poniedziałek, 19 listopada 2018

Jadłospis obiadowy na dwa tygodnie



Ostatnio z mężem postanowiliśmy ograniczyć spożycie mięsa w naszym jadłospisie. Uczymy się krok po kroku zastępować dania mięsne warzywnymi, nie jest to wbrew pozorom proste, gdy ma się zaspokoić apetyty nastolatków bardzo mięsożernych. Dodatkowo usunęliśmy nabiał z mleka krowiego z naszej diety. Jadłospis jest sumą naszych preferencji zdrowotnych i smakowych, nie jestem dietetyczką, więc nie jest wskaźnikiem diety. Taki zwyczajny nasz jadłospis stworzony przy udziale całej rodziny. Tworzenie jadłospisów, a następnie listy zakupów ułatwia nam codzienność i zaoszczędza naprawdę sporo pieniędzy i czasu - nie kupujemy pod wpływem impulsu, mamy kontrolę nad tym co posiadamy w domu, dzięki temu nie marnujemy żywności, co powoduje zwiększenie wydatków na nią. Możemy wcześniej przygotować danie na drugi dzień bo mamy wszystkie składniki pod ręką i wiemy co będziemy robić na obiad jutro. Naprawdę polecam poświęcić chwile czasu np. w niedziele i zrobić jadłospis oraz listę zakupów po przeglądzie naszych zapasów. 




Poniedziałek

Zupa ogórkowa z ziemniakami 
Schab w panierce, ziemniaki, surówka z kiszonej kapusty

  
Wtorek

Kapuśniak ze słodkiej kapusty z ziemniakami 
Ryż z zielonym groszkiem i tuńczykiem

  
Środa

Kapuśniak ze słodkiej kapusty z ziemniakami 
Naleśniki na mleku kokosowym ze szpinakiem.
  

Czwartek

Zupa z dyni i czerwonej soczewicy na ostro z kasza jaglaną 
Gulasz wieprzowy z maślakami, kasza gryczana, ogórek kiszony

  
Piątek

Zupa z dyni na ostro z kasza jaglaną 
Sos pomidorowy z brązową soczewica i papryka, ryż

  
Sobota

Zupa krem pieczarkowa 
Knedle ze śliwkami polane masłem i posypane cynamonem


Niedziela

Zupa pieczarkowa 
Pizza domowa


Poniedziałek

Zupa jarzynowa 
Placki ziemniaczane z kapusta kiszoną, sos czosnkowy
  

Wtorek

Zupa jarzynowa
Zapiekanka z kaszy jaglanej rodzynek i dyni.


Środa

Kapuśniak z kiszonej kapusty z kasza jęczmienną
Węgierski gulasz wołowy z warzywami, ryż
  

Czwartek

Kapuśniak z kiszonej kapusty z kasza jęczmienną
 Kluski śląskie, sos pieczarkowy, buraczki
  

Piątek

Zupa krem pomidorowa 
Ryż z warzywami i rybą


Sobota

Zupa krem pomidorowa
Warzywa grillowane, humus domowy
  

Niedziela

Zupa śliwkowa korzenna z domowym makaronem. 
Gulasz z indyka w sosie czosnkowym, kasza jaglana, surówka z kiszonej kapusty.  

Poniedziałek

Zupa cebulowa z grzankami 
czosnkowymi
Naleśniki na mleku kokosowym z musem jabłkowym



