Dwanaście dni temu, mąż obchodził 50 urodziny, mieliśmy
zamiar wyprawić huczną uroczystość, na która odkładaliśmy jakiś czas pieniądze,
ale w ostatniej chwili pojawił się inny pomysł. Zorganizowałam nasz wyjazd we
dwoje do Wrocławia, taki trzydniowy wypad do eleganckiego hotel z basenem,
siłownia i sauną. Owszem przygotowałam przyjęcie urodzinowe dla męża, ale tylko
dla ścisłego grona dla nam najbliższych osób. Był tort, świeczki, toasty, więc nic męża nie minęło
w tak dla niego ważnym dniu. Resztę uzbieranej kwoty wydaliśmy na wyjazd we
dwoje. Dzięki temu mieliśmy okazję oderwać
się od codzienności, miło spędzić czas we dwoje, sprawić by to były wyjątkowe
dni i mogły pozostać w pamięci, jako ciepłe wspomnienie. Wcześniej planowałam dużą
uroczystość w restauracji, ale doszłam do wniosku, że lepiej ten czas spędzić inaczej.
Przypomniałam sobie jak mąż żałował (zresztą ja również), że mieliśmy duże
wesele, że wydane zostały duże pieniądze, a i tak byli niezadowoleni weselnicy,
że nigdy więcej by tego nie powtórzył, że wolałby wyjechać gdzieś za te
pieniądze, ale niestety jego rodzina się uparła i już. Okazało się, że w nim to
nadal siedzi zawzięcie, że nie był mocno przekonany do przyjęcia i że znowu
czuł bezsens wydania pieniędzy i to nie małych. Nie chciał już robić nic, bo tak wypada, przecież
to jego urodziny, więc ma prawo do wyboru. Pozwoliłam mu wybrać i wyjechaliśmy.
Myślę, że powinniśmy zastanowić się czy robimy takie
uroczystości dla nas czy bo tak wypada lub trzeba się pokazać. My od dawna żyjemy
tak by to nam było wygodnie, a nie na pokaz i dla innych, nikt za nas nie przeżyje
życia i mamy w nosie, co inni myślą o naszej decyzji odnośnie urodzin męża. Wesele,
urodziny, jubileusz itp. To są uroczystości, które maja nam zostać w pamięci,
jako miłe wspomnienie, a nie, jako uszarpanie się, wydanie pieniędzy i ogrom
zmęczenia. Bardzo ważne jest by wydawać umiejętnie nasze pieniądze, wydawać każdy
potrafi, ale już dobrze wydawać nie każdy. My uczymy się, co dzień rozsądnie gospodarować
nasza gotówka, jeśli czegoś chcemy odkładamy na ten cel, ale to nie oznacza, że
żyjemy wtedy w kompletnej ascezie, niedożywieni w łachmanach, chodzimy tylko
pieszo i siedzimy po ciemku i w zimnym domu. Staramy się oszczędnie
gospodarować naszymi pieniędzmi, zero jedzenia na mieście, książek, kapryśnie kupionych
ubrań, układanie jadłospisu by planować zakupy. Będąc we Wrocławiu udało mi się
nabyć książkę „Ekonomia Gastronomia” książka kusiła od dawna, ale niestety cena
odpychała 64 zł, ale udało mi się ja nabyć za kwotę 15 zł w księgarni „Czytam
Tanio”. Książka jest wszystkim tym, o czym ciągle pisze na blogu.
Jeśli czegoś pragniecie, a Was na to nie stać można poczekać,
odłożyć, ograniczyć wydatki, żyć oszczędniej i z uwaga. Prowadzić budżet i możemy
sięgnąć po nasz cel.
„Chcieć to móc, a móc to chcieć”
