Kolejny dzień bez mięsa za mną. Jak na razie jest super. Nie ciągnie mnie do mięsa, zapach wędlin nie powoduje ślinotoku, więc jest dobrze :) Mąż bacznie obserwuje moje poczynania, ciągle pyta co jem, martwi się bym sobie nie zaszkodziła.
A oto mój wczorajszy obiad:
Zupa marchewkowa
Ryż z fasolą i pieczarkami (reszta rodziny też jadła bezmięsny obiad - ryż z jabłkami zapiekany, ja mam alergię na jabłka)
Przepis na moje danie (proporcje dla jednej osoby):
- pół puszki czerwonej fasoli
- 1 mała cebula
- 5 pieczarek
- ugotowany ryż (ilość zależna od potrzeb)
- sos sojowy (ilość według gustu)
- pieprz
- tłuszcz do smażenia