Syn młodszy nie przepada za warzywami, a tu rodzice atakuj go mocno nimi, trochę się buntuje, ale stwierdza, że jak są dobrze przyprawione i ciekawie podane można żyć z warzywami w zgodzie.
Na śniadania jemy jajecznice, owsiankę na wodzie, gofry, omlety, jaglankę, ryż z jabłkami lub rodzynkami. Do szkoły/pracy rodzina zabiera kanapki z domowego chleba z wędliną/pasta domową, owoce. Na podwieczorki dzieci jedzą domowe ciasto/ciasteczka, budyń, mleko czekoladowe owsiane, owocowe sałatki, kanapkę, jogurt. 
Co raz więcej dań wytwarzamy w domu, skład większości gotowych produktów nas nie zadowala. Choć by skład dostępnej w sklepach chałwy, 50% sezamu i syrop glukozowo -fruktozowy nie jest dla nas szczytem oczekiwań. Kupno śledzi ala'matias z dobrym składam graniczy z niemożliwym (kupujemy więc całe solone, moczymy je, a następnie filetujemy, tak jak to robiły gospodynie w XX wieku i wcześniej).
Kapustę kiszoną, ogórki i inne przetwory mamy własnej domowej produkcji, sporo zamrożonych w sezonie warzyw i owoców (choć by śliwki, dynia, cukinia, włoszczyzna itd.) 





7 komentarzy:

  1. Faktycznie, w porównaniu do wcześniejszych jadłospisow pojawia się bardzo dużo mięsa. Odbija się to mocno na budżecie? Jestem w trakcie czytania bloga od początku kolejno post po poście i nie jestem zorientowana w Waszych bieżących wydatkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmniejszenie ilości mięsa w diecie korzystnie wpływa na budżet. Teraz jemy mięso góra dwa razy w tygodniu, Bałam się, że to faktycznie zwiększy wydatki zwłaszcza po za sezonem warzywnym, ale nie. Na ten moment na żywność wydałam 537 zł żywiąc 5 osób w wieku 50-14 lat, mam jeszcze sporo zapasów, więc szacuję, że góra 200 zł jeszcze wydam.

      Usuń
  2. Dorotko! Już dawno natchnęłaś mnie na to, by zupy byly obecne w naszym menu każdego dnia. To się sprawdza! Do domu wracam około 15-16 godziny i wyciągam z lodówki przygotowaną dzień wcześniej zupę. Później, około 19-tej, staram się przygotować ciepłą kolację. Nie zawsze mi to się udaje, ale staram się. Nie chcę, by mąż i synowie napychali się kanapkami - zmniejszam spożycie chleba. Od zawsze zajadamy się warzywami. Kupuję je w hurtowych ilościach (w porównaniu do rodziny i znajomych). Nie kupuję i nie jadamy słodyczy poza gorzką czekoladą. Wszyscy jesteśmy szczupli, nigdy nie byliśmy otyli i wyglądamy bardzo młodo. Serio! I to bez żadnych zabiegów! Jesteśmy aktywni, ale nie żadne fitnessy czy joggingi, tylko dbanie o duzy dom z ogrodem, spacery z szalonym border colie po lesie, który mamy za płotem. Ja od zawsze unikałam nabialu i nigdy nie miałam kłopotów z cerą. Nie wiem co to pryszcze. Jedyna moja słabość to twaróg z lokalnej spółdzielni mleczarskiej, taki zwykły, jak od babci;)
    Już od kilku lat bardzo dużo pracuje w drugiej połowie roku i ciężko mi wszystko perfekcyjnie dopiąć na ostatni guzik. Tym bardziej, że jestem fizycznie coraz starsza. Ale duch we mnie wiecznie młody, więc jak już wcześniej podkreślałam: staram się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę piszesz, że zwiększenie ilości warzyw i rezygnacja z nabiału sprawia polepszenie stanu cery i ogólnie skóry. My również jesteśmy szczupli, ja praktykuje jogę, ale joga jako taka mocno nie wyszczupla, poprawia stan ścięgien i stawów, oraz ogólnie stan zdrowia, mąż i córka owszem uprawia Krav Magę, młodszy syn łucznictwo, ale najstarszy syn po za zajęciami sportowymi w szkole nic i jest aż za szczupły, przy wzroście 190 waży 60 kg. Nie mamy takich genów jak to niektórzy mawiają, bo nasi rodzice maja tendencję do otyłości. Ale wszystko się u nas zmieniło po rezygnacji z pszenicy, po przejściu na domowe jedzenie unikanie fast foodu, a gdy zaczęliśmy uprawiać owoce i warzywa więcej zaczęliśmy spędzać czasu w ogrodzie i dużo się ruszać, w sezonie ja przesiadam się na rower z samochodu, no nie zawsze bo po najstarszego syna jadąc nie mogę sobie na to pozwolić. Masz w pełnie rację ruch, dieta, a według mnie dodatkowo pozytywne nastawienie do życia odmładza nas bez specjalnych zabiegów i preparatów. Ostatnio na wyjeździe firmowym mąż zaskoczył ludzi, mówiąc że ma 50 lat, dawali mu góra 42, a nawet 37 padły propozycje :) Życzę dalszej wytrwałości!!!

