Moje kiełki rzodkiewki
"Nie trzeba mieć więcej niż inni, by żyć pełniej. Wystarczy prosta codzienność: naprawianie tego, co się da, tworzenie po swojemu, domowe jedzenie i cisza, która pozwala oddychać. Godne życie nie polega na pokazie, lecz na tym, co daje realną satysfakcję i spokój — we własnym rytmie, bez presji opinii."
czwartek, 21 lutego 2013
Ciecie w budżecie, cięcie w jadłospisie
Wczoraj podliczając finanse, okazało się, że do końca miesiąca trzeba zrobić mocne cięcia finansowe. Ha ha cięcia, jak ciąć z czegoś czego i tak brak. No cóż, ale jak mus to mus, usiadłam do modyfikacji jadłospisu na ten tydzień, przegląd zasobów domowych i nie będzie źle. Co prawda drugi raz w tym tygodniu będą jaja sadzone, najważniejsze, że dzieciaki lubią, a i ma to wartości odżywcze, więc czemu nie. Dorzucę do tego buraki (mam zamrożone, w słoikach), ziemniaki i będzie niezłe drugie danie. Zrobiłam przegląd w zasobach mięsnych, porozmrażałam, zmieliłam i dziś były pulpety w sosie, do tego kasza gryczana, ogórki kiszone ze słoika, a w sobotę będą smażone mielone, no i z głowy. Damy radę!! Jak to dobrze mieć zapasy z lata w spiżarce, to naprawdę dobra była inwestycja. Latem warzywa albo mam własne, od mamy, sąsiadki, albo są w niezłej cenie na rynku hurtowo kupowane. Staram się co roku zapakować w słoiki ogórki, owoce, a w tym roku poszłam dalej i wrzuciłam paprykę na dwa sposoby, buraki, więcej owoców. Do zamrożenia też sporo poszło warzyw, no i teraz w chwili kryzysu jest ratunek. Nastawiłam dziś kolejną porcję nasion na kiełki, będą dodatkowe witaminki, to też niezły witaminowy ratunek w zimie dla nas. Jajo, kiełki, cebula, majonez i już jest niezła pasta do pieczywa, no i daje nam sporo witamin, tak potrzebnych w okresie zimowym. Czasem mam kryzys jak tu nakarmić zdrowo i niedrogo rodzinę, do tego banda alergików. Mam duże wsparcie od mojej drugiej kochanej połówki, daje mi siłę i pomysły. Oby mu nie brakło zapału, sił i zdrowia :) Mam nadzieję, że szybko modyfikowany jadłospis będzie pasował mojej rodzince. Trzymajcie za mnie kciuki, bym za ten mocno wyszczuplony budżet smacznie ich nakarmiła.
