"Nie trzeba mieć więcej niż inni, by żyć pełniej. Wystarczy prosta codzienność: naprawianie tego, co się da, tworzenie po swojemu, domowe jedzenie i cisza, która pozwala oddychać. Godne życie nie polega na pokazie, lecz na tym, co daje realną satysfakcję i spokój — we własnym rytmie, bez presji opinii."
piątek, 5 lipca 2013
Radości z własnego ogródka - wino z czerwonej porzeczki
Dwa dni temu zebraliśmy z naszych ogródkowych krzaków czerwonej porzeczki, aż 17,5 kilograma pięknych, równiutko dojrzałych, dorodnych owoców (ważenie po konsumpcji przez dzieci). Dzieci jadły tak długo, aż uznały, że już im niedobrze. Przetworów jako takich z czerwonej porzeczki nie robię, ale za to mąż robi wspaniałe wino (kto pił ten potwierdzi). Wino zostało nastawione, w domu rozchodzi się zapach drożdży. Czy zapach jest miły?? Miły, nie miły, najważniejsze, że pachnie "żyjącym" domem i zapowiedzią lampki wina pachnącej latem w zimowy wieczór. Jesienią musimy posadzić z 10 krzaków czarnej porzeczki, będzie na soki i dżemy, a do tego utworzy się pożyteczny pod każdym względem żywopłot.....
Rok temu przerobiliśmy 22 kg tego aromatycznego cudu. Zostało może z 8 słoików jeszcze :)
Dzięki własnym owocom możemy sobie pozwolić na takie specjały jak wino z porzeczek i winogron. Sprawdzałam na targu, porzeczki czerwone są w cenie 7-8 zł za kilogram, więc na tą ilość musieli byśmy zapłacić około 140 zł, a wydaliśmy dwa lata temu 60 zł. Tegoroczny zbiór jest drugim z tych krzaków. W zeszłym roku było mniej owoców, bo około 11 kg. Czyli koszt krzaków zwrócił się nam już porządnie :)
Ostatnią butelkę wina porzeczkowego wypiliśmy w moje urodziny 2 lipca.
