotka z drugiej delikatna bawełna (mam z jednej strony wersję do zmywania mleczkiem, a z drugiej do tonik np.). Warto zastanowić się czy już czas na pozbycie się takiego ręcznika czy możemy mu dać druga szansę. Jest to ekonomiczne i ekologiczne.

Pamiętajcie, że nie trzeba mieć maszyny by wykonać takie zmywaki, nitki z nich wysuwają się krótko, potem po prostu mamy takie małe frędzelki i już. Wystarczy pociąć na odpowiednie części i po temacie. Ja mam już z tektury wycięty wzornik który przykładam do ręcznika i wycinam.

Dbajmy o środowisko i własny portfel.


czwartek, 15 kwietnia 2021

Podsumowanie kwartału

 


Czas na podsumowanie moich postanowień zmniejszenia bezsensownych wydatków.  Za nami już mocno marzec czyli pierwszy kwartał roku 2021 minął.  Jak na razie udaje mi się utrzymać tendencje zniżkową na kosztach wyżywienia, nie schodząc z jakości produktów i ilości posiłków. Po prostu staram się bardzo racjonalnie podchodzić do zasobów, nie poddawać się impulsywnym zakupom, robić co miesiąc kilka dni detoksu szafkowego by nie zalegały tam produkty i nie traciły daty ważności. Odstąpiłam zupełnie od kupowania „mleka” roślinnego do kawy, zwyczajnie uznaliśmy z mężem, że nie czujemy dobrze smaku kawy dzięki takim dodatkom  jak mleko, śmietana, masło itp.  Nie kupujemy żadnych napojów (używamy wody z filtra oraz jeśli mamy ochotę na cos słodkiego to mamy zapasy soków domowych jako dodatek do wody), kawa tylko z domu (klika lat temu zainwestowaliśmy w ekspres ciśnieniowy) i zabieramy taką jak lubimy z domu w kubku termicznym. Mąż gdy pracuje po za firmą w terenie, zabiera z domu i kawę i herbatę, oraz domowy posiłek który nadaje się do zjedzenia na zimno, nie kupuje nic. Piekę ciastka do pojemników szklanych na takie chwile gdy mamy chętkę na cos słodkiego, by nie sięgać do gotowych słodyczy. Mam na stałe dostęp do szczypiorku, natki pietruszki, koperku, kiełków te niby drobiazgi potrafią całkiem sporo kosztować, ja mam 3 skrzynki na parapetach oraz kiełkownicę i cieszymy się własnymi witaminami. Zamówiłam 5 sadzonek truskawki piennej, podobno osiąga nawet 2 m, nie wiem nie uprawiałam jeszcze, dokupiłam 4 krzaki malin (soki, nalewki, przeciery z malin są hitem u nas w domu). Na odzież wydaliśmy w marcu 140 zł (niestety mężowi pękły jeansy, jedne z dwóch par) zakupiliśmy nowa parę nie planując tego, tak wyszło samo.  Niestety nie mieliśmy zbyt dużych możliwości wyboru, padło na Selgros, gdzie maż mógł przymierzyć spodnie.  Tak jak pisałam planujemy zakupy odzieży w tym roku tylko w takich sytuacjach awaryjnych. Na rozrywki po za kupnem raz w miesiącu butelki whisky około 70 zł, nie wydajemy zupełnie nic, nie jadamy jedzenia na wynos, nie podróżowaliśmy przez te 3 miesiące, nie chodzimy na koncerty. Nadwyżki budżetowe zaczęliśmy wpłacać na szybsza spłatę kredytu hipotecznego który nam pozostał. Niestety rata miesięczna jest dość mocno odczuwalna i chcemy się jej pozbyć przed emerytura, bo będzie niewesoło.

Koszty nadmiarowe w tym okresie to korepetycje dla naszego maturzysty z matematyki, niestety przy nauczaniu online, bez wsparcia nie jest łatwo maturzystom, w zwykłych czasach większość korzystała z takiej pomocy również. Co prawda próbna matura u syna nie poszła źle, ale mogło być lepiej, zwłaszcza, że planuje studia po liceum.

To chyba tyle na ten moment, nauczanie zdalne nie generuje kosztów odzieżowych u młodzieży naszej, a były by prawnie znaczne, bo garderoba jest do wymiany dzieci rosną. W domu mamy tegorocznych 24, 19 i 17 latków.  

Na ten moment nie mamy pojęcia co robić z wakacjami, na razie planuję wyjazd w maju z mężem na 3 dni w góry, tak by pochodzić po górach, zmęczyć się i odpocząć psychicznie. Czy się uda czas pokaże, planowałam wyjazd nad morze teraz, miałam wyjechać z najstarszym synem i córką, pogoda nam pokrzyżowała plany. Co roku staramy się zmieniać klimat to ważne dla naszego zdrowia, a jak jesteśmy zdrowi nie wydajemy na leczenie, a to są oszczędności mimo poniesionych kosztów. Staramy się nie wydawać pieniędzy na bzdury, nie marnować żywności, rozsądnie wydawać pieniądze na odzież i rozrywki.

A jak u Was wygląda podsumowanie kwartału?


wtorek, 6 kwietnia 2021

Święta?

 


Nie pisałam w tym roku o świętach, bo jakoś tak było jeszcze bardziej inaczej niż w zeszłym roku, całe święta zostaliśmy w domu sami, staraliśmy się odpocząć, spędzić czas razem. Oczywiście przygotowaliśmy sporo jedzenia, jak co roku, ale to była zupełnie inna atmosfera. Ogólnie mam wrażenie, że ta cała sytuacje zmienia wszystko, relacje między ludzkie, świętowanie, celebrowanie, podróżowanie, naukę, prace, zakupy, przyjaźnie itd. Wszystko wygląda inaczej,                zamykamy się w domach, robimy zakupy online, relacji szukamy wirtualnych, nauka/praca zdalna (sama tak pracuję). Ciągła niewiadoma jutra, co będzie czy pójdziemy do sklepu, czy załatwimy sprawę w urzędzie, czy przyjmie nas lekarz, czy znajomi nie znajdą się w kwarantannie/izolacji, czy, czy, czy? Uczymy się życia w izolacji, przystosowujemy się, nawet ci którzy nigdy nie potrafili spędzić weekendu w sami domu uczą się tego, przestają buntować. Jest inaczej i nie wierzę już w to że będzie jak przed, owszem wrócimy do jakiejś pozornej normalności, ale już nie do tego jak było przed marcem 2020.

Nie mogliśmy sobie odmówić dogadzania jedzonkiem, a mianowicie przygotowałam: śledzie w śmietanie, pomidorach i oleju, sałatkę ryżową z kurczakiem i pieczarkami, sałatkę jarzynową, szynkę pieczoną, schab w cebuli, boczek w mięcie, białą kiełbasę, indyka w ziołach, ćwikła, chrzan, jajka gotowane, pasztet drobiowy. Ciasto z masą chałwową, mazurek makowy, sernik pieczony bez ciasta. Rosół z domowym makaronem, pstrąg łososiowy z pary, surówka z marchewki, warzywa gotowane na parze, ziemniaczki pieczone z ziołami. Drugi dzień rolada z indyka ze szpinakiem i fetą, ziemniaki gotowane surówka z białej kapusty. Po świątecznie zostały resztki w ilości do zjedzenia przez jeden dzień i już. Odpoczęliśmy, podjedliśmy, rozmawialiśmy, graliśmy w gry planszowe, oglądaliśmy filmy, leniliśmy się, spacerowaliśmy i naprawdę zregenerowaliśmy się w pełni. Ale to nie były takie święta jak w 2019, o nie, czerpaliśmy spokój, odpoczynek, ale to zupełnie coś innego było.

