Obecnie moja dieta nisko węglowodanowa ewoluowała do diety
pozbawionej pszenicy (ogólnie jedzenie potraw z białą mąką, oczyszczaną jest nie zdrowe). Młodszy syn od kliku lat jest na takiej diecie (u niego po dawce pszennej następuje - dezorientacja, widoczne obniżenie intelektu, nudności i wzdęcia), my w
wielu daniach też nie używamy mąki pszennej, ale jednak pieczywo jadaliśmy
pszenne lub mieszane żytnio - pszenne. Obecnie ja z młodszym synem jesteśmy na diecie bezpszennej. Pieczywo piekę z mieszanki mąk bezglutenowych - gryczanej, kukurydzianej i
ryżowej z dodatkiem dużej ilości nasion – pestki słonecznika, siemię lniane,
dynia, sezam. Czasem piekę chleb białkowy na bazie mąki M&S, chleb nisko
węglowodanowy z warzyw, oraz chleb życia pozbawiony zupełnie mąki.
Pieczywa ogólnie jemy mało góra dwie kromki dziennie (rozmiar dwóch - jak jedna kromka kupnego pieczywa tostowego). Nie ograniczamy ilości warzyw, owoców (dzieciom bez ograniczenia, zaś my jemy rzadziej, ze względu na zawartość cukrów).
Mięso, jajka w dowolnej ilości, oraz tłuszcze zwierzęce i roślinne (tych mniej, bo dobrej jakości niestety są drogie). Efekt jest zaskakujący, nie mam bóli kostnych (miewałam stany zapalne stawów kolanowych i problemy z piersiowym odcinkiem kręgosłupa). Moja alergia (bardzo silna alergia wziewna kończąca się czasem na ostrym dyżurze) jest jak by uśpiona, nie mam typowych dla tej pory objawów. Co roku przyjmowałam już leki antyhistaminowe, sterydy do ustnie i do oczu. Wczoraj pozwoliłam sobie na zjedzenie ½ banana i zero skutków ubocznych, przy mojej ostrej alergii występowała zawsze o tej porze alergia krzyżowa i banany zupełnie musiałam wykluczyć ze swojej diety na długo. Naszym przykład może potwierdzać opinię, że pszenica (nie mylmy ogólnie z glutenem) jest toksyczna dla organizmu człowieka. Wielu dietetyków przestrzega przed produktami rafinowanymi, oczyszczanymi. Zaleca jak najmniej przetworzone mąki. Poznałam osobiście grupę ludzi którzy odeszli od jedzenia mąki zakupionej w sklepie, sami mielą ziarna i ufają tylko tak pozyskanej mące. Ograniczyli do zera spożycie białego cukru. Są to bardzo często rodziny wielodzietne, dzięki zmianie diety zakończyli ciągłe kłopoty ze zdrowiem, koszt leczenia każdego członka rodziny ich przerastał. Większość z nich zrezygnowała zupełnie z jedzenia zbóż. Cieszą się świetnym zdrowiem, nie walczą z nadwagą i większość z nich wyleczyła u siebie alergię. Ostatnio zaintrygowała mnie metoda zwalczania alergii dr Ewy Bednarczyk-Witoszek, napisała książkę "Dieta Dobrych Produktów" Jej zalecenia są dość zbliżone do naszego postępowania. Jeszcze nie miałam możliwości przeczytania tej książki, jedynie przeglądałam fragmenty w internecie. Napotkałam bardzo pozytywne opinie osób stosujących zalecenia zawarte w tej książce, być może i ja poprawię naszą dietę na podstawie jej zaleceń :)
Pieczywa ogólnie jemy mało góra dwie kromki dziennie (rozmiar dwóch - jak jedna kromka kupnego pieczywa tostowego). Nie ograniczamy ilości warzyw, owoców (dzieciom bez ograniczenia, zaś my jemy rzadziej, ze względu na zawartość cukrów).
