Nadszedł czas letnich wyprzedaży, oj dzieje się w sklepach i
centrach handlowych. Zewsząd atakują nas informacje o wyprzedaży, promocji i zyskach,
jakie możemy mieć dziś. Jak wiele osób daje się porwać tym przecenom, a jak
wile osób zatraca się w tych wyprzedażach. Znalazłam nawet aplikację na telefon,
która oblicza nam zysk z przeceny. Owszem i czasem kupię coś na takiej
promocji, ostatnio nawet sama się złapałam na myśleniu o nowej zupełnie mi nie
potrzebnej parze butów, – bo są w tak szalonej promocji. Stuknęłam się mocno w
czoło i poszłam dalej przed siebie, a byłam bliska zakupu.
Mam dużą słabość
do zakupu książek, choć i tu staram się zachować rozsądek, ktoś mi już wytykał,
że promuję minimalizm a kupuję książki. Mój minimalizm polega na tym, że nie kupuję
i nie posiadam rzeczy, których nie używam, nie potrzebuję. Pozbywam się ubrań, których nie nosze przez
około rok – dwa, nie kupuję sprzętów tylko po to by pokrywał je kurz. Każdy
zakup dokładnie analizuję, zastanawiam się nad tym jak bardzo jest mi
niezbędny. Ubrania ostatnio doprowadziłam do podstawowego minimum, resztę
oddałam innym osobą. Posiadam w domu obszerna bibliotekę, ale cała rodzina i
znajomi korzystają z niej, niewiele książek tak naprawdę stoi zapomnianych.
Choć książki również nigdy nie kupuję za ich pełną cenę rynkową, jak pojawia
się nowość czekam cierpliwie na zejścia ceny w dół. Rzadko wydaję na książkę
więcej niż 15 zł. Zanim zakupię książkę sprawdzam cenę w kilku księgarniach i
potwierdzam fakt jej przeceny i korzyści dla mnie.
Wracając do promocji, wyprzedaży i przecen uważajcie na nie,
często ceny są sztucznie podnoszone przed przeceną, byśmy potem cieszyli się z zysku.
Nie poddawajmy się fali zakupowej, można sobie wyczyścić bardzo szybko konto i zaciągnąć
kredyt. Pomyślmy dwa razy zanim coś zakupimy. Będzie to dobre dla naszej
kieszeni i nie zapłacimy za to potem wyrzutami sumienia. Walczmy z pokusami.
Czy potrzebujemy kolejnej pary butów, nową sukienkę, sweterek? Zastanówmy się,
a potem podejmijmy świadomie decyzję, nie pod wpływem impulsu i radości z
zysku. Pamiętajmy, że często takie promocje to pułapka na nas konsumentów.
Już jakiś czas temu zastanawiałam się nad swoja słabością do wyprzedaży i przecen... Doszłam do wniosku, że jeśli już, to będę je analizowała tylko pod względem rzeczy, którą NAPRAWDĘ potrzebuję. Dla własnego zdrowia w ogóle nie będę zaglądać ani do sklepów, ani do gazetek reklamowych.
OdpowiedzUsuńTeraz tym bardziej, bo za tydzień jedziemy na wakacje. Wolę mieć finansową wakacyjną swobodę niż kolejny ciuch, czy gadżet kuchenny(moja słabostka!).
Przeceny kuszą niestety. Ja się właśnie skusiłam na dwie książki, ale były w naprawdę dobrej cenie, a u mnie w bibliotece ich nie ma.
OdpowiedzUsuńPrzeceny książek to dla mnie największa pokusa....
UsuńNa książki jestem w stanie wydać bez wahania zaoszczędzone na przyjemności pieniądze :) uwielbiam czytać, a w dodatku książki są dość trwałe żeby przekazać je kolejnym pokoleniom. Co innego ubrania, niestety...
OdpowiedzUsuńMnie takie różne promocje przekonują, można wiele markowych rzeczy tak jak tutaj https://mybaze.com/pl/marki-wyprzedaze kupić za sporo mniejsze pieniądze. Ja poluję na jakieś sportowe buty.
OdpowiedzUsuńUwielbiam letnie wyprzedaże. To świetny czas na kupowanie nowych ubrań i robienie zakupów. Najlepsze jest to, że o tej porze roku jest tak wiele sklepów, które prowadzą promocje, że łatwo jest znaleźć okazje np w stpromocja.pl można się sporo dowiedzie
OdpowiedzUsuń