Jak Wam minęły święta, udało Wam się zachować normalność, spokój i odprężenie?



wtorek, 23 marca 2021

Alergia, nietolerancja, poroblemy zdrowotne - plaga współczesności

 


Często dostaje zapytania w temacie alergii. Opowiem Wam jak to było u nas, niestety wszyscy mamy drobne lub bardziej poważne odczyny alergiczne. Mąż ma od dziecka alergie na pierze, wiosenne pyłki oraz mleko, ja do 35 roku życia nie widziałam co to alergia, potem wszystko ruszyło krokowo, co roku gorzej zaczęło się od alergii na pyłki brzozy i jabłko (wiadomo reakcja krzyżowa), obecnie za mną dwie anafilaksje, szczegółowe badania i stała opieka alergologa. Najstarszy syn ma alergie na grzyby i pleśnie oraz nietolerancje laktozy wrodzoną (raczej odziedziczył po dziadku), młodszy syn to pełna historia braku mojej wiedzy na temat alergii i jak może się objawiać. W wieku 5 lat zaczął nam bardzo dziwnie chorować, pojawiły się nie zrozumiałe problemy ze zdrowiem, bóle brzucha silne, powiększanie wszystkich węzłów chłonnych (nie wiedziałam, że tyle ich człowiek ma), niedosłuch na poziomie 30-40 dB, po za tym nagle jego rozwój psychologiczny zaburzył się, badanie wskazało na pograniczu upośledzenia umysłowego w wieku 6 lat.  Zaczęliśmy diagnostykę, bardzo szeroka, prace z pedagogiem i psychologiem. Po pełnej diagnostyce okazało się, że syn ma silną alergię na pszenice, żyto, orzechy, marchew, oraz pyłki leszczyny, brzozy, traw.  Rozpoczęliśmy dietę, inhalacje, odczulanie itd. Po poł roku chłopak pisząc test gotowości szkolnej przy swoim niskim intelekcie napisał go na 33 punkty z 44 możliwych. Gdy miał robiony test w wieku 10 lat wskazał intelekt na poziomie 138. Syn chorował raz w roku i to nie zawsze, zaczął przybierać na wadze, uczył się w szkole muzycznej w klasie fortepianu. Obecnie ma 18 lat, z wielu problemów z alergia wrósł, pozostała alergia na orzechy, leszczynę, brzozę i trawy.  Jego organizm dobrze toleruje orkisz, ale nie w formie gotowanej, tylko jako pieczywo i ciasto. Córka w wieku 4 lat miała kaszel który utrzymywał się całorocznie, oraz wysypki na ciele, po wprowadzeniu diagnostyki wyszło nam, że ma alergie na kakao i sztuczne barwniki w słodyczach, kosmetykach. Była pod opieką pulmonologa/alergologa przez 3 lata, bo ogólnie był problem z funkcjonowaniem oskrzeli (wada wrodzona + alergia), obecnie po wielu latach kaszel wrócił po przejściu ciężkiej grypy w lutym 2020, diagnostyka obrazowa, testy wstępne alergologiczne nic nie wskazały, pogłębiona diagnostyka stanęła w miejscu (taki czas).

Zatem jak widźcie jesteśmy niezłą ekipa, alergików.  W naszym domu nie jada się pszenicy w ogóle, mleko tylko do wypieków, jadamy owszem nabiał ale nie pijamy mleka. Po za tym nie używamy orzechów laskowych, włoskich i ziemnych, pozbyliśmy się nasion z dyni. Okresowo nie jada nikt jabłek, kiwi, bananów, morel.

Teraz do rzeczy jak dojść do tego co nas uczula, ano łatwo nie jest, ostatnio miałam przyjemność rozmawiać z bardzo mądrą i otwarta na problemy pacjenta alergolog.  Powiedziała mi jak wygląda diagnostyka pacjenta alergologicznego i przyznaje, że ma w 100% rację.  Możemy wstępnie przy podejrzeniach alergii wykonać test na poziom IgE, jeśli wyjdzie podwyższony warto ruszyć dalej, możemy zrobić wstępnie testy skórne, te badania można zrobić nieodpłatnie w ramach NFZ w ambulatorium. Kolejne badania wykonujemy bezpłatnie tylko w przypadku pobytu w szpitalu. Jeśli nie mamy takiej możliwości trzeba zrobić te badania odpłatnie, dobrym badaniem jest panel z krwi, można zrobić panel pokarmowy lub mieszany, w panelu pokarmowym możemy wybrać grupę produktów które uważamy za potencjalnych winowajców. Kolejnym krokiem jest obecnie silnie promowanym badanie ALEX – jest to badanie na poziome molekularnym, jeśli nie uda nam się wykonać je w ramach NFZ (mnie się udało, byłam przyjęta do szpitala na dobę), koszt jest znaczący, można tez wykonać badania genetyczne, podobnie jak poprzednie dość kosztowne. Problem z tymi dwoma badaniami jest taki, że niestety nie wielu specjalistów potrafi je dobrze zinterpretować i omówić wnioski z pacjentem. Oczywiście badań diagnostycznych jest więcej, ale one są już kierunkowe po wstępnym określeniu kierunku naszej alergii.

Niestety żadne z powyższych badań nie dają nam w 100% jednoznacznej odpowiedzi na temat co nas naprawdę uczula i co da nam objawy.  Doktor z która rozmawiałam powiedziała bardzo ważną rzecz – najlepszym diagnostą jest sam pacjent. Każda osoba podejrzewająca u siebie alergie powinna najpierw założyć zeszyt i zacząć robić notatki np. piszemy datę i opisujemy – 2 godziny po zjedzeniu jabłka czuję drapanie w gardle, wszystko ustąpiło po 3 godzinach bez interwencji leków, albo po zjedzeniu orzeszków i czekolady czuje bóle żołądka, prowokacja za 3 dni – po zjedzeniu orzechów nic nie dzieje się, prowokacja za kolejne 3 di – po zjedzeniu czekolady odczuwam bóle żołądka. Czyli dokładnie analizujemy który produkt nam przysparza problemów. Niestety czasem trzeba bardzo drastycznie podjeść do sprawy i wyrzucić wszystkie produkty z diety potencjalnie podejrzane, a następnie wprowadzać powoli i opisywać. Niestety jest to długi proces, ale jest to bardzo dokładny sposób na zdiagnozowanie naszych problemów, czasem nie jest to alergia, ale nietolerancja która częściej nas spotyka.  Wiem, nie jesteśmy cierpliwi, ja też, ale po latach diagnostyk wszelakich, wiem, że czasem okres  kilku miesięcy jest wart sumiennej diagnozy i notatek.

Niestety często niektórych objawów zupełnie nie utożsamiamy z alergia lub nietolerancją. Czy nadpobudliwość u dzieci postrzega się przez pryzmat alergii? Zapalenie stawów, problemy z nadwagą, problemy skórne, brak odporności, chroniczne zmęczenie, agresja, gniew, częstsze oddawanie moczu, nadmierna emocjonalność, niepokój, poranna sztywność stawów, problemy z pamięcią, obniżenie nastroju, opuchnięte oczy. Problemy trawienne, biegunki, bóle żołądka, bezsenność. To kilka przykładów nietypowych objawów alergii.
Czy jesteście świadomi, że oficjalnie około 40% Polaków jest alergikami? Pytanie ilu tak naprawdę jeszcze, bo nie wszyscy są zdiagnozowani i świadomi problemów zdrowotnych.

