"Nie trzeba mieć więcej niż inni, by żyć pełniej. Wystarczy prosta codzienność: naprawianie tego, co się da, tworzenie po swojemu, domowe jedzenie i cisza, która pozwala oddychać. Godne życie nie polega na pokazie, lecz na tym, co daje realną satysfakcję i spokój — we własnym rytmie, bez presji opinii."
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Dlaczego trudno nam pozbyć się wzmacniaczy smaku z diety?
Od kilku lat nie używam przypraw ze wzmacniaczem smaku, staram się nie jeść produktów nimi przyprawionych, ale nie będę mówić, że to było proste i nastąpiło z dnia na dzień. Od wielu, wielu lat jadaliśmy produkty mocno doprawione wspaniałym wynalazkiem dzięki któremu nawet tektura będzie nam smakować czyli słynne wzmacniacze smaku a ich czele glutaminian sodu. Na pewno wszyscy wiecie, że jest szeroko stosowany w zupach instant, sosach, przyprawach, konserwach, wędlinach, gotowych daniach, keczupach, w przekąskach: chipsy, orzeszki, paluszki itd. Na opakowaniach możemy go znaleźć pod symbolem E - 621. Z racji powszechnego stosowania pochłaniamy go codziennie całkiem nie małe ilości. Niestety jest on szkodliwy dla naszego zdrowia, nadmiar może wywołać syndrom chińskiej restauracji - bóle głowy i zawroty głowy, palpitacje serca, nudności. Doświadczenia na szczurach wykazały, że E-621 może prowadzić do otyłości, obojętnie jak kaloryczne będą nasze dania i tak będziemy przybierać na wadze, gdy w naszej diecie będzie jego nadmiar. Obecnie w przemyśle spożywczym E - 621 to główny składnik. U mnie ten cudowny składnik wywołał reakcje alergiczne - duszności, kaszel, wodnisty katar.
Zatem rodzinnie podjęliśmy decyzję, że podziękujemy daniom, przyprawom z tym składnikiem. Pierwsze zupy, sosy bez przyprawy uniwersalnej smakowały nam jak woda, mięso pieczone w domu było bez smaku. Ogólnie wszystko nam nie smakowało, Pierwsza próba nam się nie powiodła. Rozpoczęłam więc odwyk pomału, zmniejszając ilość w daniach. Po 2 tygodniach zaczął powracać nam smak, po 2 miesiącach mogliśmy zmniejszyć ilość soli w potrawach, poprawiało nam się powonienie. Generalnie kubki smakowe zupełnie inaczej zaczęły funkcjonować. Minusem wykluczenia z naszej diety E-621 jest fakt, że dużo silniej reaguję na dania przyprawione tym wynalazkiem. Jedząc po za domem powinnam mieć w torebce leki antyhistaminowe i inhalator. Nie często jem dania po za domem, ale jednak, choć by gdzieś w gościnie, przecież nie mogę oczekiwać od gospodarzy, że przygotują dania specjalnie dla mnie i tak starają się omijać jabłka, za co jestem im wdzięczna. W sytuacji gdy stosujemy dietę nie potrzebujemy żadnych leków na nasze alergie. Dzięki temu nie niszczymy naszych organizmów i nie narażamy się na skutki uboczne. Obecnie ja mam alergię na jabłka i wszystkie owoce pestkowe, E - 621, lekko orzechy oraz wziewna na kurz, i większość roślin pylących wiosną i latem. Mąż czekolada, orzechy, mleko w nadmiarze. Starszy syn ma wrodzoną nietolerancje laktozy, alergię na grzyby i pleśnie, młodszy syn alergię na pszenicę, orzechy i marchew oraz wziewną brzoza, trawy i zboża, córka na sztuczne barwniki i czekoladę. Tai z nas suuper zespół alergiczny. Dopasowanie dla nas diety jest nie lada wyzwaniem, ale radzimy sobie. :)
Wiele osób jest nieświadomych w jak wielu produktach jest E 621, często na pytanie czy używają z nim przypraw odpowiadają, ależ skąd ja nie używam przypraw typu vegeta, tylko rosołków w kostce.