sobota, 6 stycznia 2024

Zero waste naszych prababek - śmiech?

 


Ostatnio oglądałam film o działaniach feministek w Ameryce, walczyły jak mogły, często były upokarzane, traciły wszystko. Na całym świecie kobiety do dziś walczą o swoją pozycję.

Nie rozumiem czemu tak wiele współczesnych kobiet uważa się za lepsze od swoich prababek? Miały trudne wyzwanie żyjąc bez praw, często bite i poniewierana przez mężów, kobieta bez mężczyzny była  nikim.  Jak niewiele prac mogła wykonywać zarobkowo, nie dość, że miała utrudniony dostęp do edukacji to jeszcze uważano ją za głupszą, niestabilną do wykonywania wielu zawodów. Ostatnio zagłębiłam się w biografie Filipiny Płaskowickiej która była założycielką pierwszych kół gospodyń wiejskich, założyła je w celu edukowania kobiet, a nie by tylko uczyły się robótek ręcznych i wymieniały przepisami. Miała problem z pracą w szkole, mimo że miała odpowiednie wykształcenia, mogła głównie być guwernantką, kobietę uważano za zbyt słabą by uczyć w szkole. Mimo to kobiety walczyły, szukały sposobów, więc czemu mamy nimi pogardzać? Czemu nie czerpać z ich siły i determinacji?

Dawały radę w wielu dziedzinach. Nie posiadały udogodnień  takich jak mamy dziś: pralki automatyczne, zmywarki, roboty, wsparcia mężczyzn w kuchni. A mimo to potrafiły zadbać rodzinę, o swoją urodę tylko tym co miały pod ręką. Umiały ugotować obiad z niczego. Znajdowały czas na życie towarzyskie. Nie wiem czy wiecie, że Polki pomagały napisać książkę kucharską w okresie okupacji dla kobiet żyjących w Anglii. Polecam książkę „Okupacja od kuchni”, skłania do refleksji i zadumy.  Zastanówcie się jak współczesny człowiek żyjący w np. w Europie udźwignąłby żywienie rodziny w takich czasach, dwudziestolecie międzywojenne też dało w kość, braki w żywności, dostaw podstawowych towarów. Potem okupacji i po II wojnie, czas PRL-u żywność na kartki, puste sklepy. A mimo to  udawało się wyprawić imieniny, święta a na stole nie było pusto. Powinniśmy czerpać z ich kreatywności, zaradności i to nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. Teraz jak się pisze że nasze prababki i babki były bardziej eko od nas, to często takie stwierdzenie spotyka się z wyśmiewaniem, że były niewolnicami głupimi i nie miały wyjścia. Owszem nie miały wyjścia, ale to nie zmienia faktu, że mają nam wiele do przekazania i wiele możemy się od nich uczyć. Nasze korzenie są ważne, niewolno nimi pogardzać, czerpmy z ich doświadczenia z ich błędów by nie popełniać samemu i z ich mądrości by mieć łatwiej w codzienności. Nie powinniśmy odcinać się od korzeni, historii, to ona nas stworzyła, to dzięki naszym przodkom mamy samochody, zmywarki, roboty kuchenne, lokówki, wiertarki, szlifierki itd.



Jeśli chodzi o bycie eko - na zakupy chodziło się z siatką, nie wyrzucało słoików, były używane do przetworów i przechowywania produktów, wykorzystywało się  wszystkie resztki żywnościowe. Naprawiano odzież, buty, meble, sprzęt AGD. Szanowano wszystko co posiadano, używano wiele lat. Teraz naszym życiem zawładną konsumpcjonizm, często bez refleksji wyrzucamy jedzenie, ubrania i różne sprzęty. Pamiętam jakim szokiem były dla nas wystawki na zachodzie, wystawiać zepsuta pralkę - czemu, przecież da się naprawić?

