niedziela, 14 czerwca 2020

Ogródek ziołowy na "balkonie"




W tym roku u nas pełne wykorzystanie każdej przestrzeni na uprawy, przed wejściem do domu na powierzchni przypominającej średniej wielkości balkon mam ogródek ziołowy a na nim – trzy rodzaje mięty, melisę, tymianek, cząber, kolędę, majeranek, szałwię, liść laurowy, dwa rodzaje bazylii, rozmaryn, oregano i trawę cytrynową. Część roślin wysiałam w domu, a część kupiłam gotowe sadzonki, kolendrę najpierw wysiałam w ogrodzie, początkowo nie wschodziła, więc na próbę kupiłam w markecie (była w Lidlu promocja), nie wierzyłam, że się przyjmie a ona mnie zaskoczyła, nie dość, że wypiękniała to się rozrosła. Na zagonkach w ogrodzie mam jeszcze lubczyk. Wspaniale mieć pod ręką świeże z własnej uprawy zioła.  Musiałam zrobić etykiety by łatwiej było rodzinie rozróżniać zioła, etykiety można zrobić z pociętych plastikowych opakowań i wypisać wodoodpornym flamastrem. 


Obok na podłodze stoi jeszcze jedna skrzynka i na parapecie jest kolejna. 


Uwielbiam swój ogród, niestety w tym roku jest bardzo duża plaga mszycy, będziemy musieli opryskać krzaki pomidorów pod folią, bo po raz pierwszy od czasu jak mamy tunel i tam zawitała mszyca.  W rym roku poważnie podeszliśmy do łapanie deszczówki, udaje nam się obecnie łapać około 1200 litrów, mamy jeszcze pojemniki, do których przelewamy deszczówkę w czasie intensywnych opadów ze zbiorników podłączonych do rynien, na razie podlewamy wyłącznie wodą deszczową wszystko w ogrodzie, udaje nam się przetrwać od deszczu do deszczu dzięki dodatkowemu przelewaniu wody do zbiorników nie podłączonych do rynien. Widzimy, że nasze rośliny lubią bardziej tę wodę niż prosto z sieci. Nasze gminne miasto dodatkowo ufundowało bony na zakup roślin dla domostw w których zbierana jest deszczówka, dzięki nim nareszcie posadziłam czerwony klon, czerwoną śliwo – wiśnię (podobno ma bardzo słodkie owoce), różę na pniu oraz konwalie (uwielbiam konwalie) i kiwi pienne dosadziliśmy (zmarzł nam zapylacz tej wiosny).  Bon był na kwotę 200 zł, bardzo to miłe ze strony Urzędu Miasta.  

czwartek, 11 czerwca 2020

Bułki drożdżowe z owocami




Jest sezon na ciasta, bułeczki z owocami, na razie używam truskawek i rabarbaru. Rabarbar własny z ogródka, truskawki niestety z ryneczku.  Od lat nie kupuję gotowych ciast, ciastek, bułek chlebów i innych pieczyw (wyjątek pieczywo bezglutenowe na zawody lub obozy syna). Od kilku lat w naszym domu nie używamy mąki pszennej, po za mąkami naturalnie bezglutenowymi – gryczana, jaglana, kukurydziana, z ciecierzycy, ryzowa, z amarantusa, z tapioki, kokosowej i lnianej używamy mąki orkiszowej i żytniej. W zeszłym roku alergolog uznała, że w okresie dojrzewania zmienił się u syna profil alergologiczny i możemy używać więcej maki żytniej i orkiszowej, ale tylko w wypiekach, nie w makaronach, pierogach, bo są przygotowane w temperaturze 100 stopni i lewej na razie u niego unikać tej wersji glutenu. Pszenica nadal ma czerwone światło w jego diecie.  Zatem wróciły na nasz stół wypieki drożdżowe z udziałem orkiszu i żyta. Dziś chce Wam polecić bułeczki drożdżowe z owocami, przepis czekał chyba z rok, albo i dłużej znaleziony w poczekalni w gazecie i zrobiłam zdjęcie, nie pamiętam roku wydania gazety i jaka to była gazeta.





