Za rogiem jesień, chody i pluchy, więc zaczniemy jadać więcej mięsa. Nie wiem jak Wy, ale moja rodzina jesienią i zimą chętniej jada mięso. Ja osobiście to jestem taka na pół wegetarianka. Jadam mięso, ale raczej wolę dania bezmięsne.
Ostatnio po raz kolejny zakupiliśmy mięso prosto z ubojni, jest to naprawdę opłacalne. Tam gdzie my kupujemy mięso, można za niewielką opłatą (15 - 20 zł) mieć już podzielone na części. Mięso nie jest moczone w żadnych roztworach, jest na pewno świeże. Polecam taką formę zakupu mięsa, bez pośredników. Można umówić się w kilka rodzin, wyjdzie taniej i nie musimy od razu mieć 40 kg mięsa na przykład. My po każdym takim zakupie przygotowujemy trochę peklowanych wędlin, czasem je wędzimy, a czasem tylko opiekam w piecyku. Dziś podam przepis na szynkę peklowaną, pieczoną w piecyku.
Potrzebujemy:
- szynkę surową
- sól peklującą
- wodę
- przyprawy (można zakupić gotowe mieszanki przyprawowe do wędlin i peklowania), u nas różnie - czasem gotowa mieszanka, a czasem domowa - liść laurowy, majeranek, cząber, pieprz, jałowiec, ziele angielskie (na 2 litry wody: 2 liście laurowe, łyżka majeranki, łyżeczka cząbru, łyżeczka pieprzu mielonego, 5 ziaren jałowca, 5 ziaren ziela angielskiego )
Po tym czasie wyjmujemy mięso z zalewy, myjemy i odstawiamy na 2-3 godziny do odsączenia.
Teraz potrzebujemy:
- rękaw do pieczenia
- ulubione przyprawy np. rozmaryn, czosnek, pieprz
- szklankę wody
Czasem jak szynka jest z odrobiną tłuszczu, to rozcinam rękaw na 15 minut przed końcem pieczenia i zapiekam, a następnie ostawiam do wystygnięcia w piecyku.