Mięso, jajka w dowolnej ilości, oraz tłuszcze zwierzęce i roślinne (tych mniej, bo dobrej jakości niestety są drogie). Efekt jest zaskakujący, nie mam bóli kostnych (miewałam stany zapalne stawów kolanowych i problemy z piersiowym odcinkiem kręgosłupa). Moja alergia (bardzo silna alergia wziewna kończąca się czasem na ostrym dyżurze) jest jak by uśpiona, nie mam typowych dla tej pory objawów. Co roku przyjmowałam już leki antyhistaminowe, sterydy do ustnie i do oczu. Wczoraj pozwoliłam sobie na zjedzenie ½ banana i zero skutków ubocznych, przy mojej ostrej alergii występowała zawsze o tej porze alergia krzyżowa i banany zupełnie musiałam wykluczyć ze swojej diety na długo. Naszym przykład może potwierdzać opinię, że pszenica (nie mylmy ogólnie z glutenem) jest toksyczna dla organizmu człowieka. Wielu dietetyków przestrzega przed produktami rafinowanymi, oczyszczanymi. Zaleca jak najmniej przetworzone mąki. Poznałam osobiście grupę ludzi którzy odeszli od jedzenia mąki zakupionej w sklepie, sami mielą ziarna i ufają tylko tak pozyskanej mące. Ograniczyli do zera spożycie białego cukru. Są to bardzo często rodziny wielodzietne, dzięki zmianie diety zakończyli ciągłe kłopoty ze zdrowiem, koszt leczenia każdego członka rodziny ich przerastał. Większość z nich zrezygnowała zupełnie z jedzenia zbóż. Cieszą się świetnym zdrowiem, nie walczą z nadwagą i większość z nich wyleczyła u siebie alergię. Ostatnio zaintrygowała mnie metoda zwalczania alergii dr Ewy Bednarczyk-Witoszek, napisała książkę "Dieta Dobrych Produktów" Jej zalecenia są dość zbliżone do naszego postępowania. Jeszcze nie miałam możliwości przeczytania tej książki, jedynie przeglądałam fragmenty w internecie. Napotkałam bardzo pozytywne opinie osób stosujących zalecenia zawarte w tej książce, być może i ja poprawię naszą dietę na podstawie jej zaleceń :)
Dieta po wykluczeniu pszenicy niestety jest bardziej kosztowna,
ale bardziej sycąca. Muszę mocno się na wymyślać. Ale dzięki zmianie diety
nasze zdrowie jest w lepszej kondycji, więc nie wydajemy na leczenie. Czyli
ogólnie opłaca się zmiana.
Alergia na pszenicę jest częstsza niż celiakia, jest druga
po alergii na białko mleka krowiego. Będąc uczulonym na pszenice ma się nie
małe wyzwanie przed sobą, nie można skorzystać z doświadczenia osób na diecie
bezglutenowej oraz z pełnej oferty produktów bezglutenowych (bezglutenowe nie
znaczy bezpszenne). Alergia na pszenicę nie różni się obrazem od innych
alergii, potrafią występować astma, AZS, duszności, zaburzenie rytmu serca,
problemy jelitowe. Ogólnie jak przy większości reakcji na alergeny. Eliminacja
pszenicy z diety nie zawsze wystarczy, czasem daje odczyn wziewanie jak np.
orzeszki, jabłko itp. U osób silnie uczulonych na pszenicę mogą wystąpić
reakcje nawet przy zabawie masą solną, do której używa się mąki pszennej.
Dodatkowym problemem dla osób uczulonych na pszenicę jest fakt, że wiele zbóż
takich jak żyto, jęczmień, orkisz, gryka bywają zanieczyszczone pszenicą.
Ciekawostką jest, że gdy wpiszemy w wyszukiwarkę "dieta bezpszenna"
wyświetla nam się dieta "bezglutenowa" a przecież to nie to samo.
Wiele osób uczulonych na pszenicę bez problemu je orkisz, żyto, owies,
jęczmień, a są to zboża zawierające w różnym stopniu gluten. Często sprzedawcy
nawet w sklepach ze specjalistyczną żywnością wykazują się niezrozumieniem
tematu i proponują produkty bezglutenowe zakładając, że są bezpszenne, a to nie
jest reguła. Firma Bezgluten ma w swojej ofercie bardzo mało produktów
bezpszennych na bazie skrobi kukurydzianej. Osoby na diecie bezpszennej
traktuje się odmiennie niż osoby na każdej inne diecie eliminacyjnej np. bez
mlecznej, nie potrafię zrozumieć tego zjawiska.
Mnie zaciekawił fakt, że alergia na pszenicę jest drugą po
alergii na białko mleka krowiego, jak dla mnie to oznacza, że jest to
powszechny problem. Może to jest odpowiedź, dlaczego tak wiele osób mających
przeróżne nieleczalne schorzenia zaczyna się czuć dobrze, po odstawieniu
pszenicy. Może jednym z kroków przy diagnostyce jest badanie czy nie mamy
alergii a najbardziej popularne produktu i czy ona nie wywołuje u nas np.
chorób autoimmunologicznych.
