sobota, 24 listopada 2018

BLACK FRIDAY - okazja czy naciąganie....


BLACK Friday!!

Od dwóch tygodni dostaję reklamy z promocjami, jestem bombardowana ilością ofert, otwieram pocztę i kolejne wiadomości zawierające super oferty. Owszem są i całkiem korzystne, ale trzeba to wszystko dokładnie rozważyć, poddać wnikliwej analizie, nie popłynąć z prądem i poddać się fali zakupów.  Bardzo często dzieje się jednak tak, że kupujemy impulsywnie, bo może ktoś będzie pierwszy i nam zabraknie, chwytamy rzeczy i gnamy z nimi przed siebie, bo tani, bo zniżka, bo promocja!! Wracamy do domu i przychodzi zwątpienie, smutek i frustracja, po co mi to wszystko?!!
Ale stało się jesteśmy „szczęśliwymi” posiadaczami kolejnych rzeczy, mamy nowe zapychacze szaf, półek i naszej przestrzeni.  Jeszcze wszystko jest ok jak mamy, czym zapłacić zobowiązania, ale problem pojawia się, gdy na nie braknie i kolejny miesiąc „zęby w ścianę” i lęk przed wyjmowaniem poczty ze skrzynki. Czy było warto?  
Ja czasem korzystam z Black Friday, najczęściej kupuję wcześniej upatrzone pozycje książkowe. W tym roku kupiłam córce buty zimowe, bo się zeszłoroczne rozpadły, oraz kupiłam na próbę za 7 zł (cena regularna 29 zł, miałam chętkę na to od roku) miesiąc dostępu do Portalu Yogi. Nie planuje więcej zakupów, w tym roku też nie będą to książki, ubrania itp. Tylko te dwie rzeczy, które uznałam za przydatne lub korzystne.
Pędzimy za promocjami, słowo przecena działa hipnotyczne, ale po pozwólmy się mu ponieść, nawet, jeśli mamy luz finansowy, nie warto obkładać się zbędnymi przedmiotami, które wcześniej czy później wylądują w śmieciach lub będą przekładane z kąta w kąt.  Ktoś to musiał wyprodukować, zanieczyścić środowisko, potem zapełnimy wysypisko. Ani to ekologiczne ani ekonomiczne, zwyczajne marnotrawstwo naszych zarobionych pieniędzy.  
Powtórzę się – czy warto?
Spróbujcie wziąć głęboki oddech i zastanowić się, co tak naprawdę jest nam potrzebne, potem sprawdźcie czy cena w istocie jest korzystna czy przepadkiem nie jest wcześniej sztucznie zawyżona a potem zrobiono przecenę.  Mąż obserwuje od 2 lat jeden przedmiot w sklepie internetowym, który jest wyznacznikiem dla niego klasycznej manipulacji ceną. Kosztuje on 699 zł pojawiają się informację, że jest przeceniony z 899 zł na 699 zł, innym razem pojawia się chwilowa promocja tylko dziś 699 zł. Czyli sprzedawca za każdym razem sprzedaje ten przedmiot w tej samej niezmienionej cenie. Łatwo dać się złapać na takie „chwilowe promocje” i zapłacić pełna kwotę.
My obserwujemy interesujące nas rzeczy wcześniej a potem czekamy czy zmieni się ich cena, czy tylko zostaną sztucznie przecenione, czyli najpierw cena wzrasta, a następnie jest promocja.
Dodatkowa sprawa, że w takie szalone weekendy często sklepy pozbywają się towaru, który zalega magazyny i dzięki ogólnemu amokowi wszystko schodzi jak „ciepłe bułeczki”, tu też zalecam rozsadek.

Pamiętajcie jedną podstawową rzecz wszystko jest dla ludzi tylko trzeba zachować rozsądek i umiar!!!