BLACK Friday!!
Od dwóch tygodni dostaję reklamy z promocjami, jestem
bombardowana ilością ofert, otwieram pocztę i kolejne wiadomości zawierające
super oferty. Owszem są i całkiem korzystne, ale trzeba to wszystko dokładnie
rozważyć, poddać wnikliwej analizie, nie popłynąć z prądem i poddać się fali
zakupów. Bardzo często dzieje się jednak
tak, że kupujemy impulsywnie, bo może ktoś będzie pierwszy i nam zabraknie,
chwytamy rzeczy i gnamy z nimi przed siebie, bo tani, bo zniżka, bo promocja!!
Wracamy do domu i przychodzi zwątpienie, smutek i frustracja, po co mi to
wszystko?!!
Ale stało się jesteśmy „szczęśliwymi” posiadaczami kolejnych
rzeczy, mamy nowe zapychacze szaf, półek i naszej przestrzeni. Jeszcze wszystko jest ok jak mamy, czym
zapłacić zobowiązania, ale problem pojawia się, gdy na nie braknie i kolejny
miesiąc „zęby w ścianę” i lęk przed wyjmowaniem poczty ze skrzynki. Czy było
warto?
Ja czasem korzystam z Black Friday, najczęściej kupuję
wcześniej upatrzone pozycje książkowe. W tym roku kupiłam córce buty zimowe, bo
się zeszłoroczne rozpadły, oraz kupiłam na próbę za 7 zł (cena regularna 29 zł, miałam chętkę na to od roku)
miesiąc dostępu do Portalu Yogi. Nie planuje więcej zakupów, w tym roku też nie
będą to książki, ubrania itp. Tylko te dwie rzeczy, które uznałam za przydatne
lub korzystne.
Pędzimy za promocjami, słowo przecena działa hipnotyczne,
ale po pozwólmy się mu ponieść, nawet, jeśli mamy luz finansowy, nie warto
obkładać się zbędnymi przedmiotami, które wcześniej czy później wylądują w
śmieciach lub będą przekładane z kąta w kąt. Ktoś to musiał wyprodukować, zanieczyścić
środowisko, potem zapełnimy wysypisko. Ani to ekologiczne ani ekonomiczne, zwyczajne
marnotrawstwo naszych zarobionych pieniędzy.
Powtórzę się – czy warto?
Spróbujcie wziąć głęboki oddech i zastanowić się, co tak naprawdę
jest nam potrzebne, potem sprawdźcie czy cena w istocie jest korzystna czy przepadkiem
nie jest wcześniej sztucznie zawyżona a potem zrobiono przecenę. Mąż obserwuje od 2 lat jeden przedmiot w
sklepie internetowym, który jest wyznacznikiem dla niego klasycznej manipulacji
ceną. Kosztuje on 699 zł pojawiają się informację, że jest przeceniony z 899 zł
na 699 zł, innym razem pojawia się chwilowa promocja tylko dziś 699 zł. Czyli
sprzedawca za każdym razem sprzedaje ten przedmiot w tej samej niezmienionej
cenie. Łatwo dać się złapać na takie „chwilowe promocje” i zapłacić pełna
kwotę.
My obserwujemy interesujące nas rzeczy wcześniej a potem
czekamy czy zmieni się ich cena, czy tylko zostaną sztucznie przecenione, czyli
najpierw cena wzrasta, a następnie jest promocja.
Dodatkowa sprawa, że w takie szalone weekendy często sklepy
pozbywają się towaru, który zalega magazyny i dzięki ogólnemu amokowi wszystko
schodzi jak „ciepłe bułeczki”, tu też zalecam rozsadek.
Pamiętajcie jedną podstawową rzecz wszystko jest dla ludzi
tylko trzeba zachować rozsądek i umiar!!!
