Kapusta została eksmitowana z pojemnika plastikowego (był
potrzebny do peklowania mięsa) do słoików oraz jednego pojemnika, który kiedyś
dostałam (nie pamiętam, od kogo), pojemnik był wykorzystany wcześniej do
kapusty. Kapustę przestawiliśmy do komórki. Wcześniej z części kapusty kiszonej
ugotowałam bigos – cały 12 litrowy garnek bigosu, akurat po zakupie półtuszy
wieprzowej. Dodałam do bigosu wywar z zaparzania boczku wędzonego. Bigos
zapakowany i zamrożony.
Kolejne zapasy lądują w spiżarce. Obecnie zaczęliśmy produkcję
wędlin na święta. Zrobiliśmy już kiełbasę, pasztet, boczek, teraz w solance
leży szynka i polędwica, oraz kolejna porcja boczku. Zrobię jeszcze golonkę w
szynkowarze, może schab ze śliwką. Oczywiście wędlin wychodzi nam dużo więcej
niż zdołamy zjeść w święta, ale to nie problem, zamrażamy resztę w odpowiednich
porcjach. Obecnie nie kupujemy już
żadnej wędliny, skład jest dla nas nie do przyjęcia. W sobotę zakupiliśmy półtuszę w cenie 6,80 zł
za kg. Stopiłam słoninę na smalec, ze skwarków zrobię ciastek, skórki
zamroziłam by je wykorzystać do wywarów, bigosu lub klusek z mięsem oraz
pasztetu. Wszystkie części mięsa znajdą u nas zastosowanie. Uwielbiam produkować żywność, być świadoma
składu tego, co jemy. Jedzenie
wyprodukowane w domu ma zupełnie inny smak i jakość o cenie nawet nie wspomnę.
