Wróciłam do diety wegetariańskiej, rezygnując z nabiału
krowiego zupełnie oraz odrzucając większą część glutenu. Niestety przy chorobie
syna zaniedbałam dietę, spokój wewnętrzny i higienę życia, więc posypało się wszystko.
Wcześniej po latach walki z alergią byłam już na prostej by o niej zapomnieć.
Pobyty w szpitalach z synem nie sprzyjały dbaniu o dietę, stres, niepokój też
zrobiły swoje. Wcześniej nie jadłam mięsa, nabiału i glutenu i każdego dnia
czułam się lepiej. Teraz wróciłam do diety i jak na razie każdego dnia czuję się
lepiej, znika chroniczny katar, zmęczenie, stany lękowe, ból stawów, wysypki
niewiadomego pochodzenia, bezsenność, ból kręgosłupa. Widzę, że mój organizm
ponownie się oczyszcza i jest mu dobrze, mam nadzieję, że podążam dobra drogą. Wprowadziłam
do diety soki warzywne, po pierwszym oczyszczaniu sokiem z kiszonej kapusty
miałam rewolucję jelitowa, która wyraźnie mi pokazała w jak złym są one stanie.
Teraz pije soki warzywne świeżo wyciskane (polecam zakup wyciskarki, teraz
będzie w dobrej cenie w Lidlu). Ja dodaję do soku z marchwi i buraka natkę
pietruszki i czosnek. Można dodać jabłka, wręcz było by dobrze dodać, ale ja
mam nie po drodze z jabłkami, warto dorzucić seler, czy białą kapustę do wyciśnięcia.
Szklaneczka takiego soku to błogosławieństwo dla naszego organizmu. Ale nie o
tym do końca chciałam, staram się zmieniać przygotowanie dań, nie rozgotowywać
warzyw, a że gotuję głównie dla siebie, rodzina nadal mięsożerna, więc im gotuję
osobno, a dodatkowo dla wrzodowca osobno (Na początku było trudno, teraz już na
luzie daję radę ze wszystkim. Pierwsze dni chciało mi się usiąść w kącie i płakać
teraz czerpię radość z tego gotowanie). Zmieniając zatem formę przetwarzania
warzyw eksperymentuję, moim ostatnim odkryciem są warzywa z piecyka, a
mianowicie kalafior w formie al dente. Przypomina mi smakiem smażone kanie,
serio zupełnie taki smak przychodzi mi na myśl.
Składniki porcji dla dwóch osób:
- ½ główki średniego kalafiora
- 1 łyżka przyprawy curry (ja mam nie soloną)
- ½ łyżeczki soli
- 2 łyżki oliw/oleju
Kroimy kalafiora na plastry takie centymetrowe, jak się
pokruszy to nie szkodzi. Mieszamy Oliwę z curry i solą (jeśli macie przyprawę
soloną to nie dosalajcie), smarujemy kalafiora mieszanką przyprawy z oliwą lub
mieszamy z nią, jeśli kalafior się pokruszył. Pieczemy w naczyniu żaroodpornym
lub na blasze z piecyka przez 20-30 minut w temperaturze 180 stopni z termoobiegiem.
Ja jadam z fasolowymi kotletami lub jakiem, rodzina chętnie to je z rybą
gotowana na parze lub filetem z kurczaka.
