piątek, 30 stycznia 2026

Luty w domu i ogrodzie – kalendarz współczesnej gospodyni

 


Zima jeszcze się nie poddała, lecz dzień już wyraźnie przybywa. Luty to miesiąc  porządków, zapobiegliwości i wyciszeniaNie jest to czas wielkich postanowień ani gwałtownych zmian. To miesiąc drobnych, codziennych czynności, wykonywanych z myślą o przyszłości: w ogrodzie, w domu, w kuchni i w sobie. Dla mnie rok zaczyna się z pierwszym dniem wiosny, wszelkie istotne postanowienia/zmiany zostawiam. Zimą jestem zbyt leniwa na wielkie wyzwania. 

 

W OGRODZIE - co w lutym przycięte i przemyślane, to w sezonie zdrowe i obfite. Luty w ogrodzie wymaga uważności i spokoju.

  • Wykonuj cięcia prześwietlające i odmładzające jabłoni, grusz, porzeczek, agrestu, malin i winorośli. Usuwaj pędy chore i krzyżujące się, narzędzia dezynfekuj, a rany zabezpieczaj maścią ogrodniczą.
  • Bielenie pni drzew owocowych.
  • Przy temperaturze powyżej +6–8°C wykonaj oprysk brzoskwiń i nektaryn przeciw kędzierzawości liści.
  • W domu wysiewaj na rozsady kapusty, kalafior, brokuł, kalarepę, seler, sałaty, pora i cebulę.
  • W drugiej połowie miesiąca, jeśli pogoda pozwoli, siej szpinak do gruntu.
  • Zaplanuj grządki, usuń resztki roślin i zasil ziemię kompostem.
  • Usuń zeszłoroczne liście i suche pędy bylin oraz traw.
  • Przytnij krzewy kwitnące latem: hortensje, tawuły, jaśminowce i budleje.
  • Strząsaj śnieg z iglaków, usuwaj połamane gałęzie.
  • Na parapecie wysiewaj pelargonie, petunie, lobelie, szałwię, żeniszek, lewkonię i kobeę.

 

W DOMU - co skontrolowane i naprawione, nie wróci wiosną jako kłopot. Luty sprzyja porządkom, które zwykle odkładamy „na później”.

  • To dobry moment na przegląd wiosennych okryć: drobne naprawy, pranie, szycie i przeróbki.
  • Warto zajrzeć do spiżarni – sprawdzić kasze, strączki i przetwory, przejrzeć zapasy ziemniaków i jabłek. To, co zaczyna się psuć, usuń od razu.
  • W mroźne dni dobrze wietrzyć pościel, koce i narzuty, a grube swetry czy futra odświeżyć na mrozie.

 

DLA ZDROWIA - lepiej wzmacniać, niż potem leczyć – organizm zimą ma „pod górkę”

  • Zadbaj o sen, regularne posiłki i umiarkowany ruch.
  • Zwróć uwagę na odpowiednią ilość witaminy C i nawodnienie – zimą łatwo o przesuszenie organizmu.
  • Chroń skórę: twarz i usta smaruj kremem ochronnym, dłonie noś w rękawiczkach i regularnie nawilżaj, podobnie stopy.

 

DLA UMYSŁU I NASTROJU - gdy dzień krótki, a słońca mało, cisza i spokój są najlepszym lekarstwem.

  • Warto wprowadzać dni (lub choć wieczory) bez ekranów: z książką, robótką ręczną, ciepłą herbatą i miękkim światłem.
  • Ubieraj się warstwowo i nie rezygnuj ze spacerów – nawet krótkich.
  • Luty to końcówka zimy, czas naturalnego zmęczenia i obniżonego nastroju. Wolniej znaczy lepiej.

 

W KUCHNI - niech będzie ciepło, syto i prosto – bo luty nie lubi pośpiechu ani wyrzeczeń.

  • Gotuj dania rozgrzewające i pożywne: zupy, kasze, racuchy z cynamonem.
  • Nie unikaj czosnku i przypraw.
  • To nie jest dobry moment na restrykcyjne diety – lepiej wybierać ciepłe, sycące posiłki niż słodycze i skrajności.

 


Lektury na luty - zima sprzyja czytaniu bez pośpiechu.