Obecnie alergia jest zaliczana do problemów cywilizacyjnych, zanieczyszczenie środowiska, żywności, wody, niehigieniczny tryb życia – zła jakość snu, relaksu, sportu, stresu itd. Zbyt duże stosowanie środków antybakteryjnych, zmniejszona ilość godzin w tygodniu zabawy dzieci na powietrzu i tronowania systemu immunologicznego, zły stan jelit, zła dieta, za dużo cukru w diecie.  Wymieniać można wiele przyczyn.

Nie bagatelizujmy problemu alergii, zastanawiajmy się nad stanem naszego zdrowia, pamiętajmy, że to nie jest normalne by w wieku 40-50 lat bolały nas stawy, byśmy mieli poranny kaszel jeśli nie palimy papierosów, byśmy mieli często biegunkę itp. To są sygnały złego stanu zdrowia, a nie wieku, podobno nasze ciało została zaprojektowane na 120 lat ciągłego funkcjonowania i aktywności, czemu więc osoby w wieku 50 lat tka często mają problemy zdrowotne, zaś w wieku 70 duży odsetek dotykają problemy z myśleniem, pamięcią i logiką.

 

Porady wyżej opisane nie są poradami medycznymi tylko wywodami laika i filozofa w mojej osobie.


wtorek, 16 marca 2021

Chleb bezglutenowy z automatu

 


Ja jako jedyny obecnie domownik pozostaje na diecie prawie bezglutenowej, łatwiej mi radzić sobie z moimi alergiami, testuje wypieki używając mąk jednoskładnikowych i robiąc własne mieszanki. Nie lubię gotowych miksów, rzadko, a nawet ostatnio wcale z nich nie korzystam. Automat do chleba świetnie się nadaje do takich wypieków, aczkolwiek słodkie ciasta piekę w piecyku głównie. Robię sobie też zapas ciasteczek, tak do podjadania, gdy domownicy zajadają się drożdżówką z kruszonką.


Mój ostatni wypiek w automacie chleb codzienny.


Składniki:

  • 500 ml letniej wody
  • 2 łyżki oleju/oliwy
  • 150 g mąki gryczanej
  • 150 g mąki ryżowej
  • 100 g mąki z tapioki
  • 100 g mąki kukurydzianej
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki/miarki z automatu drożdży suszonych
  • 3 łyżki nasion – siemię, słonecznik, dynia, sezam (opcjonalnie)


Wkładam składniki do automatu w takiej kolejności jak są zapisane. Włączam program na chleb bezglutenowy podstawowy i koniec, wyjmuję smaczny, elastyczny bochenek chleba, kromki się nie rozpadają, chleb zachowuje świeżość przez 3 dni. Zdrowy, łatwy chlebek, bardzo mi smakuje. Córka raz się pomyliła i zjadła z niego kanapki, nawet nie zwróciła uwagi, że to chleb bezglutenowy.  


piątek, 12 marca 2021

Wewnętrzny ogarniacz

 


Dziś trochę inaczej, nie o oszczędzaniu finansów, ale o dbałości o samych siebie, o trosce, o uważności, to w dzisiejszych czasach ważny filar naszego życia. Powrót do wiary lub jej odnalezienie, praca nad własnym wnętrzem umysłem, wyciszenie uspokojenie.





Chciała bym się z wami podzielić moimi kartkami z kalendarza. Kartki z kalendarza czasem niosą ciekawe mądrości, w moim znalazłam zasady życia wpływające na zdrowie i pogodę ducha.

  1. Mów dobre słowa, a wykreujesz więcej dobra. Żyj w prawdzie, a fałsz cię nie pokona.
  2. Wybaczaj, chociażby po to by nie hodować w sobie wirusa żalu i chwastu gniewu. Dbaj o czystość twojego wewnętrznego ogrodu. Badaj, czy twoje myśli i emocje są takie, jakie chcesz mieć, a jeśli, nie to je zmień.
  3. Nie hoduj w sobie poczucia krzywdy. Nie czuj się ofiarą, bo tylko wtedy przestaniesz nią być.
  4. Nie wtrącaj się w cudze życie, chyba, ze ktoś cię o to poprosi. Pomagaj, ale nie noś w sobie cudzych trosk.
  5. Płyń na własnej fali, ni kopiuj cudzych ścieżek. Nie walcz z wiatrakami, lecz płyń w lekkości, a cele swe osiągaj lekko. Ile lekkości okazujesz, tyle okazuje ci życie.
  6. Nie hoduj w sobie żalu, wstydu, gniewu, ani złości. Zdejmij z siebie ten balast, a odejmiesz sobie dużo chorób, bólu i cierpienia. Nie dźwigaj przez życie toksycznych ciężarów.
  7. Zderz się z trudnościami, akceptuj je, bo to lekcja, która uczy cię czegoś ważnego.
  8. Bądź wymagający wobec siebie, ale nigdy siebie nie potępiaj. Jeśli potrafisz pokochać siebie, potrafisz kochać cały świat, ale w sposób mądry i świadomy.
  9. Bądź wdzięczny za wszystko, co jest, a dostaniesz więcej powodów do jeszcze większej wdzięczności.
  10. Pozbywaj się destrukcyjnych programów swojego umysłu. Wyrywaj chwasty, które zatruwają umysł. Wyrywaj chwasty, które zatruwają kwiaty twojej duszy.

W obecnych czasach warto zadbać o nasz higienę umysłu i równowagi wewnętrznej w natłoku wiadomości, lęku przed „jutrem” wiele osób się gubi w tym wszystkim, warto się choć na chwile odciąć codziennie i podjąć wysiłek pracy nad samym sobą by to "jutro” było lepsze, byśmy sami byli lepsi od siebie z „dziś”.


wtorek, 9 marca 2021

Wypiekacz do chleba - PANASONIC SD-ZB2512KXE

 


Na zdjęciu od lewej chleb na zakwasie, od prawej chleb z mieszanką ziaren (pestki dyni, orzechy nerkowca, słonecznik, siemię lniane)

Nadszedł czas napisania mojej opinii o moim nowym nabytku – wypiekaczu do chleba PANASONIC SD-ZB2512KXE. Zapłaciliśmy za niego 850 zł (promocja), kupiliśmy w systemie ratalnym na 12 rat 0% (Pilnujcie i uważajcie na koszty ukryte np. 9,9 zł za pakiet, który zapewnia nam przypomnienie sms termin płatności raty. My zgłosiliśmy do banku pisemnie rezygnację z tej atrakcji, oraz zrezygnowaliśmy z ubezpieczenia). 



Chleb z sokiem pomidorowym, suszonymi pomidorami oraz z żółtym serem. 

Ale do rzeczy, jest to automat z programem do wypieku chleba na zakwasie (dlatego go wybraliśmy), posiada dozownik do drożdży i bakali. Dozownik do drożdży świetna sprawa, często bałam się by nie wrzucić ich na sól bo z chleba będą nici, a tu najpierw wyrabia się ciasto i potem dodawane są drożdże. Dozownik do bakali, no sama nie wiem czy mnie zachwycił, gdy automat wyrzuci np. nasiona do chleba i tak musze podejść i wznowić pracę automatu. Klapka od dozownika pozostaje otwarta, więc jak podchodzę to ją domykam, mam wrażenie że jeśli chleb lub ciasto mocniej wyrośnie może wbić się w nie, może to moje bezsensowne odczucie, ale domykam i już. Automat nie wiem do końca w jakim celu w większości programów na chleb drożdżowy nie rusza od razu, nazwane jest to odpoczynek i trwa 40-90 minut, może chodzi o wyrównanie temperatury składników, nie mam pewności, ale jest to w pewnym sensie irytujące. Piekłam w automacie różne chleby drożdżowe, na zakwasie, bezglutenowe, wygniatałam ciasto na pizzę, nie robiłam jeszcze makaronu (akurat mam zapas suszonego, własnej domowej produkcji).  Automat ma program do zakwasu, wstawiamy dwa pojemniczki ze składnikami (przepis przy automacie) na 24 godziny, jeden możemy użyć od ręki, drugi odstawić do tygodnia do lodówki. Jak dla mnie chleb na zakwasie wychodzi świetny, nie musze robić zupełnie nic, wkładam składniki (ja używam głównie własnego od lat produkowanego zakwasu). Nie musze pilnować czasu, przekładać do blaszek, myć miskę w którym rosło ciasto itd. Dzięki temu urządzeniu chlebem domowym na zakwasie mogą cieszyć się wszyscy, nie tylko osoby z „chlebowym” doświadczeniem. Chleb z blaszki wysuwa się prawie sam, mieszadło nie pozostaje mi w chlebie, dziurka po mieszadle jest naprawdę malutka w porównaniu do automatów które wcześniej używałam. Do urządzenia jest dołożona obszerna instrukcja, oraz przepisy. 


