Podczas przeglądania zamrażarki odnalazłam prawdziwe skarby
– aronię, rabarbar, maliny, śliwki… Uzbierało się tego całkiem sporo, bo razem
około 9 kg!
Co z tym zrobić? Odpowiedź była jedna: sok!
Zabrałam się do pracy i przygotowałam dwa rodzaje soków:
z rabarbaru, śliwek, malina i cynamonu,
z aronii, malin i imbiru.
Łącznie powstało 16 słoików domowego soku. Soki robiłam w
sokowniku, a następnie pasteryzowałam je 15 minut w piekarniku w temperaturze
110°C. Do blachy wlałam wodę, ustawiłam na niej słoiki, a po pasteryzacji
odstawiłam je do góry dnem i zostawiłam do wystygnięcia.
Dzięki temu uratowałam zeszłoroczne zamrożone zapasy i nic
się nie zmarnowało.
W zamrażarce zostało mi jeszcze sporo pomidorów z zeszłego roku, więc planuję przygotować z nich przecier. W zeszłym roku, przy opiece nad tatą, nie miałam czasu na robienie przetworów, więc mroziłam wszystko, czego nie zdążyłam przerobić.
Teraz powoli wracam do rytmu i nadrabiam zaległości, ciesząc
się, że nic się nie zmarnowało, a zamrażarka zyskuje przestrzeń na tegoroczne
przetwory.
Jeśli Ci się spodobało to co czytasz i masz ochotę mnie wesprzeć, to będzie mi bardzo miło gdy postawisz mi wirtualną kawę…

