sobota, 12 marca 2022

Kupić czy wynajmować?

 


Ostatnio usłyszałam od młodej kobiety, że jak ktoś ma kredyty to znaczy że jest głupi i nieudolny w swoich działaniach i się sam wpędził w problemy. Dodam, że ta kobieta jeszcze w życiu nie pracowała, nie płaciła swoich rachunków, żyje z pieniędzy zarobionych przez Tatę, mieszka z rodzicami. Nie wiem czy to obiektywna jest opinia. 



Zdjęcie historyczne - Dwór w Nakielnicy. 


Czy tak w istocie jest, że człowiek biorący np. kredyt na zakup mieszkania/domu jest nieudacznikiem?  

Czy zawsze możemy uniknąć kredytu, jak kupić dom/mieszkanie bez wsparcia rodziny, bez mieszkania w spadku, bez posagu, bez żadnego startu? To spory wydatek, jak na niego uzbierać? Ile lat czekać, czy lepiej wynajmować, czy spłacać kredyt?

Myślę, że wiele osób przerabiało w głowie, z partnerem/partnerką ten trudny temat.

Ja rozumiem zakup pralki, telewizora, samochodu, ale mieszkanie/dom to nie ta klasa cenowa.

My na budowę domu zdecydowaliśmy się po 15 latach wynajmowania mieszkań, nie szło odłożyć, bo opłaty zjadały lwią cześć naszych dochodów. Zgromadziliśmy kwotę na wkład własny, by bank udzielił nam kredytu, nie mieliśmy mieszkania od rodziców, nie mieliśmy wsparcia finansowego, więc z mężem zaczynaliśmy od zera. Głowiliśmy się – mieszkanie czy dom, mieszkanie przy trójce dzieci, potrzebie miejsca do pracy dla męża, wychodziło w tej samej cenie co budowa domu o większym metrażu i z własnym podwórkiem. Podjęliśmy szaloną decyzję i widzieliśmy kredyt, byliśmy zmęczeni tym brakiem bezpieczeństwa, bo może jutro ktoś powie koniec wynajmu. Opłaty tez były prawie w cenie kredytu.  Płacimy kredyt od 15 lat, ostatnio przyszło pismo z banku o niesamowitym wzroście kwoty raty.

Czy żałujemy, nie. Czy było ciężko, było bardzo ciężko, zwłaszcza że kwota rosła w trakcie budowy, bo był to rok 2007, ceny materiałów zmieniały się z tygodnia na tydzień. Kwota zakładana wzrosła o 30% i to nas osłabiło. Dziś podjęlibyśmy tę samą decyzję.

Chcemy zrobić wszystko by spłacić kredyt szybciej, bo to wahanie raty nas dobija, nie można wszystkiego dokładnie zaplanować.

A jak Wy widzicie sprawy mieszkaniowe, wynajmować, czy kupić? Odkładać czy wziąć kredyt?