wtorek, 15 października 2019

Czy mam chwile zwątpienia....



Ostatnio znajoma pyta mnie – jak ja to wszystko ogarniam, że to nie realne by tak dużo żywności robić samemu i do tego nie mieć sprzątaczki, nie oddawać ubrań do prasowania, prania itd. Czy ja mam, choć czasem chwile, gdy mi się nie chce?
Tak mam i to wcale nie tak czasem, ale dość często, gdy braknie w domu chleba a jest wieczór i musze iść do kuchni i go upiec, gdy skończy się wędlina i trzeba się zatroszczyć o dodatki do pieczywa, gdy nie mam czasu zrobić obiadu i musze na szybko cos zrobić. Wtedy przychodzą myśli a co tam pójdę i kupię gotowy chleb, niby proste, ale w naszym domu nie jada się pszenicy, zatem zakup chleba żytniego orkiszowego lub dla chłopaków bezglutenowego to jest poważny wydatek, niestety im lepszy skład takiego pieczywa tym większy koszt.  Zatem odpada, w takich sytuacjach rugam siebie w myślach i przywołuje do porządku by nie dopuścić do sytuacji, że nie mam nawet odrobiny zamrożonego pieczywa w chwili awarii.  Dodatki do pieczywa wyglądają podobnie, większość wędlin, gotowych past ma w składzie błonnik pszenny, zatem zakup gotowca jest niebezpieczny, gdy już znajdę z dobrym składem to tak jak przy pieczywie cena rzuca na kolana. Zatem i tu starać się musze o to by mieć słoiczki z pasta, mrożoną wędlinę lub choć by gotować jajka na twardo do kanapek. Gdy przychodzi dzień, że nie dałam rady czasowo z obiadem, a nie mam nic zamrożonego, ani za pasteryzowanego, przychodzi myśl, a może by tak mrożonka, no nie, bo skład tragiczny, to może zamówić do domu po ustaleniach składu, albo iść na miasto zjeść, ale tu wkracza czysta kalkulacja, pięć osób, licząc, choćby 15 zł za osobę to już mam 75 zł, kwota nie mała, sporo mogę zakupić składników na szybki obiad, choć by pierś z indyka, zmielić i zrobić na szybko sos pomidorowy do makaronu, albo podsmażyć z przyprawa kebab, ziemniaki i surówka, mam szybki i smaczny a zarazem dużo tańszy i zdrowy obiad.  Jak myślę o tym gdzie byliśmy 10 lat temu i jak szybko można znaleźć się w tym samym miejscu, bo niestety nadal nie mamy rezerwy większej na koncie tak na czarną godzinę to zaraz przechodzi mi zmęczenie, lenistwo i myśli o „pójściu na skróty”.



Jeśli chodzi o prace domowe i robienie wszystkiego samemu mam podobnie, mąż kiedyś zaproponował, że może by tak zatrudnić ktoś do mycia okien, jest ich trochę, więc?  Odmówiłam i poprosiłam wszystkich domowników o pomoc, jak rozdzieliliśmy na cztery osoby ilość okien to wyszło niewiele na każdego i nie było to większym problemem, a kwota, jaka została w kieszeni mogła być wykorzystana na rodzinną wycieczkę. Czysta i dokładna kalkulacja. Podobnie jest z praniem, prasowaniem, pracami w ogrodzie, naprawami, przeróbkami. Każda niewydana kwota może być spożytkowana na przyjemności, a tak nie ma rozrywek jest tylko wyręczenie nas w pracy.
To trochę jest jak z chodzeniem do pracy – czy codziennie mamy na to ochotę, czy kochamy wszyscy swoja prace? Nie, ale wiemy, że daje nam ona fundusze na nasze utrzymanie, dzięki niej płacimy rachunki, mamy, za co zakupić żywność, odzież itd.
Owszem w czasie urlopu zdarzy nam się raz może dwa wyjść na miasto coś zjeść, ale to jest urlop, czas odpoczynku, choć i tak nie stołujemy się na mieście, jeśli mamy możliwość samodzielnie przygotować posiłek. U nas tak już zapewne pozostanie na zawsze, że będziemy samodzielnie przygotowywać posiłki, naprawiać odzież, obuwie, sprzęty domowe, jeśli się tylko da.  Mamy za sobą zbyt ciężkie chwile, za dużo trosk by teraz podejść do wydawania pieniędzy nonszalancko bez zastanowienia i analizy. Jesteśmy małżeństwem od 28 lat, jadaliśmy chleb smarowany nożem, nie stać nas było na zakup leków, odzieży, ale jednej zasady trzymaliśmy się twardo – nigdy nie dopuścimy by zapukał do nas komornik, przez te wszystkie lata jak na razie udało nam się by nie mieć problemów z komornikiem, groźbami i zastraszaniem z powodu niespłaconych zobowiązań. Rezygnowaliśmy ze wszystkiego po to by nie bać się otworzyć drzwi listonoszowi.  Nie mieliśmy wezwań komorniczych, stawiania nas w stan natychmiastowej spłaty kredytów itp. Teraz żyje nam się łatwiej, możemy na więcej sobie pozwolić, ale mimo wszystko to nie jest jeszcze luz finansowy, sielanka i trzeba cały czas pamiętać gdzie byliśmy 10 lat temu.
Zatem podsumowując, owszem mam chwile lenia, niechcieja i zupełnej niemocy, ale wspomnienia ruszają mnie z kanapy i dodają energii do działania. 

