środa, 9 lipca 2025

Zasłony i moje przygody z nimi....

 


Zakupiłam nowe zasłony na werandę, nie doczytałam, że nie było wzmianki, że nie  zostały one poddane dekatyzacji, producent również nie dodał notki o procencie kurczliwości, efekt taki że zasłony wykurczyły się o 12 cm., wykonane są z 70 % bawełny i 30% poliestru. No wyglądały przezabawnie, kojarzyły mi się z za krótkimi spodniami. Piszę, to ku przestrodze, by zwrócić uwagę na taki detal jak kurczliwość. Wyprałam je przed powieszeniem, zawsze tak robię. Wyprałam tak jak producent zalecał prałam w 30 stopniach i program delikatny dla wełny, nie prasowałam zgodnie z metką. Powiesiłam i zamarłam. 




No cóż, miałam w planach zakup drugiego kompletu na wymianę by nie prać szybko tylko na luzie zmienić i już, więc zakupiłam tym razem o 40 cm za długie, po wypraniu je skróciłam i mam tak jak mieć powinnam długość. Potrzebowałam zasłon na 260 cm i takie pierwsze kupiłam, następne kupiłam już 300 cm. Wykurczyły się 14 cm, producent podawał kurczliwość na poziomie 4%. Te za krótkie poddam liftingowi, ale to Wam opiszę już jak zrobię, dziś dotarły materiały do przeróbki. Dobrze, że jakoś sobie radze z szyciem, posiadam maszynę w domu to jakoś to ogarnęłam. 




Problem byłby gdybym nie umiała i nie miała, usługa taka wcale mało nie kosztuje wacha się w okolicach 3-8 zł za metr, ja mam 4 zasłony po 150 cm. Doliczyć musiałabym jeszcze poprawkę a to zapewne więcej by kosztowało. Zatem pamiętajcie o dokładnym sprawdzeniu składu, jeśli jest to czysty poliester to mało prawdopodobne jest wykurczenie, ale jeśli len/bawełna to już uwaga na długość. No cóż, mam dwa komplety tak jak chciałam, bo wcześniejsze dwa już wyblakły kompletnie na słońcu, a po za tym wystrój był inny, teraz odświeżyliśmy kolor ścian i na jasny, to i zasłony jasne bardziej naturalne. Poprzednie były 16 lat użytkowane, to już była na nie pora, ale materiał jest jeszcze niezły, uszyję z nich takie torby na zakupy. Co ciekawe jeden z kompletów był zakupiony w sklepie z używaną odzieżą i tak sobie wisiały tyle lat, a materiał jeszcze mocny tyle że kolor nijaki.

 

 Jeśli Ci się spodobało to co czytasz i masz ochotę mnie wesprzeć, to będzie mi bardzo miło gdy postawisz mi wirtualną kawę


niedziela, 6 lipca 2025

Zapiekanka z serem feta wersja z mięsem lub wegetariańska

 


Ostatnio została mi niewielka ilość ugotowanych warzyw i ziemniaków, wrzuciłam całość na patelnię, podlałam łyżką oliw, wycisnęłam czosnek, a następnie posypałam serem feta, wyszło naprawdę smaczne. Na bazie tego pomysłu zrobiłam zapiekankę dla całej rodziny, ja poszłam na łatwiejsza wersję, ale w sezonie można użyć warzyw świeżych, nie tak jak ja mrożonej mieszanki warzywnej. Zrobiłam zapiekankę z dodatkiem mięsa i wyszła naprawdę świetna, polecam, sycące danie z piecyka na obiad/kolację.




Składniki na 4-5 osób:

6 dużych lub 8 średnich ziemniaków

Paczka mieszkanki mrożonej mieszanki warzywnej – marchew, brokuł, kalafior

1 filet z piersi kurczaka (opcjonalnie, bez mięsa jest również smaczna, wtedy przyprawy mieszamy razem (pomijamy sól) i posypujemy warstwy warzywne), a przeciśnięty czosnek mieszamy z ziemniakami gorącymi po ugotowaniu) 

2 ząbki czosnku

1 opakowanie sera feta lub sera sałatkowego (niby feta)

2 łyżki oleju/oliwy do smażenia

½ łyżeczki słodkiej papryki

½ łyżeczki ziół prowansalskich

½ łyżeczki soli + sól do wody w której gotujemy warzywa

½ łyżeczki pieprzu świeżo mielonego (jak nie ma to nie problem, może być mielony)