Dziura w chlebie wygląda tak zaraz po wyjęciu z automatu. 



Przepisy są ciekawe, ja posiadam jeszcze 3 książki z przepisami do automatu, niestety przepisy dołączone do urządzenia maja jeden feler, przepisy na samo wygniatanie ciasta nie zwierają dalszych kroków tylko do czasu włożenia składników do automatu, brak przepisu np. jak upiec bułki, czy ciasto które zostało wyrobione w automacie. Ja mając wieloletnie doświadczenie w wypieku pieczyw dam sobie radę, ale nie widzę tego by mogli to zrobić początkujący. Do poprzedniego automatu miałam pełny opis jak dalej postępować z pizzą, bułkami, ciabattą.  Dla sporej części użytkowników przepisy te stają się bezwartościowe. Maszyna ma możliwość opóźnionego startu, co daje nam możliwość naprawienia wpadki z brakiem pieczywa i możemy rano cieszyć się świeżym pachnącym wypiekiem. Posiada szybki program pieczenia, to również ratuje sytuację.  Urządzenie posiada czujnik temperatury, który niweluje zgubne skutki zbyt wysokiej i zbyt zimnej temperatury otoczenia, nie raz miałam sytuację, że mi chleb przywarł do górnej pokrywy, bo piekłam go latem i wyrastał jak szalony. Ogólnie sumując jestem zadowolona z zakupu, od czasu kupna automatu nie piekłam chleba w piecyku, pieczenie chleba zajmuje mi tyle czasu co zaparzenie herbaty, reszta należy do maszyny. 


Chleb bezglutenowy - przepis dołączony do automatu

Od ponad 12 lat nie kupuje chleba, teraz z tym urządzeniem jest to jeszcze łatwiejsze. Wybraliśmy ten model sugerując się opiniami w Internecie i przyznam, że nie zawiedliśmy się, owszem nie jest tani, można kupić urządzenie za 200 zł, ale ja dużo piekę więc zaryzykowałam z urządzeniem droższym. Jak na razie miałam dwie wpadki – chciałam przenieść przepis na ciasto drożdżowe z wypieku w piecyku do automatu, niestety za dużo drożdży i cukru, muszę zmienić proporcje, bo w automacie są kontrolowane warunki wyrastania i nie potrzeba ich tak dużo, ciasto przerosło, ale była smaczne, puszyste. Druga wpadka z chlebem bezglutenowym tez przenosiłam przepis z piecyka i nie pomyślałam by wodę dodać na początki, chleb od dołu nie wymieszał się dokładnie. Niestety przepisy do wyrabiania ręcznego i wypieku w piecyku musza być lekko zmodfikowane by nadawały się do automatu. Po za tym wszystkie pieczywa wychodzą świetnie, wygniatałam również w nim ciasto na pizzę bezglutenową, wszystko wyszło super.

Koszt wypieku domowego chleba w automacie jest naprawdę niewielki, zmierzyłam dokładnie ile zużył automat prądu podczas wypieku chleba na zakwasie i upieczony na mące orkiszowej i na orkiszowym zakwasie. Mnie wyszło, że koszt bochenka chleba o wadze 900 g wyniósł około 4 zł (mąkę kupuję hurtowo po 6 zł za kg). Chleb orkiszowy 100% orkiszu upieczony na zakwasie orkiszowym w sklepie św. Hildegardy 23,22 zł za kg.  


poniedziałek, 1 marca 2021

Surówka z marchewki na ostro

 


Wydawało mi się, że już kiedyś podawała przepis na surówkę z marchewki na ostro, przeszukałam blog i za nic nie mogę znaleźć, zatem pora na podanie przepisu nadeszła.

Ja odliczam po marchewce takiej nie za dużej na osobę, lubimy (ja lubiłam, teraz mam zakaz surowej marchwi) bardzo tę surówkę, czasem zostaje zjedzona spora cześć jeszcze przed obiadem.

Składniki:

  • u nas tak około 3-5 marchewek zależy od wielkości.
  • 1 średnia cebula
  • łyżka jogurtu (jeśli chcemy by surówka była lżejsza)
  • 2 łyżki majonezu
  • sól
  • pieprz

Obieram marchew, ścieram na jarzynowej tarce, drobno siekam cebulę, lekko solę, doprawiam pieprzem, dokładam jogurt i majonez, wszystko mieszam, następnie doprawiam do smaku. Kiedyś w domu rodzinnym jadałam tylko marchewkę gotowana lub na słodko z jabłkiem, u teściowej poznałam tą wersję 30 lat temu, od tego czasu została u nas na stałe.


sobota, 27 lutego 2021

Nasz jadłospis na dziesięć dni

 


Tak jak pisałam wcześniej ułożyłyśmy z córką jadłospis na 10 dni, który będziemy powielać przez miesiąc, po miesiącu ułożymy jadłospis na 3-5 dni w celu oczyszczenia zawartości zapasów, następnie ułożymy kolejny jadłospis na 10 dni i przez kolejne 10 dni będziemy go powielać. Jeśli pomiędzy najdzie nas ochota na inne danie to rozsuniemy nasz jadłospis i powrócimy do niego po dniu w którym było danie po za jadłospisu. Dzięki dziesięciodniowemu jadłospisowi nie będzie powtarzalności takiej jak, że w poniedziałek jest zawsze ryba na parze, dni się będą mieszać między sobą. Nam taki układ ułatwi robienie zakupów zmieszanie zbędnych produktów w spiżarni, przewidywalność wydatków, zapasów na kolejne obiady. Jadłospis będzie się zmieniał oczywiście pod wpływem zmian dostępnych produktów. Ten jadłospis uwzględnia moja alergie i obejmuje produkty które mogę spożywać (ostatnia wizyta u alergologa mnie już dobiła kompletnie).  Nie wolno mi jeść prawie żadnych surowych warzyw i owoców, fasoli, selera itp.


Jadłospis na 10 dni od 23.02

Filety z kurczaka z grilla/filety z indyka jak schab, pieczone ziemniaki, surówka z białej kapusty z rodzynkami.

