poniedziałek, 1 stycznia 2018

Sylwestrowa noc




Nadszedł Nowy 2018 Rok, metrykalnie przybył nam kolejny rok.
Na pewno powstało wiele postanowień, jak to mawiają – z Nowym Rokiem nowym krokiem!

Każdy na swój sposób spędził tę ostatnią noc 2017 roku, jedni na hucznych zabawach, inni w gronie znajomych, rodziny, samotnie, w pracy, a inni po prostu przesypiając ten moment, gdy wybiła północ.
Obojętnie, w jaki sposób lubimy, chcemy lub musimy przeżyć Sylwester nie ma on wpływu na nasz kolejny rok, nie wierzę w przesądy typu, jaki masz Sylwester taki cały rok, bo niektórzy musieliby cały rok kaca kurować, a inni np. cały rok grali by tylko w gry komputerowe lub spali.





Jedna rzecz, co roku mnie zdumiewa – ile pieniędzy wylatuje z dymem w powietrze, od lat nie kupuję żadnych fajerwerków, a już od czasu jak mamy psiaka nie ma mowy o takich atrakcjach, mimo, że nasz pies zupełnie się nie boi hałasu, szczeka na burze i huk fajerwerków. 
Tak wiele zwierzaków musi spędzić ten wieczór na środkach uspokajających, tak wielu właścicieli nie może wyjść z domu na spacer z psiakiem.
Druga sprawa to pieniądze, szkoda mi przez chwilkę puścić z dymem 100-200 zł, a często wylatuje dużo więcej. Nie kupuje nawet zimnych ogni. Wolimy te pieniądze wydać na realną rozrywkę – kino, jakiś fajny przysmak, na który szkoda nam pieniędzy, na grę planszową, książki itd.
Po takim pokazie fajerwerków, ulice są zaśmiecone, ludzie pozostawili na nich butelki, z których wystrzelili fajerwerki, paczki po wyrzutniach, patyki, papiery, całe miasto wyglądało jak by wichura rozrzuciła śmieci.
Bardzo często strzelają osoby już pod wpływem alkoholu i dodatkowo staje się ta rozrywka mocno niebezpieczna.
Zorganizowane, zaplanowane przez firmy pokazy fajerwerków cieszą zmysły, jest widowiskowe i czemu nie. Jest przeprowadzone w kontrolowanych warunkach, przez specjalistów i wszystko jest jak należy.

Wiem, wiem zrządzę, ale jako urodzona minimalistka, ekolog, wielbicielka zwierzą i życia nie potrafię jakoś ułożyć sobie tego narodowego wystrzału milionów z dymem.
Nie oskarżam nikogo, to jest mój i tylko mój punkt widzenia, dla mnie to szkody w portfelu, przyrodzie i czystości miasta.  Ale każdy ma prawo do własnych przekonań i wydawania pieniędzy. 

Ostatnio w Internecie krążył tekst – „Zamiast wydać 10 zł na fajerwerki, wydaj je na karmę do schroniska dla zwierząt” była akcja w naszym MDK-u i naprawdę niewiele zebrano karmy.