Życie po raz kolejny mnie sponiewierało. Kolejny raz uczę się
żyć bez snu. Człowiekowi wydaje się, że opieka nad osobą z demencją to tylko fakt,
że czasem mówi bzdury, czasem nie odnajduje się w rzeczywistości, a czasem nas
obrazi. Nie wielu mówi o tym, że człowiek zaczyna zachowywać się ekstremalnie,
obecnie mam w domu złośliwego "pięciolatka" (oczywiście mentalnie, a nie wiekowo), który psoci, niszczy, wykłóca się, jest
uparty, na wszystko mówi nie. Trudniej jest jak są to nam bliskie osoby, ciężko
podejść do tematu rozsądnie i z dystansem. Z każdym dniem narasta zmęczenie,
budzi nas otwarte okno tarasowe, trzaskanie wszystkimi drzwiami, oddawanie
moczu na podłogę. Rano po trudnej nocy „nocny marek” idzie spać i śpi cały
dzień nic nie przeszkadza mu, a my musimy funkcjonować – praca, opieka nad
niepełnosprawnym synem. Nie mam lat 20 by z łatwością przychodziły mi takie
zarwane noce. Życie nam funduje przykre niespodzianki, nam przypada całkiem
pokaźna pula.
Przepraszam, że nie odpowiadam na pytania, że nie piszę, że
nie reaguję. Muszę znaleźć w sobie siły, by wziąć życie za bary kolejny raz i podjąć
walkę.
Pozdrawiam Was cieplutko i życzę wszystkiego co dobre dla
Was.