  • Zupa broułowa z jajkiem

Kluski śląskie, sos pieczarkowy, buraki

Mieszanka chińska z rybą/kurczakiem, ryż

  • Zupa ogórkowa z ziemniakami 

Gulasz z indyka, kasza gryczana, surówka z kiszonej kapusty

  • Krupnik z ziemniakami 

Naleśniki na słodko

  • Krupnik z ziemniakami 

Ryba gotowana na parze, ryz gotowany, warzywa gotowane na parze

  • Grochówka z ziemniakami 

Kurczak pieczony z pieczarkami, ziemniaki gotowane, surówka z marchewki na ostro/warzywa gotowane na parze

  • Grochówka krem z grzankami 

Pierogi z ryskim nadzieniem/kapustą i pieczarkami/soczewica z suszonymi pomidorami

  • Barszcz czerwony z ziemniakami 

Ryba smażona, ziemniaki, surówka z kiszonej kapusty

  • Barszcz czerwony krem 

Pierogi leniwe z masłem i cynamonem


wtorek, 23 lutego 2021

Podsumowanie początku roku 2021

 


Ceny żywności i usług mocno poszły w górę, choć by usługi fryzjerskie rok temu płaciłam 40 zł za strzyżenie długich włosów, w końcówce roku 2020 już kosztowało mnie to 60 zł. Na innych usługach kosmetycznych się nie rozeznaję, bo nie korzystam, włosy podcinam góra dwa razy w roku, więc tylko ten mam wyznacznik. Żywność również drożeje, zwłaszcza mięso i ryby. A to nie koniec podwyżek, wraz ze wzrostem opłat za energię elektryczną wzrośnie cena wielu produktów np. pieczywa. Ogólny kryzys w wielu branżach powoduje, że zachwiało się koło przepływu gotówki – jak przewodnik wycieczek/właściciel baru nie zarobił to nie pójdzie do fryzjera, jak nie da zarobić fryzjerowi to fryzjer nie pójdzie do sklepu odzieżowego, sklep odzieżowy nie zarobi to nie kupi książki itd. (to oczywiście czysto hipotetyczne koło obrotu pieniądza). Niestety w taki sposób społeczeństwo ubożeje, ekonomiści mówią, że ten rok będzie dopiero początkiem problemów finansowych „Kowalskiego”.

Ale nie o ekonomii ogólnopolskiej chciałam napisać, chodzi mi o fakt potrzeby rozsądnego dysponowania finansami domowymi. Trzeba porządnie przeanalizować wydatki. Czasem pytacie mnie o to w jaki sposób prowadzimy budżet domowy, u nas od lat mąż tworzy w Excelu arkusz do obliczeń, ale ostatnio dostrzegłam, że jest tam również gotowy pomysł na domowe kontrolowanie wydatków i dochodów, wiem że niektóre banki maja taką zakładkę lub są aplikacje i gotowe programy do prowadzenia domowej rachunkowości. Domowa rachunkowość nie jest rzeczą nową, już dwa wieki albo dalej wstecz uczono przyszłe Panie Domu prowadzenia domowych wydatków.  To była podstawa ich nauki rachunkowości – umiejętność zapisywania wydatków domowych.


Mija drugi miesiąc roku 2021, nie wydaliśmy zupełnie nic na odzież i obuwie, nie kupiliśmy żadnej książki (czytamy książki z biblioteki, wymieniamy się ze znajomymi lub czytamy książki które są dostępne za darmo w Internecie, ja uwielbiam wyszukiwać ciekawostki na stronie Polona, mam bezpłatna prenumeratę czasopisma „Dla ciała i duszy”) Jeden z zakupiliśmy jaki zrobiliśmy do domu w tym roku to zakupiony w systemie ratalnym automat do pieczenia chleba rata wyniesie nas on 71 zł miesięcznie zaczynając spłatę od sierpnia (zrezygnowaliśmy z ubezpieczenia kredytu które kosztowało by nas coś koło 10 zł miesięcznie, oraz z powiadamiania nas o ratach przez SMS koszt takiej usługi 9,9 zł miesięcznie, dzięki temu mamy nadpłaty tylko 15 zł kosztów obsługi kredytu jednorazowo), warto dokładnie sprawdzić warunki i dopytać co nie jest obowiązkowe. Udało mi się zmniejszyć wydatki na żywność o 150 zł za miesiąc, mam plan by jeszcze zmniejszyć wydatki, ostatnio troszkę zaszalałam w zeszłym roku. Staram się wykorzystać dokładnie każdy produkt żywnościowy,  np. gdy gotuję zupę wyjmuje mięso i zamrażam je, jak się uzbiera robię pasztet, farsz do pierogów, naleśników, pastę do kanapek itd. Nie wrzucam obranego od kości mięsa z powrotem do zupy jak robiłam to wcześniej.  Robię często pasty do smarowania pieczywa – jajeczna baza nadaje się do twarogu, ryby, mięsa gotowanego, warzyw. By zapewnić witaminy niezbędne o tej porze roku dokładam do kanapek, sałatek kiełki wyhodowane w domu, szczypiorek, natkę pietruszki z parapetu.  Mam jeszcze zapasy kapusty kiszonej domowej, ogórków kiszonych, więc dodatkowo mamy dobre źródło witaminy C. Spory koszt u nas to mleko kozie, odzywki białkowe syna, ale przy jego niedowadze i problemach z laktoza są niezbędne. Robimy domowe ciasta, ciasteczka, czekoladę, sezamki. Lubimy sobie również dosłodzić życie. Robimy z córką jadłospisy, po detoksie szafkowym, wróciłyśmy do jadłospisu na 10 dni, a jak mamy na coś chęć pomiędzy to rozsuwamy jadłospis i już. Po każdym miesiącu chcemy robić 5 dni detoksu szafkowego by na pewno nic się nie marnowało. Na te 5 dni układać będziemy jadłospis według możliwości naszych zasobów, by jak najmniej kupić produktów żywnościowych, a najlepiej wcale.  Wakacje w tym roku to nadal jedna niewiadoma, zazwyczaj w tym okresie już planowaliśmy wakacje, teraz nie wiemy czy będzie już w miarę normalnie, czy nadal nie. Czekamy co czas przyniesie. 

Jak Wam minęły finansowo dwa pierwsze miesiące 2021 roku?


czwartek, 18 lutego 2021

Automat do wypieku chleba

 


Z czeluści spiżarki wyjęłam automat do pieczenia chleba, niestety automat dokonał żywota, a części zamiennych brak, bo jest to urządzenie z przed ponad 12 lat.  Długo wahaliśmy się czy zakupić nowe, dziś podjęliśmy decyzję na tak, zamówiliśmy nowy automat.  Ten nowy przejmie zupełnie role piecyka w którym dotychczas piekliśmy pieczywo, dzięki temu koszt za zużycie prądu będzie mniejszy (mniejsza kubatura do utrzymania odpowiednie temperatury) zwłaszcza, że ten nowy wypiekacz ma czujnik temperatury otoczenia i dostosowuje program do tych warunków. Nowe automaty do chleba wypiekają chleb na bazie zakwasu, dzięki temu nie muszę z tej formy pieczywa rezygnować. Wypiek chleba w domu ma dużo zalet, pieczywo ma znany nam skład, używamy do niego takiej jakości składników jakie chcemy jeść, mamy zawsze świeże pieczywo, brak problemu z brakiem pieczywa w domu, możliwość pachnącego pieczywa rano po nocnym wypieku (jeśli automat ma opóźniony start). Ja w tym automacie wyrabiam ciasto na makaron, pizzę, bułki, często ono wstępnie tam już wyrasta. W automacie do chleba można upiec ciasto drożdżowe, proszkowe, można dodawać do chleba np. zamiast wody sok z buraków (który sami zrobimy), dzięki temu chleb ma więcej wartości odżywczych. Zdecydowaliśmy się na droższy automat do chleba, rozłożyliśmy płatność na 10 równych rat bez odsetek, dzięki temu mogliśmy wybrać model z wyższej półki. Wypiek chleba dla wielu osób jest przerażający technicznie, w automacie udaje się każdemu, naprawdę nie ma z tym problemu, moja szesnastoletnie córka uwielbia piec w automacie, bo wychodzi jej zawsze doskonałe ciasto drożdżowe z rodzynkami lub czekoladowe. Dodatkowy plus to brak opakowań, czyli nie produkujemy plastikowych torebek w których kupujemy najchętniej pieczywo. Pieczywo wysokiej jakości, które nie jest pieczone z mrożonego ciasta lub koncentratów jest bardzo drogie i nigdy nie mamy w 100% pewności co do jakości i samego procesu wypieku, transportu i przechowywania, oraz przez ile dłoni ten bochenek został przełożony. Jutro będę odbierać nowy automat, jak potestuje go z miesiąc to Wam napiszę, czy jest wart tej wysokiej ceny, to będzie 3 jaki miałam możliwość używać (jeden był z Lidla, drugi  Moulinex). My chcemy jeszcze pakować automat ten do bagażnika wyjeżdżając na urlop, bo taki wypiek pieczywa i ciasta nie wymaga pracy oraz piecyka w kwaterze która wynajmujemy (często są wyposażone w kuchenkę i mikrofale bez piecyka), możemy cieszyć się dobrej jakości produktami w dobrej cenie. Wiem, że dla wielu osób brzmi to ekstremalnie, ale my i tak zabieram domowe jedzenie pasteryzowane na urlop i nie stołujemy się zazwyczaj w restauracjach z wielu powodów zdrowotnych i finansowych naszej piątki.

