poniedziałek, 7 lutego 2022

Podsumowanie NASZYCH dziwactw :)

 


Pisząc o dziwactwach chodziło mi o takie które dla moich znajomych są zupełnie nie zrozumiałe, dziwne, bezsensu, niepotrzebne, niewarte zachodu itd. Pisaliście o swoich dziwactwach więc postanowiłam je zebrać w jednym poście, naszą codzienność która dla innych jest dziwactwem, może i głupota, przesadą…



  • robienie dwóch/a nawet czterech herbat z jednej torebki herbaty
  • zabieranie własnego jedzenia/kawy/napojów na wycieczki
  • naprawienie uchwytów pokrywek do garnków
  • używanie mydła i szamponu w kostce
  • pieczenie na stałe domowego chleba
  • nie kupowanie ciast w cukierni
  • szycie z ręczników zmywaków kuchennych
  • używanie wacików kosmetycznych wielorazowego użytku
  • kupowanie produktów spożywczych na granicy daty przydatności
  • urlop z własnym wyżywieniem
  • własny ogródek owocowo – warzywny
  • zbieranie resztek mydła w kostce i przerabianie na kolejne kostki
  • wypłukiwanie butelek po płynie do prania i zmywania w celu uzyskania płynu do podłogi po dodaniu octu
  • używanie ponownie siatek po cebuli/warzywach
  • kupowanie dużych ilości produktów gdy są w promocji
  • przecinanie opakowań kosmetyków i chemii domowej by wydobyć wszystko co do ostatniej „kropelki”
  • pakowanie produktów w sklepie w opakowania foliowe w celu użycia ich następnie jako worki na śmieci
  • robienie bułki tartej z czerstwego pieczywa
  • używanie octu do odkamieniania
  • chodzenie pieszo zamiast jeżdżenie nawet blisko samochodem
  • zbieranie wody brudnej do dalszego użytku np. spłukiwania toalet
  • zabieranie jedzenia w termosie do pracy/na uczelnię
  • gotowanie bulionu z obierek (mam nawet pudełko w lodówce z napisem obierki warzywne)
  • niekupowanie ryżu/kaszy/fasolek w woreczkach foliowych
  • wakacje pod namiotem z własnym wyżywieniem
  • przerabianie ubrań również tych kupionych w sklepach z odzieżą używaną
  • podział ubrań na ubrania do pracy, pod domu do sprzątania
  • używanie małych zwykłych woreczków foliowych na psie kupy
  • domowy budyń, kisiel
  • stawianie opakowań po kosmatych i chemii domowej „na głowie”
  • folia aluminiowa nie tylko jeden raz do użytku
  • papier do pieczenia nie zawsze trzeba używać tylko raz
  • gotowanie makaronu – wrzucić do zimnej wody, zagotować i wyłączyć pozostawić do czasu jak będzie miękki
  • gotowanie ryżu, kaszy pod pierzynką – gotujemy wodę, wrzucamy na wrzątek, zagotowujemy całość, zawijamy najlepiej w gazetę i hop pod kołdrę
  • oszczędny prysznic – spłukujemy ciało, zakręcamy wodę, namydlamy się, spłukujemy i koniec prysznica góra 2 minuty.
  • mydło do mycia rak zapakowane w siatkę np. po czosnku, cytrynach czy słodyczach jak się kończy dodajemy nową kostkę do resztek i myjemy dalej
  • używanie woreczków po mrożonkach do kolejnych mrożonek lub pakowania produktów spożywczych
  • mrożenie kawałków mięsa pozostałych po posiłku (również wędlin) w celu zużycia np. na bigos, pasztet
  • zjadanie produktów po dacie ważności jeśli są jeszcze jadalne
  • rezygnacja z papierowych ręczników na rzecz ścierek ze starej pościeli, prześcieradeł itp. 
  • papier pozyskany z gazet, ulotek do czyszczenia okien, luster i innych powierzchni szklanych. 

Mam nadzieję, że wypisałam wszystkie moje i Wasze dziwactwa które są niezrozumiałe dla wielu osób. Jak widać, stosując te oszczędności mamy niezłe rezultaty, a przy tym nie zabieramy nikomu nic.

Ja wyłączając światło dokoła domu (u nas na ulicy jest modne oświetlanie swojej posesji, ja wychodzę z założenia, że jeśli nie czekam na nikogo, jeśli nikt nie wraca z nas do domu, nikt nie jest w ogrodzie to po co mam oświetlać całe podwórko, mam lampkę nad drzwiami i nad bramą zbliżeniowy na czujkę reflektor, wystarczy) i zasuwając rolety zewnętrzne po zmierzchu, pilnując by nie świeciło się światło tam gdzie nikt nie przebywa zaoszczędziłam sporo energii elektrycznej (co miesiąc spisujemy stan licznika i widać rezultaty).  Nie siedzimy po ciemku, ale oświetlanie pustej kuchni jak dla mnie mija się z celem.