piątek, 3 grudnia 2021

Ekologia i ekonomia, ważne tematy

 


Ostatnio zostały poruszone na blogu przeze mnie dwa tematy ekonomicznego wyżywienia oraz ekologii (miało być o śmieciach, ale rozwinęło się z Waszym udziałem do ekologii ogólnie). Z Waszych komentarzy wynika jak bardzo skrajnie żyjemy i to jest oczywiste. Jedne osoby segregują śmieci bo musza, ale nie interesuje ich po za tym temat, inne zużywają mało wody bo chcą być eko a nie dlatego, że zapłacą duży rachunek za wodę. Jedne osoby lubią zjeść krewetki, wołowinę, a inne wolą prostsze dania. Nie każdy z Was wybiera ten sposób żywienie tylko z powodu finansów. Jedni na żywność wydają 2000 zł i więcej inni nawet 500 zł i nie widza problemu. To wszystko jest sprawą osobista i nie podlega dyskusji, każdy powinien dopasować swoje preferencje do zasobności portfela a potem dopiero do wygody, smaków i potrzeb. 

Najważniejsze byśmy rozumieli dlaczego tak a nie inaczej robimy. Znam osoby które uważają segregację śmieci za bezsensowną bo niewiele wnosi do polepszenia stanu naszego środowiska, zaś bardzo skrupulatnie oszczędzają wodę lub na odwrót uważaj że segregacja to ważna sprawa, a wody nam nigdy nie zabraknie bo pada deszcz, skrapla się mgła itd.  Znam ludzi którzy palą śmieciami, a znam takie które instaluję wszelkie urządzenia z półki eko by nie zatruwać środowiska bez względu na koszt tych urządzeń.

Podobnie jest z żywieniem, jedni żyją na gotowych mrożonych daniach, inni na zamawianym jedzeniu i posiłkach na mieście i w pracy. Inni gotują wszystko od podstaw skrupulatnie licząc każdy wydany grosz, są i tacy co żyją hybrydowo (modne słowo) i raz gotowe, raz domowe ogólnie nie przykładają do tego wagi.

W jednej i drugiej grupie znajdziemy ekspertów teoretyków bez rzetelnej wiedzy i prób choć by obliczenia i sprawdzenia ta grupa wkurza mnie najbardziej. Jak to krytykują ekologie i ekologiczne poczynania bez wiedzy na jej temat, albo uważają że wydają ekstremalnie niskie kwoty i są w tym na żywienie i są w tym najlepsi,  a jadają w restauracjach co tydzień i kupują dzieciom do szkoły batoniki, bułeczki słodkie, a sami jadają lunch na mieście, ale nigdy nie liczyli ile wydają na żywienie.

Jesteśmy różni, mamy różny światopogląd, różne nawyki i priorytety. Jadamy też różnie jedni mają diety, inni są wszystko żerni, jedni czytają skład żywności, inni kupują jak leci. Jeszcze inni kupują tylko produkty bio.

To wszystko sprawia że mamy o czym rozmawiać, co analizować, możemy uczyć się od siebie wzajemnie, jak smutno i nijak by było gdybyśmy się zgadzali we wszystkim i tylko sobie przytakiwali.

Niewątpliwie wiedza o ekologii i ekonomii jest niska w narodzie. Wiele osób zupełnie nie ma świadomości o środowisku i szkodliwych substancjach w otoczeniu, kosmetykach, chemii domowej itd.

Jako społeczeństwo mamy marną wiedze o ekonomii, podatkach. Jak wiele osób nie rozumie mechanizmu płacy minimalnej, inflacji, opłat za ZUS. Nie prowadzi rachunków domowych, nie kontroluje opłat bankowych. Nie interesuje się skąd biorą się finanse na zasiłki i dodatki. Wiele osób zwyczajnie nie chce wiedzieć i już.

Szkoda, że nasz system edukacji pomija tak ważne spektra naszego życia. Córka ma obecnie w szkole gospodarkę i co uczy się tam przedziwnych rzeczy zupełnie nie przydatnych w życiu jak np. jakie typy osobowości rozpoznajemy (dodam, że jest to liceum ogólnokształcące). Potem wchodzi na rynek pracy i w życie społeczne człowiek bez pojęć podstawowej wiedzy. Ekologia w szkołach kończy się na nauce poznawaniu kolorów pojemników do segregacji.

Jestem mamą trój dzieci, najmłodsze ma 17 lat i żadne nie miało nic ponad to w szkole.