poniedziałek, 20 lipca 2015

Życie bez śmieci??



Życie bez śmieci – taki ostatnio artykuł krąży w necie. Nie do końca jestem przekonana nad prawdziwością tego artykułu. W okresie, gdy płaciliśmy za ilość wywożonych śmieci, mocno się zawzięliśmy by ograniczyć ich ilość, co zostało nam do dziś, mimo, że płacimy za osobę, a nie za ilość, ale czujemy, że to jest słuszne dla ziemi i przyszłych pokoleń. Rodzina we wspomnianym przeze mnie artykule przez rok wyprodukowała słoik śmieci. Jest to czteroosobowa rodzina, co prawda nie mieszkają w Polsce, więc może realia są inne, ale mimo wszystko nie do końca jestem pewna czy to jest możliwe.

My nie kupujemy pieczywa, ciastek, jogurtów, śmietany, białego sera (produkty nabiałowe robię sama z mleka kupionego u rolnika), wędlin, makaronów, większość mąki to mielona przeze mnie z ziarna zakupionego u rolnika, mięso w ubojni. Nie kupuję dżemów, przetworów w słoikach po za musztardą, majonezem i koncentratem pomidorowym oraz oliwki. Kompostuję wszystko, co mogę kompostować, zaś łupinki po czosnku, cebuli i cytrusach spalam w kominku. Kaszę, oraz nasiona kupuję na wagę w moje opakowania, warzywa również. Segreguję plastik, metal, papier i szkło bardzo dokładnie, nie używam ręczników papierowych. A mimo to mam papierki po maśle, drożdżach, butelki po oleju jadalnym i samochodowym, czasem zatłuszczona szmatka się trafi po oleju silnikowym np., która muszę wyrzucić, płatki po zmyciu lakieru do paznokci trzeba wyrzucić, opatrunek również. Takie drobiazgi zebrane przez rok dadzą o wiele więcej niż jeden słoik śmieci. Samych papierków po maśle będę miała sporo, zjadamy około 2 – 3 kostek tygodniowo przy pięcioosobowej rodzinie. To daje nam około 106 – 159 papierków po maśle. Nie jestem w stanie być tak perfekcyjną panią domu i wyprodukować tylko słoik śmieci przez rok.
Ciekawi mnie jak Wy to widzicie? Może się mylę, kto wie, może macie jakieś pomysły na zmniejszenie ilości produkowanych śmieci.