Za nami fala upałów. Dzieci mają wakacje, więc chciały się
pluskać w wodzie. Każda wyprawa nad wodę to koszt, wyprawa na basen to koszt.
Myśleliśmy o zakupie większego basenu dzieciom, ale mało, że koszt zakupu to
jeszcze koszt utrzymania. Zakupiliśmy, więc nieduży basen, do którego nie
musimy dokładać chemii, podłączać filtra, woda się szybko nagrzewa. Ale dzieci
zgłosiły, że nie ma jak wchodzić by nie wrzucać do niego trawy, więc szybka prowizorka:
cerata (może być i worek na śmieci, ja miałam ceratę kilka lat temu zakupioną
na taras, ale jakoś nam nie pasowała na stole), paleta oraz coś do
przymocowania foli – zszywacz tapicerski, małe gwoździe, taśma klejąca. Ja mam
zszywacz tapicerski (sami obijamy meble). A efekt końcowy wyszedł tak.
Dzieci mają się gdzie chlapać, owszem pływać się nie da, ale do zabawy i ochłodzenia się nadaje. więc czego chcieć więcej. Kilka razy dziennie odbywało się kompletne szaleństwo w wodzie. :)