Klasyka – kobiece i domowe (przełom XIX/XX wieku)

  • Dewajtis – Maria Rodziewiczówna, spokojna opowieść o domu, ziemi i odpowiedzialności.
  • Pani Bovary – Gustave Flaubert, intymny portret kobiety rozdartej między marzeniami a realnością codziennego życia.
  • Małe kobietki – Louisa May Alcott, ciepła opowieść o domu, pracy rąk i więziach rodzinnych.

 Jeśli ktoś woli współczesność…

  • Dom nad rozlewiskiem – Małgorzata Kalicińska, o powrocie do prostszego życia, domu, ogrodu i codziennych rytuałów.
  • Dziewczyna z zapałkami – Anna Janko, subtelna, spokojna opowieść o relacjach i kobiecej wrażliwości.
  • Prowincja pełna snów – Katarzyna Enerlich, codzienność blisko natury, zapisana w drobnych sprawach.

Na koniec jedna książka-reportaż o slow living – „Pochwała powolności” – Carl Honoré, reportaż/esej o zwalnianiu tempa w życiu, pracy i domu. 


„Nie wszystko musi się zacząć od nowa — czasem wystarczy zadbać o to, co już jest.”


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


poniedziałek, 26 stycznia 2026

Kakaowe ciast bezglutenowe z polewą (bez gotowej czekolady)

 


Dawno nie wstawiałam przepisów. Dlaczego? Bo mój blog od początku nie miał być blogiem głównie kulinarnym — i nigdy nie startowałam do tej formy. Przepisy są u mnie dodatkiem. Chcę dzięki nim pokazywać co jemy na co dzień i od święta, bez udawania kulinarnego ideału.

W grudniu pojawiło się kilka przepisów, ale tylko dlatego, że o to prosiliście. Tym razem chcę zaproponować Wam ciasto kakaowe z polewą czekoladową — taką, do której wykonania nie używam gotowej czekolady.

Dlaczego nie używam czekolady? Ano dlatego, że w większości z nich jest lecytyna sojowa, a z soją… delikatnie mówiąc, nie jest mi po drodze.

Nie robiłam tego ciasta w wersji z mąką pszenną, więc nie wiem, jak dokładnie by wyszło. Ale myślę, że zamieniając mąkę ryżową na pszenną nie powinno być problemu — zazwyczaj to właśnie ryżowa bywa większym wyzwaniem w ciastach niż pszenna, a nie odwrotnie.

 


Zdjęcie trochą słabe, ale robione szybko bo mogłabym nie zdążyć :) 

Składniki - (keksówka 25 cm lub tortownica 22 cm)

  • 4 jajka 
  • 120 g cukru pudru (można zmniejszyć do 100 g)120 ml oleju rzepakowego
  • 120 ml mleka roślinnego (ryżowe lub owsiane bezglutenowe)
  • 35 g kakao naturalnego
  • 160 g mąki ryżowej
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego
  • szczypta soli
  • wanilia (opcjonalnie)

Kakao zalej gorącym mlekiem roślinnym, dokładnie wymieszaj i odstaw do lekkiego przestudzenia. Jajka ubij z cukrem na jasną, puszystą masę. Cienkim strumieniem dodaj olej, cały czas miksując. Wlej przestudzone kakao i krótko wymieszaj. Dodaj mąkę ryżową, skrobię, proszek do pieczenia, sól i wanilię. Delikatnie wymieszaj tylko do połączenia składników. Przelej masę do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz w temperaturze 170°C (góra–dół) przez 45–50 minut, do suchego patyczka. Po upieczeniu studź ciasto w formie.

 Składniki – polewa czekoladowa

  •  2 łyżki kakao naturalnego
  • 2–3 łyżki cukru pudru
  • 3 łyżki mleka (krowie lub roślinne)
  • 40 g masła

W małym garnku umieść wszystkie składniki. Podgrzewaj na bardzo małym ogniu, cały czas mieszając, aż powstanie gładka masa. Nie doprowadzaj do wrzenia.

Zdejmij z ognia i lekko przestudź. Polej letnie ciasto i pozostaw do zastygnięcia.

Uwaga: jeśli polewa zbyt szybko gęstnieje, dodaj łyżkę ciepłego mleka lub wody i delikatnie wymieszaj.

