sobota, 11 lipca 2015

Henna na głowie, czy to samo zdrowie?



Ostatnio staram się jak najwięcej wyeliminować chemii z naszego życia. Owszem całkiem się nie da, ale jednak można próbować. Mąż sobie żartuje, że nie powinniśmy rezygnować zupełnie z chemii, bo niczego nie da się zjeść po za domem, nasze organizmy tego nie wytrzymają. Mimo to razem nadal czytamy skład wszystkiego, co kupujemy łącznie z mydłem, kremem, pasta do zębów itd. Dziś ręce nam opadły w drogerii, gdy chcieliśmy wybrać sensowne mydło na czas wyjazdu urlopowego. Nie jest łatwo żyć tanio i bez chemicznych dodatków. Ja, na co dzień myję się myjką, do włosów używam żółtka lub szamponu Biały Jeleń (również jak dla mnie kontrowersyjny produkt). Ale w podróży nie będę miała możliwości wyparzać myjki, szukać jajek, więc musimy kupić mydło. Padło na coś pośredniego w naszej akceptacji. Od lat za to farbuję włosy, od dłuższego czasu dręczyła mnie myśl, że to jest dopiero pakiet chemiczny dla mojego organizmu. Przeszukiwałam drogerie, pytałam znajomych, każdy kupuje farbę z półki lub u fryzjera i po temacie. Ale ja nie chciałam takiej farby już. Zaczęłam rozważać koniec przygody z farbowaniem włosów, ale to trudna decyzja w chwili, gdy się ma 100% siwych włosów w moim wieku. Poszukiwałam dalej i w końcu trafiłam na hennę, oryginalną hennę 100% roślinną. Niestety niedostępna w moim zasięgu w żadnym sklepie. Znalazłam sklep internetowy, bęc kupuję, cena przyjazna w porównaniu do poprzednich farb. Kupiłam w ciemno 3 opakowania, trudno będę farbować tą i koniec. Koszt jednego farbowania wyszedł mi 15 zł (farba + przesyłka). Zapytacie teraz, jaki efekt? Jak dla mnie super, super, super. Mam śliczne, zdrowe, kasztanowo - rude włosy, jaki z przed wielu, wielu lat miałam naturalne. Nie mam objawów alergicznych, wypadania włosów. Włosy pachną świeżym sianem, ładnie się układają i mają połysk. Szkoda tylko, że tyle lat na to nie wpadłam zdrowie, koszt i kolor są warte tego siedzenia 2 godziny z papką na głowie. Czyli udało mi się obniżyć koszty i do tego oszczędzić zdrowie. Jak dla mnie same plusy. Właśnie siedzę sobie w turbanie pisząc ten post  :) Nie mam wokół siebie duszącego zapachu chemicznej farby i skóra głowy mnie nie szczypie. No, po co ja tyle lat się trułam, dobrze, że jeszcze w nocy nie święcę, co prawda była by drobna oszczędność na prądzie, ale bez przesady. Jeśli ktoś się waha nad wpływem chemicznych farb na nasze zdrowie, polecam poczytać w necie, a po tym poszukać farb roślinnych.  Nadal farbuję włosy co 4 tygodnie, tak jak przy farbie chemicznej, nadal mam odrosty, cudów nie ma, no może czasem.:)  
Mam nadzieję, że używając henny do farbowania włosów zmniejszyłam maksymalnie szkodliwość tego zabiegu.