Syn bardzo często i dość niezrozumiale dla pediatry
chorował, miał problemy z koncentracją, poziom jego rozwoju był na granicy
upośledzenia (opinia badania w wieku lat 6). Zabrałam go do szpitala
uzdrowiskowego gdzie w ramach pełnej diagnostyki zrobiono mu panel pokarmowy i
wziewny. Szokiem były dla nas wyniki, pediatra stwierdziła, że to daje nam
pełną odpowiedź, co się dzieje z naszym dzieckiem. Pszenica jest dla niego
toksyczna i upośledza prawidłowe funkcjonowanie jego organizmu. Syn jest na diecie
od 6 lat, jego zdrowie uległo poprawie choruje raz w roku i do tego zupełnie
nie groźnie, jego poziom IQ wynosi 138, ma średnią w szkole 5.0. Jak ktoś mi
mówi, że dieta odpowiednia do stanu zdrowia to fanaberia mam ochotę gryźć.
Ja około 3 lat temu zrobiłam sobie badanie panelowe
pokarmowe (wziewne wychodzi mi ze skórnego) na najczęstsze alergeny, (gdy piekę
coś z mąki pszennej to dostają ataku kataru i kaszlu), wyszła mi pszenica,
owoce morza. Odczyn był niezbyt wysoki uznałam, że wprowadzanie diety
nie ma sensu. Ale niestety ciągle jakieś kostne problemy miałam, częste stany
zapalne stawów kolanowych, suchą skórę, przelewanie w jelitach wzdęcia.
Po odrzuceniu pszenicy dolegliwości zaczęły się wygaszać po
pierwszym miesiącu stosowania diety bezpszennej. Czyli jestem kolejnym
przykładem osoby, u której za przewlekłe schorzenia jest odpowiedzialna
pszenica.
Wiele badań wskazuje,
że problemy zdrowotne mogą być przyczyną nieleczonej candidy, pasożytów,
alergii lub różnych nietolerancji pokarmowych.
Nikt w komentarzach
nie uwzględnia faktu, że często jesteśmy źle diagnozowani, źle leczeni! A czemu
tak się dzieje? Przecież nie z powodu idiotyzmu ciała lekarskiego! Więc czemu?
Myślę, że odpowiedź na to pytanie zna większość osób, które chcą wiedzieć, a
nie tylko wierzyć! Które analizują, a nie powielają zasłyszanych opowieści.
Znalezione w internecie:
"Każde ziarno pszenicy zawiera około 1 μg
substancji zwanej aglutyniną z kiełków pszenicy, której nawet niewielkie ilości
mogą mieć wyjątkowo negatywne działanie. Wiadomo na przykład, że jest ona
toksyczna dla serca, mózgu i układu odpornościowego oraz wykazuje dużą
aktywność w wywoływaniu stanów zapalnych. W pewnych przypadkach aglutynina może
nawet przytwierdzać się do błon osłaniających włókna nerwowe (otoczek
mielinowych). Blokuje również czynnik wzrostu nerwów, który jest niezbędny do
rozwoju i przetrwania neuronów, oraz łączy się z neuroprzekaźnikiem -
N-Acetyloglukozaminą, która przewodzi impulsy na szlakach bólowych.
Do czego się to wszystko sprowadza?
Mówiąc prościej: pszenica może pogorszyć stan osób z takimi schorzeniami, jak
artretyzm, i przyczyniać się do rozwoju innych poważnych problemów zdrowotnych.
Jak na ironię produkty zbożowe zaliczają się do wąskiej grupy wyrobów
spożywczych, na etykietach których w większości krajów można umieszczać
oświadczenia zdrowotne. Właściwie producentom żywności pozwala się utrzymywać,
że spożywanie pełnych ziaren zbóż i otrębów zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób
serca i niektórych nowotworów................"
Źródło :O czym lekarze Ci nie powiedzą
Przepis na chleb warzywny z niską zawartością węglowodanów (ja go czasem modyfikuję w zależności do jakich warzywa mam dostęp)
Przepis na chleb warzywny z niską zawartością węglowodanów (ja go czasem modyfikuję w zależności do jakich warzywa mam dostęp)