poniedziałek, 16 listopada 2020

Nie marnujemy żywności! Pieczywo

 


Modne to i rozsądne? Jak dla mnie tak! Nie markujemy jedzenia, cierpię, gdy niestety muszę coś wyrzucić, zdarza się to naprawdę rzadko. Podobno Polacy najwięcej wyrzucają pieczywa.  Możliwe, nie jestem w stanie tego dokładnie zweryfikować, tak pokazują dane statystyczne zamieszczane w Internecie. Dlaczego tak dużo wyrzucamy pieczywa? Może dlatego, że po kilku dniach nie nadaje się do zjedzenia, kupujemy za dużo, nie wiemy co z nim zrobić? U nas też czasem w chlebaku zostanie przylepka/piętka nie wiem, jak to nazywacie. Bardzo rzadko więcej. Jeśli nie mogę pieczywa zamrozić, a wiem, że nie zjemy go robię grzanki, kroję w drobną kostkę rozkładam na papierze w piecyku i susze około 30 minut w 170 stopniach, czasem posypuję suszonym czosnkiem, papryka, lub ziołami prowansalskimi. Po wysuszeniu wykładam do słoika i przechowuję tak jakiś czas, dobrze mieć grzanki do zupy/sałatki pod ręką. Kawałeczki pieczywa równie susze tak na parapecie lub w pudełku na lodówce, a następnie mielę na bułkę tartą, nie używam tylko pieczywa orkiszowego/pszennego, używam każde, nie jest tak dobrze, że w bułce tartej sklepowej nie ma ani odrobiny żytniego pieczywa. Taka „bułka” nadaje się świetnie do panierowania, zagęszczania pasztetów, kotletów.  Czasem z pieczywa robię tosty – maczam kromki w mleku, a następnie w jajku i obsmażam na złoto, podaję z miodem lub np. smażonym boczkiem. Świetny sposób na niemiękki już chleb. Ogólnie każdy naddatek pieczywa staram się zamrozić, gdy pieczywo jest jeszcze smaczne i będzie takie po rozmrożeniu.  Dzięki temu też mam zawsze jakiś awaryjny zapas w zamrażarce. Wiem, że z czerstwego pieczywa niektóre osoby robią posypkę do zapiekanek, ścierają je lub kruszą i posypują danie. Moje dzieci takie mniej świeże pieczywo wykorzystują do tostów – kroją cienkie kromki, kładą ser żółty, wędlinę i zapiekają dwie kromki, potem keczup i jest super posiłek.



 Jak widać nie trzeba wyrzucać pieczywa, na pewno warto je przechowywać nie w foli, ale w bawełnianych woreczkach lub ściereczkach, dzięki temu nie pleśnieje, co najwyżej robi się czerstwe. Podchodźcie do żywności z uważnością, to są Wasze wydane i ciężko zarobione pieniądze, nie warto od tak je wyrzucać.


7 komentarzy:

  1. Jak zawsze madry wpis.U mnie w donu sposoby o ktorych piszesz sa od zawsze stosowane.Nie robimy tylko bulki tartej.Na czym to scierasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W maszynce do mięsa, czasem zwyczajnie na warzywnej tartce. :)

      Usuń
    2. Genialne! Az wyprobuje!😊

      Usuń
  2. Ja też staram się kupować chleb bez zbędnych zapasów, ale niestety nie zawsze dobrze wyliczę :/ Robię bułkę tartą, grzanki albo coś a'la zapiekanki, czyli chleb smaruję cieniusieńsko masłem (tak, żeby dziurki zakryć ;) i na to: 1) w wersji wypasionej plasterek wędliny i plaster sera; 2) w wersji ekonomicznej - tylko plaster sera ;) 10 minut w piekarniku i jest super kolacja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za pomysł na suchy chleb. U nas zawsze zostaje. Teraz kombinuję jak żyć oszczędniej, bo się robi niewesoło. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie wyrzucanie jedzenia lekko załamuje. Zawsze w domu rodzinny bardzo pilnowało się nie marnowania jedzenia i teraz też tego pilnuję. I mimo tego, że dojadamy, kupujemy raczej przemyślane ilości to psucie się obecnego jedzenia jest straszne. Kupiłam kiedyś na szybko w biedronce zestaw warzyw na rosół - okazał się spleśniały. Pomyślałam, że może powinnam kupić na targu - będą lepsze, nawet jeśli trochę droższe ( pierwszy szok - kupując na targu u producenta płaci się znacznie więcej niż w markecie....). Kupiłam na targu rano - następnego dnia wieczorem warzywa były częściowo spleśniałe ( drugi szok - jak to musiało być przechowywane, że pleśnie a nie schnie!). Obecnie jestem w kropce, bo chcąc kupić porządne warzywa czy owoce w ilości lekko hurtowej (do przetworów) nie byłam w stanie. Cały sezon nie kupiłam prawie nic co dałabym do słoików! A tyle co zrobiłam przetworów to odsetek zepsutych jest dla mnie przerażający. Nawet w aroniach które zbierałam u znajomych okazało się, że jest bardzo dużo robactwa.
    Ja wiem, że na warunki pogodowe wpływu nie mamy ale to co obecnie dzieje się na rynku jedzeniowym to jak dla mnie lekko horror dla takich gospodarstw domowych. Ceny szybują do góry a jakość spada na łeb na szyję.
    Jeśli chodzi o chleb to ostatnio spleśniał nam po 3 dniach... przechowywany w worku. Jedynie mi żal, że nie jestem w stanie czasowo piec własnego pieczywa bo może ono by więcej wytrzymywało.
    Jeśli mam dobry chleb ale czerstwy to suszę na szmatce na kaloryferze w kuchni i przerabiam na bułkę tartą. A czerstwe bułki mrożę i mam do kotletów mielonych - oczywiście jeśli zdążę nim mąż przerobi na zapiekanki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze kupuję małe ilości pieczywa, na jeden lub dwa dni. Przez to praktycznie nic nie wyrzucam. W tym roku chyba nie wyrzuciłem ani razu starego chleba. Po prostu kupuję porcje, które można zjeść na bieżąco.

    OdpowiedzUsuń

"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"