To ciasto robimy u nas bez okazji — do kawy, do herbaty, czasem po prostu dlatego, że jest ochota na coś słodkiego. Jeśli je upieczecie, dajcie znać, jak wyszło i w jakiej wersji.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


wtorek, 20 stycznia 2026

Blacha oberwała, kultura została.....

 

Czasem warto po prostu zwolnić.


Trochę ponad miesiąc temu spotkało mnie przykre zdarzenie.

Jechałam odebrać syna z warsztatu samochodowego (odstawił tam swój samochód). Narzuciłam kurtkę na domowe ubranie, wskoczyłam do auta i ruszyłam w drogę.

Niemal w samym centrum miasta, z drogi podporządkowanej — bez pierwszeństwa — nagle wyjechała mi centralnie w przód pewna kobieta.

Moje auto wyszło z tego stosunkowo „lekko”: tablica do wymiany, pęknięte kratki od grilla (góra–dół, nie znam się), otarty zderzak — i właściwie tyle.

Drugi samochód niestety ucierpiał znacznie bardziej: pęknięte nadkole, reflektor, drzwi kierowcy kleszczyły się i przy otwieraniu tarły, więc raczej nie nadawały się do normalnego użytkowania.

Z przyczyn formalnych musiałyśmy wezwać policję. Czekałyśmy w dość mało sprzyjających warunkach… trzy godziny.

Po przyjeździe policji:

– wystawiono mandat kierującej drugim samochodem,

– zabrano dowód rejestracyjny,

– mnie natomiast próbowano zabronić samodzielnego powrotu do domu z powodu braku kratki do  tablicy rejestracyjnej, a co za tym idzie, baku możliwości jej przytwierdzenia.

Stwierdziłam spokojnie, że mogę zaraz obok w sklepie kupić klej i ją przykleić albo wstawić tablicę za przednią szybę. Po krótkich negocjacjach zostałam „puszczona”.

 

Dziś natomiast otrzymałam decyzję od ubezpieczyciela.

I tu pojawia się moje zaskoczenie: nie byłam sprawcą zdarzenia, zgłosiłam naprawę bezgotówkową, nie zależało mi na żadnej wypłacie pieniędzy — chciałam po prostu, żeby samochód został naprawiony.

Tymczasem zaproponowana kwota była o 1000 zł niższa od wartości naprawy, którą sami wcześniej określili w piśmie.

Nie ukrywam, że tego akurat nie potrafię logicznie zrozumieć.

Ale cóż — może się nie znam.

W końcu jestem tylko kobietą…


Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest coś innego:

nikomu nic się nie stało, nikt na nikogo nie krzyczał, a po wszystkim życzyłyśmy sobie spokojnych świąt i wszystkiego dobrego.

Można? Można. Bo nawet w trudnych chwilach warto zachować rozsądek, empatię i spokój. Nerwy i krzyki nie naprawią szkody ani nie cofną tego, co już się wydarzyło.


sobota, 17 stycznia 2026

Powrót do prostych zajęć - może nie chodzi o to, żeby robić więcej

 


Świat pędzi. A właściwie — gna. Często nie nadążam za tym pędem. Nie wiem, co jest teraz na topie, co modne, co się nosi, co się pije, co wypada. I wcale mi to nie przeszkadza. Mam swój świat. Swoje sprawy, pasje, zajęcia. I naprawdę dobrze mi w tym moim kawałku rzeczywistości. Wiodę proste życie. Co jakiś czas podróżuję i zwiedzam uwielbiam to. Lubię gotować i piec. Lubię robótki ręczne — druty, wycinanki, decoupage. Lubię czytać, szyć, pracować w ogrodzie. Lubię zajmować się domem, tak naprawdę to lubię. Lubię rysować, malować, śpiewać, tańczyć. Czasem piszę wiersze.

Nie potrzebuję drogich siłowni. Nie potrzebuję wieczorów spędzonych przed telewizorem (nie mam żadnych kanałów telewizyjnych). Nie potrzebuję spędzać czasu w modnych miejscach — pubach, restauracjach, klubach. Nie potrzebuję ciągłego bycia „na bieżąco”. Potrzebuję czasu dla siebie.