 Ja bardzo chętnie korzystam z książek z przed lat 90’, książki z początku XIX w. często maja zbyt bogate przepisy, a pomysły na prowadzenie domu są zbyt archaiczne, dopiero z początkiem XX w. zaczynają się zmieniać np. książka „Tania Kucharka” wydana w 1906 roku. Ekstremalna jest z okresu międzywojennego, oraz z okresu okupacji. Najwięcej porad domowych można znaleźć w publikacjach po II wojnie. Tam jest trend zero zero waste, owszem wynikający z innych powodów, ale jest to skarbnica pomysłów na dziś.

Otoczmy szacunkiem naszych przodków, robili głupoty, ale kto ich nie robi, popełniali błędy, ale kto ich nie popełnia. Czerpmy z ich mądrości!

 

 

 *Pierwszym nowożytnym terytorium, w którym wprowadzono prawo wyborcze dla kobiet było Terytorium Wyoming w Stanach Zjednoczonych. Kobiety mogły tu głosować od 1869 roku. Zaś prawa wyborcze w Europie wprowadzono dla kobiet w latach 1918 – Polska, Litwa, Niemcy, Austria, Wielka Brytania (w pełni w 1928), Azerbejdżan, Armenia, Kirgistan. 1919 – Szwecja (potwierdzone w 1921), Węgry (w pełni w 1945), Belgia (w pełni w 1948).  Oman – 2003, 2006 - Zjednoczone Emiraty Arabskie (z ograniczeniami, rozszerzone w wyborach 2011), Arabia Saudyjska - 2015


czwartek, 4 stycznia 2024

Czas na podsumowanie roku 2023!

 


Czas na podsumowanie roku 2023!

No cóż, był to kolejny trudny dla nas rok, mam nadzieję, że wyczerpaliśmy już limit trudnych lat, choć ogólnie na progu rok 2024 nie zapowiada się łatwy, ale mam nadzieję, że uda nam się to zmienić będzie dobrze.




Udało nam się zrobić porządki w całym domu, wyprzedaliśmy sporo rzeczy, sporo oddaliśmy i wiele wyrzuciliśmy. Okazało się, że w spiżarni mam po tych porządkach cały wolny regał, a w garderobie jeden zlikwidowaliśmy dzięki temu jest miejsce na łóżko polowe dla gości. W szafach mnóstwo miejsca, a w kieszeni więcej pieniędzy bo udało się spora część odzyskać, niestety sprzedając sprzęty nie uzyskamy ceny zbliżonej do zakupu, więc trzeba uważnie analizować ewentualny zakup, by nie ponosić potem strat. Na szczęście u nas przedmioty przez nas sprzedawany były wcześniej używane, ale z różnych powodów przestały być potrzebne np. rolki męża po jego wypadku z 2022 roku stały się zbędne. Naprawdę warto zrobić takie generalne prządki w mieszkaniu/domu.

Nie kupiłam żadnej książki, moja biblioteka ma wiele nowości, dzięki dostępowi do zbiorów przez Internet i możliwości rezerwacji książek mogę spokojnie czekać na  interesujące mnie książki. Dzięki temu przeczytałam średnio tygodniowo około 384 strony. Nie wydając nic na książki.

Pilnując promocji w sklepach i robiąc zakupy spożywcze, kosmetyków, chemii gospodarczej, papier toaletowego, chusteczek higienicznych i ręczników papierowych w cenach promocyjnych i korzystając z kuponów, bonów oferowanych przez sklepy udało mi się przez cały rok zaoszczędzić około 6400 zł.

Średnio (raz było więcej raz mniej) na żywność wydałam miesięcznie 1800 zł, żywiąc 5 dorosłych osób (około 12 zł dziennie na osobę) w tym trzech mężczyzn (jeden trenuje na siłowni, drugi ma specjalną dietę - mleko i nabiał kozi, odżywki białkowe bez laktozy), dwie kobiety (jedna uprawia Krav Magę oraz trenuje siłowo). Jemy bezglutenowo cała rodzina, jajka z wolnego wybiegu, kurczaki tylko wolny wybieg, ja nie jem wieprzowiny więc pojawia się tylko jako dodatek do pieczywa dla reszty rodziny, jemy sporo mięsa z indyka.