Składniki:
  • 550 g mąki pszennej (u nas orkiszowej)
  • 50 g masła/margaryny
  • 1 jajko
  • 20 g świeżych drożdży (można użyć 7 g suszonych)
  • 150 g cukru
  • 270 ml mleka (u nas woda pół na pół z domowym kokosowym)
  • szczypta soli
  • 1 białko do smarowania bułek
  • 200 g owoców dowolnych – truskawki, jagody, śliwki, rabarbar itp (u mnie truskawki zamiennie z rabarbarem)
  • 2 łyżki cukru do owoców





Do miski wkładam drożdże, łyżkę mąki, łyżeczkę cukru i robię rozczyn (jeśli robisz z suszonych drożdży nie trzeba robić rozczynu) dodaje kilka łyżek mleka letniego i odstawiamy by zrobiła się pianka na zaczynie, następnie dokładamy mąkę,   jajko, cukier, mleko, sól, i wyrabiamy ciasto w czasie wyrabiania dokładamy cienkie plasterki masła i wyrabiamy dokładnie ciasto by było gładkie. Odstawiamy w misce wysypanej mąką i przykrytej ściereczką na godzinę.  Po upływie godziny dzielimy ciasto na 12 części i z każdej robimy placuszek i układamy na nim owoce wymieszane z cukrem (jeśli truskawki są duże możemy je pokroić na ćwiartki), zalepiamy bułeczki i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy na 40 minut. Rozgrzewamy piecyk do 180 stopni i smarujemy bułki roztrzepanym białkiem, pieczemy przez 22-25 minut. Studzimy na kratce by nie zwilżały od spodu, ja używam takiej kratki z piecyka. Można zrobić do nich lukier z cukru pudru i białka. U nas nie było potrzeby i sensu, znikają w przeciągu godziny od wystygnięcia.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Własne warzywa to jest to na co czekaliśmy!




Nadszedł długo wyczekiwany czas! Nareszcie można czerpać witaminy z ogrodu. Na naszym stole pojawiło się ciasto drożdżowe z naszym ogrodowym, własnym rabarbarem. W tym roku pięknie nam rośnie, możemy zjadać się ciastem i popijać kompotem z rabarbaru obiady. Rzodkiewki już nie musza być z targu, ale nareszcie nasze własne, wspaniałe, ostre w smaku rzodkiewki. Na kanapkach zamiast sałaty z targu mamy teraz liście szpinaku z naszego ogrodu, w tym roku on również ładnie nam rośnie i możemy codziennie wzbogacać listkami szpinaku kanapki lub sałatki.  W ogrodzie również czeka na nas szczypiorek do kanapek, jajecznicy lub sałatek. A po za tym mamy wspaniały ogródek ziołowy, ale o tym napisze innym razem. W tunelu foliowym kwitną krzaki pomidorów, zaś w gruncie rosną już owoce pomidorków koktajlowych i kwitną krzaczki papryki. Za chwilkę będzie można podbierać liście selera i pora. Niestety w tym roku słabo nam rośnie marchew, sałata, pietruszka i koperek, nie wiem, może za zimno jest dla nich. Niestety nie będzie moreli, mróz nam pomógł w tym by ich nie spróbować, źle wygląda nektarynka i brzoskwinia, lekko po winorośli mróz zaczepił, zobaczymy co z tego wyniknie. Polecam uprawianie własnych warzyw, ziół, owoców. W przyszłym roku planuję zakupić truskawki pnące, kilka krzaczków by mieć jeszcze odrobinkę owoców do deserów.  Mam też ochotę wiosną za rok posadzić czosnek w skrzyni, by można mu zapewnić żyzna ziemię, bo takiej wymaga, a nasza w ogrodzie do takich nie należy, nawozimy ją własnym kompostem, ale daleko jej do ideału. Uwielbiam ten czas gdy mogę pobiec do ogrodu i przynieść świeże warzywa lub owoce.





Kanapka z pastą rybną, szpinakiem i pomidorem
 (niestety jeszcze nie z własnej uprawy pomidor)