"Nie trzeba mieć więcej niż inni, by żyć pełniej. Wystarczy prosta codzienność: naprawianie tego, co się da, tworzenie po swojemu, domowe jedzenie i cisza, która pozwala oddychać. Godne życie nie polega na pokazie, lecz na tym, co daje realną satysfakcję i spokój — we własnym rytmie, bez presji opinii."
poniedziałek, 17 marca 2014
Tak jak wszyscy, tak jak ogół........
Nie jem mięsa od prawie dwóch tygodni, zupełnie na razie nie odczuwam potrzeby go zjedzenia. Owszem rodzinie przygotowuję dania mięsne, choć staram się łączyć jak najwięcej obiadów by nie obciążać budżetu domowego. Można by powiedzieć, że nie mam większych problemów z dieta bezmięsną, ale niestety tak nie jest. Coś jest takiego w narodzie polskim, że niemięsożerny jest odmieńcem. Należy go namawiać i nawracać, wyjaśniać, że to złe nie jeść mięsa. To trochę jak z namawianiem do picia alkoholu - no co nie napijesz się, wypij jednego, od jednego nikt nie umarł. Ja na dziś nie wiem, czy chcę zostać wegetarianką na zawsze, wiem na pewno, że chcę mocno ograniczyć u siebie spożycie mięsa. Rodziny nie zmuszam, nie namawiam, choć widzę, że chętnie podjadają moje dania, więc zostawiam to ich wyborom. Ale postanowiłam sobie coś na obecny czas i chce dotrzymać swojego postanowienia, choć by z tego powodu, by poćwiczyć silną wolę, samokontrolę itd. Ale nie otoczenie musi "zaatakować" moje postanowienie i namawiać do jedzenia mięsa. A ja tłumaczę, że nie będę jeść mięsa przez czas adwentu, mam ku temu kilka powodów i proszę o uszanowanie mojej decyzji.
Co takiego jest w naszym narodzie, że tak silnie namawiamy innych do nagięcia się, do dostosowania do ogółu. Wszyscy piją alkohol - ty też pij, wszyscy jedzą mięso - ty też jedz.
Przyznam, że nie przyszło mi do głowy, by moje nie jedzenie mięsa było problemem dla innych. Ale co mi tam, nie jem mięsa i postaram się dotrzymać postanowienia, chce w tym wytrwać. Choć bym miała chęć na mięso, chcę udowodnić sobie, że mogę, chcę zobaczyć jak zareaguje mój organizm na bezmięsną dietę. Jak na razie idzie mi dobrze, nie mam chęci na mięso, czuję się ok, więc trwam dalej w postanowieniu.