wtorek, 16 sierpnia 2022

Padłam, czas powstać, ale jest ciężko...

 


Dużo za nami trudnych dni, bywa ciężko, czasem myślę sobie – mam dość, więcej nie udźwignę. Wstaję rano i dalej ciągnę wszystko. Męża wypadek, awaria poważna naszej przydomowej oczyszczalni ścieków, duże problemy z zębami męża, problemy w pracy dość poważne i tak ciągle i ciągle. Córka od dłuższego czasu kasłała, szukaliśmy przyczyny, aż w końcu laryngolog zdiagnozował dość poważne skrzywienie przegrody nosowej, słyszę diagnozę i rozwiązanie – operacja.  Myślę sobie ile jeszcze, dwa dni później naciągam sobie coś w kręgosłupie i przez kilka dni nie mogę się ruszać. Zastanawiam się kto nam tak źle życzy, jeśli ktoś chciał byśmy cierpieli lub było nam źle to jest i to często zbyt trudne by wstać rano. Na szczęście od miesiąca mąż uczy się chodzić, drepcze na własnych nogach. Za nami 31 lat wspólnego życia z mężem, bywało różnie, życie nam nie rzucało płatków różanych pod nogi. Zmagania z brakiem mieszkania, niepełnosprawnym synem (lat 25), brakiem wsparcia w rodzinie, brakiem pieniędzy dawało nam w kość. Udawało nam się wstawać i iść dalej, teraz jest ciężko, nie wiem może zbyt wiele w tak krótkim czasie, może wiek, może zdrowie, ale tym razem jest trudniej.  Od 3 lat spadają na nas naprawdę poważne problemy. Czasem mam wrażenie, że ktoś jak to mawiają rzucił na nas urok. Potrzebuję nadziei, wiary w dobre jutro, sił by się nie poddać, pozytywnej energii i może odegnania złego (nie mam pojęcia czy można coś z tym zrobić). 

Piszę ostatnio mało, bo jak mogę być wsparcie dla Was, jak sama poległam...


25 komentarzy:

  1. Kochana.....tak bardzo przytulam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz cudowna społeczność ludzi którzy stoją po Twojej stronie i Cię wspierają. Jakby co to pisz, gdybyś potrzebowała pomocy :*

      Usuń
  2. Rzeczywiście takie nagromadzenie nieszczęść może przytłoczyć najbardziej odpornego człowieka. Mam nadzieję i trzymam kciuki za to, żeby zła passa poszła precz i wreszcie zaczęło się Wam lepiej wieść. Dziękuję za wszystkie rady i doświadczenia, którymi się z nami dzielisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś zepsuł mi się garnek do gotowania ryżu. Wczoraj odpadła uszczelka od drzwi kabiny prysznicowej, kabina ma około 5 lat, więc nie taka staruszka z niej. Ciągle coś się dzieje. Dziękuję za ciepłe słowa.

      Usuń
  3. Ej, czasem wszystkie "nieszczęścia chodzą niestety parami". W zeszłym roku złamałem kręgosłup, kilka dni później musiałem uśpić kota, tydzień później zmarł mój ojciec. Mama została sama, a ja nawet nie moglem jej pomóc w formalnościach, całe szczęście przyjaciele pomogli. 7 tygodni w łóżku (dodatkowo noga złamana w kostce) z domowa rehabilitacją. Było ciężko, pierwsza pionizacja i ogromny ból, żeby usiedzieć na łóżku włączałem stoper na 5 minut. Dzisiaj od tego "gówna" minął ponad rok, jeżdżę samochodem, pokonuje długie piesze dystanse, dokociłem dom i wszystko się ułożyło. Wam również to tylko kwestia czasu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz dodaje otuchy, dziekuję

      Usuń
    2. Takie słowa dają wiarę w lepsze jutro. Dziękuję!

      Usuń
  4. Przytulam mocno, bardzo mocno. Proszę pisać. Czasami trzeba wykrzyczeć, co w duszy/głowie siedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez 3 miesiące po wypadku męża nie umiałam nawet płakać, wszystko się we mnie zacięło. Funkcjonowałam jak automat.

