wtorek, 30 grudnia 2014

Święta, święta, święta i ......jeszcze sylwester :)


W tym roku udało mi się idealnie wyliczyć ilość przygotowanego jedzenia. Wczoraj piekłam pasztety, bo lodówka świeciła pustkami (zostały mi z obiadu dwa udka kurze i gotowana włoszczyzna, więc dołożyłam resztę i upiekłam 3 kg pasztetu). Czyli mam już pasztet na Nowy Rok, jutro upiekę makowce (rodzina migiem wciągnęła te świąteczne i poprosili o kolejne), zrobię jakąś sałatkę, rozmrożę wędlinę i będziemy mogli świętować. Jak co roku od lat sylwester spędzamy w domu, czasem ze znajomymi, a czasem sami. Generalnie nie lubimy całonocnych imprez tanecznych, więc domówki są dla nas najfajniejszą opcją. Dzieci przybiorą pokój, zrobiliśmy czapeczki i będzie zabawa. W planach mamy ognisko, więc szykuje się miły wieczór.