wtorek, 20 stycznia 2026

Blacha oberwała, kultura została.....

 

Czasem warto po prostu zwolnić.


Trochę ponad miesiąc temu spotkało mnie przykre zdarzenie.

Jechałam odebrać syna z warsztatu samochodowego (odstawił tam swój samochód). Narzuciłam kurtkę na domowe ubranie, wskoczyłam do auta i ruszyłam w drogę.

Niemal w samym centrum miasta, z drogi podporządkowanej — bez pierwszeństwa — nagle wyjechała mi centralnie w przód pewna kobieta.

Moje auto wyszło z tego stosunkowo „lekko”: tablica do wymiany, pęknięte kratki od grilla (góra–dół, nie znam się), otarty zderzak — i właściwie tyle.

Drugi samochód niestety ucierpiał znacznie bardziej: pęknięte nadkole, reflektor, drzwi kierowcy kleszczyły się i przy otwieraniu tarły, więc raczej nie nadawały się do normalnego użytkowania.

Z przyczyn formalnych musiałyśmy wezwać policję. Czekałyśmy w dość mało sprzyjających warunkach… trzy godziny.

Po przyjeździe policji:

– wystawiono mandat kierującej drugim samochodem,

– zabrano dowód rejestracyjny,

– mnie natomiast próbowano zabronić samodzielnego powrotu do domu z powodu braku kratki do  tablicy rejestracyjnej, a co za tym idzie, baku możliwości jej przytwierdzenia.

Stwierdziłam spokojnie, że mogę zaraz obok w sklepie kupić klej i ją przykleić albo wstawić tablicę za przednią szybę. Po krótkich negocjacjach zostałam „puszczona”.

 

Dziś natomiast otrzymałam decyzję od ubezpieczyciela.

I tu pojawia się moje zaskoczenie: nie byłam sprawcą zdarzenia, zgłosiłam naprawę bezgotówkową, nie zależało mi na żadnej wypłacie pieniędzy — chciałam po prostu, żeby samochód został naprawiony.

Tymczasem zaproponowana kwota była o 1000 zł niższa od wartości naprawy, którą sami wcześniej określili w piśmie.

Nie ukrywam, że tego akurat nie potrafię logicznie zrozumieć.

Ale cóż — może się nie znam.

W końcu jestem tylko kobietą…


Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest coś innego:

nikomu nic się nie stało, nikt na nikogo nie krzyczał, a po wszystkim życzyłyśmy sobie spokojnych świąt i wszystkiego dobrego.

Można? Można. Bo nawet w trudnych chwilach warto zachować rozsądek, empatię i spokój. Nerwy i krzyki nie naprawią szkody ani nie cofną tego, co już się wydarzyło.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Proszę o nie przysyłanie ofert swoich produktów w komentarzach. Zwłaszcza dotyczy to stron z pożyczkami!! Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"