Nie wiem, czy pamiętacie przepis na „Watykański Chlebek Szczęścia”,
może teraz warto do niego powrócić. Wstawiam ponownie przepis wraz z jego
historią…
Chleb watykański, chlebek szczęścia - polska nazwa
"chleba przyjaźni Amiszów" i prawdopodobnie z ich obyczajowości się
wywodzi. Dziś bowiem nie ma problemu z zakupem gotowych drożdży (no z tym w okresie obecnej epidemii jest różnie). W
niemieckojęzycznej tradycji jest to ciasto Hermana (lub wprost Herman). Chlebek
ten, to rodzaj kulinarnego "łańcuszka szczęścia" w postaci zakwasu
chlebowego lub "próbki" ciasta przekazywanego pomiędzy rodzinami i
sąsiadami. Po otrzymaniu zaczynu, gospodyni przystępowała do przygotowania
ciasta właściwego zgodnie z żartobliwym i wykorzystującym zasady
mnemotechniczne wierszowanym przepisem. Cała procedura przygotowania trwała 10
dni. Przez ten czas, zgodnie z przepisem, w odpowiednich odstępach czasu ciasto
należy mieszać i dodawać potrzebnych składników ("dokarmiać"). Na koniec,
przepis nakazuje podzielić całość na 4 części, jedną z nich użyć do upieczenia
chlebka zaś pozostałe "rozdać dobrym ludziom" (sąsiadom).
Jeśli macie ochotę spróbować takiego ciasta nie musicie
biegać po znajomych i pytać kto ma zaczyn, oczywiście można samemu zrobić
zaczyn i potem go dokarmiać.
Znalazłam w Internecie taki przepis
Zaczyn:
po 1/3 szklanki mąki, cukru i mleka mieszamy. Odstawiamy na
3 dni.
Przekładamy do plastikowej lub szklanej miski i zostawiamy w
cieple. Ciasto będzie miało gęstą konsystencję, kiedy będziemy dodawać
poszczególne składniki.
1 dzień: dodajemy 250 g cukru
2 dzień: dodajemy 250 ml mleka
3 dzień: dodajemy 250 g mąki
4 dzień: tylko mieszamy, nic nie dodajemy
5 dzień: dodaj po 250 g mąki i cukru oraz 250 ml mleka
6 dzień: dzielimy ciasto na 4 części. Trzy z nich rozdajemy,
ostatnią zostawiamy dla siebie.
7 dzień: dodajemy 250
ml oleju, 250 g mąki, 3 jajka, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki
sody, cynamon, kawałki czekolady, orzechy i 2 starte jabłka (odcisnąć sok).