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam Cię, mi daleko do Twoich rozwiazan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale zapewniam Cię, że można więcej i lepiej niż ja, co dnia pracuje nad soba by być lepsza od siebie z wczoraj.

      Usuń
  2. Mam prawie 30 lat i znajomi zadają mi takie same pytania. Oni wolą "zbędny konsumpcjonizm" typu nowe telefony i gadżety, restauracje co kilka dni, nowe ubrania co miesiąc. Ja mam ROD, swoje warzywa, owoce i zioła, listę zakupów co tydzień, jadłospis na dwa tygodnie, brak TV i bibliotekę pod nosem. Gdyby ich było stać na wszystkie przyjemności to jak najbardziej, ale niestety w większości przypadków obowiązuje u nich zasada "postaw się a zastaw się". Ja wychodzę z założenia, że nikomu nie muszę nic udowadniać żyjąc jak oni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telefon zazwyczaj dostaję w spadku po mężu, uprawiam własne warzywa, owoce i zioła, nie mam tv, abonament telefoniczny najtańszy, z biblioteki korzystam ciągle (zapisuję się na nowości, bo jest ich co miesiąc kilka, więc spokojnie przeczytam) układam jadłospis, stosuję detoks szafkowy, robię listę zakupów, staram się jak najwięcej załatwić spraw chodząc, a nie jeżdżąc (chyba, że rowerem, co robię często). Ogólnie znajomi słabo nas rozumieją, trochę uważają za dziwaków. :)

      Usuń
  3. Często, gdy brakuje mi sił mam podobne refleksje. Nauczyłam się w takich chwilach prosić o wsparcie męża i córkę. Wiemy, że możemy na siebie wzajemnie liczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważne, mnie już po za mezem w pracach domowych solidnie wspieraja dzieci, więc jest łatwiej.

      Usuń
  4. Zazdroszczę, że Ci się chce i ze potrafisz sama siebie tak zmobilizować.U mnie niestety bardzo często wygrywa lenistwo😭Proszę O więcej takich życiowych,mobilizujacych postów 😊pokazujących, że można inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. A dlaczego mrożonki mają zły skład? Widziałam takie tylko z samymi warzywami, to czy ten skład byłby nieodpowiedni dla Was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na myśli gotowe, mrożone dania, choć np. warzywa na patelnię są czasem posypane niepasującymi nam przyprawami.

      Usuń
    2. Aha, rozumiem. No takie mrożonki to rzeczywiście nie są dobre. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Mnie ciekawi (mam nadzieje xe za X Lat sie dowiemy) co pani dzieci wyniosa z tych nauk zyciowych.
    Jak beda postepowac w swoim doroslym zyciu kiedy juz "pojda w swiat".

    Bardzo duzo mozna sie od was nauczyc.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"