A Wy? Co lubicie robić? Macie swoje pasje, hobby, swój własny świat? Lubicie swoje życie? A może wciąż czegoś szukacie — czegoś, co wypełni czas nie tylko pracą, dziećmi i obowiązkami?

Chcę Wam pokazać, że można żyć ciekawie i twórczo, nie wydając milionów, nie wychodząc często z domu, nie uciekając w ekran tv, komputera czy telefonu.

Chodźcie za mną. Pokażę Wam, jak można dobrze się bawić, mając niewiele. Jak tworzyć, odpoczywać i być ze sobą — bez telewizora, komputera i telefonu. To ma być czas tylko dla Was. Bo są zajęcia, które nie wymagają dużych funduszy, a dają coś, czego dziś bardzo brakuje: spokój, rytm i poczucie sensu.




  1.  Robótki ręczne – druty, szydełko, wycinanki, decoupage. Koszt – niewielki (resztki włóczek/swetry z drugiej ręki sprute, stare koszulki bawełniane, proste narzędzia – szydełko, druty, pędzelek, serwetki, lakier bezbarwny, klej do drewna)
  2. Szycie i drobne przeróbki. Koszt zależy od Was można zacząć od tego co nie mamy już chęci nosić, od ubrań z drugiej ręki, pościeli, zasłon i narzut które już mają za sobą swoją świetność. Igła, nić, może być prosta maszyna lub szyjemy ręcznie.
  3. Rysowanie - kartka i ołówek w zupełności wystarczą. W bibliotekach są książki jak rysować, w Internecie poradniki.
  4. Czytanie - biblioteka, książki z drugiej ręki (są książkodzielnie, sama tam odstawiam książki), antykwariaty, wymiana ze znajomymi
  5. Pisanie – dziennik, notatki, wiersze 3–8 zł (zwykły zeszyt i długopis)
  6. Gotowanie i pieczenie po domowemu (z tego, co i tak kupujemy)
  7. Joga w domu (koc zamiast maty, darmowe nagrania lub własna praktyka)
  8. Medytacja i ćwiczenia oddechowe - cisza, kilka minut dziennie, bez aplikacji
  9. Proste treningi w domu - rozciąganie, ćwiczenia z ciężarem własnego ciała
  10. Spacery - najbardziej niedoceniane, a jedno z najlepszych hobby
  11. Uprawa ziół na parapecie - koszt niewielki zamiast doniczek mogą być pojemniki po lodach, słoiki. Koszt nasion nie jest duży. 
  12. Origami - papier + darmowe tutoriale

Nie kosztują fortuny. Nie wymagają sprzętu. Nie wymagają bycia „na topie”. Dają spokój, rytm i poczucie, że ten czas jest naprawdę Twój. Może nie chodzi o to, żeby robić więcej. Może chodzi o to, żeby robić prościej. Bez ekranów, bez pędu, bez bycia na bieżąco. Bo właśnie takie „babcine” zajęcia przynoszą odpoczynek, ciszę i powrót do siebie. Proste życie wcale nie musi być nudne, płaskie ani niejakie — jest po prostu spokojniejsze i wolniejsze, bez presji. I myślę, że choć odrobiny takiego spokoju potrzebuje każdy, bez względu na płeć, wiek czy przekonania.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.



wtorek, 13 stycznia 2026

Gdańsk, który porusza — Muzeum II Wojny Światowej i ECS

 


Na początku stycznia wybraliśmy się rodzinnie do Gdańska. Bywaliśmy tam już wiele razy, a jednak wciąż „nie było nam po drodze” do dwóch bardzo ważnych miejsc: Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Centrum Solidarności. Tym razem właśnie one stały się naszym priorytetem.

Udało nam się odwiedzić oba muzea, ale od razu powiem jedno — nie polecam planować ich w jeden dzień. To po prostu zbyt dużo, zarówno czasowo, jak i emocjonalnie. Po takim zwiedzaniu dobrze jest dać sobie chwilę ciszy i oddechu. My rozłożyliśmy to na dwa dni, robiąc po drodze przerwę na spokojny spacer po starówce, i to rozwiązanie bardzo się u nas sprawdziło.

