Moje posty ostatnio mocno się zmieniają.
Kiedyś pisałam głównie o walce z finansami, o balansowaniu między potrzebami a rachunkami. Dziś to już nie walka — to świadome, rozsądne ograniczanie wydatków. Razem z mężem coraz bardziej doceniamy życie w rytmie slow, jak tylko to dla nas możliwe w zgodzie z naturą, w zgodzie ze sobą.
Nigdy nie pociągało nas instagramowe „życie pod publikę”.
Życie w stylu slow daje możliwość zatrzymania się. Złapania
oddechu. Poświęcenia czasu sobie i swoim pasjom. I nagle okazuje się, że jeśli
odrzucimy pogoń za pieniędzmi, przestaniemy wydawać tylko po to, żeby ktoś się
zachwycił albo zazdrościł — tych pieniędzy naprawdę potrzeba mniej.
Zadajcie sobie kilka prostych pytań:
Czy naprawdę potrzebujecie nowego telefonu, samochodu,
telewizora?
Czy wakacje muszą odbywać się w drogim kurorcie, żeby były
udane?
Czy co sezon trzeba kupować nowe ubrania i buty?
Czy Wasze dzieci muszą codziennie chodzić na dodatkowe
zajęcia „z najwyższej półki”?
Wiele rzeczy, choć trudno je nazwać „rzeczami”, jest
bezpłatnych:
czas poświęcony dzieciom lub partnerowi, koc i herbata w
zimowy wieczór, chwila tylko dla siebie.
Obserwacja zmieniających się pór roku — jak często
zatrzymujecie się, żeby popatrzeć na zieleń, brąz liści albo świeży śnieg?
Dobrze zaplanowana jednodniowa wycieczka potrafi dać więcej
radości niż tydzień spędzony „byle przetrwać”.
Wspólnie upieczone ciastka są lepsze niż drogie lody w
kawiarni – te ciastka mają zupełnie inną wartość.
Czy wszystko, co robicie, jest Wasze?
Czy sprawia Wam przyjemność?
Czy robicie to „bo trzeba”, „bo tak wypada”, „bo inni”?
Można przecież zabrać domowe jedzenie i wybrać się na
piknik.
Porozmawiać.
Pograć w karty, w „państwa–miasta”, w stare, proste zabawy,
które przypominają nam beztroski czas dzieciństwa/młodości
Teraz za oknem zrobiło się biało.
Warto wyjść wieczorem na krótki spacer i zobaczyć świat w
blasku latarni.
Ten moment ciszy — kiedy śnieg tłumi hałasy — oczyszcza
myśli bardziej niż niejeden weekend w luksusowym spa.
Pęd nas zabija. Skraca życie, odbiera spokój, napina ciało i
głowę.
Przez brak czasu pary tracą ze sobą kontakt, związki się
rozpadają. Nie dlatego, że ludzie się nie kochają — tylko dlatego, że przestają
rozmawiać. Konflikty narastają, aż w końcu jest bum.
Mieszkam pod miasteczkiem — to nawet trudno nazwać wsią,
bardziej przedmieścia. A jednak wieczorami wiele osób wychodzi tu na spacer.
Nie tylko z psem. Często po prostu po to, żeby się wyciszyć. Jedni biegają, a
inni zwyczajnie w nieśpiesznym tempie spacerują.
Życie nie jest rywalizacją.
Życie jest drogą.
I dopiero gdy przestaniemy gonić, zaczynamy naprawdę żyć.
Wielu ludzi, zmęczonych tym ciągłym „biegiem”, dostrzega w
końcu przeciążenie. Rzucają wszystko: często karierę, presję i ciśnienie na
utrzymanie wizerunku. Zaczynają żyć w małych domkach, czasem w kamperach —
nawet z dziećmi. Nie dlatego, że są „szaleni” czy „uciekają od
odpowiedzialności”, ale po to, żeby odzyskać przestrzeń do życia. Żeby przestać
martwić się o spłatę kolejnych zobowiązań, o utrzymanie drogich samochodów, o
pozory dobrobytu. Zamiast tego wybierają wolność, czas, relacje i codzienną
prostotę.

o tak tak tak. Cudowny wpis i świadomość, że inni też takie poglądy mają. Pozdrawiam niedzielnie znad kubka herbaty. Woda zagotowana w czajniku na piecu w pokoju dziennym. Ten klimat uwielbiam...:)
OdpowiedzUsuńMam znajomą która jest nauczycielką, przeszła na emeryturę w dniu kiedy mogła na nią przejść, wielu nauczycieli pracuje dalej. Ostatnio ją spotkałam i pięknie powiedziała o swojej emeryturze - teraz mam codziennie niedzielę, nareszcie mogę ukochać siebie, pieniędzy mam mało, najważniejsze, że wystarcza. Nie wiem ile mam przed sobą życia, więc spędzę je na moich warunkach.
UsuńMy lubimy gre w panstwa miasta, statki, Scrabble, monopoly. Lubimy dlugie spacery i wspolne projekty np robienie kartek swiatecznych. Czas razem, to to co dzieci pamietaja, nie rzeczy materialne
OdpowiedzUsuńDokładnie tak - pamiętam jak zabraliśmy dzieci do kina, a po powrocie pluskały się w baseniku ogrodowym razem z tatą, zapytane wieczorem przy kolacji co było najfajniejsze w tym dniu - kąpiel w basenie z tatą.
UsuńPięknie napisane .
OdpowiedzUsuń