Ostatnio rodzina jest nadal w stanie zachwytu nad wiejskim
mlekiem, takim żywym, tłustym i gęstym. Jogurty z niego są po prostu hitem,
skoro są hitem to w niedzielę zrobiłam szybki sernik, taki super ekspresowy. Do
zjedzenia był po 2 godzinach, co prawda, ale pracy przy nim na 15 minut
wszystkiego. Wcześniej dostałam w prezencie od teściowej formę do sernika na
zimno. Ogólnie podchodziłam do niej sceptycznie, lubię prostotę, a to jakieś
takie dziwne. Leżało w spiżarce chyba rok i okazało się, że sernik wychodzi w
zabawnym kształcie, co prawda muszę zmienić kolejność wlewania do formy
składników, ale po za tym w porządku.
Przepraszam za kolor zdjęcia, nie zwróciłam uwagi, że rolety
są zasłonięte i wyszedł zielonkawy
odcień, galaretki były pomarańczowe z
jogurtem, a na wierzch truskawkowa.
Składniki:
- 4 małe jogurty naturalne (gęste) lub dwa duże
- 3 galaretki
Rozpuszczamy dwie galaretki w 300 ml wody i studzimy,
następnie mieszamy z jogurtem (ja wymieszałam zwyczajnie łyżką) i wlewamy do
formy, odstawiamy do lodówki. Jak już masa jogurtowa jest stężała to
rozpuszczamy kolejną galaretkę (można i więcej jak ktoś lubi galaretkę) w 300
ml wody i studzimy, następnie delikatnie wylewamy na jogurtową masę i
odstawiamy do lodówki. Można oczywiście
dodać owoce, biszkopty pokruszyć na spód, ale ja robię wersję bez zbożową
takich ciast, a owoce właśnie dzieci pochłonęły ostatnią truskawkę, więc nie
miałam pod ręką.
