Był czas obfitości, święta mijają, jeszcze przed nami 6
styczeń i czas karnawału, ale ostatnie lata to nie ten sam czas co wcześniej,
teraz okres karnawału to raczej kameralne spotkania lub zupełnie nic.
My od 10 stycznia zaczynamy detoks szafkowo – lodówkowo-zamrażarkowy,
dajemy sobie czas minimum 10 dni, ale liczymy na 2 tygodnie. Czyścimy wszystkie
zapasy by na pewno nic się nie przeterminowało, odkładam mięso, wędliny do
zamrażarki i czas wyjeść wszystko, wymyć lodówki i zrobić nowe zakupy. Podobnie
z artykułami na półkach w spiżarni i kuchni. W tym roku u nas styczeń to czas
na zrobienie porządków w artykułach spożywczych. Ułożymy 9 stycznia jadłospis z
tych produktów które są w domu.
W tym roku zaplanowaliśmy bardzo, bardzo uważne robienie
zakupów, śledzenie promocji na produkty które kupujemy na co dzień, robienia z
nich drobnych zapasów jeśli będą w naprawdę dobrej cenie np. w zeszłym roku
pilnowałam promocji na kurczaki typu z wolnego wybiegu, kupowałam jak były w dobrej
cenie 6-8 sztuk, dzieliłam na części i zamrażałam, udawało mi się kupić po 7-8
zł za kg. Nie chodzi mi o branie wszystkiego byle tylko w promocji było, ale o
kupno produktów które są dobrej jakości, ale sklep chce zwabić klienta i robi
promocje na dobry produkt. Nie interesuje mnie fakt że kurczak ma np. 3 dni
daty ważności, ja i tak go zaraz zamrożę. Często zaglądam na półki z obniżką
cen, kupiłam ostatnio tak ser żółty kokosowy który używam do zapiekanek, pizzy (ja
z mężem nie jemy żółtego krowiego sera), kupiłam w przecenie 50% z datą
ważności 8 dni, nadaje się on do zamrożenia, jedno opakowanie zużyłam przed
końcem daty dwa zamroziłam. Czasem tak kupuję warzywa i owoce, często banany
które są już mocno w plamkach, ale on są świetne na ciasto, do zamrożenia na
lody. Ktoś ostatnio zadał mi pytanie czy
przeszukuję śmietniki, odpowiadam – nie, nie chodzę na nocne wyprawy do sklepowych
śmietników. Wiele lat temu mój brat przechodząc wieczorem koło marketu zobaczył
że pracownicy wystawiają jakieś konserwy, poczekał i poszedł sprawdzić, okazało
się, że była to spora ilość po przygniatanych, bez etykiet często konserw,
spakował je i zabrał do domu. Okazało się, że były to konserwy z kukurydzą, groszkiem,
pomidorami, ananasem i tuńczykiem, data ważności wtłoczona była na metal, na wszelki
wypadek zużył produkty do pizzy, zapiekanki i ciasta by nie ryzykować zatrucia. Ja ograniczam się do promocji produktów z
krótkim terminem. Córkę moją kusi wyjście z innymi na taki skip, ale jeszcze
nie ma odwagi.
Ogólnie w tym roku chce bardzo uważnie wydawać pieniądze na
żywność, nie schodzić z jakości, ale szukać okazji.