Muzeum II Wojny Światowej



Sama wystawa robi ogromne wrażenie i jest bardzo ważna, natomiast organizacyjnie — niestety — pozostawia spory niesmak.

Mieliśmy bilety kupione wcześniej online, z wyznaczonymi widełkami godzinowymi, które w praktyce okazały się jedynie umowne. W kolejce staliśmy około 45 minut, z czego część na zewnątrz, razem z osobami bez biletów.

Po wejściu na wystawę było jeszcze trudniej — duży tłok, ciągłe przepychanie się, brak możliwości spokojnego czytania opisów czy obejrzenia eksponatów. W moim odczuciu muzeum sprzedało po prostu zbyt wiele biletów na jeden czas, a w takim miejscu odbiera to sens zwiedzania i skupienia.

 

Europejskie Centrum Solidarności




ECS zwiedzaliśmy z przewodnikiem, który oprowadzał nas po całym kompleksie. W środku było sporo osób, ale dokładnie tyle, ile powinno być — nikt się nie przeciskał, każdy miał dostęp do wystawy. My, jako grupa około 25 osób, oraz osoby zwiedzające indywidualnie funkcjonowaliśmy obok siebie bez poczucia chaosu.

Dla mnie ECS było szczególnie poruszające i bardzo namacalne. Jestem dzieckiem stanu wojennego. Przy mojej szkole dochodziło do tak poważnych zamieszek, że ogłoszono nam wolny dzień od zajęć.

Mój brat nosił bibułę — rodzice długo o tym nie wiedzieli, a gdy tata się dowiedział, mało nie dostał zawału, zwłaszcza że dzień wcześniej był nalot do sąsiadki.

Mieszkałam w Łodzi, gdzie w 1981 roku odbył się Marsz Głodowy Kobiet — największy protest społeczny w PRL, skierowany przeciwko reglamentacji żywności i pustym półkom w sklepach. Wzięły w nim udział tysiące kobiet, często z dziećmi.

Moi rodzice pracowali w szpitalu MSW i bywało, że nie wracali na noc do domu. To gdzieś zostaje w człowieku na zawsze, ten niepokój który odczuwali rodzice, napięcie w życiu codziennym, to już będzie ze mną na zawsze.

Jeśli jeszcze nie odwiedziliście tych miejsc, naprawdę polecam. Najlepiej wybrać się tam poza weekendem, w tygodniu i poza feriami — dając sobie czas i przestrzeń na przeżycie tego, co te miejsca w sobie niosą.

To nie jest zwiedzanie, które zamyka się wraz z wyjściem z muzeum — to doświadczenie, które zostaje w pamięci i wraca wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


piątek, 9 stycznia 2026

35 zasad z czasów Wielkiego Kryzysu, które dziś też mają sens w codziennym życiu

 


Wielki Kryzys nauczył ludzi czegoś, co dziś znowu okazuje się bezcenne: jak żyć skromniej, ale godnie. Nie dlatego, że znowu jest „tak źle”. Ale dlatego, że coraz więcej z nas nie chce już żyć w ciągłym pośpiechu, nadmiarze i napięciu. Bez marnowania. Bez zadłużania się.  Z większym fokusem na dom, rodzinę, jedzenie i codzienne decyzje. Te zasady nie są reliktem przeszłości – one po prostu wracają do łask. W czasach Wielkiego Kryzysu ludzie nie mieli wyboru. My – paradoksalnie – mamy ich aż za dużo. I być może właśnie ten nadmiar wyboru zaczyna nas przerastać.

To nie są rady o zaciskaniu pasa. To są rady o godnym życiu bez trwonienia pieniędzy, o satysfakcji z samodzielnie przygotowanych posiłków, naprawionych przedmiotów i rzeczy, które naprawdę służą. Można powiedzieć: w duchu zero waste.  Nie chodzi o cofanie się w czasie. Chodzi o to, by żyć uważniej tu i teraz.

 


Dom i codzienność

1. Naprawiaj, zanim wyrzucisz - przetarte prześcieradła przerób na ściereczki do sprzątania, woreczki na chleb lub warzywa. Czasem wystarczy igła, klej albo śrubokręt.

2. Używaj wszystkiego do końca - resztki mydła zbierane w słoiczku przydadzą się do prania ręcznego. Niedopalone świeczki można przetopić w jedną nową.

