Dziś mi tak zaświtało, że jeśli człowiek zmieni podejście do kryzysu i zwyczajnie rzuci sobie wyzwanie - czy dam radę pięcioosobową rodzinę wyżywić za 700 zł, to zmieni się to w coś zupełnie innego niż umartwianie i walkę.... Ostatnio oglądałam jakiś program, nie pamiętam tytułu, facet ma 5 euro na dzień i musi się wyżywić, załatwić nocleg, transport za te 5 euro. Zatem ludzie stawiają sobie takie cele jako wyzwania, czy dam radę? A czemu ja nie mogę tego tak potraktować? Ale moje wyzwanie jest inne, jak najniżej uda mi się zejść z kwoty, wydanej na wyżywienie pięcioosobowej rodziny. W tym miesiącu zeszłam do 550 zł. Jedliśmy bardzo dobrze, były i przyjemności - lody, rolada z bitą śmietaną, karpatka, domowa czekolada i inne smakołyki. Było mięso trzy razy w tygodniu i wędlina na kanapki. Były owoce: banany, jabłka i troszkę zupełnej egzotyki. Warzywa to rzecz oczywista. I wydałam 3,5 dziennie na osobę. Codziennie jemy dwudniowy obiad, dzieci codziennie ciepłe śniadanie w domu, więc za 17.5 zł dziennie nasza rodzina może całkiem porządnie się odżywić!!
Kto wyda mniej?? "Rzucam wyzwanie"!!