      Usuń
  3. Dopiero zaczynam czytać. Chętnie bym wyprobowała motyw z jadljadłosp ,ale i tak by nikt nie jadł. Umnie rodzina miesna. Mąż mięsny kocha mięso ,głównie on jada mięso. Każdy z Nas ma jakas chorobę co wyklucza żywność . Również mieszkam na wsi ,mamy własne kury (wczoraj zabijane 20 szt)swinki może nie dużo 4 sztuki i od pewnego czasu hodujemy gęsi landes pierwszy raz będziemy je zabijać. Ogródek swój ,sporo warzyw mamy w szklarni jeszcze . Mały sad . Nie przeliczam tego ,ale widzę ceny w sklepach . Chodzę głównie do jednego sklepu w którym wiem ,że wydam 300 zł ,ale mam zakupy na 2 miesiące. U nas dzis na obiad wątróbka drobiowa z cebulą to dla męża,moja mama ma krem z dyni ,tata ,ja i brat jemy dziś kurczaka w sosie słodko kwaśnym. Planowany obiad na dwa dni . Wszystko u Nas zależy od poziomu glodu mojego męża i brata. Np; wczorajszy obiad miał być 2 dni ,nie przewidziałam ,że brat zje 10 naleśników i 3 talerze zupy. Eh trudne takie planowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym miała mięso z własnej hodowli to na pewno częściej by gościło na naszym stole, a tak niestety jest zbyt skażone, zupełnie nie jest mi znane jego pochodzenie. Warzywa za to mam w dużej mierze z własnego ogródka, na parapecie hoduję szczypiorek i pietruszkę zimą, dodatkowo uprawiam kiełki. Mam możliwość dokupienia tego co brakuje z dobrego źródła, z mięsem nie mam takich opcji. Co do ilości, to u nas schodzi sporo jedzenia, najstarszy syn potrafi teak na luzie zjeść 8 naleśników, mąż 15 pierogów to na luzie zjada, więc staram się robic więcej, jeśli coś zostanie to mąż zabiera do pracy i sobie podgrzewa, albo podaję młodzieży zamiast podwieczorka pozostałości typu naleśniki, pierogi, kluski śląskie.

      Usuń
  4. A czy ta mięsożerność nie jest tak trochę zakodowana w umyśle i przeświadczeniu? Niektórzy jedzą mięso tak dla zasady, bo jestem mężczyzną, bo potrzeba mi energii i nawet nie próbują tego zmienić. Białko jest istotne, to prawda, ale dużą rolę grają tutaj nasze przyzwyczajenia i przeświadczenia. Wszystkim da się najeść, pytanie tylko jak do tego podejdziemy, bo z podejściem 'facet naje się tylko mięsem' daleko nie zajedziemy w kwestii oszczędności i ograniczenia spożycia mięsa oraz wydatków na nie w naszym budżecie. Myślę, że wypadałoby porozmawiać tutaj z samym zainteresowanym, wdrożyć go w kwestię cen i wydatków, ewentualnie powoli wprowadzać zmiany w diecie zakładające zmniejszenie udziału mięsa w posiłkach. Wiadomo - co nagle to po diable, ale zmiana rozłożona w czasie jest lepiej przyswajalna.

    OdpowiedzUsuń

"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"