Rower…….
Tyle ostatni pisałam o swoim strachu przed jazdą do miasta
na rowerze, a bo to ścieżek nie ma, a pobocza, a tiry. Niestety padł mi
samochód i sytuacja sama zażądała, bym wsiadła na rower i pojechała do miasta,
nie jeździłam kilka lat, rower stał w kącie i niszczał. Nie było wyjścia,
trzeba było koła dopompować, kurz z roweru wytrzeć i ruszyć w drogę. No, więc wsiadłam i pojechałam 5 km w jedną stronę, do miasta
i z powrotem, po drodze natrafiłam na wypadek – zderzył się bus z osobowym
autem, trzy karetki pogotowia, dwie straże pożarne, policja, na szczęście tylko
drobne rany u uczestników wypadku, droga zupełnie zablokowana, auta kierowane objazdem,
a my z synem boczkiem i szybko ominęliśmy zator. Okazało się, że z boku jest
wąska ścieżka, której nie widać z asfaltu, ale dla roweru wystarczy, więc
musieliśmy około 1,5 km jechać tylko niebezpiecznym odcinkiem. No i wpadliśmy w
trend jazdy na rowerze, czemu wcześniej tak panikowałam, ale głupota, po co
było tracić pieniądze na paliwo? Syn zachwycony, on chce teraz tylko na
rowerze. Rany ile zalet ma taka podróż, zwiedzałam okolicę, nie wydawałam
pieniędzy na paliwo, nie denerwowałam się korkiem, dobre dla zdrowia. Owszem ma
i swoje wady zajmuje więcej czasu, nie mogę przewieść większych zakupów, w
czasie nie pogody nie jest już tak miło, słońce praży w upale jest nie fajnie,
w czasie deszczu zupełnie nie fajnie, ale i tak nam się podoba :) Od czwartku udało mi
się przejechać w sumie około 30 km na rowerze, nie jest to dużo, ale po latach
bez roweru to całkiem nieźle. Żałuję, że tyle lat unikałam roweru, wolałam
chodzić pieszo, niż wsiadać na rower. Zupełnie w tej chwili nie rozumiem swojego
podejścia. Ile mogłam przez te lata oszczędzić na paliwie, jedynie na swoje
usprawiedliwienie mam, że dzieci ciągle wydawały mi się za małe na takie
wycieczki w pełnym ruchu samochodowym. Syn ma 13 lat i już całkiem nieźle sobie
radzi, córka ma 11 lat i jeszcze się boi, więc na razie jeździmy po wsi, lesie
i okolicy gdzie nie ma dużego ruchu samochodowego. Niestety nie możemy wsiąść
wszyscy na rowery i jechać całą naszą piątką na wycieczkę, najstarszy syn nie
jest w stanie utrzymać równowagi, a gdy miał rower trójkołowy nie
podporządkowuje się kierunkowi jazdy całej grupy. On ma swoją wizję drogi. Może
uda nam się wymyślić samoróbkę tandemu i dzięki temu mógłby jechać z mężem, ale
nie w tym roku niestety. Na razie jeździ na hulajnodze, gdy rodzeństwo go
nadzoruje na rowerach.
Jeśli macie opory przed rowerem, spróbujecie wsiąść na rower
i ruszyć przed siebie, może i Wam się spodoba. Mnie się spodobało, ale to
wiadomo rzecz gustu, a o gustach się nie dyskutuje :)
Przepraszam, ale nie zapisałam skąd jest zdjęcie.
Autora bardzo przepraszam, jeśli to będzie problem to usunę.