Od lat piekę chleb, najpierw w automacie, potem w piecyku gdy zaczęłam piec chleb na zakwasie, teraz wróciliśmy częściowo do automatu, a możliwości współczesnych maszyn do chleba dają nam pełną gamę wypieków, oraz wyrabiania ciasta na makaron zwykły i bezglutenowy, oraz na pizzę i bułeczki.

Co sądzicie o automatach do wypieku chleba?


poniedziałek, 15 lutego 2021

Odzieżowy detoks w tym roku.

 


Wpadłam w wir porządków w szafach i spiżarni, przegląd dokładny posiadanych przez nas zasobów. Dzięki temu wrócił do łask automat do chleba, nie używany cos około od 3-4 lat, córka zachwycona, ciągle piecze ciasta i chleb tostowy. Niestety coś w nim zaczyna źle pracować, w końcu ma ponad 12 lat, nie wiem czy kupimy nowy, czy po prostu dokona żywota i tyle.  Przeglądałam zasoby żywieniowe by wprowadzić detoks szafkowy, od jutra zaczynam czyszczenie, jadłospis ułożyłyśmy z córką, tak by jak najmniej kupić produktów, a wyczyścić głównie zamrażarkę. Zrobiliśmy porządki odzieży mojej i męża, uznaliśmy, że mamy zbyt dużo ubrań i czas na zaprzestanie zakupów w tym roku, postanowiliśmy kupować tylko to co się zniszczy np. bielizna, skarpety, buty które nie maja innego zamiennika przez nas posiadanego. Koniec z zakupami przez cały ten rok, czy nam się uda? Nie wiemy, czas pokaże, w zeszłym roku nieźle nam szło, ale nie zupełnie się udało. W sumie to nie chodzi nam tylko o finansowe oszczędności, ale to by nie powiększać bezsensownie naszej ilości odzieży, uzupełniać tylko w sytuacjach zniszczenia lub specjalnej nagłej okazji i braku odzieży  w posiadaniu na nią.  Ilości które posiadamy są naprawdę całkiem spore, nie chcemy niczego się pozbywać, bo lubimy te ubrania, ale jest ich dość dużo. Zatem trzeba po prostu zacząć je sukcesywnie zużywać. Nie jesteśmy osobami goniącymi za modą, kupujemy ubrania i obuwie raczej ponadczasowe.  Inny temat do dzieci, jeśli powrócą do szkoły to wiadomo trzeba będzie uzupełnić ich garderobę, rosną, zmieniają się, dorastają więc ich odzież jest poddana bardziej dynamicznym zmianom. To postanowienie dotyczy nas dwojga. Nie zapowiadają nam się jakieś wesela i większe uroczystości w tym roku, po za naszą 30 rocznica ślubu, ale planujemy przyjęcie takie letnie bo w sierpniu, więc bez eleganckich kreacji tylko na luzie ogrodowo-domowe przyjęcie, a na tą okazję spokojnie mam coś w szafie. Macie jakieś postanowienia tego typu w tym roku?


P.S. Dziś jest 15.02 od początku roku 2021 jeszcze nie wydaliśmy ani grosza na odzież i obuwie. 


poniedziałek, 1 lutego 2021

Domowy schab z cebulą i rozmarynem z piecyka

 


Od lat nie kupuje na co dzień gotowych wędlin, produkujemy je sami w domu, są to różne wyroby od pasztetów przez pieczenie, aż do szynek, baleronów i kiełbas.  Wszystko miało swój początek po diagnozie u młodszego syna gdy miał sześć lat – silna alergia na pszenicę. Okazało się, że pszenica króluje wszędzie, ciężko było kupić wędlinę bez 12 lat temu. Nie było wyjścia trzeba było zabrać się za domową produkcję. Początki bywały różne, nie do peklowana szynka w środku, kiełbasa źle doprawiona, pasztet się rozpadał, bywało rożnie.  Ale mamy za sobą już 12 lat praktyki, opanowaliśmy rozbiór wieprzowiny i drobiu, kupowany w ubojniach. Wędzenie, peklowanie, pieczenia, gotowanie, szynkowar mamy opanowane.  Ostatnim moim odkryciem jest schab gotowany w piecyku. Natrafiłam na schab w cenie 9,90 zł za kilogram, kupiłam 2 kilogramy i postanowiłam przygotować ten schab by był jako wędlina na kanapki. Ze schabem różnie bywa, często wyjdzie za suchy, trzeba o niego zadbać. Przeglądałam przepisy w poszukiwaniu jakiegoś sprawdzonego i natrafiłam na przepis z gazety wycięty tak około 18 lat temu i nigdy nie został wykorzystany. Stwierdziłam – ano zobaczymy, może tym razem będzie smaczny schab (co prawda ja nie jadam wieprzowiny, ale mąż z synem i córką bardzo chętnie).

 


Składniki:

  • 1 kg schabu bez kości
  • 1 duża cebula (100 g)
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka rozmarynu suszonego
  • ½ łyżeczki pieprzu czarnego mielonego
  • 1 płaska łyżeczka soli

Myjemy schab, osuszamy. Cebulę obieramy i ścieramy na tarce z drobnymi otworami, mieszamy ja z przyprawami (ja rozmaryn lekko roztarłam z moździerzu, można zmielić tak na krótko). Pastą smarujemy mięso i odstawiamy do lodówki na godzinę (mój stał około 2 godzin). Przekładamy do naczynia żaroodpornego z pokrywka, dodajemy na wierzch jedną łyżkę masła i podlewamy ½ szklanki wody. Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piecyku pod przykryciem przez 40 minut, następnie podnosimy temperaturę do 210 i odkrywamy mięso, pieczemy je przez 10 minut by się lekko zrumieniło. Mięso oczywiście można podać na ciepło np. z sosem – sos od pieczenia można zagęścić 2 łyżkami mąki pszennej i podać z nim gorący schab. U nas jest jedzony na zimno jako dodatek do pieczywa.

