środa, 7 października 2015

Zachwyt nad darami natury......



Wiem, wiem, nudzę już Was tematem ogrodu, ale nie potrafię sobie odmówić by się podzielić z Wami moją radością. Po pierwsze zdobyłam wszystkie główne publikacje B. Gałczyńskiego „Ogród warzywny na 200 metrach kwadratowych”, „Ogród owocowy na 300 metrach kwadratowych” oraz „Ogród kwiatowy na 100 metrach kwadratowych z roślin dwuletnich i rocznych”. 


Papryka i pomidory z tunelu foliowego zebrane dwa dni temu.


Korzystając z porad zawartych w książce o uprawie warzyw, co raz bardziej mogę się cieszyć własnymi warzywami i być, co raz mocniej samowystarczalna. W tym roku zebraliśmy z własnego ogrodu około 118 kg owoców (maliny, czerwona porzeczka, czarna porzeczka, truskawki, aronia i winogrono), od sąsiadów dostaliśmy dodatkowe 40 kg aronii (nie mogli zebrać w czasie suszy, więc zaproponowali nam).  W tym roku dosadziliśmy jeszcze 5 drzew owocowych, oraz 10 krzaczków borówki amerykańskiej (udało mi się zakupić w pobliskiej szkółce w cenie 6 zł za krzaczek).  Powiększyliśmy z własnej rozsady naszą winnicę, w tym roku jeszcze nie owocowały krzaki. Również czarna porzeczka dopiero pierwszy rok owocowała, więc w przyszłym zbiory mogą być większe już. Na wiosnę zamierzmy dosadzić jeszcze brzoskwinie i morele. Gałczyński nie zaleca sadzić tych drzew jesienią, bo są dość delikatne, jeśli chodzi o mróz. W przyszłym roku chcę też maksymalnie wykorzystać mój ogródek warzywny, idąc za wskazówkami autora wyżej wymienionych książek, mam już fajne efekty. Właśnie zaczęliśmy zbiór szpinaku, nasze dzieci uwielbiają szpinak na surowo, nie przepadają za duszonym. 


Wczoraj zebrałam pierwsze 100 g własnego szpinaku z ogródka.

Wczoraj córka zabrała na zajęcia rysunku szpinak posypany prażonym słonecznikiem i dzieci wyjadły jej całość, wiele z nich jadło surowy szpinak pierwszy raz w życiu. Poprzednio zabrała suszone w domu jabłka i również rozeszły się w chwilkę. Zbieramy świeżą rzodkiewkę, którą posiałam na koniec sierpnia, sałata pod folią będzie jeszcze jakiś czas nas cieszyć. W tym tygodniu muszę zabrać jeszcze koperek do mrożenia, całkiem fajny jeszcze wyrósł, również posiany na koniec sierpnia. Już teraz rozumiem, czemu powstała grupa wskrzeszenia książek B. Gałczyńskiego, rady w nich zawarte są bezcenne mimo że zostały wydane w początkach XX wieku.  Dzięki jego radą mogę się cieszyć świeżymi, zdrowymi warzywami i owocami, a dodatkowo oszczędzać pieniążki. Zakup ekologicznych warzyw i owoców to poważny wydatek. 


Jesienne rzodkiewki z ogródka, posiane na koniec sierpnia, jemy je od 2 tygodni. 

Dziś podałam na śniadanie mężowi omlet ze szpinakiem, posypałam świeżym szpinakiem omlet na patelni, następnie zawinęłam brzegi i gotowe. Do tego pomidorek posypany pieprzem i mamy super śniadanko :) 


Oczywiście nieustająco zbieram marchewkę, nawet wczoraj do obiadu zrobiłam marchewkę na ostro do klusek śląski z sosem pieczarkowym.