Sezon na przetwory uznaję za otwarty! Suszenie, mrożenie itd.
ruszyło już u nas w domu. Na razie zamroziłam rabarbar, nastawiłam z rabarbaru
nalewkę oraz zaczęłam suszenie ziół lubczyk, mięta, rozmaryn. W ogrodzie u
mojego Taty pojawiły się po za rabarbarem i lubczykiem, rzodkiewki i sałata.
Wszystko z uprawy bez sztucznych nawozów i oprysków. Teraz będę wypatrywać
spadku cen truskawek by odrobinkę dżemów zrobić choć tak z 5 słoiczków.
Uwielbiam zapełniać spiżarkę przetworami, zimą i wczesną wiosną mamy nadal
możliwość korzystania z zapasów, w styczniu, lutym piekę ciasto z malinami (mam
nadal odrobinkę jeszcze zamrożonych z własnego ogrodu), z rabarbarem, śliwkami
czy z truskawkami. Nie wydając fortuny mogę cieszyć się owocami mrożonymi, może
uda mi się nazbierać jagód w tym roku, w zeszłym nie wyszło mąż wymagał opieki
i nie dreptałam samotnie po lesie (w sumie to nie lubię sama tego robić). Mam
jeszcze trochę soków z własnych owoców, kilka słoików dżemów, ogórki kiszone
już zniknęły, podobnie jak papryka konserwowa, z mrożone zostało troszkę mizerii,
pomidory, jabłka krojone do ciasta oraz dwie torebki papryki ostrej do pizzy
używamy.