Ja zrobiłam oczywiście podwójną porcję, zazwyczaj piekę więcej mięsa, część zamrażam na później. Praca piecyka i moja praca jest ta sama przy kilogramie i przy dwóch kilogramach mięsa. Zatem po co marnować czas i energię.


wtorek, 26 stycznia 2021

Luty w ogrodzie i na parapecie

 


Ogród w lutym, a no ogród w lutym. W tym roku spróbuję po raz pierwszy uprawy rzodkiewek w skrzynce w domu, do zbioru jeszcze przed sezonem (by nie kupować nowalijek pełnych chemii). Chcę  posadzić czosnek w skrzynkach, czosnek wymaga dobrej ziemi, więc spróbuję opanować całość w skrzynce, jak zrobi się ciepło wystawię do ogrodu skrzynki.  Luty to czas na wysianie papryki do rozsady, pomidorów, sałaty, pora, cebuli, kapusty, kalafiora, selera. Ja na rozsadę wysieję tylko paprykę, sałatę (pod tunel foliowy), por, seler.




Luty w ogrodzie to czas przycinania winorośli, drzew i krzewów owocowych (agrest, maliny, porzeczka). Warto przeprowadzić również opryski przeciw kędzierzawości liści brzoskwini. My opryskujemy Miedzianem nektarynę i brzoskwinię. Warto pamiętać, że temperatura musi być dodatnia i pogoda słoneczna. Tm samym preparatem opryskujemy śliwy i morele, zimniejsza to ryzyko przedwczesnego opadania owoców i ich deformacji.

Na początku lutego zamawiam wszystkie potrzebne mi na sezon nasiona, sprawdzam co mi pozostało, jaki jest ich stan, planuję zasiew na zagonkach i zamawiam nasiona oraz sadzonki (jak co roku pomidorów do tunelu foliowego). Całą zimę i wiosnę pilnuję by rodzina miała na stałe kiełki różnego rodzaju jako dodatek do kanapek, sałatek, past, wysiewam je sama w domu, nie kupuję gotowych, mam pewność ich jakości (jaka został użyta woda i na jakim podłożu były wysiewane).


Oczywiście na stałe na parapecie kuchennym mam szczypiorek, natkę pietruszki.  

Grządki do zasiania u mnie w ogrodzie zostały nawiezione własnej produkcji kompostem, w tym roku zrezygnowaliśmy z odbioru liści, trawy chcemy wszystkie resztki biologiczne sumiennie kompostować, dzięki temu będziemy mieli więcej kompostu do nawożenie roślin nie tylko jadalnych ale i ozdobnych w ogrodzie, a dodatkowo zaoszczędzimy 20 zł miesięcznie (dokonaliśmy zgłoszenia do gminy i dzięki temu mamy zniżkę za wywóz śmieci). Mąż zbudował jakiś czas temu dwukomorowy kompostownik, bardzo to ułatwia prawidłowe produkowanie tego cennego nawozu. Jednokomorowy tak dobrze nam się nie sprawdzał. Nie używamy żadnych preparatów przyspieszających kompostowanie, przy suchej pogodzie nawadniamy tylko go. Dokładamy do kompostu wytłoczki od jajek takie bez farby, zwykłe na 20/30 jajek, zwabiają one dżdżownice które wspomagają produkcje kompostu.

Takie wstępne są plany rozpoczęcia sezonu ogrodowego. W tym roku chcę się bardzo sumiennie przyłożyć do produkcji domowych przetworów, ceny gotowych w tym roku mnie przeraziły, sprawdzam systematycznie ceny w sklepach – 400 g (netto) ogórków kiszonych pakowanych w woreczek foliowy 4,99 zł w Kaufland, w sezonie ogórki kosztowały 3 zł za kilogram, dodatki to czosnek, chrzan, koper, woda i sól. Słoik papryki konserwowej 350 g to koszt 4-5 zł, w sezonie hurtowo papryka kosztowała 3-4 zł za kilogram, do tego liść laurowy, ziele angielskie, sól, cukier, ocet i woda. Energia do pasteryzowania nie musi być duża, polecam pasteryzowanie w piecyku, sporo słoików można pasteryzować na raz. Ktoś znajomy polecał mi pasteryzowanie w zmywarce do naczyń (nie próbowałam).  Ostatnio znajoma w słoiku z papryka konserwową znalazła zapałkę, taką już użytą. Raczej wolę zaufać swoim wyrobom, na szczęście mam gdzie je przechowywać.

Nie raz kusiło minie by przestać spędzać tyle czasu w kuchni, ale nijak nie potrafię znaleźć pozytywów gotowców.


poniedziałek, 18 stycznia 2021

Mój leniwy barszcz ukraiński

 


Pytacie jak gotuję barszcz ukraiński, aż wstyd pisać bo robię go zwyczajnie z mrożonej mieszanki. W tej kwestii jestem leniwa.

Składniki na 4 osób na dwa dni:

  • 2 paczki mrożonej mieszanki – barszcz ukraiński
  • kawałek mięsa u mnie 3 skrzydełka kurze np.
  • 5-6 ziemniaków zależnie od wielkości, czasem 4 jak są duże ziemniaki
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarnka ziela angielskiego
  • łyżka lubczyku
  • łyżka majeranku
  • pieprz, sól do smaku
  • 4 litry wody
  • ½ cytryny (wyciskam z niej sok)
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka mąki (pszenna, orkiszowa, żytnia jak lubimy)

Do garnka wkładam mięso, zalewam woda i góruję około 30 minut, zbieram tak zwane szumowiny, dorzucam przyprawy, mrożonkę oraz obrane i pokrojone w drobną kostkę ziemniaki, gotuję całość do miękkości, dodaje sok z cytryny, doprawiam do smaku. Jogurt mieszam z mąką, dodaję ciepłej zupy by zahartować jogurt i wlewam do zupy (nie gotuję jej w czasie wlewania jogurtu), dokładnie całość mieszam i dopiero teraz gotuję jeszcze około 2-3 minuty. To taka moja szybka wersja barszczu ukraińskiego. Wiem, wiem, leniwiec ze mnie, czasem używam osobnych składników, ale to naprawdę czasem, raczej opieram się na gotowej mieszance warzywnej.


poniedziałek, 11 stycznia 2021

Taki tam zwyczajny i niepozorny jadłospis obiadowy

 


Czas na jadłospis, nie jest to jadłospis super dieta, nie jest to jadłospis mało kalorii, to jest jadłospis dań które lubimy, chcemy jeść i nie są drogie, można je przegotować na luzie w domu i zawiera nasze problemy z alergiami. Jadłospis nie uwzględnia diety naszego wrzodowca, dla niego jest wersja dietetyczna, dostosowana do wytycznych, stanu jego zdrowia po 10 miesiącach od operacji i dużej niedowagi.




Poniedziałek

Zupa krem pieczarkowa z grzankami

Naleśniki ze szpinakiem i feta zapiekane w piecyku

Wtorek

Zupa krem pieczarkowa z makaronem

Ryba w sosie koperkowym, ryż, surówka z marchewki na ostro

Środa

Zupa marchewkowa zabielana

Placki ziemniaczane z kapusta kiszoną, sos czosnkowy

Czwartek

Zupa marchewkowa zabielana

Gulasz z indyka, kasza gryczana, surówka z ogórków kiszonych i cebuli

Piątek

Zupa ogórkowa zabielana

Pierogi z kapustą kiszoną i pieczarkami

Sobota

Zupa ogórkowa zabielana

Pizza domowa (z kurczakiem, pieczarkami, papryka konserwową, kukurydzą, oliwkami i serem żółtym kokosowym)

Niedziela

Barszcz ukraiński

Kurczak pieczony, ziemniaki z koperkiem, surówka z kapusty białej kapusty z rodzynkami

Ciasto drożdżowe ze śliwkami i babeczki czekoladowe (domowe oczywiście)

Poniedziałek

Barszcz ukraiński

Naleśniki z białym serem zapiekane w piecyku z masłem

 

Tak nam się w zeszłym tygodniu ułożył jadłospis z córką. Lubimy spędzać czas w kuchni rodzinnie, najczęściej ostatnio jesteśmy tam ja, córka i mąż, asystuje nam najstarszy niepełnosprawny syn.  Wczoraj ja piekłam ciasto drożdżowe, a córka babeczki, mąż obierał ziemniaki do obiadu i tak sobie spędzamy rodzinnie czas.