3. Jedna rzecz – wiele zastosowań - soda oczyszczona sprawdzi się do pieczenia, czyszczenia kuchni i łazienki oraz do odświeżania lodówki.

4. Susz pranie naturalnie - zimą na suszarce w pokoju – przy okazji nawilża powietrze. Latem na balkonie lub w ogrodzie.

5. Oszczędzaj światło i energię - dostosuj zużycie do realnych potrzeb,  jedna lampka zamiast oświetlenia całego domu. Jeden stopień mniej na grzejniku często robi dużą różnicę w rachunkach.

6. Czyść i konserwuj regularnie - smarowanie zawiasów, czyszczenie ekspresu do kawy czy klimatyzatora to tańsze rozwiązanie niż wymiana sprzętów.

7. Przechowuj rzeczy sezonowo - letnie ubrania schowane zimą to mniej chaosu i mniej zniszczeń.

8. Używaj opakowań wielokrotnie - słoiki po przetworach, pudełka po lodach czy serkach świetnie nadają się do przechowywania, mrożenia i organizacji.

 

Ubrania i tekstylia

9. Kupuj mniej, ale lepiej - jeden wełniany sweter na lata zamiast kilku akrylowych na sezon.

10. Ucz się przerabiać ubrania - nowe guziki, koronka czy naszywka potrafią odmienić rzecz. Męska koszula może stać się domową bluzką lub fartuszkiem.

11. Miej ubrania „po domu” - wygodne, ale nie wyjściowe – oszczędzają te „lepsze”.

12. Naprawiaj buty - wymiana fleków czy zelówek jest tańsza niż nowa para.

13. Pierz rzadziej, ale uważniej - wietrzenie często wystarczy. Jeansy można prać naprawdę rzadko, czasem wystarczy wrzucić do zamrażarki na 24 h. 

 

Kuchnia i jedzenie

14. Planuj posiłki na cały tydzień - gotuj proste dania: ziemniaki, jajka, sałata – zamiast gotowych produktów.

15. Stawiaj na potrawy jednogarnkowe - gotuj na dwa dni: garnek zupy to oszczędność czasu i energii.

16. Wykorzystuj resztki - warzywa z obiadu mogą stać się pastą, farszem albo zagęstnikiem.

17. Jedz sezonowo - latem świeże warzywa, zimą kiszonki.

18. Piecz w domu - proste ciasto ucierane zamiast sklepowych słodyczy.

19. Jedno porządne danie wystarczy - zupa i chleb często sycą bardziej niż kilka przekąsek.

 

Ogród, balkon, spiżarka

20. Uprawiaj choć minimum - szczypiorek na parapecie czy zioła w doniczce lub kiełki w słoiku. 

21. Przetwarzaj nadmiar - przywiędłe jabłka zamień w mus, kompot lub zamroź.

22. Ucz się samowystarczalności małymi krokami - pierwsze kiszone ogórki nie muszą być ze sklepu. 

 

Finanse

23. Żyj poniżej swoich możliwości - nie wydawaj wszystkiego tylko dlatego, że możesz.

24. Miej rezerwę - nawet niewielką, ale odkładana regularnie daje kwotę na "jakby coś".

25. Unikaj długów - najpierw odkładanie, potem kupowanie.

26. Wydawaj świadomie - gotówka pomaga zobaczyć, ile naprawdę znika.

27. Kupuj z listą - nie chwytaj wszystkiego co wpadnie w rękę. 

28. Ignoruj presję otoczenia - nie wszystko, co mają inni, jest Ci potrzebne.

 

Nastawienie i styl życia

29. Prostota daje spokój - mniej rzeczy to mniej decyzji i mniej sprzątania.

30. Inwestuj w siebie – edukacja zawsze się zwraca: nauka gotowania, szycia, naprawiania daje niezależność.

31. Wymieniaj się zamiast kupować - słoik dżemu za pomoc w ogrodzie, domowe ciasto za skrócenie spodni. 

 

Rutyna dnia porządkuje życie

32. Plan tygodnia, wieczorne zapiski co jutro - mniej chaosu, więcej czasu.

34. Oszczędność to zaradność - kontrola budżetu: przychody, wydatki. 

35. Umiesz sobie poradzić – i to daje prawdziwe poczucie bezpieczeństwa.

 

Wielki Kryzys był doświadczeniem dla wielu ludzi bolesnym, dla wszystkich uczącym pokory wobec codzienności. Ale zostawił po sobie coś ważnego: wiedzę, by dom prowadzić z rozsądkiem i uważnością. By kontrolować finanse i nie być zdanym na tylko to co ze sklepu gotowe. 

