Po gotowaniu zupy, po obiadach mięsnych często zostają nam resztki z którymi nie wiemy co zrobić. Jeden ze sposobów wykorzystania takich resztek opracowała moja mama. Zamraża różne pozostałości mięsa z obiadów (oczywiście nie chodzi tu o kotlety mielone i panierowane mięsa), jak uzbiera jej się odpowiednia ilość robi je w galarecie.
A oto przepis:
- resztki mięsa lub wędlin (szynka np.)
- włoszczyzna (bez kapusty)
- jajko na twardo (opcjonalnie)
- 2 łyżki żelatyny
- sól, pieprz
- liść laurowy
- 4 ziela angielskie
- groszek zielony (opcjonalnie)
- gałązki zielonej pietruszki (opcjonalnie)
Gotujemy włoszczyznę w osolonej wodzie z liściem laurowym i zielem. Mięso kroimy na kawałki, ugotowaną włoszczyznę (po za porem) również kroimy, najlepiej w plasterki, ale to już według własnego uznania. Przecedzamy wywar i doprawiamy do smaku, w niewielkiej ilości gorącego wywaru rozprowadzamy żelatynę, a następnie wlewamy do całości. W miseczkach układamy włoszczyznę, mięso, groszek zielony oraz pokrojone w plasterki ugotowane jajko, możemy również ułożyć gałązki zielonej pietruszki. Całość zalewamy wywarem z żelatyną, gdy wystygnie odstawiamy do lodówki by stężało. Takie danie fajnie będzie wyglądał i smakowało na rodzinnym przyjęciu. Obecnie w domach rzadko robi się galaretki mięsne, więc możemy zachwycić naszych gości potrawa która bywała na stołach naszych mam przy każdych spotkaniach rodzinnych :)
Po świętach chętnie jemy dania bezmięsne, w święta zazwyczaj zjadamy go całkiem sporo, a przed nami majówkowe szaleństwo grillowe :) Ostatnio czytałam ciekawą publikację na temat przebiałczania w obecnych czasach głównie dzieci. Według naukowców zjadamy za dużo białka, a to nie jest zbyt zdrowe dla organizmu. Jemy za dużo produktów mięsnych, podobno powinno się zjadać około 1 g białka na 1 kg masy ciała. W 100 g wieprzowiny jest około 19 g białka, ale przecież nie jemy tylko białka w kotlecie na obiad, zjadamy w wędlinie, np. jedno jajko kurze zawiera około 7 g białka. Policzyłam, że jeśli zjem 100 g pieczonego indyka, 20 g żółtego sera, 15 g baleronu i do tego serek waniliowy to pochłonę około 63 g białka, a wcale tyle nie potrzebuję. Zatem wcale nie musimy zjadać tyle mięsa. Zapraszam, więc na ziemniaczane kotlety.
Potrzebujemy:
- 1/2 kg ziemniaków
- 2 łyżki tartej bułki + do panierowania
- 1 jajko ugotowane
- 1 jajko surowe
- 1 cebula
- sól, pieprz
- tłuszcz do smażenia
- tłuszcz do smażenia
- 2 łyżki posiekanej zieleniny - koper, natka pietruszki, szczypiorek (do wyboru)
Gotujemy ziemniaki w skórkach, obieramy, lekko przestudzamy i mielimy w maszynce do mięsa lub przeciskamy przez praskę. Cebulę rumienimy na tłuszczu. Do miski ze zmielonymi ziemniakami wkładamy bułkę tratą, surowe jajko, jajko ugotowane starte na tarce lub posiekane, zieleninę wszystko mieszamy razem i doprawiamy do smaku. Formujemy kotlety i panierujemy w bułce tartej. Smażymy na mocno rozgranym tłuszczu na rumiano z obydwu stron. Możemy podawać z sosem pomidorowym lub grzybowym oraz z surówkami. Kotlety są naprawdę smaczne i można w ten sposób wykorzystać pozostałe po obiedzie ziemniaki.
Za oknem zielono to i może w kuchni niech będzie odrobinę zielono :) Niedrogie, smaczne, zdrowe danie. Może dzięki niemu dzieci polubią szpinak :)
Potrzebujemy:
- paczkę szpinaku mrożonego
- jajko
- pieprz, sól
- ząbek czosnku
- łyżeczka masła/margaryny/oliwy
- 1/2 szklanki startego, żółtego sera
Ciasto naleśnikowe:
- 2 szklanki mąki pszennej (może być razowa)
- 2 szklanki mleka
- 1 szklanka wody
- szczypta soli
- 2 jajka
- łyżka oleju
Składniki mieszamy dokładnie i odstawiamy na chwilkę. Zabieramy się za przygotowanie nadzienia. Rozmrażamy szpinak i przesmażamy go na tłuszczu, dokładamy czosnek (drobno siekamy, ścieramy lub przeciskamy przez praskę), doprawiamy do smaku i jeszcze ciepły mieszamy z roztrzepanym jajkiem.
Smażymy cienkie naleśniki (mnie z tej porcji wychodzi 14 sztuk), smarujemy naleśniki szpinakiem, składamy na pół i jeszcze raz na pół. Układamy naleśniki w naczyniu do zapiekania i posypujemy żółtym serem, zapiekamy około 20 - 30 minut w temperaturze 180 stopni. Jeśli nie mamy sera żółtego, możemy posmarowane szpinakiem i złożone naleśniki obsmażyć na patelni. Smacznego!