2 łyżki oliwy lub masła na wierzch zapiekanki

Obieramy ziemniaki i kroimy w dużą kostkę, wrzucamy do osolonej wody i gotujemy do miękkości. Mieszankę warzywną gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Pierś z kurczaka kroimy na drobną kostkę i mieszamy z przyprawami oraz oliwa/olejem następnie przesmażamy na złoty kolor na patelni na konie wyciskamy obrany czosnek i chwilkę smażymy nie dłużej niż 30 s. Ser feta kroimy na drobną kostkę. Naczynie do zapiekania smarujemy tłuszczem, następnie wysypujemy połowę ugotowanych ziemniaków, na ziemniaki połowę ugotowanych warzyw, następnie całe mięso, resztę ziemniaków, warzyw i całość posypujemy serem feta i polewamy oliwą lub posypujemy drobnymi wiórkami masła.  Zapiekamy 30 minut w piecyku nagrzanym do 170 stopni. Smacznego!!

 

Jeśli Ci się spodobało to co czytasz i masz ochotę mnie wesprzeć, to będzie mi bardzo miło gdy postawisz mi wirtualną kawę


wtorek, 1 lipca 2025

Urodziny?

 


Dziś w przeddzień moich 53 urodzin nachodzą mnie różne myśli, nie wiem jak Wy podchodzicie do swoich urodzin, u mnie to często mała retrospekcja minionych lat. Przypomniało mi się jak 30 lat temu naszły mnie dość trudne i przygnębiające myśli właśnie 1 lipca w dniu poprzedzającym moje urodziny. Byłam mężatką od 4 lat, nie byłam jeszcze matką, ale poważnie już myślałam o tej części mojego życia, nie osiągnęłam zbyt wiele, moje plany chyżo poszły w las, marzenia wtedy uważałam, że odłożyłam na chwilę na półkę, czas pokazał, że niektóre na zawsze. Mąż wstawał z uśmiechem rano ciesząc się z nadchodzącego dnia i pójścia do pracy, ja myślałam o przetrwaniu.  Podjęłam naukę rachunkowości z pełną księgowością, ale to nie był mój klimat, szłam za potrzebą czasu i rynku pracy. Czułam się ogólnie zagubiona, nie spełniona i przerażona upływem czasu. Dziś po 30 latach stwierdzam, że żadne kolejne urodziny nie wywarły na mnie tak dużej mieszanki emocji, nie ruszyły mnie 50 urodziny, mąż był po wypadku, walczył o to by chodzić i wrócić do jako takiej normalności, ja czułam się zmęczona, przerażona i zupełnie nie myślałam o upływie czasu, 40 urodziny mnie zwyczajnie zaskoczyły, jaki kryzys, jaka depresja, byłam zajęta wychowywaniem dzieci, ogarnianiem problemów finansowych i zdrowotnych dzieci. Przed każdymi tak zwanymi okrągłymi urodzinami miałam plany, pomysły na ich spędzenie, ale jakoś mi w życiu to się nie udawało. Nawet 18 urodziny mi się „zepsuły”, brat miał przyspieszone wesele, dziecko w drodze, rodzina zajęta wydarzeniem i gdzie świętować moją pełnoletność. Potem 25 urodziny, byłam w ciąży z najstarszym synem, prezenty były raczej dla syna, niż dla mnie, czułam się jak na Bocianowym, niż na własnych urodzinach, potem 30 bez fajerwerk bo żyłam problemami niepełnosprawności syna i sama wraz z otoczeniem zapomnieliśmy o mnie. Tak jakoś mi się potykało w okolicy urodzin, 52 urodziny spędziłam w przychodni czekając na badanie tomografem taty z Alzhaimerem, usiadł w koszu na śmieci, śpiewał w poczekani, ogólnie niezapomniane urodziny. Od dziecka mam mieszane uczucia do tego urodzinowego dnia, mam niewiele wspomnień dobrych bo plany, założenia, postanowienia zmieniało życie. Jak będzie jutro czas pokaże.




Lubicie dzień swoich narodzin? Jak go spędzacie, jak wspominacie te okrągłe? A jak wspominacie te gdy wkraczaliście w pełnoletność?



Jeśli Ci się spodobało to co czytasz i masz ochotę mnie wesprzeć, to będzie mi bardzo miło gdy postawisz mi wirtualną kawę