Modne to i rozsądne? Jak dla mnie tak! Nie markujemy
jedzenia, cierpię, gdy niestety muszę coś wyrzucić, zdarza się to naprawdę rzadko.
Podobno Polacy najwięcej wyrzucają pieczywa. Możliwe, nie jestem w stanie tego dokładnie
zweryfikować, tak pokazują dane statystyczne zamieszczane w Internecie. Dlaczego
tak dużo wyrzucamy pieczywa? Może dlatego, że po kilku dniach nie nadaje się do
zjedzenia, kupujemy za dużo, nie wiemy co z nim zrobić? U nas też czasem w chlebaku
zostanie przylepka/piętka nie wiem, jak to nazywacie. Bardzo rzadko więcej.
Jeśli nie mogę pieczywa zamrozić, a wiem, że nie zjemy go robię grzanki, kroję
w drobną kostkę rozkładam na papierze w piecyku i susze około 30 minut w 170
stopniach, czasem posypuję suszonym czosnkiem, papryka, lub ziołami prowansalskimi.
Po wysuszeniu wykładam do słoika i przechowuję tak jakiś czas, dobrze mieć
grzanki do zupy/sałatki pod ręką. Kawałeczki pieczywa równie susze tak na parapecie
lub w pudełku na lodówce, a następnie mielę na bułkę tartą, nie używam tylko
pieczywa orkiszowego/pszennego, używam każde, nie jest tak dobrze, że w bułce tartej
sklepowej nie ma ani odrobiny żytniego pieczywa. Taka „bułka” nadaje się
świetnie do panierowania, zagęszczania pasztetów, kotletów. Czasem z pieczywa robię tosty – maczam kromki
w mleku, a następnie w jajku i obsmażam na złoto, podaję z miodem lub np. smażonym
boczkiem. Świetny sposób na niemiękki już chleb. Ogólnie każdy naddatek pieczywa
staram się zamrozić, gdy pieczywo jest jeszcze smaczne i będzie takie po rozmrożeniu.
Dzięki temu też mam zawsze jakiś
awaryjny zapas w zamrażarce. Wiem, że z czerstwego pieczywa niektóre osoby
robią posypkę do zapiekanek, ścierają je lub kruszą i posypują danie. Moje
dzieci takie mniej świeże pieczywo wykorzystują do tostów – kroją cienkie kromki,
kładą ser żółty, wędlinę i zapiekają dwie kromki, potem keczup i jest super
posiłek.
