- 400 g ziaren soi
- 500 g pieczarek
- 2 cebule
- 1 marchewka
- 6 łyżek kaszy kukurydzianej lub kaszy manny (ja nie jadam nic pszennego, więc padło na kasze kukurydzianą)
- 2 łyżki majeranku
- 1 łyżeczka cząbru
- ½ łyżeczki pieprzu cayenne
- 1 łyżeczka soli
- oliwa lub masło klarowane do smażenia pieczarek oraz do polania/położenia na wierzch pasztetu do pieczenia
- 1 jajko (można zastąpić 2 łyżkami mielonego siemienia)
"Nie trzeba mieć więcej niż inni, by żyć pełniej. Wystarczy prosta codzienność: naprawianie tego, co się da, tworzenie po swojemu, domowe jedzenie i cisza, która pozwala oddychać. Godne życie nie polega na pokazie, lecz na tym, co daje realną satysfakcję i spokój — we własnym rytmie, bez presji opinii."
piątek, 27 kwietnia 2018
Pasztet z soi i pieczarek
5 komentarzy:
"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Proszę o nie przysyłanie ofert swoich produktów w komentarzach. Zwłaszcza dotyczy to stron z pożyczkami!! Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"

Mówisz Kochana, że przechodzisz na "trawkę" :)
OdpowiedzUsuńMożna naprawdę wyczarować sporo potraw i to niekoniecznie tylko dla niemięsosożerców a i mięsożercy chętnie zjedzą.
Spróbuj pasztetu z grochu, korzystam z jednego przepisu,jest idealny, nie kruszy się. Do tego ogóreczek kiszony, rewelacja :)
I co ważne, można go mrozić i nic nie traci w smaku.
Poszalej z farszem do pierogów, nawet z takiego, jak zrobiłaś pasztet teraz. Bakłażan dodany do "bigosu" wizualnie przypomina mięsko, co nie każdemu może to pasować.
Pewnie zbyt często powtarzane dania się znudzą, ale jest obecnie taki wybór, że z pewnością nie braknie pomysłów.
Jedne potrawy smakują, inne nie podchodzą, ale jest z czego wybierać i bawić się gotowaniem.
Mam takie dwie strony, z ktorych najczęściej korzystam,jeżeli chodzi o wege.
Przymierzam się do zrobienia parówek wegetariańskich ( czy kiełbasek)
Parówki sojowe wędzone, są smaczne, ale drogie, za 4 paróweczki coś ok.6zł trzeba zapłacić.
Sama lubię parówki, ale niestety nie mogę ich jeść , pomijam już skład takich parówek :)
Troszkę zabawy jest z osłonkami, jak wyczytałam, no nie będą wędzone, ale zobaczę co wyjdzie :) Mam jeszcze inny przepis, łatwiejszy, ale to dopiero za jakiś czas Ci powiem, chyba że wcześniej sama popróbujesz :)
Dziś zrobiłam kotlety takie na szybko z mrożonki warzywnej, mąki lnianej, cebuli i czosnku, oraz kilku przypraw, syn najstarszy wyjadł mi połowę. :)
UsuńNie taki diabeł straszny , jak go malują.
OdpowiedzUsuńPrzykładem jestTwój synek. Ze smakiem zjadł "nie mięsko".
Nie nadwyrężając budżetu można przygować sporo smacznych dań.
A przecież w naszej kuchni zjadamy nie tylko mięso a i warzywa w postaci surówek, dodajemy do zup itp i nikt nie mówi, że zjadl wegetariańskie,czy wegańskie danie.
Sama masz w jadlospisie nie mięsne tylko dania:)
Powtarzam sama nazwa wege, czy powiedzenie " jestem wege" wciąż budzi u wielu osób jakiś nieuzasadnione obawy.
Moja teściowa, dobra kobieta, ale od wielu lat, mimo tłumaczenia że takie jedzenie jest urozmajcone, że zjada się więcej warzyw itp...nie przemawia do Niej. Nie jesz miesa,nie dostaje organizm białka i można tak w nieskończoność tłumaczyć. Chociaż ze smakiem zajada rzeczy które zrobię, zwykle nie tłuste, delikatne.
Kochana, nie trzeba absolutnie prowadzić dwóch osobnych kuchni, a dostosować tak potrawy aby tylko nieznacznie zmienić składniki,czyli tam gdzie ma być mięso, jest mięso a tam gdzie pieczarki są pieczatrki.
Od lat przykładowo jak robię gołąbki, w jednym czasie, z taką zamianą.
Jeszcze inny przykład, popularne bitki w warzywach. W dwóch garach podsmażam cebulkę, do jednego rondelka wkładam mięsko Warzywa na starce ścieram razem i wrzucam do mieska i drugiego gara do cebulki warzywa.
W międzyczasie kotlet sojowy ala schabowy:) wrzucam do gorącej wody, potem lekko rozbijam, marchewkę duszę i kiedy już miękka dokładam do niej sojowego kotleta i danie wizualnie nie różni się od tego w pierwszym garze:) Do tego ziemniaki, albo ryż, surówka /sałatka i jest obiad.:)
Nalesniki na mleku sojowym, bez jajka i każdy zje, i tak dalej :)
Z pewnościa jest więcej pracy, ale już tak automatycznie robię.
Nie wiedziałam,że piszesz też na portalu wrodzinie.pl ! Dzisiaj widzialam tekst o urodzinach meza i wiedziałam że skądś go kojarze;:)
OdpowiedzUsuńTak się złożyło, że jakiś czas temu zaproponowano mi współpracę. :)
OdpowiedzUsuń