Resztki po świąteczne to problem wielu domów, sporo jedzenia
ląduje w śmietnikach niepotrzebnie. Wiele osób nie ma wiedzy o tym jaka żywność
nas może zatruć i czy obróbka termiczna temu zapobiega. Wiele osób wyrzuca
jedzenie w chwili gdy kończy się data przydatności nie sprawdzając czy tak
naprawdę ten produkt się już nie nadaje do spożycia. Data na produkcie to
kwestia umowna, musi być bo takie są przepisu, jest wyliczana na podstawie
ogólnych statystyk i dodatkowo zaniżana średnio o 3-5 dni, czasem nawet o
tydzień lub więcej. Pomyślcie sami, data ważności na soli kiedy „sól kamienna
występująca w Polsce należy głównie do dwóch formacji solnych, które tworzyły
się w późnym permie (cechsztynie) w okresie ok. 257-252 mln lat temu oraz w
neogenie (miocenie) ok. 13 mln lat temu” zatem jak to możliwe, że sól ma się zepsuć
w ciągu np. 2 lat? Makaron, kasza, ryż itd. Mają się zepsuć w ciągu roku kiedy są
przechowywane w szczelnych opakowaniach? Nawet śmietana nie powinna być
wyrzucona tylko dlatego, że minęła data ważności, powinniśmy ja otworzyć i
sprawdzić, jeśli jest ok na pewno nic nam się nie stanie jeśli poddamy ja
obróbce termicznej np. dodając do zup, sosów, zapiekanek. Podobnie jogurt, ser żółty,
biały. Ja ostatnio miałam w lodówce serek mascarpone przeterminowany 10 dni,
jakoś się zawinął między innymi produktami i tak wyszło, szkoda mi go było wyrzucić
bo wyglądał na przydatny do jedzenia, ale uznałam, że może w kremie nie
koniecznie chce go zjeść więc dodałam do ciasta które upiekłam, ciasto wyszło
super, zjedliśmy nikt nie miał problemów jelitowych. Przesadzamy również z wyrzucaniem wędlin,
jeśli nie jest zazieleniona, nie widać na niej zmian, ma tylko lekko gorszy
zapach lub jest śliska, wystarczy ją umyć, można sparzyć i zużyć do jajecznicy,
pizzy, zapiekanki. Pamiętajcie że jad
kiełbasiany zabija np. 10 minut gotowanie w temperaturze 100 stopni lub 30
minut w 80 stopniach. Jad kiełbasiany jest bezwonny, bez koloru. Owoce jeśli nie mają pleśni, żadnych nalotów
można spokojnie zużyć do kompotu, przesmażyć i zrobić dżem, dodać do ciasta,
czyli poddać obróbce termicznej i zjeść bez lęku o zatrucie. Problem jest z sałatkami
na bazie majonezu, ja nie ryzykuję w tym wypadku, chyba że można je zużyć do
zapiekanki, ale ogólnie jest z tym problem, staram się zrobić mniej niż za dużo
by nie wyrzucać ich. Ryby smażone, używam do zapiekanek jeśli mi zostaną,
klasyczna u nas to ryz, gotowane warzywa, ryba i np. ser żółty. Pieczywo które
nie zostało zjedzone, a nie ma pleśni,
ani dziwnego zapachu susze, nawet chleb i zużywam jako dodatek do pasztetów,
kotletów, zapiekanek (można posypać zamiast żółtego sera, polecam). Warto
przeanalizować wnętrze lodówki po świętach i postarać się wykorzystać
maksymalnie wszystko. Ja często w czasie świąt mrożę różne dania bo wiem, że już
nikt nie ma na nie chęci, więc nie ma co czekać, mrożę gdy są jeszcze świeże,
rodzina zje ze smakiem 2-3 tygodnie po świętach. Szanujmy nasze pieniądze na które ciężko
pracujemy, szanujmy nasza planetę by pozostawić jak w jak najlepszym stanie przyszłym
pokoleniom, dawajmy dobry przykład naszym dzieciom by nauczyły się szanować żywność,
pieniądze i środowisko. Róbcie sobie po świętach szafkowy detoks i wyczyścicie wszystkie resztki, będzie to dobre dla Waszego portfela.
Kilka pomysłów na wykorzystanie resztek z lodówki:
Wzmianka o złożach soli pochodzi ze strony https://www.pgi.gov.pl/psg-1/psg-2/informacja-i-szkolenia/wiadomosci-surowcowe/10716-wystepowanie-soli-kamiennej-w-polsce.html