W 2023 roku zrobiliśmy eksperyment i daliśmy córce (lat 19) 2000 zł na żywienie całej rodziny przez  miesiąc i wolną rękę w temacie zakupów, jadłospisu. Udało jej się zmieścić i nawet została jej niewielka kwota po zamknięciu miesiąca.

Nadal trzymamy się minimalizmu w temacie zakupów odzieży, obuwia, wypadów na koncerty. Szukamy bezpłatnych lub niedrogich rozrywek, by jak najmniej wydać, ale nie siedzieć w domu.

Niestety nie dotrzymałam celu aktywności sportowej, leniuszek mnie dopadł i poległam. Trochę za dużo spędziłam czasu przed komputerem. Za mało przyłożyłam się do warzywnika na parapecie i tarasie. Odpuściłam sobie robótki na drutach, dopiero na koniec roku ruszyłam ponownie.

A jak u Was wyglądają podsumowania roczne?


wtorek, 2 stycznia 2024

Cele na 2024 rok!

 


Nowy Rok, nowe postanowienia, nowe cele. Wiele osób uważa, że nie warto, po co na koniec roku być rozczarowanym. Jak dla mnie postanowień noworocznych nie jest złe, jeśli podejdziemy do tego mądrze i nasze założenie będą realnie (mieściły się w naszych granicach osiągnięcia celu), tylko spowodujemy u siebie uczucie rozczarowania i frustracji. . Według mnie warto również zrobić sobie podsumowanie roku, dokonywania bilansu swojego życia i dotychczasowych osiągnąć.  Aby na koniec roku nie czuć się pokonanym przez własne postanowienia noworoczne, warto nie wyznaczać celów które zupełnie nie są od nas zależne. Warto wybierać sobie postanowienia w stylu: schudnę 5 kg, nie wydam na książki, będę więcej czytać książek, będę uprawiać sport minimum rat w tygodniu, zrezygnuję z jednej kawy tygodniowo na mieście, zmniejszę wypijana ilość alkoholu, zacznę zwracać uwagę na to co jem i kupuję, zacznę kontrolować swoje wydatki i dochody, zacznę robić listę zakupów i się jej pilnować, zadbam o przyjaźnie – częściej kontaktując się z przyjaciółmi, nie czekając na kontakt tylko od nich, częściej zadzwonię do rodziców itd. Przez robienie postanowień noworocznych możemy zmieniać nasze nawyki, zadbać o siebie, o swoje finanse, trenujemy nasza silną wolę.




Moje postanowienia na rok 2024.

  • więcej medytować by zaznać wewnętrznego spokoju
  • codziennie stosować aktywność fizyczną
  • codziennie starać się przejść minimum 5000 kroków
  • nie kupić ubrań tylko skupić się na przeróbkach i własnych wyrobach
  • więcej ucyclingu na co dzień.
  • jak najmniej plastikowych opakowań  
  • zamiast kwiatów na tarasie, rośliny jadalne
  • nauczyć się szydełkować
  • dotrzymać postanowień z zeszłego roku
  • prowadzić systematycznie dziennik wdzięczności

Czy robicie sobie takie postanowienia i je potem na koniec roku podsumowujecie, czy postanowienia są tylko postanowieniami, a za chwilę o nich zapominacie, czy też ich zapełnienie robicie by nie czuć rozczarowania?

O podsumowaniu zeszłorocznych postanowień, oraz wyzwań sobie stawianych w ciągu roku napisze w następnym poście, opowiem Wam jak wyglądały nasze wydatki na żywność, jakie mam przemyślenia w związku z tym.