czwartek, 23 kwietnia 2015

Kocham czytać - jak nie wydać na to fortuny


Uwielbiam książki, uwielbiam czytać, uwielbiam czytać książki w wersji papierowej, czuć kartki pod palcami i słyszeć szelest, wiedzieć upływające treści i ile mam do końca. Wiem, wiem to nie Eko kochać papier, ale co ja poradzę, uwielbiam i już. W tym momencie wiele osób mówi mi - a skąd ty na to bierzesz pieniądze. Nie biorę, czytam za darmo lub za grosze. Zapisałam się do 2 bibliotek, każda ma inny wybór książek. Czasem słyszę, ale to ohydne dotykać książki po innych. A ja to nawet lubię, dla mnie każda książka ma swój rodowód, przejścia i historie. Biorąc w ręce książkę zastanawiam się, co mogłaby mi opowiedzieć po za treścią w niej zawarta. Ostatnio kupiłam kilka książek w antykwariacie, pozycje nie na topie, dawne zapomniane, kupiłam je w cenie 2-4 zł dla siebie i młodszego syna. Nie czytam nowości owszem, ale czy w uwielbieniu czytania chodzi o nowości, często sięgam po klasykę taką znienawidzoną przez wielu w latach edukacji.  Dla mnie nie istotny jest rok wydania i popularność książki. Zapadam się w treść i zapominam o wszystkim. Innym sposobem czytania książek jest wymiana, pożyczam od znajomych, a oni ode mnie i znowu mam, co czytać. Czasem kupuje książki na wyprzedażach po góra 9 zł. Naprawdę uwielbiam czytać. Ostatnio poprosiłam mamę o książki z jej biblioteczki, o których i ona i ja zapomniałyśmy, a okazały się perełkami. Naprawdę by czytać nie potrzeba wydawać fortuny. Młodszy syn czyta miesięcznie około 1000 - 2000 stron, skąd bym miała brać pieniądze na nowe książki. Nie chcę go ograniczać, niech chłopak czyta, na szczęście wspierany przez dwie biblioteki i antykwariat, oraz naszą biblioteczkę ma co czytać. Kolorowanki dla najstarszego syna kupuję na wyprzedażach, ostatnio udało mi się kupić po 100 stron w cenie 5 zł. Często zaglądam do Pepco tam wyszukuję książeczki dla maluchów w cenie 2-3 zł. Trzeba mocno przeszukać książki i można trafić na fajne pozycje, akurat bym mogła na nich pracować z najstarszym synem (upośledzenie umysłowe, głęboki niedosłuch i autyzm). Na święta nie kupuję mu kolorowanek tylko drukuję kilka obrazków i dzięki temu nie daję się wkręcić w koszmarne ceny za kolorowanki tematyczne.

Córka czyta nie wiele, ale dla niej zawsze coś się znajdzie w bibliotece, uwielbia książki o zwierzętach, czyta około 20-30 stron miesięcznie, więc nie ma problemu z książkami dla niej. Mąż czyta obecnie pozycje, które czyta młodszy syn, więc fajnie się zgrywają i obydwaj mają, co czytać. Zwłaszcza, że mąż ma mniej czasu, więc trafia, w co któraś książkę syna. Czytanie to świetny sposób na spędzanie czasu wolnego, na relaks i wyciszenie się.;)