Nie wszystko trzeba mieć nowe.

Nie wszystko trzeba robić szybko, czasem samo tworzenie jest sensem. 

Nie wszystko trzeba kupować.

Czasem wystarczy zadbać o to, co już jest.

Ugotować prosty posiłek.

Naprawić zamiast wyrzucić.

Wybrać mniej – i spokojniej.

Dla mnie właśnie to jest godne życie. Bez pośpiechu, bez trwonienia, bez udowadniania czegokolwiek. Z myślą o domu i rodzinie i dziś, i na przyszłość.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.



wtorek, 6 stycznia 2026

Rok z książkami – kilka liczb

 



Od dawna się nie kryję z tym, że czytanie to jeden z moich nałogów. I nie walczę z nim — ba, nawet z radością mu się poddaję. Na szczęście nie rujnuję przy tym domowego budżetu, by „karmić” mój czytelniczy nałóg.

Moja biblioteka miejska ma naprawdę bogaty księgozbiór i regularnie pojawiają się w niej nowości. Do tego dochodzą wymiany książek ze znajomymi, a czasem czytanie online — czy to dzięki kodom dostępu z biblioteki, czy jako gratis do innych zakupów.

Ale do rzeczy. Pora na suche fakty — moje statystyki czytelnicze.

W 2025 roku przeczytałam łącznie 18 144 strony.

Daje to średnio 1 512 stron miesięcznie, czyli około 349 stron tygodniowo.


„Ten, kto czyta, żyje tysiąc razy; ten, kto nie czyta – tylko raz.” George R.R. Martin


I tu pojawia się pytanie: dlaczego lubię czytać?

Bo czytanie pozwala mi na chwilę oderwać się od codzienności. „Wychodzę” z własnego dnia, „przenoszę” się w inne miejsca, „poznaję” nowych ludzi i „żyję” przez moment w innym świecie niż ten, który mam na co dzień.

Lubię też to, że czytanie nie wymaga nakładów. Nie trzeba planować, kupować ani organizować — zwłaszcza gdy korzystam z bibliotecznych księgozbiorów. Jeśli książka nie jest „tą”, po prostu ją oddaję i sięgam po kolejną. Wystarczy książka — często wypożyczona, czasem pożyczona — i chwila spokoju. To jeden z tych prostych sposobów na odpoczynek i „podróż”, które nie obciążają budżetu.

Jakie miejsce ma czytanie w Waszej codzienności?

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


sobota, 3 stycznia 2026

Styczeń w domu i ogrodzie – Kalendarz współczesnej gospodyni

 


Styczeń — miesiąc początków nowego i wspomnień tego, co minęło. Pozwólmy zimie nas otulić — cała przyroda pogrążona jest w zimowym spokoju. Pogrążmy się w nim razem z nią. Styczeń to czas marzeń na nadchodzący rok i podróży w zakamarki własnej duszy.

„Powitajmy Nowy Rok. Pełen rzeczy, które nigdy nie istniały.” Rainer Maria Rilke



 


W DOMU — tu zamykamy sprawy i robimy miejsce na nowe

  • Styczeń to czas porządków papierowych, nie w szafach. Przeglądamy dokumenty, rachunki i paragony. Zamykamy poprzedni rok — dosłownie i w przenośni. Jeśli coś zostało odłożone „na później” w grudniu — teraz jest to później. Na spokojnie, ale dokładnie: pozbywamy się gwarancji na sprzęty, których już nie mamy, wyrzucamy paragony, które nie są już potrzebne.

  •  To dobry moment na drobne naprawy domowe: małe naprawy odzieży, regulację zawiasu w szafce, wymianę żarówki. Małe rzeczy, które porządkują codzienność.

