Życie bez śmieci – taki ostatnio artykuł krąży w necie. Nie
do końca jestem przekonana nad prawdziwością tego artykułu. W okresie, gdy
płaciliśmy za ilość wywożonych śmieci, mocno się zawzięliśmy by ograniczyć ich
ilość, co zostało nam do dziś, mimo, że płacimy za osobę, a nie za ilość, ale
czujemy, że to jest słuszne dla ziemi i przyszłych pokoleń. Rodzina we
wspomnianym przeze mnie artykule przez rok wyprodukowała słoik śmieci. Jest to
czteroosobowa rodzina, co prawda nie mieszkają w Polsce, więc może realia są
inne, ale mimo wszystko nie do końca jestem pewna czy to jest możliwe.
My nie kupujemy pieczywa, ciastek, jogurtów, śmietany,
białego sera (produkty nabiałowe robię sama z mleka kupionego u rolnika),
wędlin, makaronów, większość mąki to mielona przeze mnie z ziarna zakupionego u
rolnika, mięso w ubojni. Nie kupuję dżemów, przetworów w słoikach po za
musztardą, majonezem i koncentratem pomidorowym oraz oliwki. Kompostuję wszystko,
co mogę kompostować, zaś łupinki po czosnku, cebuli i cytrusach spalam w
kominku. Kaszę, oraz nasiona kupuję na wagę w moje opakowania, warzywa również.
Segreguję plastik, metal, papier i szkło bardzo dokładnie, nie używam ręczników
papierowych. A mimo to mam papierki po maśle, drożdżach, butelki po oleju
jadalnym i samochodowym, czasem zatłuszczona szmatka się trafi po oleju
silnikowym np., która muszę wyrzucić, płatki po zmyciu lakieru do paznokci
trzeba wyrzucić, opatrunek również. Takie drobiazgi zebrane przez rok dadzą o
wiele więcej niż jeden słoik śmieci. Samych papierków po maśle będę miała
sporo, zjadamy około 2 – 3 kostek tygodniowo przy pięcioosobowej rodzinie. To daje
nam około 106 – 159 papierków po maśle. Nie jestem w stanie być tak perfekcyjną
panią domu i wyprodukować tylko słoik śmieci przez rok.
Ciekawi mnie jak Wy to widzicie? Może się mylę, kto wie, może macie jakieś pomysły na zmniejszenie ilości produkowanych śmieci.
Ciekawi mnie jak Wy to widzicie? Może się mylę, kto wie, może macie jakieś pomysły na zmniejszenie ilości produkowanych śmieci.