Nie kupuję markowych ciuchów tylko dla metki. Moje ubrania
nie zawsze są znanych firm, ale zawsze zwracam uwagę na ich skład.
Nie robię paznokci u kosmetyczki, zwyczajnie tego nie lubię.
Czasem maluję je sama. Mam trzy lakiery, które pasują do każdej mojej kreacji i
na każdą okazję.
Nie muszę co weekend gdzieś wychodzić. Uwielbiam wieczory w
domu z mężem i najstarszym synem. Czasem coś razem oglądamy, czasem czytam,
robię na drutach albo gram w gry komputerowe. Bywa, że po prostu siedzimy,
rozmawiamy i jemy ciasto, popijając je herbatą.
Owszem, od czasu do czasu wychodzę na koncert, do teatru czy
do znajomych, ale różnie z tym bywa. Czasem przez trzy miesiące nigdzie nie
wychodzę, a czasem zdarza się, że mam trzy wyjścia w tygodniu.
Nie muszę spędzać wakacji w tropikach ani w modnym miejscu.
Chętnie zwiedzam Polskę. Ostatnio moim celem są zamki i pałace.
Nie wydaję pieniędzy na drinki w barach i pubach. Kiedyś
zwyczajnie było mi szkoda na nie pieniędzy, a teraz od ponad roku nie piję w
ogóle alkoholu.
Do restauracji chodzę kilka razy w roku, a nie co miesiąc.
Lubimy eksperymentować w kuchni i wspólnie gotować. Nie potrzebujemy częstych
wyjść do restauracji, żeby dobrze się bawić.
Nie mam instagramowego domu. Mam swój własny, urządzony tak,
jak lubimy. Bez konkretnego stylu, za to w naszych kolorach, z naszymi
drobiazgami. To nasze miejsce do życia i nasz gust. Dom ma być do mieszkania, a
nie do pokazywania.
Nie mam dekoracji na każdą porę roku i każde święta. Owszem,
na Boże Narodzenie mam choinkę, a na Wielkanoc zajączka, ale nie dekoruję domu
specjalnie na jesień, lato czy wiosnę.
Nie mam świątecznej pościeli. Mam obrus. Tak, obrus mam.
Nie chodzę na siłownię, ćwiczę w domu. Nie uczę się języków
obcych, nie chodzę na warsztaty rozwoju osobistego, malarskie ani na zajęcia z
tworzenia map marzeń. Za to czasem wybieram się na wykłady w muzeum albo
spotkania autorskie w miejskiej bibliotece.
Lubię być gospodynią. Lubię prowadzić dom, gotować, piec
ciasta, naprawiać i przerabiać ubrania. Lubię być mamą, choć moje dzieci są już
dorosłe, a dwoje z nich nie mieszka w domu rodzinnym.
Lubię zajmować się ogrodem, sprzątać, kontrolować domowy
budżet. I wiecie co? Ja nawet lubię prasować! Lubię też robić przetwory i
przygotowywać zapasy na zimę.
Zdradzę Wam jeszcze jedno dziwactwo: od 35 lat jestem żoną i
wciąż kocham swojego męża. Tak po prostu. Po tylu latach nadal lubimy spędzać
razem czas, rozmawiać i dzielić codzienność. Nie potrzebuję wielkich
romantycznych zrywów jak w filmach. Dobrze mi z nim. Razem idziemy przez życie
już tyle lat. A przecież podobno po tylu latach powinno być już nudno, prawda?
Ogólnie dla wielu osób moje życie może wydawać się nudne.
Dla mnie nie jest. I to mi w zupełności wystarczy. Chyba
urodziłam się nie w tych czasach, w których powinnam. Odrobinę odstaję od
współczesnego wzorca kobiety kreowanego przez media społecznościowe. Bo
przecież powinnam ciągle gdzieś wychodzić, podróżować po świecie, dbać o
idealny wygląd, rozwijać się na kolejnych warsztatach, mieć piękne wnętrza i
pokazywać to wszystko w mediach społecznościowych.
A ja po prostu lubię swoje życie. Lubię zwyczajne dni, domowe obowiązki i spokojne wieczory. Dla wielu osób moje życie może wydawać się nudne. Dla mnie nie jest i takie ma pozostać. Bo to mi wystarcza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Proszę o nie przysyłanie ofert swoich produktów w komentarzach. Zwłaszcza dotyczy to stron z pożyczkami!! Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"