środa, 6 stycznia 2021

Postanowienia na ten rok?

 


Nowy Rok, nowe postanawiania! Zrobiliście już listę noworocznych postanowień? Jakieś plany oszczędzania, może jakieś pomysły zbierania pieniędzy na ….? Postanowienia redukcji śmieci, nie kupowania odzieży, obuwia, książek, gier, kosmetyków? Może zmiany w rozrywkach, jedzeniu na mieście?

U nas zeszły rok przyniósł znaczące oszczędności na jedzeniu bez zmniejszenia jakości. Wydaliśmy średnio 200 zł mniej niż w roku poprzednim. Myślałam, że będzie duży wzrost z powodu podwyżek, oraz faktu, że więcej czasu spędzamy w domu i wiadomo wtedy chętnie się kroczy dumnie lub ukradkiem do lodówki. Ale udał się zmniejszyć te wydatki, może dzięki temu, że mieliśmy więcej czasu na przygotowywanie posiłków, może więcej czasu na zrobienie zakupów.

My w tym roku przyjęliśmy wyzwanie jakie podrzuciła nam gmina, zrezygnowaliśmy zupełnie z oddawania odpadów zielonych, będziemy w tym roku kompostować kompletnie wszystkie odpady do tego celu się nadające. Ogród już został nawieziony naszym własnym kompostem, więc wiemy jakie są z tego korzyści, a dodatkowo oszczędzamy 20 zł miesięcznie i mamy dobrej jakości nawóz do ogrodu. Mąż 3 lata temu zbudował kompostownik na dwie komory i fajnie się sprawdził u nas.

Koleje wyzwanie to nie kupować odzieży, tylko w sytuacjach kryzysowych. W 2020 prawie nam się udało, nie wiele kupiliśmy. Może zmniejszymy odzieżowe wydatki jeszcze bardziej w 2021 roku.

Będą wydatki związane z naszym tegorocznym maturzystom, jak duże czas pokaże.

Inwestycja w łapanie wody deszczowej z zeszłego roku przyniosła już wymierne zyski (dwa razy użyliśmy wody z sieci do podlania roślin), więc mamy nadzieję, że i w tym zaoszczędzimy na wodzie.

Jeśli chodzi o rozrywki to udaje nam się ostatnio zmniejszyć maksymalnie ten dział kosztów. Już wcześniej pisałam o tym co robimy w wolnym czasie. Mam nadzieję, że ten poziom uda nam się utrzymać w tym roku. Czekaja na nas lenie wycieczki rowerowe, które uwielbiamy, zabieramy prowiant, koc i w drogę. Czasem nie zajecie sobie sprawy jakie ciekawostki można natrafić, my ostatnio trafiliśmy na dom z fosą w pobliskiej wsi, nie mieliśmy pojęcia, że coś takiego istnieje.

Bardzo jestem ciekawa jak Wy planujecie ten rok. A może postanowiliście nauczyć się czegoś co od dawna chcieliście i udało się Wam zdobyć czas/pieniądze/odwagę na ten cel?

Piszcie co u Was słychać.

 


poniedziałek, 4 stycznia 2021

Jak się nie nudzić bez wydawania pieniędzy

 


Minęły święta, za oknem szaro, karnawał niestety nie rozwinie się tak jak co roku, zostaliśmy w domach, ewentualnie możemy się spotkać ze znajomymi. Dla wielu osób to trudne, zaczynają popadać w apatie, stany depresyjne. Myślę, że warto poszukać sobie jakiegoś zajęcia, może zrobić coś co od dawna mieliśmy ochotę zrobić, ale czasu było brak.

Ja ostatnio wróciłam do nauki języka angielskiego, na mojej drodze edukacji nie trafiłam na ten język, uczułam się rosyjskiego, niemieckiego, francuskiego, ale nie angielskiego. Zainstalowałam bezpłatną aplikację w telefonie do ćwiczenia słówek. Takich aplikacji jest sporo, po za tym są w Internecie propozycje bezpłatnej nauki online. Albo za naprawdę niewielkie pieniądze, ostatnio widziałam chyba za 30 zł dostęp na rok.


Rękawiczki bez palców to też pomysł na wykorzystanie resztek włóczek

Jakiś czas temu dostałam w prezencie kolorowanki kreatywne dla dorosłych (są bezpłatne do wydruku w necie, nie trzeba kupować książki i profesjonalnych kredek), teraz doczekały się swojego czasu, syn który chodził na lekcje rysunku do MDK-u ma wspaniały zestaw kredek i mogłam go przejąć. Na półce u syna kurzyła się książka „Rysowanie postaci krok po kroku” a obok leżał zestaw ołówków  który również używał na lekcjach rysunku, a teraz został zapomniany od ponad 2 lat. W necie widziałam też takie miejsca gdzie pokazują rysownie krok po kroku, można się bawić.

Mam sporo różnych włóczek, postanowiłam zrobić torbę, poszewki na poduszki na kanapę, chustę. Do tego spokojnie mogę wykorzystać kolorowe resztki.

Podobnie z resztkami tkanin, będą różne wyroby, spodniczka, domowa sukienka, poszewki na poduszki (chce przerobić duże poszewki ze starych poduszek na rozmiar mniejszy, by móc zmieniać co tydzień poszewki na poduszkach, normalnie zmieniam pościel co dwa tygodnie, ale same powłoczki na poduszkach co tydzień).

Nadrabiam czytelnictwo, biblioteka zakupiła sporo nowości i mogę nadganiać, po za tym w domu tez jest sporo nowych pozycji (znajoma pozbywała się znaczącej części swojej biblioteczki).

Sporo piekę ciast i ciasteczek, wróciłam do starych przepisów, próbuję nowe, dom pachnie słodko, a rodzina zadowolona.

Chciała bym wrócić do gry na keyboardzie, ale po za pracą, zajmowaniem się domem i wyżej wymienionymi rozrywkami coraz mniej mam czasu.  

Nie mogę powiedzieć, że się nudzę, że pożera mnie rutyna, że dzień jest podobny do dnia, że bez wyjazdów, spotkań towarzyskich, wyjść na koncerty jest mi ciężko. Owszem lubiłam to wszystko, ale przystosowałam się do zmienionej rzeczywistości. A moje działania pozwalają mi na zachowanie równowagi psychicznej.

Mąż po za pracą uprawia sport w domu, wrócił do sklejania modelu, robi zaległe domowe naprawy, dokształca się, nadrabia również zaległości czytelnicze, od lat nie grał w gry komputerowe wczoraj usiadł do gry z przed lat.

Myślę, że konieczne jest znalezienie sobie hobby, na ten dziwny czas. Dzięki takim zajęciom lepiej znosimy izolację, łatwiej nam witać nowy dzień, mamy na co czekać wracając do domu z pracy.

Można robić różne rzeczy, składać orgiami (w necie są filmiki), ćwiczyć, medytować, uczyć się języków, poznawać historię, pisać książki, wiersze, rozwiązywać łamigłówki, krzyżówki, odnowić kontakty ze znajomymi, czemu nie napisać do nich listu tradycyjnego.  Wszystko zależy od nas i czy postanowimy rzucić sobie wyzwanie poderwania pośladków z kanapy czy będziemy marudzić i tkwić w miejscu.