Po wielu radach doświadczonych ogrodników uznaliśmy z mężem,
że jest dużo rozsądku w tym by grządki zabudować drewnianą ramką. No, ale takie
ramki kosztują nie mało. Zaczęliśmy zastanawiać się jak to ugryźć by koszt
przygotowania ogródka nie był bezsensownie wysoki. Mąż czasem przywoził z
pracy, od znajomych bezużyteczne dla niech palety. Odkładaliśmy i czasem wykorzystywaliśmy,
jako listwę do wzmocnienia czegoś, jako słupek do siatki ogradzającej ogródek,
a tym razem użyliśmy, jako obramowanie do grządek. Dwa dni pracowali nad tym
moi dwaj z trzech mężczyzn i efekt końcowy jak dla mnie super. Koszt to tylko
kilka gwoździ, a po za tym zysk, wspólna praca ojca z synem, ramki utrzymujące
grządki w jednym miejscu, dzięki temu mogę łatwiej zapanować nad nawożeniem
ziemi i utrzymać w porządku ścieżki pomiędzy.
Mam nadzieję, że dzięki tej zmianie będę mogła więcej zebrać
warzyw i karmić ekologicznymi produktami rodzinę:)
Na zdjęciu świeżo posadzony seler (zapłaciłam za 20, dostałam 28 lubię tak)
Pod folia zamieszkały już pomidory i papryka, zaś rzodkiewki jemy ze smakiem od kilku dni, sałata oraz kaperek nieśmiało idą do góry.
W zeszłym roku zainwestowaliśmy w wąż skraplający do szklarni, dzięki temu mamy mniejsze straty wody i czasu na podlewanie. :) Polecam.