      Usuń
  5. I proszę nie myśleć, że się madruję. Wiem jak to jest gdy się leży i sił brak, żeby powstać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzenia zdrowia dla Twojego męża, bo faktycznie zdrowie najważniejsze. Kiedy wróci do formy, wszystko inne będzie łatwe, i z tą pracą się ułoży. Teraz takie czasy, dopóki jesteś maszyną, szefowie (właściciele spółki), patrzą przychylnie, w razie problemów zdrowotnych, niestety, zaczynają marudzić.
    Nie daj sobie wmówić jakiś uroków, złych spojrzeń, takie rzeczy nie istnieją, a potrafią nieźle nakręcić w perspektywie życiowej. Oczywiście, chore zęby, awarie przy domu potrafią dać w kość, ale to jednorazowy składnik codziennych zmagań (choćby nie wiem jak kosztowny).

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za Pani dotychczasową pomoc dla innych. Przesyłam dużo ciepła, mocy i nadziei. Mąż zaczyna chodzić. To najważniejsze i już się dzieje :) powolutku będzie lepiej. Mnóstwo czytelników jest myślami z Waszą dzielną rodziną. Proszę pisać otwarcie, czego Pani potrzebuje. Może czytelnicy będą w stanie coś zdziałać, doradzić, popytać swoich znajomych, zwyczajnie wesprzeć na miarę swoich możliwości. Ma Pani bardzo różnych odbiorców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mężem całe nasze wspólne życie staramy się samodzielnie rozwiązywać problemy i rzeczywiście często umyka nam fakt, że są wokół nas ludzie którzy mogą i chcą nam pomóc. Dziękuję

      Usuń
  8. Ej, skoro jest źle, to na pewno wkrótce będzie lepiej. Przytulam mocno. Operacja przegrody to nic strasznego, przeszłam i warto było , bo jest inny komfort oddychania. Na pewno wszystko się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka uszczelka czy garnek do ryżu o którym piszesz w normalnej sytuacji były by niczym. A teraz wszystko wrzucasz do jednego wora.
    Trzeba wyluzować trochę, odpuścić wiele rzeczy, może poprosić kogoś o pomoc. Będzie lżej.
    Nie martw się jeszcze wyjdzie słonko 😀😀😀
    Trzymam mocno kciuki

    OdpowiedzUsuń
  10. Ej, głową do góry, jeszcze będzie pięknie, mąż stanie na nogi i wrócicie na swoje tory jeszcze silniejsi. Jestem z Wami myślami! Nie bój się pytać o pomoc i nie zamykaj w sobie złości, smutku. Jak trzeba to krzycz głośno i płacz ile musisz, nie kumuluj w sobie trosk, opuść ramiona i wyrzuć z siebie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem jak to jest kiedy wszystko się wali jednocześnie... zawsze wtwdy mowie sobie za X czasu bedzie po wszystkim. Jeszcze będzie dobrze!

    Jeśli naprawde ktoś rzucił " zły urok" ti ja rzucam DOBRY niech wam się dąży jak najlepiej. Uwielbiam pani mądrość życiowa i wiem że ze wszystkim dacie so ie rade. Wychodząc z tego jeszcze madzejszym , bogatszym.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że u Was jest już lepiej. Ogromnie trzymam kciuki, żeby wszystko było ok!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dorotko Bardzo wspolczuje sytuacji. Wiem jak to jest gdy na glowa wali sie caly swiat. Mialam taki 2011 rok. Ale ja nie o tym. Wejdz tutaj i porozmawiaj z ludzmi. Uwierz m iwarto. Opiszesz wszystko , a oni pogonia zlo. Bo to moze byc urok. https://www.facebook.com/groups/280687293795206 Sciskam i tule
    .

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, jesteście wsparciem dla siebie więc będzie dobrze. Przytulam mocno..

    OdpowiedzUsuń
  15. Pani Doroto, proszę śmiało pisać, w czym konkretnie mogę pomóc. Wielokrotnie jako czytelniczka korzystam Pani rad i doświadczenia. Z radością się zrewanżuję. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję Wam, że jesteście!!! Bardzo tego potrzebowałam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Proście Pana Boga o błogosławieństwo, z nim wszystko złe jak ręką odjął!

    OdpowiedzUsuń

"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Proszę o nie przysyłanie ofert swoich produktów w komentarzach. Zwłaszcza dotyczy to stron z pożyczkami!! Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"