W OGRODZIE — odpoczynek też jest częścią cyklu

  • Po śnieżycach sprawdzamy, czy gałęzie nie są nadmiernie obciążone.
  • Zaglądamy do zimowych okryć — nie poprawiamy ich, jeśli spełniają swoją rolę.
  • To dobry moment na przeglądanie książek ogrodniczych, stron z roślinami i spokojne planowanie. 
  • Robimy listę tego, czego nam brakuje: narzędzi, nasion, nawozów.

 Ogród odpoczywa. My razem z nim.

 W KUCHNI — prosto i ciepło

  •  Styczeń to kuchnia najprostsza.
  • Gotujemy z tego, co zostało po świętach i z końcówek zapasów. 
  •  Ciepłe śniadanie, spokojny obiad, lekka kolacja — bez kombinowania, na luzie
  •  Na zimowe wieczory: gorąca czekolada albo grzaniec bez alkoholu — sok jabłkowy, przyprawy korzenne, odrobina miodu.

 DLA SIEBIE — wsłuchaj się w swoje tempo

  •  Bez postanowień, bez ścisłych planów — raczej z pytaniem: czego mi teraz brakuje?
  • Zamiast planowania — trenowanie dobrych nawyków: stałe pory snu, posiłków i odpoczynku.
  • To czas karnawału, ale nie ma pisanego obowiązku hucznych zabaw. Warto iść za swoim głosem.

DLA CIAŁA — regeneracja po zimowemu

  • Delikatny ruch zamiast treningów: spokojne spacery, rozciąganie, kilka minut porannego poruszenia.
  • Ciepło jako podstawa: termofor, ciepły prysznic, kąpiel, warstwy ubrań zamiast „hartowania się na siłę”.
  • Proste rytuały pielęgnacyjne: natłuszczanie skóry, masaż dłoni i stóp. 
  • Słuchanie sygnałów zmęczenia: wcześniejsze kładzenie się spać, wolniejsze poranki, przerwy w ciągu dnia. 
  • Styczeń nie służy poprawianiu ciała. Służy odbudowie sił.

MAŁE RADOŚCI STYCZNIA — tam, gdzie nic nie trzeba

  •  To dobry moment, by zacząć pisać pamiętnik — nie po to, by pisać ładnie, ale prawdziwie.
  • Zapiski emocji, myśli i drobnych chwil, które zwykle umykają. 
  • Dziennik wdzięczności prowadzony bez rygoru — jedno zdanie dziennie w zupełności wystarczy. 
  • Poczucie, że nowy rok to nowe możliwości, ale bez konieczności natychmiastowych decyzji. Wszystko może jeszcze poczekać. 
  • Powrót do hobby, na które brakowało miejsca w grudniu: robótki ręczne, czytanie, szycie, rysowanie, planowanie ogrodu.
  • Spokojne wieczory, w których nic się nie „dzieje” — i właśnie dlatego są dobre. 
  • Nowy rok — nowe nadzieje. Na spokojnie. We własnym tempie.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.

czwartek, 1 stycznia 2026

Nowy Rok!

 



Niech ten Nowy Rok

da Wam wytchnienie od presji, nakazów i zakazów.

Od tego, co „wypada” i co „powinniśmy”.

Niech nie goni.

Nie każe wciąż biec za pieniędzmi,

za cudzą uwagą,

za miłością…

Życzę Wam:

dni, które mają sens, nawet jeśli są zupełnie zwyczajne,

decyzji podejmowanych w zgodzie ze sobą,

domowego ciepła – nie tylko tego z kaloryfera,

czasu na odpoczynek, bez poczucia winy,

i odwagi, by żyć po swojemu, a nie „jak trzeba”.

Życzę Wam także chwil,

w których będzie można nauczyć się nudzić –

bez planu, bez celu, bez pośpiechu.

Bo to właśnie w takich momentach

najczęściej wraca spokój

i rodzi się to, co naprawdę nasze.

Niech ten rok będzie Wasz –

taki zupełnie Wasz.

Gdy nie chcecie być jak inni.

Gdy wystarcza to, co macie.

Pokochajcie siebie,

bo na pewno jesteście tego warci.

 

Czasem największą odwagą jest przestać się spieszyć,

bo pośpiech bywa wrogiem tego, co naprawdę ważne.