poniedziałek, 14 marca 2022

Co do chleba w lodówce?

 


Jak Wam idzie nie marnowanie żywności? Udaje się w 100%, czy nadal macie wpadki? Już wiele razy pisałam, jak bardzo nie cierpię wyrzucania jedzenia. Staramy się tak planować posiłki by nic nie wyrzucać lub ponownie przetworzyć resztki (tak wiem dla wielu to żenujące jadać resztki już mi o tym pisano – jaki ja mam smutne życie bo jem resztki). Ale wracając do meritum sprawy, jak planujecie zasoby dodatków do pieczywa? Z obiadami prościej bo robimy jadłospis i można całkiem dobrze zaplanować ilość produktów. Ale dodatki do chleba to już inna sprawa, wiem wiele osób wychodzi z założenia a co tam najwyżej wędliną się psa nakarmi (my nie karmimy, bo jedzenie ludzkie nie jest dobre dla psiaka, przyprawy, konserwanty itd.). Zatem trzeba bardzo rozsądnie podejść do tematu. Wiem lubimy wszyscy otwierać pełną lodówkę, ale moja duża lodówka jeśli by była pełna to 100% coś bym w końcu wyrzuciła. Mam dużą lodówkę, bo na weekend szykuję zawsze więcej jedzenia, na święta, na spotkania ze znajomymi itp. Wiem, że na co dzień luzy w lodówce są nie ekonomiczne, bo jest w sumie większe zużycie   prądu, ale szkoda mi również napychać lodówkę zbędnym jedzeniem.


Chlebak ozdobiony przez mnie, był zwykłym drewnianym chlebakiem, pojemnik na płyn do naczyń również ozdobiony prze mnie :)

Jeśli chodzi o asortyment kanapkowy mam zasadę by w lodówce zawsze było – mięso/wędlina/pasta rybna (z tych dodatków góra dwa, nigdy więcej niż trzy), jajka, ser żółty/biały, warzywne dodatki (obecnie to głównie kiszony ogórek, bo zimą nie jadamy pomidorów i świeżych ogórków)/ papryka konserwowa/kiełki domowej hodowli oraz keczup, musztarda i majonez. Po za tym zawsze jest pod ręką domowy dżem i miód. Staram się by ilości w lodówce starczały na około 3 dni, mam zawsze zamrożoną wędlinę, pasztet, rybę wędzoną na pastę. Tak wygląda u nas zestaw codzienny. Wiem, że otwierając naszą lodówkę można powiedzieć, ale pusto, mimo to zawsze mamy kilka opcji tego co możemy zjeść. W tej chwili w lodówce mam pieczeń z karczku, pastę rybną, ser żółty, jajka, ogórki kiszone, odrobinę wędzonego boczku który zużyje jutro na jajecznice. Dla wielu to nie wiele, dla nas dość. Nie kupuję właściwie wcale wędliny gotowej, sami robimy wędzonki, pieczenie i pasztety. Pasty również są domowej produkcji. Oczywiście mam inne rzeczy w tej chwili w lodówce, pizzę z niedzieli, zupę z niedzielnego obiadu którą zjemy dziś, śledzie w solance, jogurt naturalny, masło, majonez, keczup, musztardę, ogórki konserwowe i takie tam drobiazgi. 

A jak to wygląda u Was?