Lubię podróżować, lubię robić zdjęcia i filmować, ale czy to
jest powód by dzielić się każdą chwila mojej podróży ze światem?
Czas wakacji otwieram FB i co widzę, znajoma na moście,
znajomy w restauracji, kumpela nad woda, kumpel na plaży, zdjęcia obiadu,
zdjęcie kawy, ciastka, klapek, nóg w wodzie, ręcznika na plaży zachodu słońca,
padającego deszczu i oczywiście nie pisze o artystycznych zdjęciach wysokiej,
jakości. Mam wrażenie, że wstawiają wszystko,
każdą chwile spędzona na urlopie, zdjęcie i na FB. Przyznaje się – nie oglądam już tych zdjęć. W tym roku postanowiłam, że nie będę zanudzać moich
znajomych fotorelacja z mojego wyjazdu. Nie i koniec, to są moje przeżycia z
moimi bliskimi, chętnie prześlę pozdrowienia i na tym koniec. No może wstawię,
jako zdjęcie profilowe jakieś fajne wakacyjne lub w tle. Powodem mojej decyzji nie jest fakt, że nie mam,
czego pokazać, pomoczyłam stopy w morzu w tym roku, ale i po górach
podreptałam, ale, po co mam wstawiać na publiczna ocenę mój obiad, kawę lub
widok z okna? Spotkam się ze znajomymi,
rodzina to pooglądamy opowiemy jak było, co się działo, czy nam się podobało.
Z drugiej strony zastanawiam się jak mogą się czuć osoby,
które nie maja możliwości wyjechać, powody mogą być różne – brak finansów,
zdrowie, dzieci, praca, rodzina, inne obowiązki. Przecież to dla wielu prosta droga do
depresji. A jaki mają cel osoby zarzucające swój profil dziesiątkami zdjęć z
wakacji? Dowartościowanie, szpanowanie,
karmienie ego? Kilka zdjęć jest ok, ale te ilości, które widzę to normalna
relacja każdej godziny urlopu.
Ja wiem jestem dziwna, zacofana, nie technologiczna i
ogólnie się nie znam. Ale czy naprawdę wpisy
typu – jestem w kinie, pizzerii, parku są naprawdę potrzebne? Co maja na celu? Pokazać
jak bogate mamy i urozmaicone życie? Nie
mam pojęcia, co autorzy maja na myśli. Czy życie towarzyskie przeniosło się tylko
do sieci, czy tam tylko mamy możliwość kontaktu współcześnie z drugim
człowiekiem. Moja mama kobieta po 70 potrafiła się na mnie obrazić, że nie
likuje jej zdjęć na FB, a czy ja mam na to czas?
Kolejny trend wśród młodzieży to wstawianie swojego zdjęcia
i oznaczanie wszystkich znajomych, a potem odliczanie reakcji ich wszystkich.
Spróbujcie wejść na profil ludzi w wieku 13+ i widzimy stosy takich zdjęć,
które pakują się na nie dzięki oznaczeniu, jaki to ma cel??
Mnie bliżej do, 50 niż 40, więc wiele rzeczy mogę nie rozumieć,
ale jedno wiem, że nic nie zastąpi kontaktu z żywmy człowiekiem, to on nas
przytuli, poklepie, poda chusteczkę, to on będzie się z nami śmiał z komedii lub
sytuacji, to on nam pomoże przestawić kanapę i zjeść pudełko lodów, nie
zrobicie tego przez monitor.
Idę przez park i widzę grupę młodzieży, siedzą razem niby,
ale każdy z nosem w telefonie, w knajpkach podobne się widzi obrazki, co się
dzieje, czy to już masowe uzależnienie? Czy wybieramy łatwiejsza drogę
komunikacją dająca nam zachowanie własnej strefy komfortu?
Ja uwielbiam rozmawiać z drugim człowiekiem i to nie przez
telefon, lubię kontakt bezpośredni, chce widzieć reakcje, poprawiać
niezrozumienie lub współczuć, słowo pisane może być różnie rozumiane, a mimika
twarzy, ton głosu, mowa ciała to jest wspaniałe w kontakcie z drugim
człowiekiem. Lubię uczyć się od innych, czerpać z ich doświadczenia, dla mnie największą
kara było by odosobnienie, brak kontaktu z żywym człowiekiem. Komputer, telefon
mi nie wystarcza, może dodatkowo tylko, ale nie zamiast.
Artykułowanie słów to też ważna umiejętność.
